sobota, 17 stycznia 2026

Transfobiczna zniewaga na sali obrad. Sarah McBride odpowiada godnością i pracą na rzecz obywateli

Sala Izby Reprezentantów USA zwykle staje się najbardziej uroczysta wtedy, gdy ponadpartyjne spory ustępują miejsca upamiętnieniom służby publicznej, lokalnych społeczności i osobistych tragedii. We wtorkowy poranek demokratyczna kongresmenka Sarah McBride z Delaware weszła na mównicę właśnie w takim celu – by uhonorować kobiety, których życie było świadectwem przywództwa, odporności i działania dla dobra wspólnego. Zamiast tego moment otworzył się jawną zniewagą.

Przewodniczący obradom Andrew Clyde, republikanin z Georgii pełniący funkcję spikera pro tempore, przedstawił McBride używając męskiego tytułu, nazywając ją „gentlemanem z Delaware”. McBride, transpłciowa kobieta i pierwsza w historii otwarcie transpłciowa osoba wybrana do Kongresu USA, nie zareagowała na zaczepkę i bez komentarza przeszła do przygotowanego wystąpienia.

Przez kolejne minuty wygłosiła trzy przemówienia, konsekwentnie skupiając się na kobietach, które przyszła uhonorować – a nie na obraźliwym wstępie.

Najpierw pogratulowała ppłk kapelan dr A’Shellarien Addison awansu w Gwardii Narodowej stanu Delaware, podkreślając, że Addison jest pierwszą kobietą w historii tej formacji, która osiągnęła ten stopień. Następnie McBride zwróciła uwagę na lokalną przedsiębiorczość, wspominając zamknięcie GrassRoots – sieci sklepów założonej w latach 70., prowadzonej przez kobiety i od dekad zakorzenionej w lokalnej społeczności. Podkreśliła, że firma ta zapewniała stabilne miejsca pracy na długo przed tym, zanim zaczęto szeroko mówić o sukcesach biznesów prowadzonych przez kobiety.

W ostatniej części wystąpienia McBride oddała hołd Dwayne’owi i Karen Johnson, rodzicom 26-letniej Faith, która zmarła po walce z rakiem jajnika. Przypomniała, że dzięki ich zaangażowaniu w Delaware uchwalono przepisy zobowiązujące ubezpieczycieli do finansowania corocznych badań przesiewowych w kierunku tej choroby. – Jesteśmy to winni Faith i rodzinom w całym kraju – mówiła – by nadal walczyć o wczesne wykrywanie.

Kongresmenka zakończyła wystąpienie bez zakłóceń. Prowadzący obrady nie sprostował użytego wobec niej języka, a na sali nie padł żaden sprzeciw.

– Nie usłyszałam tego komentarza i nie wiem, kim jest kongresmen Clyde – przekazała McBride w piątek za pośrednictwem rzecznika. – Jak zawsze jestem wdzięczna za możliwość służby i pozostaję skupiona na obniżaniu kosztów życia dla moich wyborców.

Andrew Clyde, reprezentujący skrajnie konserwatywny 9. okręg Georgii, od dawna znany jest z ostrych wypowiedzi w ramach tzw. wojen kulturowych oraz bliskich relacji z Donaldem Trumpem. W przeszłości bagatelizował szturm na Kapitol z 6 stycznia 2021 roku, porównując go do „zwykłej wizyty turystycznej”. Po wtorkowym incydencie Clyde kontynuował ataki w mediach społecznościowych, twierdząc, że Izba Reprezentantów „uznaje podstawową biologię”, a nawet posunął się do użycia deadname’u McBride i żądań zmiany oficjalnego zapisu obrad.

Sytuacja ta wpisuje się w szerszy schemat. Od momentu objęcia mandatu Sarah McBride była wielokrotnie misgenderowana przez republikańskich kolegów. W ubiegłym roku podobny incydent podczas posiedzenia komisji zakończył się ostrą reakcją demokratów i przerwaniem obrad.

Mark Takano, kongresmen z Kalifornii i przewodniczący Kongresowego Klubu Równości, skrytykował zachowanie republikanów. – Każda osoba transpłciowa, niezależnie od tego, czy pracuje w Kongresie, czy w lokalnym biznesie, zasługuje na podstawowy szacunek – powiedział. – Dla niektórych członków Izby to najwyraźniej zbyt wiele.

McBride pozostaje jednak konsekwentna w swojej strategii: nie dawać się wciągać w prowokacje, nie budować widowiska i robić swoje. – Niektórzy próbują wywołać reakcję i zdobyć zasięgi – mówiła wcześniej. – Ja wolę skupić się na realnej pracy dla ludzi.

źródło The Advocate Magazine

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz