Szkoła musi respektować tożsamość płciową ucznia – tak brzmi kluczowe przesłanie prawomocnego wyroku Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie z 18 grudnia 2025 r., który może stać się jednym z najważniejszych orzeczeń ostatnich lat w zakresie praw uczniów w Polsce.
Sprawa dotyczyła transpłciowej uczennicy szkoły średniej, Wiktorii. Po rozpoczęciu tranzycji medycznej zwróciła się do dyrekcji z prośbą, aby nauczyciele używali jej żeńskiego imienia oraz żeńskich zaimków. Szkoła odmówiła, argumentując, że do czasu prawomocnego wyroku o uzgodnieniu płci w dokumentach musi posługiwać się wyłącznie danymi metrykalnymi.
W praktyce oznaczało to uporczywe misgenderowanie oraz tzw. deadnaming – używanie dawnego imienia, z którym uczennica się nie identyfikowała. Skutki były poważne: pogorszenie stanu zdrowia psychicznego, wycofanie z życia szkolnego, a ostatecznie zmiana szkoły i konieczność powtarzania roku.
Sąd Apelacyjny nie miał wątpliwości – takie działania naruszają dobra osobiste ucznia, w szczególności jego godność oraz zdrowie.
W uzasadnieniu sąd podkreślił, że w polskim prawie nie istnieje przepis nakazujący nauczycielom używanie wyłącznie imienia metrykalnego ani regulacja uzależniająca stosowanie imienia preferowanego od wcześniejszego uzgodnienia płci w dokumentach.
To stanowisko podważa dotychczasową praktykę wielu szkół, które powoływały się na „brak podstaw prawnych”. Sąd jednoznacznie odrzucił tę argumentację, wskazując na konstytucyjną ochronę godności człowieka (art. 30 Konstytucji RP). Uznał, że uporczywe używanie niewłaściwego imienia i form gramatycznych stanowi naruszenie dóbr osobistych.
Wyrok ma również wymiar systemowy. Prawo oświatowe zobowiązuje nauczycieli do kierowania się dobrem ucznia i poszanowaniem jego godności. W tej sprawie – jak wskazał sąd – nie istniało żadne konkurencyjne dobro prawne, które uzasadniałoby odmowę. Używanie preferowanego imienia nie naruszało praw innych osób ani interesu szkoły.
Sąd zobowiązał placówkę do publicznych przeprosin oraz zwrotu kosztów procesu.
Strategię procesową przygotował radca prawny Damian Ruhm wraz z zespołem Stowarzyszenia Tęczówka. Od lat wskazywał on, że polskie prawo nie zakazuje używania preferowanego imienia przez ucznia w okresie przejściowym – czyli w czasie, gdy funkcjonuje on społecznie zgodnie ze swoją tożsamością płciową, ale wciąż czeka na zakończenie długotrwałej procedury sądowej.
Wyrok z Rzeszowa potwierdził tę interpretację w sposób jednoznaczny.
Choć orzeczenie dotyczy jednej sprawy, jego znaczenie wykracza daleko poza indywidualny spór. To prawomocny wyrok sądu drugiej instancji, wydany w składzie trzech sędziów zawodowych i opatrzony szczegółowym uzasadnieniem. W praktyce wyznacza standard postępowania dla szkół w podobnych sytuacjach.
Dyrektorzy nie mogą już powoływać się na „nieuregulowaną kwestię” czy brak przepisów. Sąd jasno stwierdził, że brak zmiany dokumentów nie zwalnia szkoły z obowiązku poszanowania tożsamości ucznia.
Sprawa Wiktorii pokazuje, jak wysoką cenę może zapłacić młoda osoba w sporze z instytucją. Jednocześnie dowodzi, że konsekwentne dochodzenie swoich praw przynosi realne efekty.
Wyrok Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie wysyła wyraźny sygnał do całego systemu edukacji: szkoła to nie tylko miejsce administrowania danymi, lecz przestrzeń, w której młody człowiek ma prawo do bezpieczeństwa, szacunku i ochrony zdrowia psychicznego.
Godność ucznia nie jest kwestią uznaniową – i nie zależy od treści aktu urodzenia.
źródło - Rzeszów Info.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz