Jeśli w historii NHL kiedykolwiek aktywny zawodnik zdecyduje się publicznie dokonać coming outu jako gej, Montreal Canadiens mogą być jedną z drużyn, które bez wahania go wesprą — zarówno w szatni, jak i na ławce trenerskiej.
Takie stanowisko jasno wyrazili zawodnicy Canadiens oraz trener zespołu w rozmowie z Stu Cowanem z „Montreal Gazette”. Obrońca Kaiden Guhle podkreślił, że orientacja seksualna kolegi z drużyny nie stanowiłaby żadnego problemu.
– Wiem, że wszyscy byliby wspierający. Zdecydowanie nigdy nie byłby to problem – powiedział Guhle.
Podobne opinie wyraził napastnik Jake Evans, zaznaczając otwartą atmosferę panującą w drużynie.– Wiem, że wszyscy jesteśmy tutaj bardzo otwarci i gościnni – stwierdził.
Trener Canadiens, Martin St. Louis, zwrócił uwagę na szerszy kontekst społeczny:– Myślę, że trzeba zapomnieć o sporcie… żyjemy w społeczeństwie, w którym ludzie po prostu się ujawniają.
NHL wciąż bez jawnie homoseksualnych zawodników
Mimo takich deklaracji, NHL pozostaje jedyną z czterech największych męskich lig zawodowych w Ameryce Północnej, w której nigdy nie było jawnie homoseksualnego aktywnego zawodnika — ani nawet takiego, który dokonał coming outu po zakończeniu kariery.
W swojej kolumnie Stu Cowan przytacza rozmowę z byłym dziennikarzem hokejowym, który twierdzi, że około 25 lat temu jeden z aktywnych graczy NHL rozważał coming out, lecz ostatecznie się wycofał. Podobne historie krążyły w środowisku ligi przez lata.
Doświadczenie Guhle i przykład Luke’a Prokopa
Dla Kaidena Guhle’a gra z gejowskim kolegą z drużyny nie byłaby nowością. Występował on bowiem w niższych ligach razem z Luke’em Prokopem, pierwszym zawodnikiem objętym kontraktem NHL, który publicznie dokonał coming outu.
– Grałem z Luke’em Prokopem i wychowałem się z nim w Edmonton. Był jednym z pierwszych, którzy się ujawnili, będąc pod kontraktem NHL. Myślę, że przyjdzie moment, gdy ktoś zrobi ten krok w NHL i otworzy drzwi dla innych – powiedział Guhle.
„Heated Rivalry” i zmiana narracji
Dyskusję na temat jawnych zawodników NHL dodatkowo podsycił sukces serialu hokejowego „Heated Rivalry”, który opowiada historię romansu dwóch zawodników. Produkcja ta dotarła nawet do szatni NHL i wywołała reakcje na najwyższym szczeblu ligi, w tym komentarze komisarza Gary’ego Bettmana.
Co ciekawe, ani Guhle, ani Evans nie oglądali serialu, choć obaj wyrażają poparcie dla jego istnienia.– Nie oglądałem go, nie jestem wielkim fanem telewizji – przyznał Guhle. – Ale to dobry serial dla tej społeczności. Słyszałem, że ma dobre wątki fabularne.
Małe kroki, duże znaczenie
Choć zawodnicy Montreal Canadiens nie są pierwszymi hokeistami NHL, którzy deklarują wsparcie dla potencjalnie jawnego kolegi z drużyny, każdy kolejny głos ma znaczenie. Fakt, że temat obecności gejów w NHL trafia do szatni, wywiadów i kultury popularnej, może być sygnałem stopniowej zmiany w lidze, która przez dekady pozostawała w tej kwestii wyjątkowo zamknięta.
źródło Out Sports

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz