W epoce streamowanej intymności i monetyzowanego pożądania gejowskie porno stało się nie tylko formą rozrywki, lecz także zwierciadłem społecznych sprzeczności. Dla czarnych gejów pracujących w branży to zwierciadło bywa jednak zniekształcone — odbija fetyszyzację, stereotypy i nierówności zakorzenione w rasowych fantazjach.
Choć platformy takie jak OnlyFans zdecentralizowały model biznesowy pornografii, nie zlikwidowały uprzedzeń. Dane PornHub pokazują, że czarni performerzy należą do najczęściej wyszukiwanych, ale popularność nie przekłada się na realny szacunek poza ekranem. Wciąż dominują narracje „BBC”, „power top” czy „thug”, które redukują tożsamość do rasowego stereotypu.
Część performerów świadomie korzysta z tych klisz, traktując je jako strategię zarobkową i sposób na przejęcie kontroli nad własnym wizerunkiem. Inni wskazują na psychologiczne koszty — przenoszenie pornograficznych oczekiwań do relacji intymnych, uprzedmiotowienie oraz trudności w byciu postrzeganym jako pełna, złożona osoba.
Eksperci podkreślają, że pornografia nie tworzy rasowych uprzedzeń, lecz je wzmacnia. W dobie relacji paraspołecznych granica między fantazją a rzeczywistością zaciera się, a konsumenci często nieświadomie przenoszą ekranowe schematy do życia codziennego.
Ostatecznie pytanie nie brzmi, czy gejowskie porno jest problematyczne — bo bywa. Kluczowe jest to, kto kontroluje narrację i kto czerpie zyski z komercjalizacji czarnego pożądania. Dopóki czarne ciała będą jednocześnie pożądane i odczłowieczane, różnica między byciem widzianym a byciem szanowanym pozostanie boleśnie wyraźna - Attitude Magazine.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz