James Van Der Beek nie żyje – aktor znany milionom widzów z serialu „Jezioro marzeń” zmarł w wieku 48 lat po walce z rakiem jelita grubego. Smutną wiadomość przekazała w mediach społecznościowych jego żona.
W listopadzie ubiegłego roku James Van Der Beek poinformował, że zdiagnozowano u niego raka jelita grubego w trzecim stopniu zaawansowania. Informacja była ogromnym zaskoczeniem – aktor podkreślał w wywiadach, że przez całe życie cieszył się bardzo dobrą kondycją i prowadził zdrowy tryb życia.
W jego rodzinie zdarzały się przypadki poważnych nowotworów, jednak nic nie wskazywało na to, że sam wkrótce usłyszy dramatyczną diagnozę. Ostatecznie zdecydował się na szczegółowe badania po tym, jak zauważył niepokojące objawy, które nie ustępowały mimo zmian w diecie – zrezygnował m.in. z kawy i nabiału, podejrzewając, że to one mogą powodować dolegliwości. Wyniki badań okazały się druzgocące.
Informację o śmierci aktora przekazała jego żona w poruszającym wpisie na Instagramie:
„Nasz ukochany James odszedł spokojnie dziś rano. W ostatnich dniach wykazał się odwagą, wiarą i godnością. Mamy wiele do przekazania – o jego pragnieniach, miłości do ludzi i szacunku do świętości upływającego czasu. Na to jeszcze przyjdzie moment. Teraz prosimy o spokojną prywatność, gdy opłakujemy naszego kochanego męża, ojca, syna, brata i przyjaciela”.
James Van Der Beek największą popularność zdobył dzięki roli Dawsona Leery’ego w serialu „Jezioro marzeń” („Dawson’s Creek”), który stał się jednym z najważniejszych tytułów młodzieżowych przełomu lat 90. i 2000. Aktor występował również w licznych produkcjach telewizyjnych i filmowych, a przez lata pozostawał aktywny zawodowo.
Jego otwartość w mówieniu o chorobie spotkała się z ogromnym wsparciem fanów z całego świata. Wielu z nich kibicowało mu w walce z nowotworem, doceniając jego szczerość i odwagę.
Przypadek Van Der Beeka wpisuje się w niepokojący trend obserwowany od lat 90. – rosnącą liczbę zachorowań na raka jelita grubego wśród młodszych dorosłych. Specjaliści alarmują, że nowotwory wykrywane przed 50. rokiem życia bywają bardziej agresywne niż te diagnozowane u osób starszych. Dotyczy to szczególnie raka jelita grubego, ale także nowotworów piersi i prostaty.
Jednym z największych problemów pozostaje niewystarczająca profilaktyka. Choroba nowotworowa u trzydziesto- i czterdziestolatków wciąż bywa postrzegana jako mało prawdopodobna – zarówno przez pacjentów, jak i czasem przez lekarzy. W efekcie od pojawienia się pierwszych objawów do postawienia właściwej diagnozy często mija wiele miesięcy.
Statystyki pokazują, że mniej niż 20 proc. osób w wieku 45–49 lat regularnie poddaje się badaniom przesiewowym w kierunku raka jelita grubego, choć profilaktykę zaleca się po ukończeniu 40. roku życia. Lekarze podkreślają, że wczesne wykrycie choroby znacząco zwiększa szanse na skuteczne leczenie.
Śmierć Jamesa Van Der Beeka to bolesna strata dla rodziny, przyjaciół i fanów na całym świecie – ale także kolejny sygnał, jak ważna jest czujność onkologiczna i regularne badania, niezależnie od wieku i stylu życia.
James Van Der Beek od wielu lat jest zagorzałym sojusznikiem osób LGBTQ+. 11 lat temu opublikował na Facebooku post popierający małżeństwa osób tej samej płci, następnie w 2015 r. w zabawnym skeczu „Funny or Die” wyśmiał niedawno wprowadzone w Indianie prawo anty-LGBTQ+.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz