W trakcie Zimowych Igrzysk olimpijczycy, którzy krytykują Donalda Trumpa lub działania Immigration and Customs Enforcement (ICE), spotykają się z falą hejtów, nękania, a nawet groźbami śmierci. Najbardziej narażeni są sportowcy LGBTQ+.
Amber Glenn, pierwsza otwarcie queer kobieta w reprezentacji USA w łyżwiarstwie figurowym, przyznała na Instagramie, że od czasu komentarzy o polityce Trumpa wobec osób LGBTQ+ otrzymuje „przerażającą ilość nienawiści i groźb”. Glenn podkreśliła, że społeczność LGBTQ+ obecnie przeżywa „trudne czasy” i chce wykorzystać swoją platformę, aby zachęcać ludzi do wytrwałości. Z powodu nasilenia nienawiści zdecydowała się na przerwę od mediów społecznościowych, mówiąc NPR: „Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tyloma osobami, które chciałyby mi zaszkodzić tylko za to, że jestem sobą i mówię o prawach człowieka”.
Podobnie Gus Kenworthy, otwarcie gejowski narciarz dowolny reprezentujący Wielką Brytanię, lecz wychowany w USA, ujawnił, że po swoim poście anty-ICE otrzymał wiadomości z groźbami samobójstwa, życzeniami kontuzji, obelgami i zniewagami. Kenworthy wcześniej opublikował zdjęcie, na którym w śniegu napisał „fuck ICE” i zachęcał ludzi do kontaktu z senatorami w sprawie finansowania DHS.
Kenworthy podkreśla, że mimo ryzyka hejtów ważne jest, by mówić, co się myśli, i stawać w obronie sprawiedliwości. „Czasami ludzie zapominają, że można kochać USA i być dumnym Amerykaninem, a jednocześnie uważać, że kraj może być lepszy. Nie popieram ICE. To absolutnie złe, przerażające i okrutne działania, często bez żadnej odpowiedzialności ze strony funkcjonariuszy”.
U.S. Olympic and Paralympic Committee (USOPC) zapewniło, że wszystkie „wiarygodne” groźby są zgłaszane organom ścigania, choć na razie nikt nie został postawiony przed wymiarem sprawiedliwości.
Ta sytuacja pokazuje, że sportowcy LGBTQ+ nie tylko rywalizują na arenie sportowej, ale też odważnie angażują się w walkę o prawa człowieka, narażając się przy tym na realne zagrożenia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz