wtorek, 10 lutego 2026

Olimpijczyk Campbell Harrison z radością przyjął rolę wzoru do naśladowania dla osób LGBTQI+

Campbell Harrison spełnił marzenie życia, gdy zakwalifikował się na igrzyska olimpijskie w Paryżu. Chwilę triumfu uczcił pocałunkiem z partnerem, Justinem — gestem radości, który kilka miesięcy później niespodziewanie stał się globalnym punktem zapalnym.

Zdjęcie z celebracji udostępniło oficjalne konto igrzysk olimpijskich w mediach społecznościowych, obserwowane przez ponad 14 milionów osób. Harrison przyjął oznaczenie bez większych obaw. „Nie myślałem, że to coś zmieni” — wspomina. Zmieniło wszystko.

Lawina nienawiści

W krótkim czasie pod postem pojawiły się tysiące homofobicznych komentarzy. Prywatne wiadomości sportowca zalały groźby śmierci i wulgarne treści. „Myślałem, że widziałem już wszystko — doświadczyłem homofobii wcześniej i nic nie było w stanie mnie naprawdę przestraszyć. Ale skala tego ataku mnie przytłoczyła” — mówi.

Dzień później, podczas treningu przed Pucharem Świata, 28-latek rozpłakał się na siłowni. „To zmieniło moje postrzeganie świata. W Melbourne żyję w lewicowej bańce, gdzie większość ludzi jest queerowa albo sojusznicza. Tego dnia ta bańka pękła.”

Dlaczego widoczność ma znaczenie

Doświadczenie hejtu skłoniło Harrisona do refleksji nad rolą widoczności osób LGBTQIA+. „Łatwo uznać parady równości za przesadę czy autopromocję, ale świat potrafi być realnie niebezpieczny dla osób queerowych” — podkreśla. — „Chodzi o to, by nikt nie czuł, że bycie sobą czyni go godnym przemocy, ataku czy nawet śmierci.”

Harrison jest pierwszym ujawnionym queerowym wspinaczem, który wystąpił na igrzyskach olimpijskich. Przyznaje, że bycie „pierwszym” bywa ciężarem: „Czasem orientacja staje się całą twoją tożsamością — to bywa frustrujące”. Jednocześnie wie, jak ważne są pozytywne wzorce. Dorastał, internalizując przekonanie, że bycie gejem jest „złe”. „Gdybym widział szczęśliwych, spełnionych queerowych sportowców, może byłoby mi łatwiej” — mówi.

Wspinaczka jako bezpieczna przestrzeń

Harrison trafił do wspinaczki, bo wydawała się mniej heteronormatywna niż popularne sporty zespołowe. Choć dziś wspinaczka uchodzi za przyjazną osobom LGBTQIA+, kiedy zaczynał, queerowych wzorców było niewiele. Przełom przyniosły oddolne inicjatywy, takie jak Climbing QTs — queerowa społeczność wspinaczkowa.

„Wspinaczka to jak plac zabaw dla dorosłych” — śmieje się Harrison. — „Rozwiązujesz zagadki ciałem, presja społeczna jest niska, a kontakt z innymi naturalny. To świetne miejsce do poznawania się bez alkoholu i narkotyków.” Jako młody sport daje też szansę budować inkluzję od podstaw.

Sojusznicy w innych sportach

Harrison z uznaniem mówi o osobach, które dokonały coming outu w innych dyscyplinach — w tym o Mitchu Brownie, pierwszym (obecnym lub byłym) graczu AFL, który publicznie powiedział, że jest biseksualny. „To sport, który ma ogromny wpływ na tożsamość Australii. Jego decyzja może uruchomić lawinę zmian” — ocenia.

Takie historie odsłaniają też skalę problemu. Harrison przytacza opowieść o szatni AFL, gdzie ktoś stwierdził, że wolałby być w klatce z lwami niż brać prysznic z gejem. „To otwiera oczy ludziom, którzy nie widzą homofobii w sporcie. Gdy ją nazwiesz, łatwiej się jej sprzeciwić.”

Paryż, emocje i drugi pocałunek

Choć wsparcie płynęło szerokim strumieniem — w tym wiadomość od Toma Daleya, emerytowanego mistrza olimpijskiego — hejt ciążył Harrisonowi także w Paryżu. Dodatkowy niepokój budził fakt, że wśród hejterów byli również sportowcy.

Po starcie w konkurencji łączonej (bouldering i prowadzenie) Harrison zajął 19. miejsce i osunął się na podłogę, zalany emocjami. Znów podzielił ten moment z Justinem — i znów był pocałunek. Tłum oszalał, a fotografowie nie odpuszczali.

Wielu uznało gest za odwet na trollach. „To nie była zemsta” — prostuje Harrison. — „Byłem kłębkiem łez. Po prostu przeżywałem swoje emocje.”

Przyszłość: Los Angeles i Brisbane

Harrison nie rezygnuje z marzeń olimpijskich. Przed nim kwalifikacje do Los Angeles 2028 i kusząca perspektywa domowych igrzysk w Brisbane 2032 — jako zawodnik lub trener.

Poza wynikami sportowymi chce pozostać widocznym wzorem dla młodych osób queerowych. „Otaczanie się innymi queerowymi ludźmi jest kluczowe. Dopiero wtedy zrozumiałem, czego mi brakowało — poczucia wspólnoty. Trudno czuć wstyd, gdy wokół są dumni ludzie tacy jak ty.”

źródło ABC News Australia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz