Prezes Netflixa Ted Sarandos ostro starł się z republikańskim senatorem Joshem Hawleyem podczas przesłuchania w amerykańskim Senacie. Zamiast skupić się na meritum – planowanej fuzji Netflixa z Warner Bros. – senator z Missouri postanowił uderzyć w znaną z prawicowych kręgów nutę strachu, oskarżając platformę o promowanie „ideologii transpłciowej” w treściach dla dzieci.
Do przesłuchania doszło we wtorek, 3 lutego. Hawley, jeden z polityków kojarzonych z ruchem MAGA, wielokrotnie naciskał Sarandosa, sugerując, że Netflix ma rzekomy „program” mający na celu indoktrynowanie nieletnich.
– Dlaczego tak duża część treści Netflixa dla dzieci promuje transgenderową ideologię? – pytał senator. – Prawie połowa waszych treści dla dzieci, mówię o małoletnich, nie nastolatkach, promuje ideologiczną agendę transpłciową.
Sarandos odpowiedział krótko i bez ogródek:
– Z całym szacunkiem, proszę pana, to po prostu nieprawda.
Hawley nie odpuszczał. Podkreślał, że mówi „jako ojciec trójki małych dzieci” i upierał się, że „ogromna ilość” programów dla najmłodszych zawiera tę rzekomą ideologię. Następnie zapytał wprost, czy Netflix przyjął stanowisko ideologiczne w tej sprawie.
– Netflix nie ma żadnej politycznej agendy – odpowiedział Sarandos.
Gdy prezes platformy stwierdził, że nie wierzy, by opisywane przez senatora doświadczenia były zgodne z rzeczywistością, Hawley zareagował oburzeniem.
– Co pan ma na myśli, mówiąc, że nie uważa pan, że to było moje osobiste doświadczenie? Sugeruje pan, że nie kontroluję tego, co oglądają moje dzieci? – rzucił ostro.
Sarandos pozostał spokojny, dodając:
– Nie mam pojęcia, skąd wzięła się ta liczba ani na czym się opiera.
Jak podaje *Daily Beast*, twierdzenie Hawleya o „połowie treści” pochodzi z raportu The Oversight Project – byłego ramienia śledczego ultrakonserwatywnej Heritage Foundation, odpowiedzialnej m.in. za kontrowersyjny projekt Project 2025. Dokument, który trafił nawet do Białego Domu, oskarżał Netflix o „społeczne inżynierstwo” i przygotowywanie Amerykanów do akceptacji „lewicowego dogmatu ideologicznego”.
Sarandos ponownie odrzucił te zarzuty, podkreślając, że Netflix działa jako platforma rozrywkowa, a nie polityczna. Zaznaczył też, że rodzice mają pełną kontrolę nad tym, co oglądają ich dzieci – mogą blokować konkretne tytuły lub korzystać z ustawień kontroli rodzicielskiej.
Cała wymiana zdań pokazuje coraz wyraźniej, jak kwestie LGBTQ+ są wykorzystywane przez amerykańską prawicę jako polityczne straszak – nawet w sytuacjach, które formalnie nie mają z nimi nic wspólnego. Zamiast rozmowy o monopolu medialnym czy wpływie wielkich korporacji na rynek, uwagę znów skierowano na wojnę kulturową. I, jak zwykle, kosztem faktów.
źródło PINKNEWS

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz