niedziela, 7 sierpnia 2016

Książka "Rodzice, wyjdźcie z szafy!"


Z ogromną radością przedstawiamy Wam pierwszą publikację Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Osób Homoseksualnych, Biseksualnych i Transpłciowych AKCEPTACJA. Zawiera ona wywiady z rodzicami gejów i lesbijek przeprowadzone przez dziennikarkę Wiktorię Beczek, prywatnie córkę Wiceprzewodniczącej naszego Stowarzyszenia.

Historie, które wyłaniają się z tych wywiadów, to historie o dumnych rodzicach kochających swoje dzieci. Opisujemy w nich drogę, którą przeszliśmy od coming outu naszych córek i synów do pełnej akceptacji. Nie zawsze było nam łatwo. Dlatego to także opowieści o naszych obawach, wątpliwościach, czasami również o towarzyszącym nam na początku poczuciu winy, które przezwyciężyliśmy dzięki wiedzy na temat homoseksualności.

To także historie o odwadze naszych dzieci, które obdarzyły nas zaufaniem i otwarcie opowiedziały o swoich uczuciach. Ale coming out naszych dzieci to dopiero początek naszych historii i historii Stowarzyszenia AKCEPTACJA. Dowiadując się od naszych córek i synów, że nie są heteroseksualni, stajemy przed dylematem, komu i kiedy o tym powiedzieć. Coming out dzieci poprzedza bowiem coming out ich rodziców. (rownosc.info)

Prof. Monika Płatek we wstępie do książki "Rodzice, wyjdźcie z szafy" (zbiór wywiadów Wiktorii Beczek z rodzicami osób LGB).

"Orientacja seksualna naszych dzieci stanie się niedługo sprawą równie neutralną, co prawo- i leworęczność. Fakt, że większość jest praworęczna, nie odbiera dziś leworęcznym dobrego samopoczucia. Czerwienimy się raczej ze wstydem, wspominając bezmyślne, często okrutne próby „przeflancowania”, „znormalizowania” (…), przerobienia leworęcznych na praworęcznych. Dziś wiemy, że problemem leworęcznych nie była ich leworęczność, tylko ci, którzy leworęczność postrzegali jako defekt i odchylenie od normy. Leworęczność nie jest wadą, lecz możliwym pomysłem naszego organizmu. (…)

Mój brat urodził się jeszcze w czasach, gdy leworęczność uchodziła za defekt, a słowo „mańkut” nacechowane było pogardą. Mama (…) przywiązywała bratu, zgodnie z zaleceniami lekarzy i pedagogów, lewą rękę na plecach, by nie mógł się nią posługiwać. Robiła to, chociaż cierpiał i nienawidził za to siebie, matki i całego świata.

Jemu jego leworęczność nie przeszkadzała (był nie do pokonania w tenisie, ping-pongu i boksie), przeszkadzali mu ludzie, którzy robili z niej problem. (...)

Są wciąż rodzice, którzy pchają swe homoseksualne dzieci w heteroseksualne związki. Nie, nie robią tego wyraźnym słowem, lecz manifestowaną postawą. Są i tacy, którzy na wszelki wypadek nie rozmawiają, udając, że dziecko „z natury” jest skryte. (…)

Zawsze dziwiły mnie badania poszukujące genu homoseksualności – tak, jakby istniał i był rozpoznany gen heteroseksualności.
Podobnie jak nie rozumiałam, o co wrzask, skoro ludzie są równi – jeśli kobiety i mężczyźni są sobie równi, to jaka różnica, czy tworzą pary różno- czy jednopłciowe? (…)

Któregoś dnia jedna z występujących w książce matek, Aneta Ostrowska, powiedziała do mnie: „Wiesz, ja też chciałabym wyprawić huczne wesele mojej córce”. To zdanie zapadło we mnie, rozrosło się i zakorzeniło. O to właśnie chodzi – o ślub, który jej córka ze swoją ukochaną weźmie nie w Paryżu, Kopenhadze, Londynie czy Dublinie, ale tu w Polsce.”

Cały tekst prof. Moniki Płatek, podobnie jak i 9 wywiadów z rodzicami osób LGB - do przeczytania w książce. (Replika)

Do pobrania: Publikacja w pliku PDF

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz