piątek, 6 lutego 2026
Płomień olimpijski w rękach queerowej chrześcijanki: doświadczenie we Włoszech
Bruce Mouat o coming oucie i znaczeniu widoczności LGBTQ+ w sporcie
Brytyjski curler Bruce Mouat otwarcie opowiedział o wyzwaniach, z jakimi mierzył się jako gejowski sportowiec, w wywiadzie dla BBC Sport 3 lutego.
– „Coming out był dla mnie trudnym okresem. Pierwszą osobą, której powiedziałem, był… psycholog sportowy, ponieważ nie radziłem sobie z wynikami i nie czerpałem radości z curlingu. Myślę jednak, że bardzo pomogło mi to poczuć się komfortowo w drużynie” – wyznał Mouat.
Curler ujawnił swoją orientację w wieku 19 lat w 2014 roku, co, jak podkreśla, znacząco poprawiło jego komfort w środowisku drużynowym.
Mouat to jeden z najbardziej utytułowanych zawodników w curlingu – zdobył srebrny medal w drużynowym turnieju mężczyzn podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2022 w Pekinie.
Sportowiec zaznaczył też, jak ważna jest widoczność osób LGBTQ+ w sporcie: „Nie ma wielu outowanych gejów w sporcie… Otrzymałem mnóstwo wiadomości od ludzi, którzy wcześniej mieli trudności z uczestnictwem w sporcie, a teraz czują się zachęceni tym, co zobaczyli.”
Jego słowa podkreślają, że otwarte bycie sobą w sporcie może mieć realny wpływ na innych i pomaga tworzyć bardziej inkluzywne środowisko dla młodych sportowców LGBTQ+.
Nowo ujawnione e-maile łączą Reinaldo Avila da Silvę z Jeffreyem Epsteinem
Zimowe igrzyska olimpijskie 2026: rekordowa reprezentacja LGBTQ+ w kraju, który wciąż pozostaje w tyle
Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 zapiszą się w historii jako wydarzenie z największą jak dotąd reprezentacją sportowców LGBTQ+ spośród wszystkich zimowych igrzysk. Paradoks polega jednak na tym, że odbędą się w kraju, który pod względem praw osób LGBTQ+ wyraźnie odstaje od większości Europy Zachodniej.
Igrzyska Milano–Cortina 2026 zaplanowano na 6–22 lutego i będą rozgrywane głównie w Mediolanie – kosmopolitycznym mieście znanym z mody, otwartości i stosunkowo przyjaznego podejścia do społeczności LGBTQ+. Wystarczy jednak wyjechać poza wielkomiejskie centra, by zetknąć się z zupełnie inną rzeczywistością społeczną i polityczną Włoch.
Konserwatywna polityka i wpływ Kościoła
Włochy są silnie ukształtowane przez swoją historię oraz wpływy Kościoła rzymskokatolickiego. Od 2022 roku krajem rządzi premier Giorgia Meloni, liderka prawicowej partii Fratelli d’Italia (Bracia Włosi), ugrupowania, które – jak zauważa Międzynarodowy Instytut Studiów Strategicznych – otwarcie nawiązuje do swoich faszystowskich korzeni. Sama Meloni wielokrotnie wyrażała podziw dla Benito Mussoliniego, dyktatora rządzącego Włochami w latach 1922–1943.
Jeszcze przed wyborami Meloni deklarowała podczas spotkania z hiszpańską skrajną prawicą:
„Tak dla naturalnej rodziny, nie dla lobby LGBT, tak dla tożsamości seksualnej, nie dla ideologii gender”.
Choć po objęciu władzy wykazuje względny umiar w polityce zagranicznej, jej działania wewnętrzne wyraźnie uderzają w prawa osób LGBTQ+.
Brak równości małżeńskiej i zaostrzenie prawa
Włochy pozostają jedynym krajem Europy Zachodniej bez równości małżeńskiej. W 2016 roku wprowadzono związki partnerskie dla par jednopłciowych, ale nie dają one pełni praw – wykluczona jest m.in. adopcja wspólna oraz surogacja.
Surogacja jest we Włoszech zakazana od 2004 roku, a w 2024 roku przepisy zostały zaostrzone: uznano ją za „przestępstwo uniwersalne”, co oznacza, że Włosi nie mogą korzystać z surogacji także za granicą. Choć prawo dotyczy wszystkich obywateli, w praktyce szczególnie dotyka par jednopłciowych.
– „Nadal uważam, że surogacja jest praktyką nieludzką” – mówiła Meloni, popierając ustawę zwiększającą sankcje karne.
Adopcja wspólna jest dostępna wyłącznie dla par małżeńskich, co automatycznie wyklucza pary jednopłciowe. W wyjątkowych przypadkach sądy dopuszczają tzw. adopcję drugiego rodzica, ale nie jest to rozwiązanie systemowe.
Ograniczona ochrona prawna i międzynarodowe kontrowersje
Włochy posiadają ogólnokrajowe prawo chroniące osoby LGBTQ+ przed dyskryminacją w zatrudnieniu, jednak nie obejmuje ono takich obszarów jak mieszkalnictwo, opieka zdrowotna czy dostęp do usług. Część regionów wprowadziła bardziej inkluzywne regulacje, lecz nie mają one mocy ogólnokrajowej.
W 2021 roku włoski Senat odrzucił projekt ustawy rozszerzającej przepisy o przestępstwach z nienawiści na osoby LGBTQ+, kobiety i osoby z niepełnosprawnościami. Silny sprzeciw Kościoła katolickiego odegrał kluczową rolę w zablokowaniu tej inicjatywy.
Również na arenie międzynarodowej Włochy wzbudziły kontrowersje. Podczas szczytu G7 w 2024 roku, któremu przewodniczyły, nalegały na usunięcie lub złagodzenie zapisów dotyczących praw LGBTQ+ i aborcji w końcowym komunikacie, co spotkało się z krytyką m.in. Francji.
Niskie noty w europejskich rankingach
Według Rainbow Map 2025 przygotowanej przez ILGA-Europe, Włochy uzyskały 21,4%, zajmując 35. miejsce na 42 kraje. Średnia europejska wynosi 41,8%, a wśród państw Unii Europejskiej – 51,1%. To wyraźnie pokazuje, jak daleko Włochy odbiegają od standardów regionu.
Nadzieja płynąca ze sportu
Mimo tego kontekstu organizacje międzynarodowe starają się wykorzystać igrzyska jako przestrzeń budowania inkluzywności. ILGA World jest jednym z partnerów inicjatywy Pride House – miejsca stworzonego z myślą o sportowcach, kibicach i sojusznikach społeczności LGBTQ+.
21 lutego odbędzie się tam wydarzenie pod hasłem „When Everyone Can Compete: Inclusion and the Power of Sport”, poświęcone równości w sporcie, ze szczególnym uwzględnieniem osób transpłciowych, interpłciowych i niebinarnych.
To szczególnie istotne w czasie, gdy część organizacji sportowych – w tym Amerykański Komitet Olimpijski – wprowadza ograniczenia wobec transpłciowych zawodniczek, a Międzynarodowy Komitet Olimpijski pracuje nad regulacjami, które mogą skutkować kolejnymi wykluczeniami.
„Sport jest dla wszystkich”
ILGA World podkreśla jednak znaczenie nadziei i wspólnoty.
– „Bez względu na to, kim jesteśmy, wszyscy chcemy przynależeć i mieć wokół siebie społeczność – a wielu z nas znajduje ją właśnie w sporcie” – powiedziała Julia Ehrt, dyrektorka wykonawcza organizacji. – „Nasze społeczności są silne. Sport jest zbyt ważny dla poczucia tożsamości i wspólnoty, by kogokolwiek pozostawiać na marginesie.”
Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 mogą więc stać się nie tylko sportowym świętem, lecz także symbolicznym testem: czy globalna widoczność i solidarność będą w stanie wywrzeć realny wpływ w kraju, który wciąż zmaga się z równością i akceptacją.
Premier League uruchamia nową inicjatywę LGBTQ+ po zakończeniu współpracy z kampanią Rainbow Laces
Premier League ogłosiła start nowej inicjatywy wspierającej społeczność LGBTQ+, zatytułowanej „Premier League With Pride”, po zakończeniu wieloletniej współpracy z organizacją charytatywną Stonewall i jej kampanią Rainbow Laces.
Stonewall i Premier League współpracowały od 2014 roku, a celem wspólnych działań było promowanie równości w piłce nożnej. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów kampanii były tęczowe sznurowadła noszone przez piłkarzy oraz kapitańskie opaski w barwach dumy. Teraz liga decyduje się na nową formułę zaangażowania.
„Premier League With Pride” – co się zmienia?
Wszystkie mecze Premier League rozgrywane między 6 a 12 lutego będą dedykowane nowej inicjatywie. Zamiast symbolicznych elementów noszonych przez zawodników, liga postawi na szeroko zakrojoną oprawę wizualną i działania edukacyjne.
W ramach kampanii na stadionach pojawią się:
reklamy LED wokół boisk,
specjalnie zaprojektowane grafiki cyfrowe dla wszystkich klubów,
oznakowane postumenty na piłki meczowe i inne elementy infrastruktury meczowej,
flagi prezentowane na murawie przed pierwszym gwizdkiem,
grafiki na telebimach, tablicach zmian oraz tablicy przedmeczowego uścisku dłoni.
Dodatkowo menedżerowie, działacze klubowi oraz przedstawiciele mediów otrzymają przypinki, które będą mogli nosić jako znak poparcia dla inicjatywy.
Nowa kampania została uruchomiona we współpracy z krajową linią wsparcia LGBTQ+ Switchboard.
Edukacja zamiast gestów?
Premier League zapowiada również konkretne działania edukacyjne. Jeszcze w tym miesiącu uruchomione zostaną nowe materiały szkoleniowe dotyczące inkluzywności. Akademie piłkarskie – od kategorii U-9 aż po U-21 – będą prowadzić zajęcia na temat tożsamości i równości, a kluby zostaną zobowiązane do realizacji obowiązkowych szkoleń z zakresu równości, różnorodności i integracji.
– „Premier League With Pride pokazuje nasze nieustające wsparcie dla społeczności LGBTQ+ oraz nasze zaangażowanie w to, by piłka nożna była dla wszystkich” – powiedział dyrektor generalny Premier League, Richard Masters. – „Chcemy, aby każdy związany z futbolem czuł się mile widziany, wspierany i mógł być sobą.”
Kontrowersje wokół symboli
Decyzja o zmianie formuły kampanii pojawia się po kilku głośnych sytuacjach z poprzednich sezonów. W minionym roku kapitan Ipswich Town, Sam Morsy, odmówił założenia tęczowej opaski, a kapitan Crystal Palace Marc Guéhi napisał na niej hasło „I love Jesus”. Z kolei Manchester United wycofał się z planu noszenia specjalnej kurtki wspierającej kampanię LGBTQ+, ponieważ jeden z piłkarzy nie zgodził się jej założyć.
Stonewall: „To nie koniec”
Stonewall podkreśla, że mimo zakończenia oficjalnej współpracy z Premier League, nadal zamierza współdziałać z klubami. Organizacja niedawno odświeżyła kampanię Rainbow Laces, nadając jej szerszy i długofalowy charakter – nieograniczony do konkretnych dat w kalendarzu.
– „Nasza współpraca z Premier League znacząco przesunęła granice akceptacji, ale wciąż jest wiele do zrobienia” – przekazał rzecznik Stonewall w rozmowie z BBC. – „W obecnych, niespokojnych czasach wiele osób LGBTQ+ odczuwa lęk i niepewność. Związek między zdrowiem psychicznym a aktywnością fizyczną jest dobrze udokumentowany, dlatego odświeżyliśmy kampanię, by nadal była aktualna i skuteczna.”
Ostrożny optymizm środowisk
Jon Holmes z organizacji Football v Homophobia przyznaje, że nowa inicjatywa budzi nadzieję. – „Jest pewien optymizm przed tą kolejką meczów. Premier League mówi nie tylko o świętowaniu, ale też o edukacji. To daje szansę, że ‘With Pride’ rozwinie się w coś głębszego niż dotychczasowe Rainbow Laces.”
Czy nowa strategia okaże się skuteczniejsza w walce z homofobią i wykluczeniem w futbolu – pokażą kolejne sezony. Jedno jest pewne: temat równości w piłce nożnej pozostaje w centrum uwagi.
Homofobia na trybunach wciąż problemem. Kibice Leeds United apelują o realne działania
Andrew Tilly i Drew Harrison od lat wiernie jeżdżą za Leeds United – na mecze domowe i wyjazdowe. Przyjaźń połączyła ich nie tylko miłość do klubu, ale też wspólna misja: niemal dekadę temu założyli oficjalną grupę kibiców LGBTQ+ Leeds United – Marching Out Together. Dziś jest to jedna z największych tego typu inicjatyw w Wielkiej Brytanii, skupiająca setki członków.
Choć obaj są przyzwyczajeni do tego, że na stadionach czasem słychać homofobiczne komentarze, a nawet przyśpiewki, zazwyczaj czują się na siłach, by reagować i zwracać uwagę sprawcom. Jednak jedno z wydarzeń w obecnym sezonie było na tyle drastyczne, że zmusiło ich do opuszczenia stadionu.
– Z powodu homofobicznych uwag mój przyjaciel poczuł się na tyle zastraszony, że powiedział, iż chce wyjść. Nie mieliśmy innego wyjścia – relacjonuje Tilly w podcaście Football v Homophobia.
Homofobiczne wyzwiska przy dziecku
Do incydentu doszło 1 listopada podczas wyjazdowego meczu Leeds z Brighton. Jak opowiada Tilly, za nimi siedział mężczyzna z kilkuletnim synem, który w trakcie spotkania wielokrotnie używał homofobicznych określeń.
– To było szokujące, że robił to w obecności własnego dziecka. W pewnym momencie krzyczał w stronę kibiców Brighton „queer b*stards” w ramach przyśpiewki – mówi Tilly.
Obiektem ataków słownych stał się także napastnik Brighton, Danny Welbeck. Gdy Tilly zwrócił kibicowi uwagę, ten zareagował agresją i kontynuował obraźliwe okrzyki. Po strzelonym golu zaczął prowokować Tilly’ego, sugerując, że „jest jednym z nich”, używając kolejnych homofobicznych komentarzy.
Wtedy Tilly i Harrison zdecydowali się opuścić trybuny, mimo że inni kibice próbowali ich zatrzymać i okazywali wsparcie. Jeden z nich następnego dnia skontaktował się z Marching Out Together, deklarując gotowość złożenia zeznań, aby sprawca został objęty zakazem stadionowym.
Brak reakcji instytucji
Incydent został zgłoszony zarówno policji obecnej na meczu, jak i klubowi Brighton oraz Leeds United. Tilly usłyszał, że sprawa będzie analizowana na podstawie nagrań wideo. Mimo upływu czasu – jak twierdzi – nie otrzymał jednak żadnej odpowiedzi ani od policji, ani od klubów.
– To bardzo zniechęcające. Jeśli zgłoszenia nie są rozpatrywane, ludzie przestaną reagować. A przecież to kluby mają realną władzę – mogą szybko podejmować decyzje, w tym nakładać zakazy stadionowe – podkreśla Tilly.
Jego zdaniem nawet pojedynczy incydent może sprawić, że osoby LGBTQ+ całkowicie zrezygnują z chodzenia na mecze.
„Edukacja to za mało”
Do sprawy odniósł się również Steve Wignall, przewodniczący Marching Out Together. – Zawsze stawialiśmy na edukację, ale są sytuacje, w których to nie wystarcza. W takich przypadkach potrzebne są realne konsekwencje: zakazy stadionowe i wsparcie ze strony policji oraz klubów – mówi.
Historia Tilly’ego i Harrisona pojawia się w czasie szczególnym. Luty to w Wielkiej Brytanii Miesiąc Historii LGBT+, a także coroczny Month of Action organizowany przez kampanię Football v Homophobia, walczącą z dyskryminacją w piłce nożnej na całym świecie. W tym sezonie Premier League uruchamia także nową inicjatywę „With Pride”, po zakończeniu współpracy z kampanią Rainbow Laces.
Dane brytyjskiego Home Office pokazują jednak, że liczba zgłoszonych incydentów anty-LGBTQ na stadionach Premier League i EFL rośnie. Zdaniem aktywistów to wyraźny sygnał, że symboliczne gesty nie wystarczą – potrzebne są szybkie i zdecydowane działania.
Leeds United i Brighton znajdują się wśród 30 klubów, które oficjalnie wsparły działania Football v Homophobia. Dla Tilly’ego i Harrisona kluczowe jest jednak, by za deklaracjami szły konkretne decyzje. Jak podkreślają, tylko wtedy stadiony mogą stać się miejscem naprawdę bezpiecznym dla wszystkich kibiców.
źródło Outsports
Od futbolu w ukryciu do miłości bez strachu. Shane Wickes zaręczony
czwartek, 5 lutego 2026
Starcie Netflixa z MAGA. Ted Sarandos odpiera zarzuty o „transgenderową indoktrynację dzieci”
Prezes Netflixa Ted Sarandos ostro starł się z republikańskim senatorem Joshem Hawleyem podczas przesłuchania w amerykańskim Senacie. Zamiast skupić się na meritum – planowanej fuzji Netflixa z Warner Bros. – senator z Missouri postanowił uderzyć w znaną z prawicowych kręgów nutę strachu, oskarżając platformę o promowanie „ideologii transpłciowej” w treściach dla dzieci.
Do przesłuchania doszło we wtorek, 3 lutego. Hawley, jeden z polityków kojarzonych z ruchem MAGA, wielokrotnie naciskał Sarandosa, sugerując, że Netflix ma rzekomy „program” mający na celu indoktrynowanie nieletnich.
– Dlaczego tak duża część treści Netflixa dla dzieci promuje transgenderową ideologię? – pytał senator. – Prawie połowa waszych treści dla dzieci, mówię o małoletnich, nie nastolatkach, promuje ideologiczną agendę transpłciową.
Sarandos odpowiedział krótko i bez ogródek:
– Z całym szacunkiem, proszę pana, to po prostu nieprawda.
Hawley nie odpuszczał. Podkreślał, że mówi „jako ojciec trójki małych dzieci” i upierał się, że „ogromna ilość” programów dla najmłodszych zawiera tę rzekomą ideologię. Następnie zapytał wprost, czy Netflix przyjął stanowisko ideologiczne w tej sprawie.
– Netflix nie ma żadnej politycznej agendy – odpowiedział Sarandos.
Gdy prezes platformy stwierdził, że nie wierzy, by opisywane przez senatora doświadczenia były zgodne z rzeczywistością, Hawley zareagował oburzeniem.
– Co pan ma na myśli, mówiąc, że nie uważa pan, że to było moje osobiste doświadczenie? Sugeruje pan, że nie kontroluję tego, co oglądają moje dzieci? – rzucił ostro.
Sarandos pozostał spokojny, dodając:
– Nie mam pojęcia, skąd wzięła się ta liczba ani na czym się opiera.
