Drugie olimpijskie srebro z rzędu – tak można podsumować historię Bruce’a Mouata i jego kolegów z reprezentacji Wielkiej Brytanii w curlingu, którzy po raz kolejny musieli przełknąć gorycz porażki w finale igrzysk.
Po bolesnym rozczarowaniu cztery lata temu w Pekinie, scenariusz powtórzył się podczas zimowych igrzysk w Cortinie. Drużyna Wielkiej Brytanii przegrała 6:9 z Kanadą w emocjonującym meczu o złoto. Upragniony tytuł olimpijski, o którym Bruce Mouat i jego zespół marzyli od niemal dekady, znów wymknął się z rąk.
Finał pełen napięcia
W sobotni wieczór Brytyjczycy – Bruce Mouat, Grant Hardie, Hammy McMillan i Bobby Lammie – walczyli jak równy z równym z Kanadyjczykami. Pierwsza część spotkania była niezwykle wyrównana. Kluczowym momentem wydawał się szósty end, w którym kapitalne, precyzyjnie kątowe zagranie Mouata dało prowadzenie 5:4.
Przed dziewiątym endem wynik brzmiał 6:5 dla Wielkiej Brytanii. Wtedy jednak drobne błędy okazały się kosztowne. Kanada zdobyła trzy punkty (choć mogła nawet cztery), przechylając szalę zwycięstwa na swoją stronę. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 9:6.
„Jesteśmy w szoku” – przyznał Mouat w rozmowie z BBC Sport. „Czuliśmy, że byliśmy lepszą drużyną. Niezależnie od wyniku, niesamowite jest wsparcie, jakie otrzymaliśmy z domu. Kochamy nasz sport i chcemy, by inni do niego dołączyli. Jeśli zainspirowaliśmy kogoś do spróbowania curlingu, to już samo w sobie jest osiągnięciem”.
Wsparcie z trybun i poza nimi
Na trybunach zasiadł partner Mouata od pięciu lat, Craig Kyle. W 2022 roku nie mógł towarzyszyć mu w Chinach, ale był obecny podczas dwóch mistrzostw świata, które Szkoci wygrali w 2023 i 2025 roku. Tym razem dzielił z drużyną rozczarowanie – emocje malujące się na twarzach zawodników odbijały się także na jego twarzy.
Dla Mouata wsparcie partnera ma ogromne znaczenie – zarówno w chwilach triumfu, jak i porażki.
Odwaga i widoczność
Bruce Mouat to nie tylko dwukrotny mistrz świata i dwukrotny srebrny medalista olimpijski. To także jeden z najbardziej rozpoznawalnych otwarcie homoseksualnych sportowców w zimowych dyscyplinach. W wywiadzie z serii „Spotlight”, opublikowanym po ogłoszeniu składu reprezentacji, mówił o znaczeniu coming outu:
„Trudno opisać, jak bardzo uwalniający był to moment. Nie sądzę, żebym nadal uprawiał ten sport, gdybym tego nie zrobił”.
Słowa te wybrzmiewają dziś jeszcze mocniej. Podczas tych igrzysk reprezentanci społeczności LGBTQ zdobyli łącznie 11 medali – pięć złotych, dwa srebrne i cztery brązowe – co czyni te zawody najbardziej udanymi zimowymi igrzyskami w historii dla otwarcie nieheteronormatywnych sportowców.
Niedokończona historia
Drużyna Mouata awansowała do finału po znakomitym zwycięstwie nad Szwajcarią w półfinale. Ich droga do złota była bliska spełnienia – znów. Teraz przed nimi czas na refleksję, odpoczynek i decyzję, czy podejmą kolejne wyzwanie olimpijskie.
Być może w 2030 roku historia potoczy się inaczej. Na razie jednak, jak powiedział Mouat w tym samym filmie dokumentalnym, najważniejsze są relacje i wsparcie:
„Jedne z najlepszych wspomnień mamy z tych wielkich mistrzostw, kiedy odnosiliśmy sukces. Ale są też chwile, gdy tego sukcesu nie było – i on po prostu jest obok, żeby cię wesprzeć”.
Złoto znów umknęło. Ale inspiracja, jaką Bruce Mouat i jego drużyna dają kibicom – zarówno sportową postawą, jak i autentycznością – pozostaje bezcenna.
źródło outsports
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz