wtorek, 10 lutego 2026

Ralf Schumacher planuje ślub z partnerem w Saint-Tropez.

Ralf Schumacher najwyraźniej jest gotowy na kolejny ważny krok w swoim życiu prywatnym. Jak informuje niemiecki dziennik „Bild” (artykuł płatny), 50-letni były kierowca Formuły 1 planuje poślubić swojego partnera, Étienne’a Bousquet-Cassagne’a (36 lat), pod koniec maja tego roku.

Zaproszenia ślubne miały zostać rozesłane już kilka tygodni temu – zarówno do członków rodziny, jak i do znanych przyjaciół pary, wśród których znaleźli się m.in. Robert i Carmen Geiss. Sam Schumacher nie odniósł się jeszcze publicznie do medialnych doniesień.

Ślub na południu Francji

Ceremonia ma odbyć się w Saint-Tropez na Lazurowym Wybrzeżu, gdzie Schumacher i Bousquet-Cassagne przez większą część roku mieszkają w swojej willi. Według „Bilda” para planuje wystawne, trzydniowe uroczystości. Świętowanie ma rozpocząć się w piątek wieczorem spotkaniem powitalnym, w sobotę zaplanowano huczne przyjęcie weselne, a całość zakończy niedzielny brunch.

Co istotne, błogosławieństwa nowożeńcom ma udzielić była żona Ralfa Schumachera, Cora Schumacher. — Steven i ja życzymy Ralfowi i Étienne’owi dużo szczęścia i wszystkiego najlepszego — powiedziała 49-latka w rozmowie z „Bildem”.

Relacje między byłymi małżonkami nie zawsze były łatwe. Po coming oucie Schumachera Cora przez pewien czas otwarcie krytykowała byłego męża, a nawet oskarżała go o niewierność. Obecnie jednak sama jest w nowym związku z amerykańskim biznesmenem Stevenem Bo Bekendamem (44), co — jak się wydaje — wpłynęło na bardziej pojednawczą postawę wobec Ralfa. Para pobrała się cywilnie 5 października 2001 roku, a ich małżeństwo zakończyło się rozwodem w lutym 2015 roku.

Związek ujawniony po latach

Ralf Schumacher i Étienne Bousquet-Cassagne są parą od 2022 roku, choć poznali się już w 2019 roku w Monako. Swój związek ujawnili publicznie dopiero w lipcu 2024 roku — wtedy też były kierowca wyścigowy po raz pierwszy otwarcie wypowiedział się na temat swojej orientacji seksualnej.

Od tego momentu Schumacher i Bousquet-Cassagne, były francuski polityk związany niegdyś z partią Marine Le Pen, regularnie dzielą się wspólnymi zdjęciami w mediach społecznościowych i pojawiają się razem w przestrzeni publicznej. W ostatnich miesiącach wystąpili także w kilku niemieckich programach rozrywkowych, m.in. w popularnym teleturnieju „Wer weiß denn sowas?”.

Jeśli doniesienia się potwierdzą, ślub w Saint-Tropez będzie nie tylko prywatnym świętem pary, ale również symbolicznym momentem w życiu jednego z najbardziej znanych niemieckich sportowców początku XXI wieku.

Kim jest „leather daddy” i skąd wziął się ten symbol queerowej kultury.

Alexander Skarsgård w nowym filmie „Pillion” studia A24 wciela się w postać, która na nowo rozpaliła zainteresowanie jedną z najbardziej rozpoznawalnych figur queerowej subkultury. Jego bohater Ray to enigmatyczny motocyklista ubrany od stóp do głów w skórę, który wchodzi w relację typu dominacja–uległość z młodszym mężczyzną. Film, określany jako „romantyczna komedia miłosno-fetyszystyczna”, sprawił, że wiele osób zaczęło zadawać pytanie: czym właściwie jest „leather daddy”?

Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać, że chodzi wyłącznie o charakterystyczny strój – skórzaną kurtkę, uprząż, ciężkie buty i czapkę motocyklową – w rzeczywistości „leather daddy” to znacznie więcej niż estetyka. To figura zakorzeniona głęboko w historii queerowej kultury, BDSM i powojennego buntu.

Kim jest „leather daddy”?

Termin odnosi się do mężczyzny (najczęściej geja), zwykle starszego, pewnego siebie i dominującego, który funkcjonuje w skórzanej scenie fetyszowej. „Daddy” w tym kontekście nie oznacza ojcostwa w dosłownym sensie, lecz rolę mentora, opiekuna i dominującego partnera – kogoś, kto łączy autorytet, doświadczenie i erotyczną siłę. Leather daddy bywa „topem” w relacjach BDSM, ale równie ważna jak seksualność jest tu relacja oparta na zaufaniu, przewodnictwie i wspólnocie.

To właśnie skórzana scena z lat 70. spopularyzowała w queerowym slangu określenie „daddy” jako atrakcyjnego, dojrzałego mężczyzny. Dzisiejsze użycie tego słowa – często żartobliwe lub flirtujące – ma swoje korzenie właśnie w tamtym środowisku.

Powojenne początki skórzanej kultury

Geneza leather culture sięga lat po II wojnie światowej. Wielu homoseksualnych weteranów wracało z frontu do społeczeństwa, które nie akceptowało ich tożsamości. Motocykle, skórzane kurtki i męska wspólnota stały się dla nich przestrzenią wolności i buntu. Skóra była praktyczna, ale też symboliczna – kojarzyła się z siłą, niezależnością i sprzeciwem wobec norm.

Ikoniczny wizerunek Marlona Brando w filmie „Dziki” z 1953 roku tylko wzmocnił ten przekaz. Geje przejęli estetykę „złego chłopca”, nadając jej erotyczne i tożsamościowe znaczenie. Skóra stała się także fetyszem – materiałem o zapachu, fakturze i ciężarze, który działał na zmysły.

Złota era lat 70.

Po Stonewall i wraz z rozwojem ruchu wyzwolenia gejów skórzana scena eksplodowała. W San Francisco, Nowym Jorku czy Chicago powstawały bary i kluby skierowane do leather community. To wtedy leather daddy stał się ikoną – symbolem bezkompromisowej męskości i seksualnej wolności.

Jednocześnie środowisko wykształciło własne zasady i kody, jak słynny „hanky code” czy sygnały wskazujące preferencje seksualne. Skórzana scena była zamknięta, ale bardzo spójna – funkcjonowała jak wybrana rodzina.

Cień AIDS i walka o przetrwanie

Lata 80. przyniosły dramatyczny cios w postaci epidemii HIV/AIDS. Skórzana społeczność została szczególnie dotknięta – wielu liderów i „daddies” zmarło, a subkultura była dodatkowo stygmatyzowana. Mimo to leather community przetrwała, a w 1989 roku doczekała się własnego symbolu: Leather Pride Flag, zaprezentowanej podczas International Mr. Leather w Chicago.

Leather dziś

Współczesna scena leather jest znacznie bardziej różnorodna. Obejmuje osoby różnych płci, orientacji i tożsamości, a klasyczny wizerunek białego, muskularnego leather daddy’ego współistnieje dziś z leatherwomen, osobami niebinarnymi, pup play czy innymi fetyszowymi subkulturami. Choć wiele kultowych barów zniknęło, społeczność nadal żyje – w wydarzeniach takich jak Folsom Street Fair, International Mr. Leather czy w przestrzeni online.

Więcej niż kostium

Postać Raya w „Pillion” nie jest więc jedynie filmowym fetyszem czy stylizacją. Leather daddy to figura ukształtowana przez dekady walki o widoczność, wolność seksualną i wspólnotę. To symbol queerowej historii, który – mimo zmian i kontrowersji – wciąż pozostaje żywy.

Dlatego gdy następnym razem zobaczysz kogoś w pełnej skórzanej krasie, pamiętaj: za tym wizerunkiem kryje się znacznie więcej niż moda. To dziedzictwo, bunt i duma – wciąż obecne w queerowej kulturze.

źródło Queerty

Raport ujawnia dramatyczny wzrost liczby samobójstw wśród osób trans poniżej 18. roku życia w Anglii

Nowy raport Good Law Project ujawnia, że liczba samobójstw wśród nastoletnich osób trans w Anglii wzrosła dramatycznie w latach 2021–2022. W tym okresie odnotowano 22 zgony, co stanowi niemal sześciokrotny wzrost w porównaniu z rokiem 2020–2021, kiedy zarejestrowano co najmniej cztery przypadki wśród osób trans i niebinarnych.

Dla porównania, liczba zgonów w latach 2019–2020 w porównaniu z rokiem 2020–2021 spadła o jeden przypadek.

Raport wskazuje, że gwałtowny wzrost zgonów nastąpił po decyzji NHS England o wstrzymaniu terapii blokujących dojrzewanie dla młodych osób trans. Decyzja ta była konsekwencją procesu Keiry Bell przeciwko Tavistock and Portman NHS Foundation Trust.

Puberty blockers, czyli leki hamujące rozwój dojrzewania, czasowo powstrzymują niechciane zmiany fizyczne i emocjonalne związane z dojrzewaniem. Światowe organizacje medyczne, takie jak World Professional Association for Transgender Health (WPATH) czy Trans Care BC w Kanadzie, opisują je jako bezpieczne, skuteczne i potencjalnie ratujące życie.

Good Law Project krytykuje także reakcję polityczną: Wes Streeting zlecił przegląd danych o samobójstwach, który zdaniem grupy bagatelizował skalę tragedii, jednocześnie podkreślając, że zakaz leków blokujących dojrzewanie odbiera młodym osobom trans realne wsparcie medyczne i wpływa na ich życie.

Raport jest kolejnym alarmującym sygnałem o kryzysie zdrowia psychicznego wśród młodych osób LGBTQ+, podkreślając pilną potrzebę wsparcia, dostępnej opieki medycznej i ochrony życia młodzieży trans.

źródło PinkNews

Olimpijczycy LGBTQ+ spotykają się z groźbami po wypowiedziach przeciwko Trumpowi i ICE


W trakcie Zimowych Igrzysk olimpijczycy, którzy krytykują Donalda Trumpa lub działania Immigration and Customs Enforcement (ICE), spotykają się z falą hejtów, nękania, a nawet groźbami śmierci. Najbardziej narażeni są sportowcy LGBTQ+.

Amber Glenn, pierwsza otwarcie queer kobieta w reprezentacji USA w łyżwiarstwie figurowym, przyznała na Instagramie, że od czasu komentarzy o polityce Trumpa wobec osób LGBTQ+ otrzymuje „przerażającą ilość nienawiści i groźb”. Glenn podkreśliła, że społeczność LGBTQ+ obecnie przeżywa „trudne czasy” i chce wykorzystać swoją platformę, aby zachęcać ludzi do wytrwałości. Z powodu nasilenia nienawiści zdecydowała się na przerwę od mediów społecznościowych, mówiąc NPR: „Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tyloma osobami, które chciałyby mi zaszkodzić tylko za to, że jestem sobą i mówię o prawach człowieka”.

Podobnie Gus Kenworthy, otwarcie gejowski narciarz dowolny reprezentujący Wielką Brytanię, lecz wychowany w USA, ujawnił, że po swoim poście anty-ICE otrzymał wiadomości z groźbami samobójstwa, życzeniami kontuzji, obelgami i zniewagami. Kenworthy wcześniej opublikował zdjęcie, na którym w śniegu napisał „fuck ICE” i zachęcał ludzi do kontaktu z senatorami w sprawie finansowania DHS.

Kenworthy podkreśla, że mimo ryzyka hejtów ważne jest, by mówić, co się myśli, i stawać w obronie sprawiedliwości. „Czasami ludzie zapominają, że można kochać USA i być dumnym Amerykaninem, a jednocześnie uważać, że kraj może być lepszy. Nie popieram ICE. To absolutnie złe, przerażające i okrutne działania, często bez żadnej odpowiedzialności ze strony funkcjonariuszy”.

U.S. Olympic and Paralympic Committee (USOPC) zapewniło, że wszystkie „wiarygodne” groźby są zgłaszane organom ścigania, choć na razie nikt nie został postawiony przed wymiarem sprawiedliwości.

Ta sytuacja pokazuje, że sportowcy LGBTQ+ nie tylko rywalizują na arenie sportowej, ale też odważnie angażują się w walkę o prawa człowieka, narażając się przy tym na realne zagrożenia.

źródło Advocate Magazine

Trzej gejowscy łyżwiarze walczą o medale na Zimowych Igrzyskach w Mediolanie

Po emocjonujących występach w rytmicznym tańcu na Zimowych Igrzyskach w Mediolanie trzej gejowscy łyżwiarze taneczni — Guillaume Cizeron, Paul Poirier i Lewis Gibson — plasują się w czołówce i mają realne szanse na zdobycie medali wraz ze swoimi partnerkami.

Na czele stawki znajdują się Guillaume Cizeron i Laurence Fournier Beaudry z Francji, którzy zdobyli pierwsze miejsce z wynikiem 90,18 punktu. Ich układ inspirowany twórczością Madonny, w tym utworami Vogue i Rescue Me, jest jednocześnie osobistym rekordem zespołu.

Na trzeciej pozycji plasują się Paul Poirier i Piper Gilles z Kanady z wynikiem 86,18 punktu. Ich choreografia opierała się na hitach RuPala, w tym na kultowym Supermodel (You Better Work), nawiązując do popkultury i społeczności LGBTQ+.

Tuż za nimi, na czwartej pozycji, znajdują się Lewis Gibson i Lilah Fear z Wielkiej Brytanii, którzy tańczyli do utworów Spice Girls. „Disco Brits” wchodzą do wolnego tańca z minimalną przewagą 0,19 punktu nad Francuzami Marco Fabbri i Charlene Guignard.

Wszyscy trzej zawodnicy mają realną szansę na podium:

  • Gibson i Fear zdobyli brąz na Mistrzostwach Świata w zeszłym roku oraz w tym sezonie na Grand Prix.

  • Poirier i Gilles wywalczyli czwarte miejsce na Grand Prix Final, po wcześniejszych złotych i srebrnych medalach w innych zawodach.

  • Cizeron, obrońca złotego medalu olimpijskiego z poprzednimi partnerkami, w tym sezonie wygrał wszystkie pięć głównych wydarzeń, w tym Mistrzostwa Świata, ze swoją nową partnerką Fournier Beaudry.

Rytmiczny taniec trwał 2 minuty 50 sekund, a wolny taniec, który odbędzie się w środę, potrwa 4 minuty, dając zawodnikom szansę na przetasowanie w klasyfikacji. Amerykanie Evan Bates i Madison Chock, którzy zajmują obecnie drugie miejsce, mają również szansę na złoto, dysponując rekordami najwyższych wyników w rytmicznym i wolnym tańcu.

Podium jest nadal otwarte, a fani łyżwiarstwa tanecznego w Mediolanie mogą spodziewać się pasjonującej walki o medale podczas finałowego występu.

źródło Outsports

Carl Cashman – progresywny polityk w queerowej przestrzeni


Odcinek 28 podcastu BOYS! BOYS! BOYS! gości Carla Cashmana, 34-letniego lidera Liberalnych Demokratów w radzie miasta Liverpool, heteroseksualnego polityka, który stawia osoby LGBTQ+ w centrum swojej polityki. Carl reprezentuje nowe pokolenie progresywnych polityków: kulturowo biegły, widoczny i swobodnie poruszający się w queerowych przestrzeniach.

Jest tak samo komfortowy dzieląc się selfie z siłowni i przyjmując towarzyszącą uwagą, jak jasno i wartościowo mówi o prawach osób trans, członkostwie w UE i wolnościach obywatelskich. Często plasuje się politycznie na lewo od własnej partii i żartuje, że na konferencjach Liberalnych Demokratów 80% uczestników to osoby LGBTQ+, podkreślając ich znaczenie dla progresywnej energii partii.

Liberalni Demokraci to partia, która wprowadziła małżeństwa równościowe i nadal mierzy się ze skutkami koalicji z 2010 roku. W świecie polityki zdominowanym przez ostrożność i wojny kulturowe, pozostają jedną z niewielu ogólnokrajowych partii jawnie pro-UE i zobowiązanych do ochrony praw jednostki.

Podczas tygodnia występów telewizyjnych w Londynie, Carl wraz z Graeme Smithem, również Liverpudlijczykiem, pojawili się przed pełną salą w BOYS! BOYS! BOYS! Gallery Café. W queerowej przestrzeni, przy drinku, Carl odpowiadał na trudne pytania o zaufanie po 2010 roku, imigrację, sztukę, prawa trans, Trumpa i przyszłość Westminsteru.

Ten odcinek pokazuje, jak otwartość, widoczność i wartości progresywne mogą współgrać z praktyczną polityką i budowaniem wpływu w świecie LGBTQ+.

Olimpijczyk Campbell Harrison z radością przyjął rolę wzoru do naśladowania dla osób LGBTQI+

Campbell Harrison spełnił marzenie życia, gdy zakwalifikował się na igrzyska olimpijskie w Paryżu. Chwilę triumfu uczcił pocałunkiem z partnerem, Justinem — gestem radości, który kilka miesięcy później niespodziewanie stał się globalnym punktem zapalnym.

Zdjęcie z celebracji udostępniło oficjalne konto igrzysk olimpijskich w mediach społecznościowych, obserwowane przez ponad 14 milionów osób. Harrison przyjął oznaczenie bez większych obaw. „Nie myślałem, że to coś zmieni” — wspomina. Zmieniło wszystko.

Lawina nienawiści

W krótkim czasie pod postem pojawiły się tysiące homofobicznych komentarzy. Prywatne wiadomości sportowca zalały groźby śmierci i wulgarne treści. „Myślałem, że widziałem już wszystko — doświadczyłem homofobii wcześniej i nic nie było w stanie mnie naprawdę przestraszyć. Ale skala tego ataku mnie przytłoczyła” — mówi.

Dzień później, podczas treningu przed Pucharem Świata, 28-latek rozpłakał się na siłowni. „To zmieniło moje postrzeganie świata. W Melbourne żyję w lewicowej bańce, gdzie większość ludzi jest queerowa albo sojusznicza. Tego dnia ta bańka pękła.”

Dlaczego widoczność ma znaczenie

Doświadczenie hejtu skłoniło Harrisona do refleksji nad rolą widoczności osób LGBTQIA+. „Łatwo uznać parady równości za przesadę czy autopromocję, ale świat potrafi być realnie niebezpieczny dla osób queerowych” — podkreśla. — „Chodzi o to, by nikt nie czuł, że bycie sobą czyni go godnym przemocy, ataku czy nawet śmierci.”

Harrison jest pierwszym ujawnionym queerowym wspinaczem, który wystąpił na igrzyskach olimpijskich. Przyznaje, że bycie „pierwszym” bywa ciężarem: „Czasem orientacja staje się całą twoją tożsamością — to bywa frustrujące”. Jednocześnie wie, jak ważne są pozytywne wzorce. Dorastał, internalizując przekonanie, że bycie gejem jest „złe”. „Gdybym widział szczęśliwych, spełnionych queerowych sportowców, może byłoby mi łatwiej” — mówi.

Wspinaczka jako bezpieczna przestrzeń

Harrison trafił do wspinaczki, bo wydawała się mniej heteronormatywna niż popularne sporty zespołowe. Choć dziś wspinaczka uchodzi za przyjazną osobom LGBTQIA+, kiedy zaczynał, queerowych wzorców było niewiele. Przełom przyniosły oddolne inicjatywy, takie jak Climbing QTs — queerowa społeczność wspinaczkowa.

„Wspinaczka to jak plac zabaw dla dorosłych” — śmieje się Harrison. — „Rozwiązujesz zagadki ciałem, presja społeczna jest niska, a kontakt z innymi naturalny. To świetne miejsce do poznawania się bez alkoholu i narkotyków.” Jako młody sport daje też szansę budować inkluzję od podstaw.

Sojusznicy w innych sportach

Harrison z uznaniem mówi o osobach, które dokonały coming outu w innych dyscyplinach — w tym o Mitchu Brownie, pierwszym (obecnym lub byłym) graczu AFL, który publicznie powiedział, że jest biseksualny. „To sport, który ma ogromny wpływ na tożsamość Australii. Jego decyzja może uruchomić lawinę zmian” — ocenia.

Takie historie odsłaniają też skalę problemu. Harrison przytacza opowieść o szatni AFL, gdzie ktoś stwierdził, że wolałby być w klatce z lwami niż brać prysznic z gejem. „To otwiera oczy ludziom, którzy nie widzą homofobii w sporcie. Gdy ją nazwiesz, łatwiej się jej sprzeciwić.”

Paryż, emocje i drugi pocałunek

Choć wsparcie płynęło szerokim strumieniem — w tym wiadomość od Toma Daleya, emerytowanego mistrza olimpijskiego — hejt ciążył Harrisonowi także w Paryżu. Dodatkowy niepokój budził fakt, że wśród hejterów byli również sportowcy.

Po starcie w konkurencji łączonej (bouldering i prowadzenie) Harrison zajął 19. miejsce i osunął się na podłogę, zalany emocjami. Znów podzielił ten moment z Justinem — i znów był pocałunek. Tłum oszalał, a fotografowie nie odpuszczali.

Wielu uznało gest za odwet na trollach. „To nie była zemsta” — prostuje Harrison. — „Byłem kłębkiem łez. Po prostu przeżywałem swoje emocje.”

Przyszłość: Los Angeles i Brisbane

Harrison nie rezygnuje z marzeń olimpijskich. Przed nim kwalifikacje do Los Angeles 2028 i kusząca perspektywa domowych igrzysk w Brisbane 2032 — jako zawodnik lub trener.

Poza wynikami sportowymi chce pozostać widocznym wzorem dla młodych osób queerowych. „Otaczanie się innymi queerowymi ludźmi jest kluczowe. Dopiero wtedy zrozumiałem, czego mi brakowało — poczucia wspólnoty. Trudno czuć wstyd, gdy wokół są dumni ludzie tacy jak ty.”

źródło ABC News Australia

Nicolás Keenan porównał swoje życie w ukryciu do historii z kultowego queerowego romansu.


Biseksualny argentyński hokeista Nicolás Keenan wyznał, że startował na igrzyskach olimpijskich, ukrywając swój związek z mężczyzną — podobnie jak bohater popularnego gejowskiego romansu hokejowego Heated Rivalry. Zawodnik, który jest dziś zaręczony z holenderskim politykiem Robem Jettenem, po raz pierwszy tak otwarcie opowiedział o trudach życia w szafie na oczach całego sportowego świata.

W nowym wywiadzie dla Pink News Keenan przyznał, że mocno utożsamił się z trzecim odcinkiem serialu Heated Rivalry, w którym kapitan New York Admirals Scott Hunter zakochuje się w baristcie Kipie Gradym, jednocześnie ukrywając swoją orientację seksualną. Różnica polegała na tym, że Keenan musiał trzymać w tajemnicy związek z osobą publiczną wysokiego szczebla — Robem Jettenem, obecnie jednym z najważniejszych polityków w Holandii i potencjalnym przyszłym premierem kraju.

— Naprawdę bardzo się z tym utożsamiłem — powiedział Keenan. — Byłem zawodowym hokeistą żyjącym w ukryciu i było to dla mnie strasznie trudne. Oglądając serial, poczułem wręcz wstyd, że mogłem postawić kogoś w takiej sytuacji.

Sportowiec przyznał, że dopiero oglądając Heated Rivalry, w pełni zrozumiał, przez co musiał przechodzić jego partner, gdy Keenan nie był gotowy na coming out. Podobnie jak serialowy Scott Hunter, Keenan przez długi czas funkcjonował na narodowej i międzynarodowej scenie sportowej, nie mogąc być sobą.

— Biedak oglądał moje mecze w telewizji przez naprawdę długi czas, zanim w ogóle mógł przyjść na któryś z nich — wspominał. — Przeszedłem cały cykl olimpijski, będąc w szafie.

Doświadczenie to było dla niego na tyle wyniszczające, że wiedział, iż nie jest w stanie przeżyć kolejnego takiego etapu kariery.

— To było tak trudne, że wiedziałem, iż nie mogę przejść przez następny cykl olimpijski, nie będąc sobą — podkreślił.

Choć presja związana z ukrywaniem relacji z mężczyzną sprawiała, że ich związek nie zawsze był łatwy, Keenan zaznaczył, że to właśnie Rob Jetten dał mu siłę i pewność siebie, by w końcu dokonać coming outu.

— W chwili, gdy poznałem Roba, naprawdę poczułem, że to jest ta osoba, przy której mogę krzyknąć światu: „OK, jestem zakochany w tym facecie” — powiedział. — To on dał mi zaufanie i pewność, by wyjść do ludzi i powiedzieć: „Tak, jestem hokeistą i tak, jestem zakochany w mężczyźnie”.

Historia Keenana pokazuje, że presja milczenia w sporcie wciąż jest realna — ale także, jak ogromną siłę może mieć miłość i wsparcie, które pozwalają w końcu żyć w zgodzie z samym sobą.

Historyczna decyzja Sądu Najwyższego Filipin: pary jednopłciowe mogą być współwłaścicielami majątku


Sąd Najwyższy Filipin wydał przełomowe orzeczenie, w którym uznał, że pary jednopłciowe mogą być traktowane jako współwłaściciele nieruchomości. To pierwsza taka decyzja w historii kraju, który pozostaje jednym z najbardziej konserwatywnych społecznie państw na świecie.

W wyroku, który został upubliczniony we wtorek, sąd po raz pierwszy zastosował artykuł 148 Kodeksu rodzinnego Filipin. Przepis ten reguluje kwestie majątkowe osób, które żyją razem, ale nie mogą legalnie zawrzeć małżeństwa. Zdaniem sądu, artykuł ten nie dyskryminuje ze względu na płeć i może mieć zastosowanie również do związków jednopłciowych, o ile zostanie udowodnione, że obie strony przyczyniły się do nabycia nieruchomości.

Sprawa dotyczyła byłej pary — dwóch kobiet — które popadły w konflikt po rozstaniu. Początkowo obie zgodziły się sprzedać wspólny dom i działkę na przedmieściach Manili, jednak jedna z nich później się z tego wycofała. Druga kobieta złożyła więc wniosek do sądu o podział majątku. Zarówno sąd niższej instancji, jak i sąd apelacyjny oddaliły jej roszczenie.

Sąd Najwyższy 5 lutego uchylił wcześniejsze decyzje. Kluczowym dowodem był dokument sporządzony przez jedną z partnerek — i potwierdzony przez drugą — z którego wynikało, że pokryła ona 50% kosztów zakupu i remontu nieruchomości. Dom został zarejestrowany wyłącznie na jedną osobę, aby przyspieszyć formalności, ponieważ para nie była małżeństwem ani nie była spokrewniona.

Choć filipiński Kodeks rodzinny definiuje małżeństwo wyłącznie jako związek kobiety i mężczyzny, sąd podkreślił, że artykuł 148 obejmuje „wszystkie formy wspólnego pożycia” i nie może być interpretowany w sposób wykluczający pary jednopłciowe.

Sędzia Marvic Leonen zaznaczył, że odmowa zastosowania tego przepisu wobec takich par prowadziłaby do „prawnej niewidzialności niektórych form realnych i uzasadnionych relacji intymnych”. Z kolei sędzia Amy Lazaro Javier podkreśliła, że ograniczanie artykułu 148 wyłącznie do par heteroseksualnych jest nie do pogodzenia z nowoczesnymi wartościami społecznymi oraz prowadzi do „rażącej i nieuzasadnionej różnicy w traktowaniu par heteroseksualnych i homoseksualnych”.

Rzeczniczka Sądu Najwyższego, Camille Ting, potwierdziła w rozmowie z BBC, że jest to **pierwszy przypadek**, w którym artykuł 148 został użyty do rozstrzygnięcia sprawy dotyczącej praw majątkowych pary jednopłciowej.

Filipiny są jedynym krajem na świecie — poza Watykanem — w którym nie istnieje prawo do rozwodu, a związki jednopłciowe pozostają nielegalne. W praktyce oznacza to brak podstawowych zabezpieczeń prawnych dla par LGBT w obszarach takich jak własność, finanse czy opieka zdrowotna.

W uzasadnieniu wyroku sąd wezwał również rząd i parlament do podjęcia działań legislacyjnych na rzecz tej grupy obywateli. „Ze względu na polityczne, moralne i kulturowe kontrowersje wokół praw par jednopłciowych, to przede wszystkim władza ustawodawcza powinna poszukiwać trwałych rozwiązań” — podkreślono w decyzji.

Choć wyrok nie legalizuje związków jednopłciowych, jest postrzegany jako istotny krok w stronę uznania praw osób LGBT na Filipinach i może mieć daleko idące konsekwencje dla przyszłych spraw dotyczących własności i wspólnego życia.

źródło BBC News

„Heated Rivalry” hitem HBO Max: serial bije rekordy popularności długo po finale

Serial „Heated Rivalry” nie zwalnia tempa — mimo że pierwszy sezon zakończył się ponad miesiąc temu, jego oglądalność wciąż rośnie. Według danych Warner Bros. Discovery produkcja osiągnęła średnio 10,6 mln widzów na odcinek w USA, co czyni ją jednym z największych zaskoczeń sezonu na platformie HBO Max.

Serial, wyprodukowany przez kanadyjski serwis streamingowy Crave i dystrybuowany w Stanach Zjednoczonych przez należące do WBD HBO Max, zadebiutował w listopadzie i szybko stał się klasycznym przykładem sukcesu „pocztą pantoflową”. Każdy kolejny odcinek przyciągał większą publiczność niż poprzedni, a finał — udostępniony 26 grudnia — zanotował ponad 300-procentowy wzrost oglądalności w porównaniu z tygodniem premiery.

Warner Bros. Discovery podkreśla również, że od czasu emisji finału widownia serialu ponad dwukrotnie się zwiększyła, a „Heated Rivalry” jest obecnie najchętniej oglądanym serialem fabularnym pozyskanym z zewnętrznej platformy w historii HBO Max.

Produkcja oparta jest na bestsellerowej serii książek Rachel Reid „Game Changers”, a jej tytuł pochodzi od pierwszego tomu cyklu, wydanego w 2019 roku. Fabuła skupia się na losach Shane’a Hollandra (Hudson Williams) i Ilyi Rozanova (Connor Storrie) — dwóch gwiazd Major League Hockey, których łączy ambicja, rywalizacja i nieoczekiwana, silna więź.

To, co zaczyna się jako potajemny romans młodych debiutantów, przeradza się w wieloletnią historię miłości, zaprzeczania własnym uczuciom i poszukiwania tożsamości. Na przestrzeni ośmiu lat bohaterowie walczą o sportowe sukcesy na lodzie, jednocześnie próbując poradzić sobie z emocjami poza nim. Rozdarci między karierą a uczuciem, muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, czy w bezwzględnym, rywalizacyjnym świecie zawodowego sportu jest miejsce na prawdziwą miłość.

W obsadzie serialu znaleźli się również m.in. François Arnaud, Robbie G.K., Christina Chang, Dylan Walsh, Sophie Nélisse oraz Ksenia Daniela Kharlamova.

Twórcą „Heated Rivalry” jest Jacob Tierney, a serial powstał w studiu Accent Aigu Entertainment we współpracy z Bell Media i Crave. Międzynarodową dystrybucją zajmuje się Sphere Abacus.

Rosnąca popularność produkcji pokazuje, że widzowie coraz chętniej sięgają po emocjonalne, queerowe historie osadzone w świecie sportu — zwłaszcza wtedy, gdy są opowiedziane z rozmachem, autentycznością i długofalową narracją. Jeśli trend się utrzyma, „Heated Rivalry” może stać się jedną z flagowych marek HBO Max na kolejne sezony.

źródło Variety