Jak podaje *Daily Beast*, twierdzenie Hawleya o „połowie treści” pochodzi z raportu The Oversight Project – byłego ramienia śledczego ultrakonserwatywnej Heritage Foundation, odpowiedzialnej m.in. za kontrowersyjny projekt Project 2025. Dokument, który trafił nawet do Białego Domu, oskarżał Netflix o „społeczne inżynierstwo” i przygotowywanie Amerykanów do akceptacji „lewicowego dogmatu ideologicznego”.
Sarandos ponownie odrzucił te zarzuty, podkreślając, że Netflix działa jako platforma rozrywkowa, a nie polityczna. Zaznaczył też, że rodzice mają pełną kontrolę nad tym, co oglądają ich dzieci – mogą blokować konkretne tytuły lub korzystać z ustawień kontroli rodzicielskiej.
Cała wymiana zdań pokazuje coraz wyraźniej, jak kwestie LGBTQ+ są wykorzystywane przez amerykańską prawicę jako polityczne straszak – nawet w sytuacjach, które formalnie nie mają z nimi nic wspólnego. Zamiast rozmowy o monopolu medialnym czy wpływie wielkich korporacji na rynek, uwagę znów skierowano na wojnę kulturową. I, jak zwykle, kosztem faktów.
źródło PINKNEWS
Skandaliczne! Fryzjer zabity po ujawnieniu romansu. Sprawca przyznał się do winy, a mimo to wyszedł na wolność
Sprawa, która wstrząsnęła opinią publiczną w Brazyliii. Fryzjer został brutalnie zabity przez męża swojej siostrzenicy po tym, jak ujawnił, że łączył go z nim romans. Najbardziej szokujące jest jednak to, że mimo przyznania się do winy, podejrzany — Alysson Augusto — został zwolniony przez policję.
Według dostępnych informacji, ofiara zdecydowała się ujawnić relację, która miała być utrzymywana w tajemnicy. To właśnie ten moment miał doprowadzić do gwałtownej konfrontacji zakończonej śmiercią fryzjera. Sprawa od początku budzi ogromne emocje, zwłaszcza że w tle pojawia się wątek homofobii, przemocy domowej i „zbrodni w afekcie”, często wykorzystywanej jako linia obrony w podobnych przypadkach.
Jak podają lokalne media, Alysson Augusto miał przyznać się do zabójstwa. Mimo to policja zdecydowała o jego zwolnieniu, co wywołało falę oburzenia wśród aktywistów, prawników i internautów. W sieci pojawiają się pytania: jak to możliwe, że osoba, która przyznaje się do tak poważnego przestępstwa, nie trafia do aresztu? Czy sprawca otrzymał specjalne traktowanie? A może znów mamy do czynienia z bagatelizowaniem przemocy, zwłaszcza gdy jej ofiarą jest osoba LGBTQ+?
Organizacje walczące o prawa człowieka zwracają uwagę, że podobne sprawy często są traktowane pobłażliwie, gdy przemoc tłumaczona jest „emocjami”, „zazdrością” lub „obroną honoru”. To narracje, które od lat pozwalają sprawcom unikać realnych konsekwencji, a ofiary — nawet po śmierci — są stawiane w niekorzystnym świetle.
Rodzina i bliscy zamordowanego fryzjera domagają się sprawiedliwości i ponownego rozpatrzenia decyzji policji. W mediach społecznościowych rośnie presja na organy ścigania, by wyjaśniły, dlaczego podejrzany nie został zatrzymany i czy nie doszło do rażących zaniedbań.
Ta sprawa to nie tylko tragedia jednej osoby. To kolejny alarmujący przykład tego, jak system zawodzi ofiary przemocy i jak łatwo sprawcy mogą liczyć na pobłażliwość — nawet w obliczu przyznania się do winy. Jeśli nie dojdzie do rzetelnego śledztwa i realnych konsekwencji, skandal ten stanie się symbolem bezkarności, a nie sprawiedliwości.
Hudson Williams, kanadyjski premier i moment, który podbił internet
Jeszcze niedawno Hudson Williams siedział w pierwszym rzędzie na pokazie Giorgio Armaniego podczas Milan Fashion Week. Chwilę później pozował na okładce magazynu w koronkowym, czerwonym tangu. Teraz z kolei znalazł się w centrum uwagi z zupełnie innego powodu – bo flirtował na czerwonym dywanie z premierem Kanady. Internet, jak łatwo się domyślić, oszalał.
Williams, który wciela się w rolę skrywającego swoją orientację hokeisty Shane’a Hollandera w serialu Heated Rivalry, stał się viralem po tym, jak pojawił się na konferencji Prime Time organizowanej przez Canadian Media Producers Association (CMPA) w Ottawie. To tam, na czerwonym dywanie, spotkał się z premierem Markiem Carneyem – a ich krótka, żartobliwa interakcja skradła całe show.
Heated Rivalry od pierwszego odcinka przyciąga ogromną uwagę widzów. Fani – ale też celebryci – nie kryją zachwytu nad chemią między Williamsem a Connorem Storrie, którzy tworzą ekranową parę w popularnym romansie o gejowskich hokeistach. Teraz do grona fanów dołączyli nawet politycy najwyższego szczebla.
Podczas przejścia po czerwonym dywanie Williams wręczył Carneyowi polarową kurtkę ozdobioną klonowymi liśćmi – dokładnie taką, jaką nosił jego bohater w serialu. Chwilę później kamery uchwyciły, jak premier rzuca do aktora: „Do the leg thing”. Williams bez wahania objął Carneya w pasie, uniósł nogę, a premier chwycił go za udo, pozując razem do zdjęć. Scena była krótka, lekka i ewidentnie pełna dystansu – ale wystarczyła, by rozpalić media społecznościowe.
Carney nie poprzestał jednak na żartach. Publicznie pogratulował twórcom serialu, Jacobowi Tierneyowi i Brendanowi Brady’emu, decyzji o odrzuceniu finansowania ze strony amerykańskich producentów, którzy chcieli „złagodzić” sceny seksu między mężczyznami.
– Jaki to miałoby sens? – zapytał premier, wywołując śmiech na sali. – Jacob zrobił właściwą rzecz. Zrobił mądrą rzecz. Wrócił do Kanady. Do kraju, który celebruje to, co nas różni.
Carney nazwał też Hudsona Williamsa swoim „nowym najlepszym przyjacielem” i podkreślił znaczenie queerowej reprezentacji w mediach. – To historia o dwóch młodych mężczyznach, którzy boją się być w pełni sobą – mówił. – A żyjemy w coraz bardziej niebezpiecznym, podzielonym i nietolerancyjnym świecie, w którym ciężko wywalczone prawa społeczności 2SLGBTQI+ są zagrożone.
Mimo tych mocnych słów to właśnie flirtujący moment z premierem najbardziej rozgrzał internet. Klipy i zdjęcia z czerwonego dywanu błyskawicznie obiegły media społecznościowe, a zachwyty nad Williamsem – i jego pewnością siebie – tylko się nasiliły.
Jedno jest pewne: Hudson Williams nie tylko gra ikonę queerowej popkultury. On właśnie nią został.
Zaproszony na galę z okazji sukcesu kanadyjskiego serialu „Heated Rivalry”, premier Mark Carney wygłosił gratulacyjne przemówienie dla twórców i obsady serialu, chwaląc reżysera Jacoba Tierneya i autorkę Rachel Reid – która napisała powieści „Game Changers”, będące podstawą serialu – za decyzję o produkcji w Kanadzie mimo większych możliwości w USA, żartując przy tym, że „jako polityk nie mogę się powstrzymać od przypisania sobie zasług za kanadyjskie finansowanie, które pomogło Wam podzielić się tą historią ze światem”, a podczas czerwonego dywanu dzielił nawet moment z jednym z głównych aktorów, Hudsonem Williamsem.









