czwartek, 12 lutego 2026

Mika Brunold „zaskoczony” reakcją na swoje coming out

Mika Brunold zadebiutował zwycięsko w Pucharze Davisa – zaledwie kilka miesięcy po publicznym coming oucie szwajcarski tenisista odniósł jedno z najważniejszych zwycięstw w swojej karierze.

21-letni Brunold otrzymał niespodziewane powołanie do reprezentacji Szwajcarii na mecz Pucharu Davisa przeciwko Tunezji. W ostatnim spotkaniu singlowym zmierzył się z Azizem Ouakaa w Biel. Choć wcześniej Szwajcarzy zapewnili sobie zwycięstwo w całym meczu, młody zawodnik potraktował występ niezwykle poważnie.

Brunold wygrał zdecydowanie 6:2, 6:2 w zaledwie 53 minuty. Posłał trzy asy serwisowe i wykorzystał pięć z siedmiu break pointów, pieczętując triumf gospodarzy 4:0. Był to jego debiut w reprezentacji – i od razu zwycięski.

Dla Brunolda był to jednak nie tylko sportowy sprawdzian. W listopadzie 2025 roku opublikował na Instagramie wpis, w którym ujawnił, że jest gejem. Stał się tym samym dopiero drugim aktywnym zawodowym tenisistą w męskim tourze, który zdecydował się na taki krok.

W rozmowie ze szwajcarskim dziennikiem „Blick” przyznał, że reakcje przeszły jego oczekiwania.

– „Byłem mile zaskoczony. Po pierwsze, że to stało się viralem. A po drugie, że było tak dużo pozytywnych reakcji” – powiedział.

Obawiał się fali negatywnych komentarzy w mediach społecznościowych. – „Było ich absolutne minimum. Myślę, że nie było nawet pięciu” – dodał.

W swoim wpisie tenisista wspominał o wcześniejszych zmaganiach: strachu przed brakiem akceptacji, presji milczenia i poczuciu bycia „innym”. Z czasem jednak – jak podkreślił – stał się dumny z tego, kim jest.

– „Dzielę się tym dla siebie, ale też dlatego, że w sporcie wciąż za mało się o tym mówi. W idealnym świecie w ogóle nie musielibyśmy robić coming outu” – napisał.

Brunold balansuje dziś między rozwijającą się karierą a rolą widocznego reprezentanta społeczności LGBTQ+ w męskim tenisie. W sierpniu 2025 roku osiągnął najwyższe w karierze 289. miejsce w rankingu ATP. Obecnie zajmuje 459. pozycję, jednak występ w Pucharze Davisa może stać się impulsem do dalszego rozwoju.

Jak sam przyznaje, tenisowy świat wydaje się gotowy na otwartych zawodników.

– „Mam wrażenie, że tenis jest gotowy na gejów. W moim przypadku mogę być otwarty. A raczej zauważyłem, że to w ogóle nie jest problem na tourze” – stwierdził.

Zapytany, czy poleciłby coming out innym zawodnikom, odpowiada ostrożnie: każdy musi wybrać własną drogę i moment.

– „Byłoby miło, gdyby ścieżka, którą wybraliśmy, zachęciła innych. Ale każdy musi sam zdecydować, czy chce o tym mówić publicznie”.

Szwajcarzy poznają kolejnego rywala w Pucharze Davisa już w czwartek. We wrześniu zagrają o utrzymanie w World Group 1 i potencjalną walkę o finały. Konkurencja w kadrze jest duża i Brunold – obecnie dziewiąty Szwajcar w rankingu ATP – nie ma gwarancji kolejnego powołania.

Jedno jest jednak pewne: zarówno na korcie, jak i poza nim, 21-latek pokazuje, że autentyczność i sportowa ambicja mogą iść w parze. Jak sam podsumował decyzję o coming oucie:

– „Dla mnie to był absolutnie właściwy moment”.

źródło Outsports

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz