Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SPR. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SPR. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 maja 2017

Marsz Równości - po raz pierwszy w Toruniu


Stowarzyszenie Pracownia Różnorodności - SPR zaprasza pierwszy marsz równości w Toruniu:

14 października po raz pierwszy ulicami Torunia przejdzie Marsz Równości. Nadeszła pora, aby także w ten sposób pokazać tęczową stronę Torunia.

W tygodniu poprzedzającym marsz odbędą się spotkania i panele dyskusyjne poświęcone szeroko rozumianej tematyce LGBTQIA+.

Stawiamy przy tym na różnorodność, równość i widoczność. Zależy nam na pokazaniu zróżnicowania społeczności LGBTQIA+, jej barw, odcieni, niejednoznaczności i wewnętrznych kontrastów. Osoby nieheteronormatywne to nie tylko "homo", nie tylko geje i lesbijki – to wszystkie kolory tęczy, to bogactwo różnorodności.

Choć osoby LGBTQIA+ podlegają temu samemu prawu, co inni ludzie, to odmawia się im wielu należnych praw; muszą też walczyć o równe traktowanie. Obalimy mity dotyczące żądań "przywilejów" i "wygodnego życia" oraz pokażemy codzienność osób LGBTQIA+ w państwie, które traktuje je jak "gorszy sort".

Głównym narzędziem będzie dla nas widoczność. Osoby LGBTQIA+ są częścią naszego miasta i jest ich wiele, choć zwykle są ukryte, niewidoczne i niedostrzegane. Czas z tym skończyć. Chcemy ugryźć Toruń i odsłonić jego tęczowe wnętrze!

Zapraszamy wszystkie osoby, które chcą nas wesprzeć – obecnością na marszu i towarzyszących mu wydarzeniach albo udziałem w przygotowaniu i przeprowadzeniu marszu i innych wydarzeń. Spotkajmy się!

Szczegółowy program wydarzeń, obejmujący m.in. after party po marszu, podamy w późniejszym terminie. Organizacja marszu i wydarzeń towarzyszących: Stowarzyszenie Pracownia Różnorodności i Osoby Sojusznicze

Konferencja prasowa SPR dotyczące Marszu Równości w Toruniu


TV Toruń relacja



piątek, 28 kwietnia 2017

News: Toruń, Czeczenia, KPH, Berlin, Caitlyn Jenner, Harry Styles, Badania, Homofobiczny pastor, Michał Piróg ...


Chayviss „Chay” Reed stała się dziewiątą transseksualną kobietą nie biała zamordowana w tym roku w USA. Została zastrzelona w Miami. Inne ofiary tym roku Mesha Caldwell, zabita w Mississippi 4 stycznia. Jamie Lee Ranny Arrow, zabita w Południowej Dakoty 6 stycznia. Jojo Striker, zabita w Ohio 8 lutego. Jaquarrius Holland, zabita w Luizjanie 19 lutego. Tiara Richmond, zabita w Illinois 21 lutego. Chyna Doll Dupree, została zabita w Luizjanie 25 lutego. Ciara McElveen, została zabita w Luizjanie 27 lutego. Alphonza Watson, została zabita w Baltimore w dniu 22 marca. (Towleroad)

Ponad 30 osób wzięło udział w Dniu Milczenia. Na rogu ul. Szerokiej, Łaziennej i Szczytnej odbywał się milczący protest przeciwko homofobii.

Toruńską odsłonę akcji przygotowali w sobotę działacze stowarzyszenia Pracownia Różnorodności. – Idea Dnia Milczenia jest prosta: chcemy zaprotestować przeciwko braku reakcji na homofobię, czyli na wszelkie negatywne wypowiedzi i zachowania wobec osób nieheteroseksualnych – opowiada Beata Bielska z SPR. – Odwołujemy się tutaj do naszych sojuszników, którzy reagują na akty nienawiści. Ludzie nie mogą milczeć.

Jakie były reakcje przechodniów? – Ludzie różnie reagowali na nasz protest – mówi Bielska. – Niektórzy cieszyli się, że w ich rodzinnym mieście odbywa się ta akcja. Obcokrajowcy pytali nas, o co nam chodzi, i wyrażali poparcie. Niektórzy przechodnie nie wiedzieli, o co nam chodzi, albo mówili, że akcja nie ma sensu - Gazeta Wyborcza.

Lambda Warszawa: Chcesz przyczynić się do postępu nauki? Zapraszamy do udziału w Projekt Orientacja - badaniu dot.uwarunkowań orientacji seksualnej mężczyzn. To kolejne badanie naukowe dotyczące społeczności LGBT, które wam polecamy. Tym razem jednak dotyczy ono tematu poruszanego przez badaczy polskich, a nawet światowych niezwykle rzadko - uwarunkowania orientacji seksualnej.

Zespół Interdyscyplinarnego Centrum Genetyki Zachowania na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, dzięki środkom uzyskanym z grantu Narodowego Centrum Nauki podjął się zbadania genetycznych i psychospołecznych uwarunkowań orientacji seksualnej u mężczyzn wraz z jej poznawczymi i neuronalnymi korelatami.

Brzmi poważnie? Ciekawi wyników? Wydział Psychologii UW poszukuje mężczyzn z całej Polski, o różnej orientacji seksualnej, którzy chcieliby przysłużyć się nauce, ofiarując swój czas i odpowiadając na serię pytań. Na każdym etapie badania uczestnikom zapewniona będzie poufność.

Badanie będzie trwać przynajmniej do końca 2017 roku i w tym czasie potrzebne są próbki DNA od 1100 mężczyzn. Postępy badania można śledzić poniżej, w zakładce ‘badanie w liczbach’ - Więcej informacji TUTAJ.

Na przestrzeni ostatniego miesiąca w Czeczenii doszło do masowych porwań, tortur i morderstw mężczyzn podejrzewanych o homo- i biseksualność. Konieczna jest natychmiastowa pomoc w ewakuacji jak największej liczby osób z miejsca zagrożenia. Dołącz do zbiórki ILGA-Europe wspieranej przez Kampanię Przeciw Homofobii, której celem jest ewakuacja i relokacja tych, którzy w każdej chwili mogą zginąć z rąk homofobicznych oprawców. Wspólnie uratujmy życie setek niewinnych osób.

KPH i ILGA-Europe (Europejska Federacja Organizacji LGBTI) monitorują sytuację w Czeczenii od momentu pojawienia się pierwszych informacji nt. działań władz wymierzonych w homo- i biseksualnych mężczyzn. Jesteśmy w stałym kontakcie z osobami i organizacjami, które zajmują się bezpośrednią pomocą ofiarom homofobii z rejonu Kaukazu Północnego. Aby działać dalej potrzebujemy Twojego wsparcia. Pomóż nam ewakuować zagrożonych mężczyzn z terenu Czeczenii do bezpiecznego miejsca. Wesprzyj zbiórkę, której celem jest zebranie środków ich na podróż, wizy, zakwaterowanie oraz jedzenie. Więcej na stronie Kampanii Przeciw Homofobii.

Ewa Wanat: "Grupa na FB "Polacy w Berlinie" namierzyła i rozpoznała tych imigrantów ekonomicznych, którzy nie szanują obyczajów i prawa kraju, który ich gości. Już 7 godzin po ujawnieniu ich wizerunku policja dostała na nich namiary. Czy teraz usłyszę wśród przeciwników obcej kulturowo imigracji, że należy deportować ludzi, którzy nie rozumieją, że homofobia w Niemczech jest po 1. przestepstwem, a po 2. skrajnym obciachem? Jesli staną przed sądem, nie będą oskarżeni o wybryk chuligański, czy "zwykłą" napaść jak by to było w Polsce, lecz o przestępstwo z nienawiści. A to zupełnie inny paragraf. Gdybym była sędzią skazałabym ich na kilka miesięcy prac społecznych w restauracji, którą prowadzi Schwulenberatung Berlin przy domu opieki dla starszych i chorych gejów w Berlinie. Na zmywaku."

Homofobiczny pastor Kenneth Adkins, został skazany na dożywocie za molestowanie seksualne nieletnich. Adkins który wiele razy atakował osób LGBT wyzywał ofiar z masakry Orlando ciężył się ich śmierci. Transpłciowe osoby dla niego są pedofilami po chcą używać toalet według ich płci. Jest następny homofob który krzyczy że LGBT są najgorsi i pedofilami, a tak naprawdę do oni są pedofilami. (Towleroad)

Ewangeliczny kaznodzieja homofob Benny Hinn, ma problemy nalot FBI za nie płacenie podatków, oszustwa finansowe nie tylko w Ameryce ale też w inny krajach ma problemy oszustwa finansowe. (LGBT Nation)

Alabama we wtorek ostateczne zatwierdzenie projektu ustawy pod przykrywką religii organizacje adopcyjne, będą mogli odmawiać przyznawać dzieci do rodzin jednopłciowy i inny z powodu swoich przekonań religijnych. (LGBT Nation)

Emmanuel Macron, zwycięzca pierwszej tury wyborów prezydenckich we Francji, zapowiedział w wywiadzie dla dziennika "Voix du Nord", że jeśli zostanie prezydentem, opowie się za sankcjami Unii Europejskiej wobec Polski, która - jak stwierdził - "naruszyła wszystkie zasady Unii". (TVN24)

Pinksixty News wiadomości LGBT



Harry Styles w wywiadzie dla francuskiego programu w tym tygodniu mówi że prawa LGBT czy kobiet do fundamentalne prawa, a nie polityczne.


Spot kampanii od Ralpha Northam, demokraty, który będzie walczyć z innym demokratą Tom Perriello, który został niedawno zatwierdzony przez senatorów Bernie Sanders i Elizabeth Warren. Spocie występują para gejów z Norfolk Tim Bostic i Tony London.



Caitlyn Jenner gościła w programie Don Lemon na CNN, mówi że głosowała na Trumpa nie żałuje decyzji i wierzy w Trumpa.


Caitlyn Jenner gościła w programie Setha Meyersa, w tym wywiadzie mówi że Trump jest toksyczny, jednej strony mówi republikanie są antyLGBT, ale wmawia demokraci też. Mówi jest lojalna środowisku LGBT, nie całkiem ma po prostu wywnętrzą LGBTfobie i nie całkiem zaakceptuje jak życie jest. Za długo żyje oderwana od rzeczywistości. Może powinna porozmawiać z Chaz Bono i matką jego Cher, mimo republikanie to głosowali na demokratów ostatnich wyborach.

Każdym wywiadzie coś innego mówi, czy tylko chodzi jej sprzedać i promować książkę czy naprawdę chce pomóc wielu ostatnio mówią ona więcej szkodzi środowisku LGBT niż pomaga.


Kogo Michał Piróg zabrał do "Azji Express 2"? Czy jego chłopak nie był zazdrosny?



Bryan Hawn i były aktor filmów dla dorosłych Reese Rideout, ich parodia do piosenki The Chainsmokers od Coldplay



Democracy Now! wiadomości w perspektywy lewicowe



piątek, 31 marca 2017

News: SPR, Brazylia, KPH, Związki partnerskie, Transpłciowość, Rosja, Edukacja, Równość małżeństw ...


30.03.2017 Sąd Apelacyjny w Gdańsku wydał wyrok ws. z powództwa Paula Camerona przeciw Stowarzyszenie Pracownia Różnorodności - SPR, M. Dąbrowskiej, K. Łukaszewskiemu i P. Szczepłockiemu. Sąd oddalił apelację Camerona, popieraną przez prokuraturę regionalną (chodziło w niej m.in. o to, żeby SPR zapłaciło 30 000 zł zadośćuczynienia na fundację "Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi" z Krakowa). Sąd częściowo uwzględnił apelację pozwanych, popieraną przez Rzecznika Praw Obywatelskich, uchylając pkt 3 wyroku sądu I instancji (dot. dodatkowych przeprosin dla powoda na stronie SPR).

Sąd Apelacyjny uznał (inaczej niż Sąd Okręgowy w Toruniu), że P. Cameron jest osobą publiczną i przysługuje mu w związku z tym mniejsza ochrona, w tym stwierdził, że takie określenia jak "pseudonaukowiec" i "pseudonauka" nie naruszyły dóbr osobistych powoda (sąd I instancji uznał natomiast, że powoda nie trzeba też przepraszać za m.in. nazwanie go "homofobicznym kłamcą"). W ustnych motywach wyroku sąd trzykrotnie stwierdził, że poglądy głoszone przez P. Camerona nt. osób homoseksualnych są "odosobnione" i że głosząc je publicznie P. Cameron musi się liczyć z krytyką.

Sąd uznał jednocześnie, że część wypowiedzi dot. powoda przekroczyło granicę wypowiedzi w dyskursie publicznym (chodzi m.in. o nazwanie P. Camerona hochsztaplerem) i powodowi należą się za to przeprosiny (mają być zamieszczone w archiwalnych publikacjach na stronie SPR i w listach do rektorów uczelni, których SPR informowało nt. P. Camerona).

Informacje podajemy za Stowarzyszenie Pracownia Różnorodności - SPR, któremu jednocześnie gratulujemy zakończenia sprawy, która ciągnęła się od dwóch lat. Dziękujemy też Rzecznikowi Praw Obywatelskich Adam Bodnar za przyłączenie się do postępowania - Lambda Warszawa.

Następna ofiara homofobii w Brazylii nastolatek Jonas Correia dos Santos, został zastrzelony miał 18 lat. Według brazylijskich mediów, jest trzecim gejem który został zabity w stanie Alagoas, w 2017 roku.

Na początku tego roku, badania przeprowadzone przez Grupę Gay Bahia (GBB) ujawnili jedna osoba LGBTI ginie co 25 godzin w Brazylii. Cały czas przemoc wobec osób LGBT rośnie. Pierwsze 22 dni 2017 roku zginęło 23 LGBT osób. (GayStarNews)

Brazylia jest krajem chrześcijańskim, wiele nienawiści pochodzi od księży, pastorów chrześcijański którzy w imię religii namawiają do nienawiści do osób LGBT. Dodam w Polsce pewna organizacja pro rodzina jest założona przez sieć brazylijską która w nazywa się sektą katolicką brazylijską. W Polsce najczęściej znani są plakatów homofobiczny na ulicach czy chcą zakaz aborcji.

Wielu homoseksualistów głosują na prawicowców skrajny po boją się muzułmanów, bójcie się lepiej chrześcijański ekstremistów oni są jeszcze gorsi.

Według nowych danych opublikowanych przez Emerald Life, jeden na pięciu osób odmawia na zaproszenie ślub pary jednopłciowej w Wielkie Brytanii. „Jeden na pięciu (21%) osób w Wielkiej Brytanii odmawia zaproszenie na ślub tej samej płci. Kolejny 11% chcieliby uczestniczyć, ale przyznali, że czują się nieswojo podczas ślubu. (Attitude)

Żona wiceprezydenta USA Mike Pence, Karen Pence oskarża gazetę promowanie homoseksualizmu, po opublikowali numer telefonu organizacji która pomaga w stylu telefon zaufania Lambdy Warszawy, ją oburza jak można promować żeby akceptować się i rodzice zaakceptowali swoje dzieci.

Wielokrotnie atakowała dla niej geje i lesbijki w armii szkodzą. Ona dominuje nad mężem mówią jest motorem poglądów wiele razy to ona stała za homofobicznymi ustawami. (PinkNews)

Polska obłuda i hipokryzja. Kościół, który chce zakazu handlu w niedzielę, i wierni, którzy po niedzielnej mszy idą prosto do sklepu. Idą, bo - jak tłumaczą - potrzeby duchowe z tymi przyziemnymi da się połączyć i nie widzą w tym nic grzesznego. Trudno za to nie zauważyć, że projekt ustawy robi dla Kościoła wyjątek - sprzedaż dewocjonaliów w niedzielę nie będzie zakazana. Materiał Czarno na białym - TVN24.

Paweł Knut, Kampania Przeciw Homofobii: Bo chcemy polepszyć sytuację prawną par osób tej samej płci w Polsce. Dzisiaj takie pary nie mogą sformalizować swojego związku, a ich sytuacja prawna jest bardzo niepewna. Utrudnia im to możliwość podejmowania ważnych życiowych decyzji. Znajdują się w swego rodzaju próżni prawnej. Utrzymywanie tego stanu nie znajduje żadnego racjonalnego uzasadnienia.

Próby zmiany prawa były wielokrotnie podejmowane w przeszłości, ale żaden projekt ustawy o związkach partnerskich nie został uchwalony przez żaden parlament. Za każdym razem decydentom politycznym brakowało gotowości do wzięcia politycznej odpowiedzialności za decyzję, która spotkałaby się z krytyką ze strony konserwatywnej części elektoratu. Obecne realia polityczne z PiS-em u władzy powodują, że przyjęcie stosownych przepisów jest jeszcze mniej prawdopodobne.

Mamy nadzieję, że tak się jednak stanie. Państwo, które dowiaduje się, że naruszyło Konwencję, powinno wyeliminować problem i dokonać zmian w prawie lub w praktyce jego stosowania, aby nie doszło do podobnych naruszeń w przyszłości. Jeśli tego nie zrobi, musi liczyć się z tym, że w przyszłości kolejne pary mogą ponownie wnieść skargi do Trybunału i ponownie wygrać. Poza kolejną przegraną państwo bywa bardzo często zobowiązane do zapłaty skarżącym odpowiedniego odszkodowania. We wspomnianej sprawie włoskiej wynosiło ono kilka tysięcy euro.

Niestety są jednak państwa, które nie wykonują wyroków. Przykładem takiego kraju jest Rosja. Często przegrywa w Strasburgu, płaci odszkodowania, ale nie rozwiązuje problemu, który był przyczyną wniesienia skargi. Zobaczymy w jaki sposób zachowa się Polska w razie ewentualnej przegranej i czy decydenci będą gotowi na uchwalenie stosownych przepisów. Wyrok Trybunału w sprawach wniesionych przez Koalicję będzie dla Polski ostatnim dzwonkiem.

Europosłanka PO Julia Pitera powiedziała niedawno „Polityce”, że osoby LGBT mogą uregulować swoją sytuację prawną w Polsce umowami.

Nie wszystkie sprawy można uregulować za pomocą umów. Żadna umowa nie umożliwi np. wspólnego ubezpieczenia w ZUS, wspólnego opodatkowania czy zabezpieczenia majątku na wypadek śmierci jednego z partnerów. Można oczywiście przenieść własność nieruchomości po swojej śmierci na partnera w drodze testamentu. O czym jednak często się zapomina, to wysoki podatek od spadków, który – w przeciwieństwie do małżeństw – musi zapłacić pozostający przy życiu partner. Obecnie wynosi on ponad 20 proc. wartości nieruchomości, zaś wiele par nie stać na jego pokrycie. Niestety dopiero zawarcie związku partnerskiego lub małżeństwa pozwoli zapewnić parom minimalne poczucie bezpieczeństwa. (...) - Krytyka Polityczna.

​Pinksixty News wiadomości LGBT



Sąd Apelacyjny będzie rozpatrywać dotyczące skargi transpłciowego ucznia prawo do toalety w szkole.



W włoskim talent show Amici tancerze wykonali Get Naked piosenkę od Britney Spears



W opinii publicznej to przede wszystkim reforma, która ma likwidować gimnazja - mówiła. Dodała, że w tej kwestii opinie w społeczeństwie są podzielone. - Dochodzi do takiego pół na pół - stwierdziła Piechna-Więckiewicz. Jest taka atmosfera agresji. Tak naprawdę pod przykryciem tego wszystkiego jest nowa podstawa programowa. W której nie zmieścił się dramat Szekspira "Romeo i Julia", nie zmieścił się Molier, nie zmieściła się o dziwo "Antygona" - zaznaczyła polityk. (Tok FM)


HIV epidemia w Rosji to nie tylko już narkomanie, biedni ale już też średnia klasa coraz więcej osób zarażeni HIV w Rosji.


Democracy Now! wiadomości w perspektywy lewicowe



niedziela, 5 stycznia 2014

Sprawa prof. A. Nalaskowskiego umorzona


SPR: Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy umorzył postępowanie z oskarżenia prywatnego przeciwko prof. Aleksandrowi Nalaskowskiemu. Sąd uznał, że wypowiedź oskarżonego z 09 czerwca 2011 roku nie stanowiła przestępstwa i mieściła się w ramach prawa do krytyki. Sąd oddalił natomiast wniosek obrońcy oskarżonego o umorzenie postępowania z uwagi na brak legitymacji procesowej oskarżyciela prywatnego. Postanowienie o umorzeniu nie jest prawomocne. Oskarżyciel prywatny rozważy zażalenie na postanowienie po otrzymaniu uzasadnienia wczorajszego orzeczenia - którego sporządzenie Sąd odroczył na 7 dni.

27 maja 2011 roku Senat wprowadził dwie homofobiczne poprawki do do ustawy z 28 kwietnia 2011 roku o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Ostro zaprotestowały przeciw temu organizacje LGBTQ, a po medialnym nagłośnieniu sprawy Sejm odrzucił obie poprawki. To zbulwersowało prof. A. Nalaskowskiego, który na łamach fronda.pl skomentował sejmowe decyzje w poniższy sposób.

Nalaskowski: Homoseksualizm w domach dziecka będzie się reprodukował

- Jeżeli przed udzieleniem prawa do prowadzenia rodzinnego domu dziecka, robi się rozmaite badania w celu rozpoznania takich rodziców; czy mają dobre warunki, czy nie są alkoholowi itp. To warunek pewnej normalności seksualnej jest pierwszorzędnym warunkiem i jeżeli go uchylimy, to możemy uchylać także wszystkie inne – mówi portalowi Fronda.pl, dziekan Nauk Pedagogicznych UMK w Toruniu – prof. Aleksander Nalaskowski

- Nie mówi się też o tym, że homoseksualizm się reprodukuje, a taka zmiana w rodzinnych domach dziecka, to tworzenie, przestrzeni do reprodukcji homoseksualizmu. Rodzice homoseksualni, tworzący dom dziecka, nie są w stanie przekazać dziecku w procesie wychowania, właściwego wymiaru życia seksualnego człowieka. Ten wymiar będzie zawsze wymiarem spaczonym, wymiarem chorym. Tak jak homoseksualizm jest chory, choć Organizacja Zdrowia uznała, że nie jest. Absolutnie jestem przeciwny, udzielaniu pozwoleń na prowadzenie domów dziecka przez homoseksualistów. Decyzja sejmu jest kuriozalna i chora. Apeluję zdecydowanie do posłów, aby nie było takiego prawa - dodaje pedagog.

Ponieważ prof. A. Nalaskowski nie chciał - pomimo otrzymania stosownego wezwania - odwołać swojej wypowiedzi, prawnik SPR, Przemek Szczepłocki, złożył w lutym 2012 roku prywatny akt oskarżenia przeciw toruńskiemu naukowcowi. Wkrótce potem oskarżonego - za jego homofobiczne wypowiedzi - potępił Zespół Dobrych Praktyk Akademickich działający przy Ministrze Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Prywatny akt oskarżenia przeciw prof. A. Nalaskowskiemu trafił do Sądu Rejonowego w Toruniu, ale ten uznał, że jest niewłaściwy do rozpoznania sprawy i przekazał ją Sądowi Rejonowemu dla m. st. Warszawy w Warszawie. Ponieważ jest to jeden z najbardziej obciążonych sprawami sądów w Polsce, od maja 2012 roku w sprawie nic się nie działo. W połowie października 2013 roku Sąd powiadomił oskarżyciela prywatnego, że obrońca oskarżonego, adwokat Jacek Budzyński, złożył wniosek o umorzenie postępowania. Obrońca prof. A. Nalaskowskiego twierdził, że oskarżyciel prywatny nie ma tzw. legitymacji procesowej, tj. nie może oskarżyć jego klienta, bo przytoczona wyżej wypowiedź nie wskazywała konkretnie jego - nie może zatem występować w imieniu własnym ani w imieniu ogółu osób homoseksualnych.

Podczas posiedzenia - na które nie stawili się oskarżony ani jego obrońca - Sąd oddalił wniosek obrońcy. Sąd uznał, że pojedyncza osoba homoseksualna ma legitymację procesową, aby występować w imieniu całej zbiorowości osób homoseksualnych, kiedy zniesławiająca lub znieważająca wypowiedź dotyczy ich wszystkich, a nie konkretnej osoby. Na potwierdzenie tego stanowiska Sąd powołał się na uchwałę Sądu Najwyższego z 18 września 1982 roku ws. VI KZP 10/82 - uchwałę, którą oskarżyciel prywatny wskazał w prywatnym akcie oskarżenia.

Pomimo powyższego Sąd zdecydował o umorzeniu postępowania. W ocenie Sądu przytoczona wyżej wypowiedź oskarżonego nie stanowiła przestępstwa zniesławienia, ale mieściła się w prawie do krytyki. Sąd wskazał, że choć nad tym ubolewa, to słowa oskarżonego nt. osób homoseksualnych oraz ich prawa do adopcji dzieci podziela większość polskiego społeczeństwa. Sąd dodał, że choć prywatnie z poglądami oskarżonego się nie zgadza i nigdy nie będzie zgadzać, to w demokratycznym państwie zagwarantowane jest prawo nawet do takich wypowiedzi. Sąd przyznał, że publicznej dyskusji nt. sytuacji osób homoseksualnych prowadzonej w Polsce - w ramach której wypowiedział się oskarżony - jest bliżej do Ugandy niźli do krajów Zachodu, ale zaznaczył jednocześnie, że wypowiedź prof. A. Nalaskowskiego nie przekroczyła granic wyznaczonych przez prawo karne. Sąd zaznaczył, że wypowiedź oskarżonego nie miała charakteru wulgarnego, że nie padły w niej słowa, które są obiektywnie obraźliwe, wobec czego nie stanowiła ona także znieważenia.

Decyzję o zaskarżeniu wydanego orzeczenia oskarżyciel prywatny podejmie po zapoznaniu się z jego pisemnym uzasadnieniem. Sąd odroczył jego wydanie na 7 dni.

niedziela, 8 grudnia 2013

List SPR do Polsatu sprawie programu Tak czy Nie


"Czy homoseksualizm sprzyja pedofilii?" - z całą powagą zapytano w polsatowskim programie "Tak czy nie" 25 listopada br. Odpowiedzi miała udzielić publiczność - wspomagana "dyskusją" w studio między ks. Dariuszem Oko a Krystianem Legierskim. Wyniki sondy przeprowadzonej w tym programie były łatwe do przewidzenia. Tylko czy pytanie nie powinno być inne, np. "czy są gotowi państwo obwinić »homoseksualistów« o każdą podłość, i to bez cienia dowodu?" O co w ogóle chodziło w tym programie i po co zrobiono?

Publikujemy list wysłany przez SPR w tej sprawie wczoraj do Polsatu oraz do wiadomości Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i Rady Etyki Mediów.


piątek, 11 października 2013

Ulotki SPR na Coming Out Day - dzień "wychodzenia z szafy"


11 października, przypada Coming Out Day - dzień "wychodzenia z szafy", ustanowiony dla podkreślenia tego, jak ważne i trudne jest ujawnienie orientacji seksualnej przez osoby nieheteroseksualne. Z tego względu SPR przygotowało małą akcję ulotkową, informującą czym jest ujawnienie oraz czemu warto go dokonać.

Do każdego z blisko 17000 egzemplarzy czwartkowego wydania toruńskich "Nowości" trafi ulotka (formatu A5), którą prezentujemy poniżej. Jedna strona ulotki adresowana jest do osób LGBT, druga - do osób heteroseksualnych.

 SPR

sobota, 3 sierpnia 2013

Relacja ze spotkania u Pełnomocniczki Rządu


SPR: "17 lipca w Kancelarii Premiera odbyło się – zorganizowane przez Pełnomocniczkę Rządu ds. Równego Traktowania, Agnieszkę Kozłowską-Rajewicz – spotkanie z organizacjami pozarządowymi poświę- cone dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. Na spotkaniu swoje raporty i referaty przedstawiły m.in. europejska Agencja Praw Podstawowych, KPH oraz SPR (program spotkania poniżej). Całość zamknąć miała się merytoryczną dyskusją, z której nasza wysłanniczka dowiedziała się poniższych rzeczy".

"Od podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, Michała Królikowskiego: że obecny i poprzedni SPR: Minister Sprawiedliwości są przeciw wszelkim przejawom dyskryminacji, bo każda dyskryminacja jest bardzo, bardzo zła – ale nie do tego stopnia, by nowelizować kodeks karny i objąć m.in. osoby LGBTQ ochroną, jaką mają mniejszości narodowe, etniczne i rasowe. Że nie trzeba zmian w kodeksie, skoro istnieje dyrektywa wymiaru kary, która nakazuje sędziemu wziąć pod uwagę motyw dyskryminacyjny (co w sytuacji, kiedy orientacja seksualna czy tożsamość płciowa osoby pokrzywdzonej nie zostaną zauważone przez Policję, prokuraturę lub sąd jako okoliczność mająca znaczenie – M. Królikowski nie powiedział). A tak w ogóle, to rozszerzenie art. 256 kk o m.in. przesłanki orientacji seksualnej i tożsamości płciowej ograniczyłoby niezależność sędziów. M. Królikowski zapewnił też, że zgadza się z organizacjami pozarządowymi "w duchu jeśli nie w treści", ale przecież nie są to różnice natury merytorycznej… Ponadto M. Królikowski stwierdził, że nowelizacja kodeksu doprowadziłaby do … obniżenia kar za przestępstwa motywowane homofobią! Do takiego wniosku M. Królikowski doszedł na przykładzie zabójstwa z przyczyn homofobicznych: dziś zakwalifikowano by je z art. 148 § 2 pkt 3 kk (zabójstwo w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie), zagrożone karą co najmniej 12 lat pozbawienia wolności, a po nowelizacji byłoby to "zwykłe" zabójstwo z art. 148 § 1 kk, zagrożone karą co najmniej 8 lat pozbawienia wolności, w zbiegu z art. 256 lub 257 kk, zagrożonych karami na tyle niskimi, że sumarycznie kara minimalna byłaby na poziomie niższym od obecnego. Przedstawiając ten bardzo teoretyczny przykład M. Królikowski nie wyjaśnił, jakim sposobem art. 256 lub 257 kk miałby znaleźć zastosowanie do zabójstwa, ani czemu po nowelizacji kodeksu – która nie dotyczyłaby art. 148 kk – zabójstwo na tle homofobicznym miałoby przestać być zabójstwem w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Trudno też było nie odnieść wrażenia, że – używając przykładu z zabójstwem – M. Królikowski próbuje odwrócić uwagę obecnych (drastycznością tego przykładu) od tego, że obecnie podstawowym problemem jest brak możliwości ścigania mowy nienawiści kierowanej do społeczności LGBTQ en bloc – i że Ministerstwo Sprawiedliwości konsekwentnie się temu sprzeciwia, od lat zapewniając bezkarność homofobom".

"Od zastępczyni dyrektora Departamentu Kształcenia Ogólnego i Wychowania MEN, Beaty Pawłowskiej: że problem nie leży w szkołach, ale w tym że nietolerancyjne jest społeczeństwo – więc żeby zmienić polską szkołę trzeba zmienić społeczeństwo (zapewne najlepiej na fabrycznie nowe). Że system placówek doskonalenia nauczycieli jest gotowy na nowe wyzwania, i jak tylko szkoły lub pedagogowie sami zaczną zgłaszać taką potrzebę (sic!) placówki przygotują stosowne programy antydyskryminacyjne. W kwestii kontrowersji dookoła wychowania do życia w rodzinie B. Pawłowska stwierdziła, iż przedmiot ten nie musi mieć podręcznika, nie jest obowiązkowy, a treści przekazywane w czasie zajęć mogą być uzgadniane na linii dyrekcja-nauczyciel-rodzice. Na pytanie z sali o to, co dzieje się gdy treści te są niezgodne z najnowszym ustaleniami nauki, i co byłoby gdyby tak prowadzono zajęcia z fizyki, B. Pawłowska oświadczyła z głębokim przekonaniem, że sytuacja fizyki i WDŻR jest zupełnie różna: pierwszy przedmiot jest obowiązkowy a drugi nie, za pierwszy są oceny za drugi nie. Ale – śpieszyła dodać – ponieważ szkolne listy podręczników oraz programy nauczania zatwierdza dyrektor szkoły, to na pewno są merytoryczne. Jeśli nie są zgodne z najnowszą wiedzą naukową, dyrektor jest nierzetelny i powinien być zmieniony (B. Pawłowska nie wskazała, przez kogo)".

"B. Pawłowska dała się już poznać organizacjom LGBTQ jako twarda rozmówczyni: równo rok wcześniej, podczas konferencji inaugurującej projekt Rady Europy "Zwalczanie dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową", która odbyła się w Kancelarii Premiera, B. Pawłowska – zamiast odpowiedzieć na pytanie radnego Krystiana Legierskiego – wzięła swoją torebkę i wyszła z sali. K. Legierski zapytał wtedy, co osoba uczęszczająca do polskiej szkoły powinna – zdaniem rządu – wiedzieć nt. homoseksualności, transseksualności, związków osób tej samej płci, rodzicielstwa osób homoseksualnych i ich zdrowia seksualnego".

"Od Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz, Pełnomocniczki Rządu ds. Równego Traktowania: że dążenie do decentralizacji i indywidualizacji programu nauczania w szkołach będzie kontynuowane. Brak konkretnych informacji czy przewiduje się jakąkolwiek kontrolę treści w takich "niezależnych szkołach"."

"Z pozostałej części dyskusji: merytoryczne wątpliwości i uwagi do działań lub bezczynności rządu zgłaszane przez osoby z Grupy Edukatorów Seksualnych "Ponton", KPH oraz inne osoby, są ignorowane lub zbywane mało merytorycznymi komunałami o tym, że droga do wzajemnego zrozumienia, tolerancji i braku dyskryminacji jest jeszcze daleka. Przy braku realnej dobrej woli ze strony władz to faktycznie jest daleka droga."

"Z listy organizacji zaproszonych na spotkanie, na której znalazło się np. "centrum prawne Ordo Iuris" (które nie jest organizacją pozarządową i które nie kryje swojej homofobii), czy "fundacja pro – Prawo do życia" (której przedstawiciel pytał o to, co rząd robi w sprawie rzekomego wysokiego odsetku przestępców, pedofilów i nosicieli HIV/AIDS wśród "homoseksualistów"): że pojęcie organizacji pozarządowej zajmującej się tematyką LGBTQ jest zaiste bardzo szerokie. Niebezpiecznie szerokie. Pozostaje poczekać, aż na spotkanie w Kancelarii Premiera dotyczące problemów mniejszości narodowych, etnicznych i rasowych wpuszczone zostaną NOP, ONR i Młodzież Wszechpolska, a "trudne pytania" zadawać będą Leszek Bubel i Jan Kobylański."

"O spotkaniu należy wiedzieć także to, że pierwotnie miało się odbyć w marcu br., ale zostało przesunięte na koniec czerwca. Następnie, już po upływie wyznaczonego czerwcowego terminu, biuro Pełnomocniczki Rządu ds. Równego Traktowania zaczęło ustalać lipcowy termin spotkania. Przyczyn, dla których spotkanie nie odbyło się w marcu ani w czerwcu biuro Pełnomocniczki nie podało do tej pory. Warto też pamiętać, że było to pierwsze od równo jednego roku spotkanie Pełnomocniczki z organizacjami LGBTQ (choć, jak się okazało w jego trakcie, nie tylko z nimi)."

środa, 1 maja 2013

Odpowiadamy na "list otwarty" posła Kownackiego


Poseł Bartosz Kownacki (PiS, potem SP, potem znów PiS) ogłosił, że jest "nękany" przez SPR, oraz rozdał mediom "list otwarty" - który był o tyle specyficznym listem otwartym, że pochodził wyłącznie od B. Kownackiego a jego adresatem było wyłącznie SPR. Tłem wystąpienia B. Kownackiego była nadpalona tęcza ze stołecznego Placu Zbawiciela (B. Kownackiego wybrano w Bydgoszczy, nie w Warszawie). SPR uznało, że na występ B. Kownackiego warto zareagować - stąd poniższa odpowiedź na list posła.

Szanowny Panie Pośle,

w odpowiedzi na Pana list z 24 kwietnia 2013 roku, udostępniony przez Pana mediom, Stowarzyszenie Na Rzecz Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych, Osób Transpłciowych Oraz Osób Queer "Pracownia Różnorodności" zajmuje stanowisko, jak niżej.

1. Cieszymy się, że odniósł się Pan do pytań Stowarzyszenia i odpowiedział na nie: oznacza to, że podstawowy cel korespondencji skierowanej do Pana został osiągnięty – nawet jeśli uznał Pan, że listy Stowarzyszenia były "niedorzeczne".

2. Listy i pytania Stowarzyszenia (w tym listy i pytania kierowane do funkcjonariusza publicznego, jakim jest poseł) są przejawem zwykłej, codziennej działalności organizacji pozarządowej. Nie ma niczego "niedorzecznego" ani "zaskakującego" w gromadzeniu przez organizację społeczną informacji związanych z jej działalnością. Ponieważ Stowarzyszenie zajmuje się problemami osób LGBTQ – m.in. gromadzi informacje z tego zakresu.

3. Stowarzyszenie skierowało identycznej treści korespondencję do wszystkich posłów oraz posłanek wybranych z województwa kujawsko-pomorskiego, głosujących przeciw projektom ustaw o związkach partnerskich lub wstrzymujących się od głosu w tej sprawie. Nie był Pan zatem jedyną osobą, którą uprzejmie poproszono o odpowiedź. Pytania miały umożliwić w/w osobom wypowiedź na jednakowych warunkach, w sposób dowolnie obszerny, stąd wskazywanie przez Pana, że w działalności publicznej "nie ukrywa swoich przekonań" nie ma związku z pytaniami Stowarzyszenia i – samo w sobie – nie stanowi odpowiedzi na pytania Stowarzyszenia. Tym bardziej cieszymy się, że odpowiedział Pan na nasze pytania.

4. Jest Pan siódmą osobą, która odpowiedziała na nasze pytania – po posłankach Annie Elżbiecie Sobeckiej i Teresie Piotrowskiej oraz posłach Tomaszu Lenzu, Antonim Mężydle, Janie Krzysztofie Ardanowskim oraz Krzysztofie Brejzie. Żadna z tych osób nie zwołała z tego powodu konferencji prasowej ani twierdziła, że jest "nękana" – za podstawę takiego stwierdzenia mając aż trzy krótkie listy otrzymane w ciągu trzech miesięcy. Biorąc pod uwagę, że powyższa konferencja została zrelacjonowana przez m.in. "Onet.pl", "Wirtualną Polskę", "Dziennik" oraz Polskie Radio, pozostaje nam pogratulować Panu zmysłu medialnego i skuteczności w przebiciu się do mediów głównego nurtu – nawet jeśli wymagało to wyolbrzymienia i przedstawienia jako sensacji rzeczy tak zwyczajnej i nudnej jak trzy listy skierowane przez organizację społeczną do posła na sejm.

5. Wyprowadzając Pana z błędu uprzejmie informujemy, że znamy "system wartości oparty na Piśmie Świętym i nauce Kościoła Katolickiego" oraz "Katechizm Kościoła Katolickiego" a także – choć nie powołał się Pan na niego – dokument Kongregacji Nauki Wiary zatytułowany "Uwagi dotyczące projektów legalizacji prawnej związków między osobami tej samej płci" z 03 czerwca 2003 roku.

6. Sposób, w jaki odpowiedział Pan na pytania Stowarzyszenia pozostawia nam niewiele nadziei na wyprowadzenie Pana z innego błędu: otóż pary osób tej samej płci potrzebują ustawowego uregulowania swoich związków. W chwili obecnej są to związki nieformalne: bez wzajemnych obowiązków, bez obowiązków wobec społeczeństwa i państwa, bez nawet podstawowych uprawnień, także wobec siebie. Nie tylko w interesie tych osób, ale także w interesie społeczeństwa i państwa, leży zapewnienie trwałości i stabilności także takich związków – a tego nie da się osiągnąć bez ich ustawowego uregulowania. Z tego względu nazywanie przez Pana podejmowanych m.in. przez nasze Stowarzyszenie starań w tym zakresie "wspieraniem złych i szkodliwych idei" jest oceną zbyt daleko idącą, krzywdzącą i nieuprawnioną.

7. Nieprawdą jest, że "osoby tej samej płci" – domyślamy się, że chodziło Panu o związki takich osób – "w perspektywie kilkudziesięciu lat stają się obciążeniem dla społeczeństwa, które będzie musiało łożyć na ich utrzymanie". Związki osób tej samej płci nie są utrzymywane przez społeczeństwo – taka teza jest absurdalna – osoby w tych związkach utrzymują się same, podobnie jak osoby w związkach różnopłciowych oraz osoby samotne. Nie ma też żadnego związku pomiędzy posiadaniem przez daną osobę lub parę osób potomstwa biologicznego (do którego ograniczyła się Pana wypowiedź) a obciążaniem społeczeństwa kosztami utrzymania takiej osoby lub pary osób. Gdyby potraktować Pana tezę poważnie, trzeba by uznać, że "obciążeniem dla społeczeństwa" są wszystkie osoby samotne oraz wszystkie związki, które nie mają biologicznych dzieci (czyli także małżeństwa, które wspólnie przysposobiły dziecko), natomiast "obciążeniem dla społeczeństwa" nie są rodziny wielodzietne egzystujące wyłącznie dzięki pomocy społecznej, a zatem niewątpliwie utrzymywane przez społeczeństwo. Tymczasem samotność i bezdzietność (wynikająca przecież nie tylko z bezpłodności) występują we wszystkich grupach społecznych i zawodowych, np. przywódca największej i najważniejszej partii opozycyjnej nie ma dzieci, a przecież nikt (w tym Pan) nie twierdzi, że jest on z tego powodu "obciążeniem dla społeczeństwa", które musi go utrzymywać.

8. Jak prawidłowo Pan zauważył, nasze Stowarzyszenie działa na rzecz lesbijek, gejów, osób biseksualnych, osób transpłciowych oraz osób queer i – siłą rzeczy – nie zajmuje się kwestią przerywania ciąży ani eutanazji. Pana list jest dowodem, że przed Stowarzyszeniem jest jeszcze wiele lat działalności.

9. Rozbawiło nas przytoczenie przez Pana fragmentu tekstu Michaela Swifta, opublikowanego w czasopiśmie "Gay Community News" (numer z 15-21 lutego 1987 roku), czasem tytułowanego "Gay Revolutionary" ("Gej-rewolucjonista"). Z niemal śmiertelną powagą potraktował Pan satyryczny tekst, którego pierwsze zdanie (pominięte przez Pana w liście do Stowarzyszenia) brzmi: "This essay is an outré, madness, a tragic, cruel fantasy, an eruption of inner rage, on how the oppressed desperately dream of being the oppressor" ("niniejszy esej to dziwactwo, szaleństwo, to tragiczna, okrutna fantazja, erupcja wewnętrznego gniewu dotycząca tego, jak uciskani rozpaczliwie śnią o tym, żeby uciskać"). Trochę żeby Pana pocieszyć a trochę, żeby Pana usprawiedliwić, wyjaśniamy, że przedmiotowy tekst jest – zwłaszcza w środowiskach prawicowych i homofobicznych – notorycznie przedstawiany jako dowód na istnienie "homoseksualnego lobby" i jego ponurych planów wobec świata, trochę na zasadzie, na jakiej "Protokoły mędrców Syjonu" są do dziś uważane za dowód na istnienie "żydowskiego spisku" vel "żydowskiego lobby". Dał się na to nabrać – w 1989 roku – nawet amerykański Kongres, więc użycie przez Pana powyższego tekstu jako wskazówki co do "prawdziwych" intencji "organizacji zabiegających o uchwalenie ustawy o związkach partnerskich" można wybaczyć. Pełny, oryginalny tekst M. Swifta – zawierający przytoczone wyżej pierwsze zdanie – można znaleźć m.in. na stronie internetowej Uniwersytetu Fordham, prywatnej amerykańskiej uczelni, początkowo kościelnej a do dziś silnie związanej z tradycją i zakonem jezuitów (sądzimy, że takie źródło informacji o cytowanym przez Pana tekście i jego rzeczywistym – tj. satyrycznym – charakterze będzie dla Pana wiarygodne).

Za i w imieniu Stowarzyszenia

(-) Monika Dąbrowska
osoba wchodząca w skład zarządu
(-) Przemysław Szczepłocki
osoba wchodząca w skład zarządu

wtorek, 30 kwietnia 2013

SPR apeluje do Rzecznika Praw Dziecka


Publikujemy tekst naszego apelu skierowanego dziś do Marka Michalaka, Rzecznika Praw Dziecka, związanego z publikacją tygodnika "Wprost" pt. "Rzecznik Praw Dziecka chce leczenia gejów?".

Toruń, 23 kwietnia 2013 roku

Sz. P. Marek Michalak
Rzecznik Praw Dziecka
ul. Przemysłowa 30/32
00-450 Warszawa
rpd@brpd.gov.pl
Szanowny Panie Rzeczniku,

w dzisiejszym wydaniu tygodnika "Wprost" znalazła się informacja, że 13 kwietnia 2013 roku, podczas XIX Targów Wydawców Katolickich – imprezy objętej przez Pana honorowym patronatem (poz. 41 w wykazie takich imprez opublikowanym na stronie internetowej Pana biura) – doszło do homofobicznych wystąpień i wypowiedzi ks. Dariusza Oko oraz dr Jolanty Próchniewicz. Oboje mieli wypowiadać się w sposób kłamliwy nt. osób homoseksualnych (jakoby "opętanych seksem" i "wymagających terapii") i homoseksualności (stanowiącej jakoby "zaburzenie" i "przypadłość"). Takie wypowiedzi są nie tylko sprzeczne z prawdą ale są po prostu nieprzyzwoite i niedopuszczalne w przestrzeni publicznej: obrażają i zniesławiają osoby homoseksualne jako grupę społeczną nie pozostawiając im możliwości nie tylko obrony ale jakiejkolwiek riposty. To klasyczny przykład mowy nienawiści, za którą w wielu rozwiniętych krajach grozi odpowiedzialność karna – niestety nie w Polsce.

Stowarzyszenie Na Rzecz Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych, Osób Transpłciowych Oraz Osób Queer "Pracownia Różnorodności" wzywa Pana – jako honorowego patrona w/w targów – do jak najszybszego, publicznego i wyraźnego potępienia powyższych wypowiedzi. Brak takiej jednoznacznego i zdecydowanej reakcji wywoła u opinii publicznej wrażenie, że konstytucyjny organ, jakim jest Rzecznik Praw Dziecka, zezwala na homofobiczne zachowania, nie potrafi się im sprzeciwić, unika zajęcia jasnego stanowiska wobec nich lub – co najgorsze – popiera je. Nie dopuszczamy myśli, że mogłoby tak być w istocie – choćby w świetle Pana niedawnego spotkania z Agatą Chaber i Mirosławą Makuchowską z zarządu Stowarzyszenia "Kampania Przeciw Homofobii", o którym informowano na stronie internetowej Pana biura.

Jednocześnie Stowarzyszenie "Pracownia Różnorodności" apeluje do Pana o zachowanie ostrożności przy obejmowaniu imprez honorowym patronatem. Nie mamy podstaw wątpić w prawdziwość wyjaśnienia, podanego tygodnikowi "Wprost" przez Pana biuro prasowe – że był Pan przekonany "o wartości i wysokim poziomie moralnym i etycznym imprezy". Zwracamy jednocześnie uwagę, że przynajmniej jedna z osób, której wystąpienie i wypowiedzi podczas w/w targów były homofobiczne, tj. ks. D. Oko, jest bardzo znana ze takich wypowiedzi. Ks. D. Oko uczynił z nich niemal swój znak rozpoznawczy – zwłaszcza na użytek mediów. Jego udział w w/w targach – w ramach promocji popełnionej przez niego książki "Bóg kocha homoseksualistów" – nie był tajemnicą; zapowiadano go chociażby w mediach społecznościowych.

Oczekując reakcji Pana Rzecznika jak wyżej, załączam wyrazy szacunku i pozostaję

z poważaniem

(-) Przemysław Szczepłocki
osoba wchodząca w skład zarządu

czwartek, 21 marca 2013

"Getto dla homofobów" na celowniku SPR


Co mają wspólnego: "Fakt", "Gość Niedzielny" i fronda.pl? Wszystkie trzy (nie tylko one) opublikowały zbliżonej treści, nieprawdziwe i homofobiczne doniesienia dotyczące niedawnej inicjatywy władz Amsterdamu.

Ten jeden przykład pokazał, jak - dla zwiększenia zainteresowania lub konsekwentnego trzymania homofobicznej "linii" - manipuluje się, konfabuluje i przyprawia "gębę" osobom homoseksualnym. SPR poprosiło Radę Etyki Mediów o ocenę tej sytuacji.

Pod koniec listopada 2012 roku władze Amsterdamu ogłosiły, że od 2013 roku będą administracyjnie usuwać z mieszkań osoby, które zachowują się rażąco aspołecznie, np. długotrwale zastraszają lub nękają swoje sąsiedztwo. W miejskim budżecie zaplanowano 1 milion Euro na realizację przesiedlenia takich osób do kontenerów mieszkalnych w odleglejszej części miasta, z dala od pokrzywdzonych - na pół roku, bez możliwości powrotu do własnego mieszkania. Z wypowiedzi m.in. rzecznika burmistrza Amsterdamu wynikało, że rocznie przesiedleniem objętych będzie 7 do 10 osób - "najgorszych z najgorszych", najtrudniejszych przypadków. Podkreślano przy tym, że przesiedlane osoby nie zamieszkają razem ani nawet w jednej okolicy - żeby nie doprowadzić do eskalacji problemu w nowym miejscu. Nad przesiedlonymi mają pracować służby miejskie - chodzi o uświadomienie przesiedlonym, że postępowali w sposób niedopuszczalny. Władze Amsterdamu są odpowiedzialne za utrzymanie porządku i mogły - bez decyzji sądu - już wcześniej przesiedlać ludzi; dopiero jednak zarezerwowanie na ten cel konkretnych pieniędzy ma pozwolić na wykorzystanie tych uprawnień.

W Holandii pomysł wzbudził zastrzeżenia - za bardzo kojarzy się z postulatem zgłoszonym przez prawicowego populistę Geerta Wildersa, żeby się podobał. G.Wilders chciał tworzyć całe osiedla (przezwane przez media "scum villages") dla rozmaitych "niepożądanych" osób (np. recydywistów) - oczyszczając w ten sposób holenderskie miasta. Ten sam polityk jest odpowiedzialny za stronę internetową zbierającą wszelkie przewiny imigrantów przebywających w Holandii, w tym osób z Polski. Komentując pomysł z Amsterdamu dziwiono się, jak lewicowe władze tego miasta - słynącego z wielokulturowości, otwartości i liberalizmu - mogły pójść w ślady prawicowego populisty.

Zdjęcie, którym "Fakt" zilustrował swój tekst (fot. AP Photo/Bas Czerwinski)
Zupełnie inaczej przedstawiły sprawę polskie media.

Zaczął "Fakt" - publikacją z 19 stycznia o "szokującej decyzji władz Amsterdamu" pt. "Nie lubisz gejów? Trafisz do getta!", zilustowaną zdjęciem łodzi pełnej roznegliżowanych mężczyzn (w domyśle: gejów, za których "nielubienie" będzie można trafić do "getta").

Dalej wszystko potoczyło się już samo.

Onet.pl przedrukował tekst "Faktu" i fraza "getto dla homofobów" zaczęła żyć włąsnym życiem.

Ks. Marek Dziewiecki wyjaśnił w "Gościu Niedzielnym" i pch24.pl, że to działanie "dyktatury działaczy gejowskich", "łamanie konstytucji demokratycznego państwa", "przejaw skrajnej cenzury", "próba zastraszania społeczeństwa, porównywalna w swym okrucieństwie i jednocześnie w swym ideologicznym prymitywizmie z okrutnymi metodami stalinowskimi" oraz "oficjalne wprowadzanie dyktatury i terroru w miejsce demokracji".

Tomasz P. Terlikowski radził na łamach fronda.pl, żeby "szykować się do getta".

Portal wPolityce.pl najpierw podał własną relację, oceniając, że pomysł z Amsterdamu to "kolejny krok na drodze zniewalania normalności seksualnej przez aktywistów homoseksualnych" a następnie opublikował oświadczenie Unii Polityki Realnej.

Wszystkie te doniesienia zdążyły się pojawić 19 stycznia - i wszystkie powielały nieprawdziwą tezę o "gettach dla homofobów" oraz tworzyły wrażenie, że chodzi o pomysł co najmniej inspirowany przez osoby LGBTQ i pomyślany wyłącznie lub niemal wyłącznie dla ich ochrony. Pomstowano przy tym na brak sądowej kontroli nad przesiedleniami. Nie omieszkano też dać bardzo wyraźnie do zrozumienia, że "nielubienie gejów" jest świętym prawem każdego człowieka (nawet mieszkającego w Amsterdamie), bo geje... Nie cytujemy, bo brzydzimy się powtarzaniem kłamstw nt. osób LGBTQ. W skrócie: homofobiczne szambo wybiło ponownie - tym razem wykorzystując jako pretekst "sensacyjne" acz będące konfabulacją doniesienie "Faktu".

21 stycznia pch24.pl radośnie potwierdziło, że "getta dla homofobów" nie są kaczką dziennikarską, powołując się w tym celu na wypowiedź rzecznika polskiej ambasady w Hadze - który jednak niczego takiego nie potwierdził.

Wśród komentujących powyższe zmyślone doniesienia na pierwszy plan wybił się dr hab. Jacek Bartyzel, wykładowca z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. W prostych, żołnierskich słowach stwierdził on, że pomysł z Amsterdamu to przejaw "pedalskiej tyranii" i zaproponował cztery podejścia do tej sytuacji (dwa z nich zakładały zabicie amsterdamskich radnych, jedno - zabicie dodatkowo "co znaczniejszych pedalskich aktywistów", łącznie z ich wypatroszeniem).

W swoim wniosku do Rady Etyki Mediów SPR opisało - posługując się doniesieniami prasy zagranicznej - co rzeczywiście ma się stać w Amsterdamie oraz jak sprawę tę przedstawiły media krajowe. Interesuje nas opinia REM w tej sprawie - sformułowana na gruncie Karty Etycznej Mediów. Kopie wniosku przekazano też - jako materiał informacyjny - Rzeczniczce Praw Obywatelskich oraz Pełnomocniczce Rządu ds. Równego Traktowania; sądzimy, że lektura wniosku uświadomi im, jak głęboką nienawiść budzą osoby LGBTQ u części społeczeństwa.

sobota, 23 lutego 2013

Oświadczenie SPR ws. publikacji Katolickiej Agencji Informacyjnej nt. "Szkoły milczenia"


Wobec opublikowania przez Katolicką Agencję Informacyjną tekstu "Zamach na podręczniki", stronniczego i zawierającego nieprawdziwe, zmyślone przez jej autorkę informacje nt. "Szkoły milczenia", SPR wydało oświadczenie oraz powiadomiło Radę Etyki Mediów.
Toruń, 22 lutego 2013 roku
OŚWIADCZENIE

Stowarzyszenie Na Rzecz Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych, Osób Transpłciowych Oraz Osób Queer „Pracownia Różnorodności” (SPR) zapoznało się z tekstem pt. „Zamach na podręczniki”, którego autorką jest Alina Petrowa-Wasilewicz, opublikowanym 12 lutego 2013 roku przez Katolicką Agencję Informacyjną (KAI), i – odnosząc się do tego tekstu – oświadcza jak niżej.

1. SPR cieszy się z zainteresowania KAI raportem z weryfikacji podręczników szkolnych „Szkoła milczenia” – tym bardziej, że do zainteresowania tego doszło bez jakichkolwiek starań SPR. Doniesienie KAI poświęcone „Szkole milczenia”, obszernie cytujące raport, z pewnością przyczyni się do wzrostu zainteresowania tą publikacją – i to, pomimo poniższych zastrzeżeń, jest niewątpliwą wartością w/w tekstu.

2. KAI ani autorka w/w tekstu w żadnym czasie nie skontaktowały się z SPR w sprawie „Szkoły milczenia”. Tym samym KAI i autorka w/w tekstu nie tylko pozbawiły się wiedzy nt. „Szkoły milczenia” ale doprowadziły do powstania jednostronnej relacji nt. przedmiotowego raportu.

3. Twierdzenia, że:
1) autorzy „Szkoły milczenia”:
a) domagają się „weryfikacji rzeczoznawców i nauczycieli”,
b) „postulują wprowadzenie nowych podręczników opartych na zasadach LGBTQ”,
c) „stawiają sobie za cel doprowadzenie do zmian (…) osób zatrudnianych jako ekspertów oceniających podręczniki i »nieprawomyślnych« nauczycieli”
2) przedmiotowy raport „odzwierciedla ideologię osób LGBTQ”,
są nieprawdziwe i zostały zmyślone przez autorkę w/w tekstu.

4. Zawarta w w/w tekście wypowiedź Aleksandra Stępkowskiego, odwołująca się do art. 48 ust. 1 i art. 53 ust. 3 Konstytucji RP, neguje nie tylko możliwość weryfikacji treści podręczników w ramach projektu SPR, który zaowocował wydaniem „Szkoły milczenia”, ale także samo ustalanie treści edukacyjnych przez państwo oraz ocenę podręczników przez rzeczoznawców i rzeczoznawczynie MEN – co ewidentnie ma miejsce i co w żaden sposób nie narusza konstytucyjnego prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wypowiedź A. Stępkowskiego – absolutyzująca prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami – nie może być zatem traktowana poważnie. Dodać wypada, że A. Stępkowski już wcześniej wypowiedział się na temat „Szkoły milczenia”, naruszając przy tym dobra osobiste SPR oraz obrażając osoby LGBTQ; na uwagę zasługuje, że A. Stępkowski potępił raport z weryfikacji podręczników jeszcze przed jego powstaniem.

5. Nieprawdą jest – jak insynuuje w w/w tekście Teresa Król – że w przedmiotowym raporcie „pominięto inne obowiązujące podręczniki, np. Andrzeja Jaczewskiego i Zbigniewa Izdebskiego: »Kocha, lubi szanuje« czy Alicji Sługołęckiej-Lach i Grażyny Tworkiewicz: »Ja i Ty. Wychowanie do życia w rodzinie«”. Sposób, w jaki ustalono 51 podręczników podlegających weryfikacji w ramach projektu zrealizowanego przez SPR, został szczegółowo opisany w „Szkole milczenia”: nastąpiło to za pomocą ankiet w szkołach w Toruniu i Grudziądzu oraz lustracji ogólnodostępnych zestawień podręczników używanych przez szkoły w roku szkolnym 2011/2012. Dodać należy, że wymienione przez T. Król podręczniki nie są aktualnie dopuszczone do użytku szkolnego a autorka pierwszego z nich nosi nazwisko Długołęcka-Lach a nie „Sługołęcka-Lach”.

sobota, 19 stycznia 2013

SPR wzywa Krystynę Pawłowicz do opamiętania


Po zeszłorocznej serii kłamliwych i oczerniających wypowiedzi nt. m.in. projektów ustaw o związkach partnerskich oraz osób homoseksualnych Krystyna Pawłowicz "wróciła na antenę". Posłanka, którą media przezwały "karabinem maszynowym PiS", ponownie wypowiedziała się w swoim starym, homofobicznym stylu. Nie chcąc tego dłużej znosić SPR wysłało do K. Pawłowicz list wzywający do opamiętania się.

Nasz list - o poniższej treści - został wysłany dziś zarówno na adres sejmu jak i biura poselskiego K. Pawłowicz w Mińsku Mazowieckim. Liczymy, że posłanka otrzyma go jeszcze przed najbliższym posiedzeniem sejmu, na którym ma się odbyć pierwsze czytanie wszystkich projektów ustaw o związkach partnerskich.

Toruń, 19 stycznia 2013 roku

Krystyna Pawłowicz
biuro poselskie
ul. Kopernika 7 lok. 34
05-300 Mińsk Mazowiecki

W nawiązaniu do Pani rozmowy z portalem fronda.pl, opublikowanej 17 stycznia 2013 roku, oraz do Pani wcześniejszych wypowiedzi na ten sam temat, Stowarzyszenie Na Rzecz Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych, Osób Transpłciowych Oraz Osób Queer "Pracownia Różnorodności" apeluje do Pani o zaprzestanie szerzenia insynuacji, pomówień, nieprawd i kłamstw w odniesieniu do:
projektów ustaw o związkach partnerskich (druki sejmowe nr 552-555 oraz nr 825),
intencji i celów osób, które złożyły w/w projekty lub je popierają,
homoseksualności, osób homoseksualnych,
obecnego stanu prawnego.
Pani dotychczasowe wypowiedzi (z 2012 roku oraz wyżej wskazana) pokazują, że – z jednej strony – próbuje Pani występować w roli ekspertki-prawniczki, zainteresowanej jedynie dobrą legislacją, natomiast – z drugiej strony – atakuje Pani w/w projekty z pozycji czysto światopoglądowych, skrajnie niechętnych osobom homoseksualnym, w szczególności:
strasząc, że w/w projekty niosą ze sobą zagrożenie (np. zmniejszą "atrakcyjność" małżeństwa - co w kontekście par jednopłciowych, które w Polsce nie mogą zawrzeć małżeństwa, zakrawa na kpinę) oraz że finansowo obciążą one społeczeństwo ("homoaktywiści domagają się szeregu innych przywilejów, z których bardzo wiele otrzymywaliby na koszt społeczeństwa"),
zarzucając im niezgodność z art. 18 konstytucji (który o związkach partnerskich niczego nie mówi),
fałszywie przedstawiając ich treść (np. twierdząc, że mają one "zagwarantować dziedziczenie przed dziećmi czy rodziną").
W swoich wystąpieniach nie tylko fałszywie przedstawiała Pani treść w/w projektów ale także ujawniła swoją ignorancję w zakresie obecnego stanu prawnego (teza że bracia i siostry "to są osoby, które w pierwszym rzędzie powinny wchodzić do spadku, a nie partner", pokazuje, że nie wie Pani w której kolejności dziedziczy ustawowo rodzeństwo). Pani wystąpienia ujawniły, że – mimo wykształcenia i pracy na uczelni – brak Pani przygotowania merytorycznego do udziału w dyskusji o związkach partnerskich.

Najbardziej zasmuciły nas jednak Pani wypowiedzi o "finansowaniu jakichś nieuporządkowanych emocji seksualnych" (bo o to – Pani zdaniem – głównie chodzi w związku partnerskim) oraz o "polowaniu na starsze osoby" przez "młodych homoseksualistów", którzy uczynili sobie z tego "sposób na życie" (twierdzi Pani, że "kroniki policyjne często o tym donoszą"). Wypowiedzi te były bezpodstawne, podłe i nikczemne. Przedstawianie w ten sposób całej grupy społecznej jest klasycznym nawoływaniem do nienawiści – rodem z propagandy antysemickiej czy rasistowskiej. Wolimy uznać, że jest to efekt Pani całkowitej nieświadomości aniżeli złej woli o wyjątkowo dużym natężeniu.

Apelujemy do Pani, aby zerwała Pani z wizerunkiem osoby rozemocjonowanej i niekompetentnej, przekonanej o braku odpowiedzialności za najbardziej fantastyczne, przykre i raniące oskarżenia. Apelujemy do Pani przyzwoitości i uczciwości, aby uczestniczyła Pani w dyskusji o wprowadzeniu związków partnerskich z pozycji merytorycznych a nie emocjonalnych, światopoglądowych ani ideologicznych. Apelujemy do Pani o przygotowanie się do tej dyskusji, o zapoznanie się z projektami ustaw złożonymi do laski marszałkowskiej oraz ich uzasadnieniami, o rozmowę z ludźmi, dla których wprowadzenie związków partnerskich to sprawa osobistej godności ale i życia codziennego. Jesteśmy do Pani dyspozycji: służymy pomocą i informacjami.

Z poważaniem

(-) Monika Dąbrowska
osoba wchodząca w skład zarządu

(-) Przemysław Szczepłocki
osoba wchodząca w skład zarządu

środa, 1 sierpnia 2012

Projekty ustaw o związkach partnerskich - porównanie


Partnerstwo dla Związków, do którego należy 36 organizacji i grup w tym SPR, przygotowało i opublikowało lapidarne i czytelne porównanie wybranych przepisów kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, projektów ustaw o związków partnerskich złożonych przez RP i SLD oraz przygotowywanego projektu PO.

Dlaczego zawsze "adopcje" pisze się większość nie dotyczy adopcji dziecka obcego tylko partnera/partnerki dziecko biologiczne. Prawa rodzin homoseksualny i adopcja dwa punkty lepiej byłoby, żeby nie było razem dla bezpieczeństwa.

Jednej strony adopcja przez osoby homoseksualne w polsce jest nie zakazana tylko jako single, a nie pary homoseksualne.

Też zapis dotyczące przyjęcia dziecka partnera/partnerki byłby, to może pomóc, dotyczyć później też być adopcja dziecka nie biologicznego. Może to prawo jest od tyłu, ale lepiej to niż wprost adopcja dla par homoseksualny.

Dodatkowo na temat rodzin homoseksualny program miasto kobiet.

Wychowywanie dzieci przez pary homoseksualne wciąż wzbudza wiele kontrowersji. Większość dzieci wychowywanych przez gejów i lesbijki pochodzi z ich poprzedniego, heteroseksualnego związku. Coraz więcej homoseksualistów decyduje się jednak na świadome macierzyństwo chociażby przy pomocy zapłodnienia in vitro....

Odcinek Miasto Kobiet z parą lesbijek na TVN player

piątek, 11 maja 2012

Stowarzyszenie "Pracownia Różnorodności" - Sprawa homofobicznego tekstu na WP

Wp.pl jest znana z homofobii, nie które teksty są ich ba pisane przez dzieci. Tak naprawdę tematyka LGBT w media jest zła, jak np piszę się "małżeństwa gejów", a co z lesbijkami nie żenią? Albo piszą i pokazują LGBT tylko żeby wywołać skandal jedna gazeta często robi jest Rzeczpospolita, obrażają często "koza", Eltona Johna kiedy został ojcem obrażali, czy jak dziecko z Holandii śpiewa o swoi ojca u nas było oburzenie jak tak można.

źródło

wtorek, 15 listopada 2011

Radom: jest wyrok za Żywą Bibliotekę

SPR: 2000 złotych na Stowarzyszenie „Nadzieja”, warunkowe umorzenie postępowania na 2 lata i pokrycie części kosztów postępowania – to konsekwencje nazwania homoseksualności „dewiacją” przez radomskiego radnego Sławomira Adamca. Wyrok ogłoszono 10 listopada. Drugi oskarżony został uniewinniony.

Podczas rozprawy, która odbyła się 03 listopada (sąd o 7 dni odroczył wydanie wyroku, bo uznał, że sprawa jest zawiła), obrońcy oskarżonych – S. Adamca i Ryszarda Fałka (zastępcy prezydenta miasta Radomia) – przekonywali, że ich klienci korzystali jedynie z wolności wypowiedzi oraz wypowiadali swoje opinie i oceny. Dla przypomnienia – tymi opiniami i ocenami były następujące wypowiedzi oskarżonych w mediach: homoseksualność można „promować” oraz „propagować” (S. Adamiec), udostępnienie w ramach tzw. Żywej Biblioteki osoby homoseksualnej obok księdza oraz matki dziecka z niepełną sprawnością jest „skandalem edukacyjnym” (S. Adamiec), wyłącznie ze względu na udział w niej osoby homoseksualnej przygotowywana Żywa Biblioteka jest „pseudo »projektem edukacyjnym«” (S. Adamiec), homoseksualność jest „dewiacją” (S. Adamiec), homoseksualność jest „innym widzeniem świata” oraz „przekazem”, który można „propagować” (R. Fałek), homoseksualność jest „modelem zachowania”, który można „propagować” i który nie jest „w pełni pożądany z punktu widzenia określonego systemu wartości, zarówno dla konkretnej jednostki, jak i dla społeczeństwa, w którym żyje” (R. Fałek). Z uwagi na to, że wszystkie wypowiedzi oskarżonych padły w mediach, zostali oni oskarżeni o zniesławienie osób homoseksualnych za pomocą środków masowego komunikowania (art. 212 § 2 kodeksu karnego). Prywatny akt oskarżenia złożył Przemek Szczepłocki z SPR.

Zanim doszło do rozpoznania sprawy, jeden z dwóch obrońców S. Adamca, adw. Michał Pratowski (drugi z obrońców S. Adamca był nieobecny), złożył wniosek o umorzenie postępowania. Twierdził w nim, że występują równocześnie aż trzy przesłanki, aby sąd tak postąpił, w tym brak tzw. legitymacji procesowej oskarżyciela prywatnego (innymi słowy: P. Szczepłocki nie mógł złożyć aktu oskarżenia). Sąd zarządził półgodzinną przerwę na rozpatrzenie wniosku obrony, po której ogłosił, że uznaje wniosek w całości za bezpodstawny i przystąpił do rozpoznania sprawy. W złożonym podczas rozprawy oświadczeniu R. Fałek stwierdził, że od 20 lat jest osobą publiczną i zdarza mu się znaleźć w sytuacjach, do których jest mniej lub bardziej przygotowany; oskarżony wskazał, że wycofał się ze swoich słów, w których nazwał homoseksualność „postawą dewiacyjną” zaraz po tym, jak przedstawiono mu stanowisko Światowej Organizacji Zdrowia nt. homoseksualności (zrobiło to SPR), skutkiem czego było oświadczenie R. Fałka opublikowane przez Gminę Miasto Radom w radomskiej „Gazecie Wyborczej” (wobec powyższego akt oskarżenia przeciw R. Fałkowi nie objął cofniętych przez niego słów). W swoim oświadczeniu podczas rozprawy S. Adamiec stwierdził, że nie obraził nikogo personalnie, a o Żywej Bibliotece wypowiadał się jako radny, wykonując swój mandat. Obaj oskarżeni odmówili składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania. Adw. M. Pratowski utrzymywał też, że jego klient nie stwierdził, że homoseksualność jest dewiacją i dopytywał, w której wypowiedzi S. Adamca znajduje się takie zdanie (chodziło o zdanie „»Żywa biblioteka« to po prostu kolejny pretekst do propagowania dewiacji”, które padło w liście S. Adamca opublikowanym przez media; z kontekstu, w którym umieszczone było zdanie jednoznacznie wynikało, że słowo „dewiacja” odnosi się do homoseksualności). Dodał, że ograniczenie wolności słowa, a jakiej korzysta jego klient, oznaczałoby powrót do systemu totalitarnego.
W toku rozprawy przeprowadzono też dowody wskazane w akcie oskarżenia (dowody z dokumentów) jak również przesłuchano P. Szczepłockiego. Sąd oddalił natomiast nowe wnioski dowodowe oskarżenia dotyczące przesłuchania świadków.

10 listopada sąd wydał wyrok, w którym uznał Ryszarda Fałka za niewinnego, natomiast wobec Sławomira Adamca orzekł warunkowe umorzenie postępowania karnego na dwuletni okres próby, zobowiązał oskarżonego do zapłaty 2000 złotych na radomskie Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom Niewidomym i Niedowidzącym „Nadzieja” oraz do pokrycia części kosztów postępowania sądowego. Podając ustnie najważniejsze powody wyroku sąd wskazał, że wszystkie wypowiedzi oskarżonych uznał za opinie i oceny, a nie za wypowiedzi o faktach (tylko nieprawdziwa wypowiedź o faktach stanowi zniesławienie); wyjątkiem było określenie homoseksualności mianem „dewiacji” przez S. Adamca. Sąd uznał, że jest to naruszenie art. 212 § 1 kk i że do takich wypowiedzi nie może dochodzić w debacie publicznej. Biorąc pod uwagę wcześniejszą niekaralność S. Adamca oraz to, że – w ocenie sądu – zarówno wina jak i społeczna szkodliwość czynu nie były znaczne, sąd postanowił o warunkowym umorzeniu postępowania na maksymalny okres dopuszczony przez prawo, tj. 2 lata. W okresie tym, zwanym okresem próby, S. Adamiec podlega obowiązkom i ograniczeniom nałożonym na niego przez sąd i prawo – jeśli je naruszy, postępowanie zostanie podjęte i grozić mu będzie „prawdziwe” skazanie.

SPR przeanalizuje uzasadnienie wyroku (P. Szczepłocki już o nie wystąpił) i zdecyduje, czy składać apelację. Niezależnie od tego, SPR rozważy wytoczenie powództwa cywilnego przeciw S. Adamcowi i R. Fałkowi. Należy ponadto wskazać, że przedmiotowa sprawa pokazuje wybiórczą i nierówną ochronę przed przestępstwami z nienawiści, w tym mową nienawiści, zapewnianą przez polskie prawo. Gdyby wypowiedzi oskarżonych dotyczyły np. osób narodowości ukraińskiej, pochodzących z Afryki albo niewierzących, sprawą z urzędu zajmowałyby się Policja i prokuratura – nie trzeba byłoby ani wnosić prywatnego aktu oskarżenia, ani ponosić związanych z tym kosztów, ani jeździć do sądu na posiedzenia i rozprawy, ani prowadzić korespondencji w tej sprawie. Inne byłoby też zagrożenie karą i – przypuszczalnie – inne byłoby podejście sądu do sprawy.

poniedziałek, 14 listopada 2011

Policyjna prawie „Żywa Biblioteka” i Trudne pytanie: kto strzeże etyki w nauce?

 13 października, na zaproszenie Komendy Wojewódzkiej Policji, SPR pomogło w organizacji spotkania luźno wzorowanego na Żywej Bibliotece. Dostarczonymi przez nas żywymi książkami były lesbijka i osoba transseksualna. Do zapewnienia książki-geja SPR zaprosiło Lambdę Bydgoszcz.

Spotkanie przygotowano dla policjantów i policjantek z korpusu prasowego z dziewiętnastu powiatów województwa kujawsko-pomorskiego. Do współpracy przy spotkaniu zaprosiła nas asp. Anna Zwiefka, pełnomocniczka Komendanta Wojewódzkiego Policji ds. Ochrony Praw Człowieka. Po wstępnych ustaleniach SPR zaproponowało, żeby w spotkanie – odbywające się w Bydgoszczy – swój wkład miała też Lambda Bydgoszcz, na co przystała strona policyjna. W spotkaniu – jako żywe książki – wzięły też udział trzeźwiejąca alkoholiczka i trzeźwiejący alkoholik. Inaczej, niż w tradycyjnej Żywej Bibliotece, żywe książki były dostępne dla wszystkich osób na spotkaniu, miały też mieć przygotowane wystąpienie na swój temat. Poniżej zamieszczamy fragment relacji naszej żywej książki-lesbijki.

- Na początku po prostu miałam opowiadać, tłumaczyć. - Relacjonuje Karolina Orcholska - Później zaczęły się pytania, m.in.: czy mam dziewczynę, czy nie boimy się samotności. Pytanie to było skierowane do mnie i do Darka, żywej książki-geja, miało ono sugerować jakoby związki „normalne” były trwalsze. Odpowiedziałam, że jedyna różnica jest taka, że nie mogę wziąć ślubu z moją partnerką, a Darek odpowiedział, że nic nie wiąże tak, jak wspólny kredyt hipoteczny. Pytano także o to, czy chcemy mieć dzieci, czy w związku są odgrywane kobiece i męskie role. To pytanie skierowano do mnie, ponieważ pani policjantka miała koleżankę, która była kobieca, a jej partnerka – „męska”. Muszę przyznać, że mój stres minął, kiedy zaczęto mi zadawać pytania. Jeden pan podczas zadawania pytania stwierdził, że „osoba z czerwonymi włosami równie dobrze może zostać pobita jak gej/lesbijka”. Pani z Torunia stwierdziła, że „nie należy użalać się nad sobą”. Inna pani stwierdziła, że „dwóch chłopaków przytulających się, idących za rękę nie szokuje”. Dowiedziałam się także, że jest większe przyzwolenie dla gejów, „bo przecież w telewizji są i nic im nie robią” - podsumowuje Karolina.

Podczas pożegnania SPR przekazało Policji publikację „Przestępstwa z nienawiści w Polsce” wydaną po majowej konferencji naukowej o tym samym tytule (asp. A. Zwiefka przysłuchiwała się jej); publikacje rozdano osobom uczestniczącym w spotkaniu.

Na fejsbukowym profilu SPR można obejrzeć zbiór zdjęć zrobionych przez nas podczas bydgoskiego spotkania. Mamy nadzieję, że będzie jeszcze okazja do zrobienia podobnych zdjęć z Policją!

 **
Od kilku miesięcy SPR próbuje ustalić, czy homofobiczna retoryka profesorów L. Wiśniewskiego i A. Nalaskowskiego naruszyła zasady etyki w nauce. Sprawa ugrzęzła na dłuższy czas w biurokratycznej próżni i dopiero niedawno pojawiły się sygnały, że „coś drgnęło”.

Obaj profesorowie wygłosili wypowiedzi nt. osób homoseksualnych, w których nie pozostawili złudzeń co do swojego jak najgorszego zdania o lesbijkach i gejach. W lutym tego roku prof. Leszek Wiśniewski tak napisał opinię prawną dla senatu, że wyszedł mu z tego homofobiczny manifest. Z kolei prof. Aleksander Nalaskowski postanowił w czerwcu ostrzec sejm i całą Polskę przed zagrożeniami płynącymi z tego, że tzw. rodzinny dom dziecka będzie mogła prowadzić osoba homoseksualna.

W obu przypadkach SPR zwróciło się do Komitetu Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauki. Komitet ten – na swojej stronie internetowej – opublikował przygotowane przez siebie „Zasady etyki w nauce”. Na kierowane przez SPR pisma i monity Komitet nie odpowiadał, nie odpowiedział też na pismo z biura Rzeczniczki Praw Obywatelskich. Po rozmowach telefonicznych oraz wymianie e-mail z personelem PAN okazało się, że Komitet Etyki w Nauce „zakończył kadencję w marcu 2011 r. i w nowym składzie został powołany dopiero 1 lipca br.”, że zmienił się przewodniczący Komitetu oraz że Komitet nie zajmie się sprawami w/w naukowców, gdyż nie należą oni do PAN. SPR ripostowało, że z danych dostępnych w internecie, w tym bazy „Nauka Polska”, wynika, że obaj profesorowie należą do PAN, a ponadto strona www Komitetu nie zawiera informacji ani o zmianie jego składu ani o tym, że zajmuje się on wyłącznie sprawami osób należących do PAN. Odpowiedź PAN rozwiała wszelkie wątpliwości. Okazało się, że prof. A. Nalaskowski, choć jest „członkiem Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN”, to nie jest ani zatrudniony przez PAN ani nie należy do samej PAN. Podobnie prof. L. Wiśniewski: jest wprawdzie zatrudniony w Instytucie Nauk Prawnych PAN, ale instytut ten ma osobowość prawną i nie podlega Prezesowi PAN. Ponadto okazało się, że Komitet Etyki w Nauce PAN nie „zajmuje się orzekaniem w sprawach dotyczących naruszenia zasad etyki lub dyscypliny”. W tym samym wątku sprawy profesorów do SPR dotarły listy byłego oraz obecnego przewodniczącego Komitetu Etyki w Nauce PAN. Prof. Jerzy Pelc, dotychczasowy przewodniczący Komitetu, wyjaśnił, że dopiero 15 września 2011 roku, po wielomiesięcznym zwolnieniu lekarskim, dotarł do swojego biura na Uniwersytecie Warszawskim i znalazł tam korespondencję z SPR (wcześniej PAN twierdziła, że żadnych pism z SPR ani biura RPO nie otrzymała – wszystkie były, zgodnie z wytycznymi na stronie Komitetu, kierowane na adres przewodniczącego Komitetu). Prof. J. Pelc zapewnił, że „brak reakcji (…) absolutnie nie jest próbą uniku w tzw. »delikatnej kwestii« ani sugestią, że się choćby w najmniejszym stopniu solidaryzuję z poglądami wyrażonymi przez prof. Leszka Wiśniewskiego”. Z kolei nowy przewodniczący Komitetu, prof. Jan Woleński, potwierdził, że jego gremium nie może rozpatrzyć spraw zgłoszonych przez SPR, gdyż jest „komitetem problemowym”. Prof. J. Woleński dodał, że nie uchyla się od wyrażenia opinii nt. zgłoszonych przez SPR zdarzeń, ale może to uczynić wyłącznie „na swój własny rachunek, a nie w imieniu KEN”.

PAN odesłała SPR do dwóch innych gremiów, które mają być władne rozpatrzyć nasze skargi; są to Komisja ds. Etyki w Nauce, działająca przy PAN, ale nie będąca jej częścią, oraz Zespół ds. Dobrych Praktyk Akademickich, funkcjonujący przy Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Zarówno Komisja jak i Zespół powiadomiły ostatnio SPR, że wyznaczyły osoby do zajęcia się naszymi zgłoszeniami.

W lipcu do SPR dotarły pisma od rektorów dwóch uczelni, które zatrudniają prof. A. Nalaskowskiego: Uniwersytetu Mikołaja Kopernika (Toruń) i Wyższej Szkoły Informatyki i Ekonomii TWP (Olsztyn).

Rektor UMK stwierdził, że przeprowadził rozmowę wyjaśniającą z prof. A. Nalaskowskim, w toku której okazało się, że naukowiec „zabierał głos jako zwykły obywatel Polski i traktował to jako aktywność pozaakademicką”. Wyjaśniło się też, czemu wypowiedzi prof. A. Nalaskowskiego towarzyszyła informacja, że jest on dziekanem Wydziału Pedagogicznego UMK – „przywołanie stanowiska akademickiego prof. A. Nalaskowskiego odbyło się bez wiedzy i udziału Profesora. Dlatego też Pan Profesor wyraził żal z tego powodu”.

Rektor WSIiE TWP napisał natomiast: „jako osoba reprezentująca Uczelnię nie chciałbym komentować wypowiedzi Pana Profesora Nalaskowskiego. Jednocześnie uważam, że Pan Profesor nie powinien wypowiadać się w tak kategoryczny sposób na temat homoseksualizmu. W związku z tym wyrażam ubolewanie, że taka wypowiedź pracownika naszej Uczelni miała miejsce.”

wtorek, 27 września 2011

SPRawa radomska: Raport przejściowy

Po kwietniowej blokadzie radomskiej Żywej Biblioteki z udziałem geja przez tamtejszych polityków, SPR podjęło interwencję. Przedstawiamy jej dotychczasowe efekty.

Największym echem odbiło się skierowanie prywatnych aktów oskarżenia przeciw Sławomirowi Adamcowi, radomskiemu radnemu, oraz Ryszardowi Fałkowi, zastępcy prezydenta miasta. Zanim do tego doszło, R. Fałek – pod presją SPR – wydał prasowe oświadczenie, w którym wycofał się z określenia homoseksualności mianem „postaw dewiacyjnych”. W oświadczeniu stwierdził zarazem, że jest „zwolennikiem propagowania innego niż homoseksualizm modelu zachowania, który ze względu na swoje właściwości jest w pełni pożądany z punktu widzenia określonego systemu wartości, zarówno dla konkretnej jednostki, jak i dla społeczeństwa, w którym żyje”. Stwierdzenie to uznano za kolejne zniesławienie osób homoseksualnych – stąd sprawa sądowa przeciw R. Fałkowi. Oba akty oskarżenia trafiły do sądu już w maju, ale na pierwsze posiedzenie sądu trzeba było czekać do dzisiaj (w międzyczasie sąd połączył sprawy obu oskarżonych i prowadzi je wspólnie).

Czekając na działania sądu SPR prowadziło inne działania w „SPRawie radomskiej”.

Udało nam się ustalić, że wspomniane wyżej oświadczenie R. Fałka ukazało się na zlecenie … urzędu miasta. Kosztowało ono urząd „418,20 zł brutto”. Wyjaśnienie tego stanu rzeczy, przedstawione przez Annę Kwiecień, zastępczynię prezydenta miasta, było następujące: „oświadczenie Zastępcy Prezydenta Miasta Radomia Pana Ryszarda Fałka, które ukazało się 28 kwietnia 2011 r. w Gazecie Wyborczej – Radom, zostało ogłoszone na podstawie zlecenia Gminy Miasta Radomia. Oświadczenie zostało podpisane przez Zastępcę Prezydenta Miasta, jako przedstawiciela władzy samorządowej – a nie przez osobę prywatną. W związku z tym, zlecającym publikację przedmiotowego ogłoszenia i jednocześnie pokrywającym koszt jego zamieszczenia w wydaniu radomskim »Gazety Wyborczej« była Gmina”. Po takich wyjaśnieniach SPR zapytało A. Kwiecień czy wcześniejsze wypowiedzi R. Fałka, z których wycofał się przy pomocy oświadczenia, były wypowiedziami Zastępcy Prezydenta Miasta Radomia i przedstawiciela władzy samorządowej (a nie osoby prywatnej) oraz czy były stanowiskiem Gminy Miasto Radom odnośnie osób homoseksualnych i ich obecności w przestrzeni publicznej. A. Kwiecień odpowiedziała, że oświadczenie zostało złożone w związku z wypowiedzią. Fałka nt. Żywej Biblioteki, a wypowiedź ta pochodziła od „osoby sprawującej nadzór nad Ośrodkiem Kultury i Sztuki »Resursa Obywatelska«”.

Równolegle SPR tropiło inne homofobiczne wypowiedzi, które pojawiły się w radomskich mediach przy okazji Żywej Biblioteki. Chodzi o wystąpienia czwórki radnych: Kazimierza Woźniaka (stwierdził, że homoseksualność to „choroba, o której trzeba rozmawiać”), Jerzego Zawodnika (stwierdził, że homoseksualność to „postępowanie” i „system wartości”, który można „wyznawać” oraz do którego można „przekonywać” i „nawoływać”), Małgorzaty Półbratek (stwierdziła, że „homoseksualista to człowiek chory”) oraz Teodory Słoń (stwierdziła, że homoseksualność to „skłonności” i „pewne zniekształcenie psychiki”, które można „popularyzować”). Do całej czwórki wysłano wezwania do opublikowania w mediach odwołania tych wypowiedzi wraz z przeprosinami. Zareagowała dwójka: J. Zawodnik i T. Słoń. W listach do SPR oboje zapewniają, że ich wypowiedzi zostały źle zrozumiane, błędnie przytoczone lub wręcz wypaczone przez media, że – w istocie – każde z nich chciało dać odpór działaniom S. Adamca i broniło osób homoseksualnych. SPR ripostowało, że jeśli wypowiedzi obojga radnych zostały zniekształcone przez media, to w ślad za ich publikacją powinny pójść wnioski o sprostowanie. Niestety, takiego wniosku nie wysłało żadne z radnych. Ich dobre intencje, trudne do dostrzeżenia z wypowiedzi o „systemie wartości” i „pewnym zniekształceniu psychiki”, jakim jest homoseksualność, pozostaną nieznane szerszej publiczności – pojawiają się bowiem tylko w listach do SPR. Do czasu wyjaśnienia sprawy R. Fałka i S. Adamca SPR powstrzyma się z działaniami prawnymi wobec radnych K. Woźniaka i M. Półbratek (żadne z nich nie zastosowało się do wezwania do opublikowania odwołania wypowiedzi i przeprosin za nią).

Tymczasem dziś ruszyła sprawa sądowa z oskarżenia prywatnego przeciw inicjatorowi blokady Żywej Biblioteki – Sławomirowi Adamcowi – oraz zastępcy prezydenta miasta, który tej blokady dokonał – Ryszardowi Fałkowi. Zgodnie z procedurą sąd podjął próbę doprowadzenia do ugody stron, stąd wyznaczone na dziś posiedzenie było posiedzeniem pojednawczym. Do ugody jednak nie doszło – oskarżeni byli wprawdzie skłonni przeprosić (co było pierwszym warunkiem pojednania wskazanym przez oskarżyciela), ale nie chcieli odwołać swoich wypowiedzi o homoseksualności (co było drugim warunkiem pojednania wskazanym przez oskarżyciela). Jak zostało to później skomentowane przez jedną z osób: oskarżeni powiedzieli „przepraszam cię, dewiancie” i na tym poprzestali. Obaj samorządowcy argumentowali, że mają swoje poglądy i opinie oraz prawo do ich wygłaszania, zarazem podkreślali, że nie zamierzali nikogo obrazić swoimi wypowiedziami. Oskarżony R. Fałek ujawnił też, że wydał wspomniane wyżej oświadczenie prasowe, gdyż wcześniej nie miał wiedzy, że homoseksualność nie jest uważana przez naukę za „postawę dewiacyjną”. Stanowisko oskarżonego R. Fałka starał się łagodzić jego obrońca, adw. Borysław Szlanta, który stwierdził, że „zasada tolerancji i równości każdego obywatela jest fundamentem myślenia” jego klienta. Obrońca dodał, że wypowiedzi jego klienta były „niezręczne”, co wynikało z tego, że udzielił on „telefonicznego wywiadu”. Wypowiedzi te można uznać „ewentualnie za obraźliwe, ale jedynie w tym sensie, że mogły być tak odebrane. Natomiast nigdy wobec nikogo, wobec żadnej mniejszości, w tym homoseksualnej, pan Ryszard Fałek świadomie nie kierował żadnych określeń, które miałyby tę mniejszość znieważyć czy upokorzyć. Pan Ryszard Fałek wyraża wolę zawarcia tutaj porozumienia i jest skłonny wyrazić głębokie ubolewanie, że jego wypowiedzi mogły być opacznie zrozumiane” tłumaczył obrońca oskarżonego R. Fałka.

Wobec braku porozumienia między stronami sąd wyznaczył termin rozprawy (03 listopada, 11:00) i wniósł, aby strony złożyły do tego czasu wnioski dowodowe (ponad te, które oskarżenie wskazało w akcie oskarżenia).

Aktualizacja:
Gazeta Wyborcza Radom: Fiaskiem zakończyło się posiedzenie pojednawcze w sprawie o publiczne zniesławienie osób homoseksualnych. Wiceprezydent Radomia Ryszard Fałek i radny Sławomir Adamiec z PiS oskarżeni o zniesławienie przez prawnika i geja Przemysława Szczepłockiego są gotowi przeprosić, ale nie chcą odwołać swoich słów.

Przemysław Szczepłocki poczuł się obrażony słowami wiceprezydenta miasta Ryszarda Fałka i radnego Sławomira Adamca, które padły przy okazji organizowania w Radomiu "Żywej Biblioteki". W wypowiedziach dla "Gazety" twierdzili oni, że homoseksualizm jest dewiacją i modelem życia, który można propagować. Adamiec dodawał, że "Żywa Biblioteka" jest pseudoeksperymentem, podczas którego ta orientacja seksualna jest promowana i że naganne jest stawianie w niej obok siebie księdza katolickiego, matki dziecka niepełnosprawnego i homoseksualisty. Choć sprawa dotyczyła zniesławienia (zwykle takie sprawy odbywają się przy drzwiach zamkniętych), to obie strony zgodnie uznały, że chcą, by ta toczyła się w obecności mediów.

Przyjechałem do Radomia w nadziei, że do pojednania dojdzie - mówił przed sądem Przemysław Szczepłocki, który wniósł prywatny akt oskarżenia. - Uzależniam to od tego, czy oskarżeni przeproszą oraz czy odwołają swoje słowa.

- Zasada tolerancji i równości obywatelskiej jest fundamentem myślenia Ryszarda Fałka - mówił pełnomocnik wiceprezydenta mecenas Borysław Szlanta. - Jego słowa w wypowiedzi dla "Gazety Wyborczej" mogą być uznane za obraźliwe, ale tylko dlatego, że mogły być tak odebrane.

Podkreślał, że jego klient został źle zrozumiany i wyraża ubolewanie z powodu zaistniałej sytuacji.

- Wydałem oświadczenie co do tej części wypowiedzi, która dotyczyła dewiacji homoseksualnej, ale mam prawo do własnych opinii - mówił zaś sam Fałek. Adamiec podkreślał, że tak jak wiceprezydent przyszedł do sądu w intencji pojednania.

- Widzę pana Szczepłockiego pierwszy raz na oczy, jeśli poczuł się dotknięty moją wypowiedzią to jestem gotów go przeprosić - mówił. - Moja wypowiedź nie miała na celu obrażenia nikogo.

- Cieszy mnie, że oskarżeni są gotowi przeprosić, ale nie usłyszałem, że chcą również odwołać swoje słowa, a taki był mój warunek - odniósł się do wypowiedzi oskarżonych Szczepłocki.

W tej sytuacji sędzia Ewa Gwiazdowaska uznała, że porozumienie nie jest możliwe. Termin pierwszej rozprawy wyznaczyła na początek listopada.

Już po posiedzeniu Ryszard Fałek i Sławomir Adamiec powtórzyli słowa, które wypowiedzieli na sali sądowej.

- Nie było moją intencją nikogo obrażać - podkreślał Fałek, Adamiec dodał, że o ich winie rozstrzygnie sąd.

Szczepłocki już poza sala sądową podkreślił, że kiedyś takie same słowa u których podstawy leży nienawiść były kierowane w kierunku Żydów czy mieszkańców Afryki.

- Teraz mogą się oni cieszyć pełną ochroną prawną - mówił. - W takich sprawach jak ta trudno walczyć, ale chce pokazać, że jest to możliwe.

Przypomnijmy: afera wybuchła w połowie kwietnia. Adamiec zaprotestował przeciwko organizacji w należącej do gminy Resursie Obywatelskiej "Żywej Bibliotek" - akcji, podczas której mieszkańcy mogą porozmawiać z przedstawicielami mniejszości, np. gejem, ateistą czy wegetarianinem. Radny twierdził, że spotkanie posłuży promocji homoseksualizmu wśród młodzieży i zaapelował do wiceprezydenta Ryszarda Fałka, by ten wpłynął na dyrekcję Resursy i zablokował spotkanie. Tak też się stało "Żywa Bibliotek" zorganizowana została nie w miejskiej placówce, ale w kawiarni. Obaj sprawę komentowali szeroko na łamach "Gazety" i słów, które w tych komentarzach padły dotyczy sprawa. Pod koniec kwietna Fałek w płatnym ogłoszeniu na łamach "Gazety" przeprosiła za użycie słowa dewiacja w stosunku do homoseksualistów, podkreślił jednak, że ma prawo do wyrażania własnych opinii.