Jon Lovett, gospodarz podcastu Lovett or Leave It, i jego partner, Ari Schwartz, oficjalnie przenieśli swój związek na nowy poziom!
„Poznaliśmy się w pracy i przez długi czas byliśmy po prostu przyjaciółmi, zanim zdaliśmy sobie sprawę, że może być między nami coś więcej” – powiedział Lovett w rozmowie z Out Magazine. „Po prostu śmieszyły nas te same głupie żarty, a potem się zakochaliśmy.”
Para przyznaje, że ich zaręczyny były zaplanowane co do minuty – bez żadnych niespodzianek. „Dla pewnego typu A ludzi to właśnie jest romantyczne” – mówią. „Ale tak naprawdę to oznacza, że podjęliśmy decyzję dużo wcześniej.” A co z weselem? „Powinniśmy pewnie powiedzieć, że będzie to mała, kameralna uroczystość tylko dla najbliższych... ale to kłamstwo” – żartują Lovett i Schwartz. „Dla gejów i niebinarnych wielkie wesela to akt oporu.”
Lovett ogłosił zaręczyny w zakończeniu jednego z ostatnich odcinków swojego podcastu:
„Mam osobistą wiadomość. Zaręczyłem się… kilka lat temu i to nie wyszło” – zażartował. „A potem zaręczyłem się ponownie!” Publiczność odpowiedziała owacjami.
„Po czterech dekadach na tej planecie ktoś w końcu postanowił nie mnie zostawić” – dodał. „Robię ten show od ośmiu lat. Wiele się zmieniło, ja się zmieniłem, ale jedno pozostaje stałe: wzloty i upadki wiadomości, wzloty i upadki mojego życia.”
Lovett podkreślił też, że choć w podcaście gra pewną wersję siebie, to jego emocje są autentyczne. „Zakochałem się, gdy świat się rozpadał” – powiedział. „Nie wiem, co przyniesie przyszłość, ale mogę was zapewnić, że mimo całego szczęścia – prawdziwego szczęścia, które chyba odczuwam po raz pierwszy w życiu – nadal napędza mnie wściekłość.”
Jego gniew ma jednak swoje powody. „Wydaje mi się, że jestem coraz bardziej wkurzony, a może to dlatego, że mój partner – oprócz tego, że jest najzabawniejszym i najżyczliwszym człowiekiem, jakiego znam – jest osobą transpłciową” – wyznał Lovett. „Widzę przepaść między pięknem społeczeństwa, które celebruje różnorodność, a tym, które woli niszczyć życia obcych ludzi, niż zmierzyć się z maleńkim węzłem dyskomfortu i ciekawości.”
Oczywiście nie obyło się bez charakterystycznego humoru Lovetta: „Aha, no i w końcu spróbuję seksu” – rzucił. „Dla tych, którzy pytają: przyjęcie odbędzie się w Los Angeles, a podróż poślubna w Guantanamo. A dla wszystkich na Reddicie, którzy już się tego domyślili – gratulacje! Wasze następne wyzwanie: otwórzcie okno.”
Gratulacje dla Jon’a i Ari’ego
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz