czwartek, 29 stycznia 2026

Miley Cyrus ostro o Nicki Minaj i poparciu dla Trumpa: „Rozwój jest realny, hipokryzja krzyczy”


Miley Cyrus w mocnych słowach odniosła się do Nicki Minaj i jej poparcia dla Donalda Trumpa w rozmowie z magazynem Variety. Artystka, która w ostatnich latach przeszła wyraźną ewolucję wizerunkową i artystyczną, nie ukrywała, że postawa raperki jest dla niej symbolem cynizmu i politycznej hipokryzji.

„W 2019 roku zostałam nazwana ‘Perdue Chicken’ przez kogoś, kto uważał mizoginię za coś uroczego. Teraz jest 2026 rok, a ja stoję tutaj z trzema Grammy, z nienaruszoną integralnością, solidaryzując się ze społecznością LGBTQ+ zamiast wykorzystywać ją dla rozgłosu albo układać się z politykami, którzy ją krzywdzą — rozwój jest realny, hipokryzja jest głośna” – powiedziała Cyrus.

Jej słowa są czytelną aluzją do Nicki Minaj, która otwarcie wsparła Donalda Trumpa i środowisko MAGA, mimo że polityka jego administracji była wielokrotnie krytykowana za działania wymierzone w prawa osób LGBTQ+ oraz kobiet. Dla Cyrus to przykład sprzeczności między deklarowanym poparciem dla marginalizowanych społeczności a realnymi sojuszami politycznymi.

Wypowiedź piosenkarki odbiła się szerokim echem w mediach społecznościowych. Wielu komentatorów zauważyło, że Cyrus nie tylko przypomniała dawny konflikt, ale przede wszystkim podkreśliła różnicę w drogach, jakie obrały obie artystki. Podczas gdy ona akcentuje konsekwencję, wartości i otwarte wsparcie dla społeczności queerowej, Minaj – zdaniem krytyków – coraz częściej wybiera polityczne układy i prowokację.

Dla fanów Miley Cyrus jej komentarz to dowód dojrzałości i pewności siebie. Dla innych – kolejny sygnał, że podziały polityczne i ideologiczne w amerykańskim show-biznesie są dziś ostrzejsze niż kiedykolwiek, a muzyka coraz częściej staje się areną otwartych sporów o wartości, a nie tylko o nagrody.


Nicki jest nielegalną imigrantką z Trynidadu, której mąż jest zarejestrowanym przestępcą seksualnym, a jej brat został skazany na karę od 25 lat do dożywocia za gwałt na swojej 11-letniej pasierbicy. Teraz jest wielką fanką Trumpa, nie dziwić przestępcy seksualni zawsze lubią siebie. 

Nicki Minaj wielokrotnie publicznie mówiła o swojej historii imigracyjnej: urodziła się w Trynidadzie i Tobago i jako dziecko przyjechała do Stanów Zjednoczonych bez uregulowanego statusu. Nie jest obywatelką USA – to fakt, który sama potwierdzała w wywiadach. Właśnie dlatego jej ostatnie wystąpienia u boku Donalda Trumpa wywołały falę ostrych komentarzy.

Artystka pojawiła się na scenie ramię w ramię z byłym prezydentem, otwarcie nazywając się jego „największą fanką”. Dla wielu obserwatorów jest to szczególnie uderzające w kontekście polityki imigracyjnej administracji Trumpa, która w przeszłości zaostrzyła działania ICE, doprowadziła do rozdzielania rodzin i uczyniła hasło „nielegalny imigrant” narzędziem strachu oraz politycznej mobilizacji.

Krytycy wskazują na wyraźną sprzeczność: narracja o „prawie i porządku” oraz twardym podejściu do imigracji zdaje się obowiązywać tylko wtedy, gdy dotyczy osób biednych, niewidocznych i pozbawionych wpływów. Gdy jednak imigrant jest bogaty, sławny i gotowy publicznie wspierać Trumpa – zasady nagle się zmieniają. Wtedy pojawiają się uśmiechy, wspólne występy i religijna retoryka o jedności.

Postawa Minaj spotkała się z zarzutami o brak solidarności z tymi, których dotknęły polityki podobne do tych, jakie promował Trump. Dla części komentatorów szczególnie bolesne jest to, że artystka – wywodząca się z rodziny imigranckiej – wspiera polityka, którego decyzje realnie zaszkodziły społecznościom o podobnym pochodzeniu.

Równie dużo krytyki spadło na samego Trumpa. Jego gotowość do publicznego pozowania z imigrantką stoi w jaskrawej sprzeczności z wieloletnimi wypowiedziami, w których przedstawiał imigrantów jako zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju. Zdaniem krytyków pokazuje to, że konsekwencja nigdy nie była fundamentem tego ruchu politycznego – ważniejsza okazała się lojalność i użyteczność.

Cała sytuacja stała się dla wielu symbolem szerszego problemu: selektywnego stosowania zasad, w którym surowość systemu dotyka najsłabszych, a osoby z pieniędzmi, wpływami i dostępem do władzy funkcjonują ponad nim. W oczach krytyków to właśnie ta nierówność – a nie pojedynczy występ na scenie – najpełniej obnaża sprzeczności ruchu MAGA i jego podejścia do imigracji, moralności oraz deklarowanych wartości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz