Noam Ash zamienił osobisty kryzys w film. „Bookends” to miłosny list do dziadków i queerowa rom-com z duszą.
Noam Ash miał około 27 lat, gdy jego związek się rozpadł. Bez pieniędzy i bez miejsca do życia zrobił coś, co – jak sam przyznaje – było dla niego źródłem ogromnego wstydu: wprowadził się do swoich dziadków.
– Mieszkałem z nimi ponad rok. To był najlepszy rok w moim życiu, ale jednocześnie byłem tym strasznie zawstydzony. Nie chciałem, żeby ktokolwiek o tym wiedział – wspomina Ash. – Moja menedżerka uznała to za hysterical i powiedziała: „Musisz coś o tym napisać”. I tak powstało „Bookends”.
Tak narodziła się romantyczna komedia „Bookends”, napisana przez Asha i z nim w roli głównej. Film opowiada historię aspirującego pisarza Nate’a, który po odkryciu zdrady swojego chłopaka (Spencer Belko) – romansu z instruktorem spinningu (Jared Reinfeldt) – wraca do domu dziadków. Tam niespodziewanie zakochuje się w ich lekarzu, granym przez Charlie’ego Barnetta.
Dziadkowie Asha zmarli, zanim film – wyreżyserowany przez Mike’a Doyle’a – doczekał się realizacji. – Wiedzieli, że nad tym pracuję i że to w gruncie rzeczy list miłosny do nich – mówi Ash.
W role dziadków wcielili się Caroline Aaron i F. Murray Abraham. W filmie postać dziadka zaczyna wykazywać objawy demencji, co okazało się wyjątkowo poruszające dla rodziny Asha. – Dla mojej mamy i cioci to był ich tata. Kiedy oglądały film, powiedziały: „O mój Boże, to jest on” – opowiada. – Mama zapytała, czy pokazywałem Murrayowi nagrania dziadka. Nie musiałem. Wszystko było w scenariuszu.
Zarówno Ash, jak i Barnett są jest gejem, a autentyczność obsady była dla twórców kluczowa. – Dużo o tym rozmawialiśmy z Mike’iem. Chcieliśmy też pokazać, że Żydzi mają różne kolory skóry, sylwetki i historie – mówi Ash. – Mama Charliego była Żydówką. Powiedziałem mu: „Nie byłeś wychowywany w judaizmie? Nic nie szkodzi. Przyjmujemy cię”.
W obliczu nasilających się politycznych ataków na społeczność LGBTQ+, Ash obawiał się, że film może mieć problem ze znalezieniem dystrybutora. Przełomem okazał się jednak sukces serialu „Heated Rivalry”.
– Oni udowodnili w absolutnie największy możliwy sposób, że można stworzyć najbardziej parny, gejowski, homoerotyczny serial w historii telewizji i jednocześnie osiągnąć ogromny mainstreamowy sukces – mówi Ash. – To naprawdę mnie uspokoiło.
„Bookends” to nie tylko komedia romantyczna, ale też opowieść o rodzinie, stracie, wstydzie i czułości – film, który pokazuje, że queerowe historie mogą być jednocześnie intymne i uniwersalne. Jeśli chcesz, mogę przygotować recenzję filmu, tekst pod festiwal albo materiał o trendzie queerowych rom-comów w mainstreamie.
źródło Variety

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz