Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chrześcijaństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chrześcijaństwo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 listopada 2024

Życie geja chrześcijanina w Ugandzie - Śpiewałem w chórze, bywałem w gejowskim barze, i to zaprowadziło mnie do więzienia.


W niedzielną noc w 2016 roku, 20-letni Mark tańczy w Ram Bar, gejowskim klubie w Kampali. Unosi ręce i kołysze biodrami w rytm muzyki Sheebah Karungi. Kilka godzin wcześniej, rano, robił to samo, ale z inną muzyką, dla innej publiczności i z innym celem. W kościele, nie kryjąc swojego entuzjazmu, oddawał chwałę Bogu.

Mark przez długi czas wiedział, kim jest: queerowym chrześcijaninem. Pogodził swoją seksualność z wiarą. Kiedy rozmowy na ten temat pojawiały się w kościele lub w kręgu rodzinnym, był lekko poruszony, ale generalnie niewzruszony. Doskonale opanował sztukę dzielenia swojego życia na dwa światy. Dla niego każdy queerowy człowiek w Kampali żył w ten sposób. Mark wiedział, kiedy mógł być sobą, a kiedy musiał się ukryć.

„Czuję, że pewnego dnia wszystko wyjdzie na jaw,” mówi. „Więc, jak bardzo bym tego nie ukrywał, czuję, że pewnego dnia nie będę w stanie tego ukrywać tak, jak dotąd.”

Wiele „incydentów” - jak sytuacja, kiedy babcia zobaczyła na jego telefonie kompromitujące zdjęcie, czy też kiedy jeden z jego byłych chłopaków niechcący go zdemaskował przed jego siostrą - pomogło mu wykształcić mechanizmy radzenia sobie i pewność siebie, które pozwalały mu wyjść z takich sytuacji bez większego szwanku.

„Jednym z incydentów, który naprawdę mnie przestraszył, były okropne komentarze i oznaczenia na Facebooku,” wspomina. „Moja babcia i niektórzy ludzie z rodziny otrzymali powiadomienia, musiałem usiąść z nimi wszystkimi, aby wytłumaczyć się, dlaczego mężczyźni komentują moje zdjęcia, mówiąc, że jestem seksowny, przystojny i że nie mogą się doczekać, aby mnie zobaczyć."

Po tym wydarzeniu całkowicie zrezygnował z Facebooka. Wiedział, że nie może kontrolować tego, co ludzie komentują, oznaczają czy lubią. Na szczęście nikt nie widział jego własnych komentarzy czy oznaczeń – tylko to, co inni publikowali na jego osi czasu.

Mark miał dość szczelny harmonogram tygodniowy. Poniedziałki, wtorki i środy spędzał głównie na uczelni, czwartki były dniem prób chóru. W piątki i soboty spotykał się z przyjaciółmi queerowymi. Niedzielne poranki i popołudnia poświęcał kilkugodzinnym nabożeństwom, które uwielbiał. Pracował w zespole uwielbienia i cieszył się, że choć byli tam inni queerowi członkowie, to jednak byli zbyt zamknięci w sobie, aby mu odpowiadać.

Gdy nabożeństwa dobiegały końca, około 16:00 mógł pozwolić sobie na zasłużoną drzemkę. Ta była niezbędna, nie tylko by odpocząć po intensywnym dniu, ale z innego ważnego powodu: musiał być gotowy na całą noc w gejowskim klubie.

W Ugandzie społeczeństwo jest w większości negatywnie nastawione do osób LGBTQ, a rząd podziela te nastroje. Zgromadzenia osób LGBTQ są niemile widziane i często atakowane, gdyż uważa się je za „promocję” homoseksualizmu. Takie podejście zostało zapisane w przepisach, takich jak uchylona już ustawa o zakazie homoseksualizmu z 2014 roku oraz jej następca, ustawa z 2023 roku.

Niedziela była idealnym dniem dla gejowskiego klubu w Kampali na działalność, gdyż policja była mniej aktywna. Mark uwielbiał ten klub. Tam poznał swojego pierwszego chłopaka, tam znał wszystkich – nawet ukrywających się gejów z kościoła. Tam nie istniały klasy społeczne ani hierarchia. „Każdy po prostu był gejem,” mówi. Było to ekscytujące, dlatego często rezygnował z poniedziałkowych zajęć, aby spędzić tam noc.

„Ram był jedynym azylem dla nas wszystkich,” opowiada. „Wszyscy przychodzili tam w 'prosto' ubranych strojach, a potem zmieniali się w toalecie, by poczuć, że są w innym świecie – takim, w którym nie są oceniani.”

Mark był stałym bywalcem, ale nie wiedział, że wkrótce znajdzie się w policyjnej celi, a jego podwójne życie legnie w gruzach.

O północy bar został zaatakowany przez policję. Mark, który siedział na końcu lokalu, zorientował się jako ostatni. Większość przyjaciół uciekła, przeskakując przez ogrodzenie. Jednak około 40 osób, w tym Mark, nie zdążyło. Policja brutalnie wyprowadziła ich na parking, wykrzykując homofobiczne komentarze. To było przerażające.

Po przeszukaniu toreb i zarekwirowaniu jego rzeczy, policja zabrała ich na komisariat. Mark bał się, że jego rodzina zobaczy go w telewizji – w krótkiej bluzce i szortach, ubraniach, które jego rodzice nigdy wcześniej nie widzieli. Zadzwonił do znajomego z kościoła, ale było już za późno, by załatwić kaucję. Spędził noc w celi.

Następnego dnia kontynuował życie, jakby nic się nie stało. Jego tożsamość nie wyciekła do mediów, ale słyszał historie o osobach, które uciekając, łamały sobie nogi i spędzały miesiące w areszcie.

Po tym incydencie Mark chciał unikać barów, ale już po kilku tygodniach odwiedził nowy klub, pewniejszy siebie niż kiedykolwiek. Teraz wiedział, jaką cenę może zapłacić za bycie sobą, ale mimo to żył śmielej.

„Byłem przerażony, byłem zszokowany brutalnością policji, ale spotkałem się później z osobą, która uratowała mnie w potrzebie. Zrozumiałem, że nie można żyć całego życia w ukryciu,” mówi Mark. „Teraz jestem bardziej queer niż kiedykolwiek i bardziej doceniam gejów z kościoła, którzy są moją podporą w wierze.”

Dziś Mark nadal chodzi do kościoła, pamiętając, że gdzieś w cieniu czeka na niego druga rodzina queerowa. Nie czuje, że żyje podwójnie. Życie ma wiele aspektów, a wiara i seksualność to tylko dwa z nich.

źródło 76crimes

niedziela, 8 września 2024

Podziękowania dla queerowych sojuszników związanych z wiarą


Moje refleksje na temat tożsamości queer i wiary były zarówno głęboko osobiste, jak i szeroko transformujące. Ta podróż została oświetlona przez moje własne doświadczenia oraz potężne historie, które napotkałem, a które często ukazują złożoną dynamikę między tradycyjnymi przekonaniami religijnymi a współczesnym rozumieniem seksualności.

Wśród tych narracji dostrzegłem znaczącą i budzącą nadzieję zmianę w społecznościach religijnych — zmianę, która przyniosła nadzieję, uzdrowienie i głębokie potwierdzenie. 

Dorastając w tradycyjnym środowisku religijnym, zmagałem się z głębokim poczuciem rozłączenia między moją tożsamością a oczekiwaniami, które na mnie nakładano. Przez wiele lat religia wydawała się pogłębiać konflikt między moją prawdziwą naturą a naukami, w których byłem wychowywany, co sprawiało, że czułem się izolowany i niegodny.

Ból wynikający z próby pogodzenia tego, czego uczono mnie o wierze, z rzeczywistością mojej queerowości, był ciężkim brzemieniem, głęboko wpływającym na moje poczucie przynależności i własnej wartości.

„Bolesne rozczarowanie instytucjami religijnymi, które wydawały się bardziej skoncentrowane na utrzymaniu niesprawiedliwości niż na przyjmowaniu miłości i akceptacji...”

Zmiana w mojej podróży nadeszła dzięki niezachwianemu wsparciu organizacji i osób wierzących, które przyjęły mnie z otwartymi ramionami. Ich akceptacja nie była tylko wyrazem tolerancji, ale także głębokim potwierdzeniem mojej tożsamości.

Te społeczności, kościoły i rzecznicy nieustannie pracowali nad tym, by zbliżyć tradycyjne doktryny religijne do potrzeby inkluzyjności. Ich wysiłki nie ograniczały się jedynie do aktualizacji doktryn; ucieleśniali istotę wiary poprzez czyny miłości, współczucia i akceptacji.

Ta zmiana w rozumieniu jest nie tylko osobistym zwycięstwem, ale także częścią szerszej transformacji w krajobrazie religijnym. Wiele osób, które dorastały w poczuciu religijnego powołania, często napotkało głęboką wrażliwość i pragnienie sensu.

W miarę jak godzimy się z naszą seksualnością, doświadczamy bolesnego rozczarowania instytucjami religijnymi, które wydają się bardziej skoncentrowane na utrzymywaniu niesprawiedliwości niż na przyjmowaniu miłości i akceptacji.

Zauważamy, że historyczna okrutność i opresja wobec homoseksualizmu przez instytucje religijne skłoniły wielu z nas do poszukiwania duchowości poza tradycyjnymi ramami. Ta ewolucja oznacza odejście od sztywnych doktryn na rzecz bardziej inkluzyjnego i współczującego rozumienia wiary.

W moim własnym doświadczeniu ta transformacja jest kluczowa. Społeczności religijne, które mnie przyjęły, są częścią większego ruchu zmierzającego do pojednania duchowości z różnorodnymi tożsamościami. Te grupy wybrały konfrontację z długotrwałymi uprzedzeniami i zaangażowały się w znaczący dialog, pokazując, że wiara może być źródłem pocieszenia i akceptacji.

Wpływ tego wsparcia jest widoczny na wiele sposobów. Platformy internetowe stworzyły istotne przestrzenie dla połączeń i wspólnych doświadczeń, oferując pocieszenie i solidarność tym, którzy tego potrzebują. Fizyczne wspólnoty, w tym inkluzywne kościoły i organizacje, stworzyły przyjazne środowiska, w których mogłem autentycznie eksplorować swoją duchowość bez strachu. To wsparcie głęboko wpłynęło na moje życie i przyczyniło się do szerszego ruchu zmian, tworząc poczucie przynależności i akceptacji, które wykracza poza indywidualne doświadczenia.

„Podróż ku pojednaniu wiary z tożsamością queer jest w toku i wymaga ciągłego dialogu, empatii i wysiłku.”

Co więcej, oddanie tych sojuszników religijnych stanowi potężny przykład dla innych. Ich gotowość do wyzwania przestarzałych przekonań, angażowania się w przemyślany dialog i propagowania inkluzyjności przekształca sposób, w jaki wspólnoty religijne podchodzą do kwestii tożsamości i akceptacji. Ten nieustający wysiłek jest kluczowy w rozbijaniu barier i tworzeniu przestrzeni, gdzie każdy czuje się ceniony i kochany.

Jestem gotów podkreślić różnorodne sposoby, w jakie te grupy zajmują się przecięciem wiary i tożsamości queer. Podejście każdej społeczności oferuje cenne spostrzeżenia na temat trwającej transformacji w krajobrazie religijnym. Poprzez amplifikację tych historii, mam nadzieję przyczynić się do szerszego zrozumienia, jak wiara i tożsamość mogą współistnieć w harmonii.

Podróż ku pojednaniu wiary z tożsamością queer jest w toku i wymaga ciągłego dialogu, empatii i wysiłku. Dotychczasowy postęp jest świadectwem potencjału, jaki wiara ma do ewolucji w znaczący sposób. Przyjmując społeczność LGBTIQA+ z otwartością i współczuciem, organizacje religijne nie tylko zapewniają kluczowe wsparcie, ale także pomagają budować bardziej inkluzyjny i współczujący świat.

Składam serdeczne podziękowania wszystkim sojusznikom religijnym, którzy wspierali i przyjmowali społeczność LGBTIQA+. Wasze wysiłki były źródłem siły i inspiracji, pokazując, że wiara może być rzeczywiście miejscem akceptacji i pocieszenia. Poprzez nasze wspólne wysiłki możemy budować mosty zrozumienia i tworzyć inkluzywne przestrzenie, gdzie każdy jest naprawdę dostrzegany i ceniony.

Ishmael Mokone jest autorem, mówcą i wszechstronnym pisarzem, który łączy fikcję, poezję i non-fiction, aby fascynować czytelników. Były pastor, rzecznika społeczności LGBTQIA+ oraz przedsiębiorca, inspiruje swoimi różnorodnymi narracjami, aktywizm na rzecz zmian społecznych i wzmacnia odbiorców poprzez swoje przekonujące wystąpienia - Mamba.

niedziela, 7 lipca 2024

Margreet chrześcijanka i matka: Jestem naprawdę dumna z mojego syna i tego, kim jest


Margreet studiowała teologię i jest kościelną w Kościele Powszechnym w Holandii, ale każdej niedzieli chodzi do Mozaïek0318. W tym kościele w Veenendaal uczestniczy w grupę rodzicielską dla rodziców z dziećmi LGBTQIA+. Regularnie otrzymuje pytania od osób wokół niej dotyczących swojego syna, który jest gejem. „Ludzie pytają mnie wtedy: Nie wydaje ci się to trudne?. Chociaż jestem bardzo dumna z mojego syna, z tego, kim jest i jak podchodzi do życia.”

Margreet już zauważyła, że jej syn różnił się od innych. „Kiedy miał trzy lata, zauważyłam w nim cechy kobiece. Lubił bawić się lalkami Barbie i przebierać się za księżniczki. Zawsze był otoczony dziewczynkami, nigdy chłopcami. Zawsze więc myślałam: nie zdziwię się, jeśli okaże się, że on lubi mężczyzn. Kiedy miał piętnaście lat, wyjechaliśmy razem na kilka dni. W pewnym momencie, siedząc razem na tarasie, zauważyłam, że był zdenerwowany. W końcu zaczął się jąkać: „Mamo, lubię chłopców”. Jak zareagowałam? Powiedziałam: „No cóż, wiem to od trzynastu lat, kochanie”.

„Miał w głowie najróżniejsze mikstury i znał historie innych młodych ludzi, których „chrześcijańscy” rodzice wyrzucali z domów, gdy tylko im o tym opowiadali. Dlatego był taki zdenerwowany. Widziałam ulgę na jego twarzy, kiedy tak mu odpowiedziałam. Nigdy nie miałabym na niego pretensji, bo dla mnie to nie zmienia niczego w tym, kim jest!”

Syn Margreet chciał również natychmiast poinformować ojca. „Jego ojciec zareagował tak samo jak ja, chociaż potrzebował trochę więcej czasu, aby się z tym pogodzić. Razem możemy naprawdę być przy naszym synu. Jako rodzina omawiamy wszystko, co się z nimi dzieje, a także chcemy razem przyjrzeć się temu, co mówi nam na ten temat Biblia. Co więcej, nie ma znaczenia, jaką „etykietę” nosi nasze dziecko, nie zmniejsza to naszej miłości rodzicielskiej. Nasz syn jest bardzo miłą osobą o bardzo serdecznym sercu. Fakt, że lubi mężczyzn, nie czyni go mniej popularnym niż inne moje dzieci.

„Syn zapytał mnie, czy chciałabym pojechać na Pride w Utrechcie” – mówi Margreet. Podczas czerwcowego miesiąca Pride. „Nie jestem fanką takich rzeczy o jednoznacznie seksualnym charakterze” – wyjaśnia Margreet. „Dla mnie te wszystkie prowokacyjne rzeczy na łodziach są niepotrzebne i czasami budzą obrzydzenie u ludzi. Ale Pride w Utrechcie nie jest takim złą w porównaniu z tym, jak wyraźnie jest widoczne w Amsterdamie. Poza tym wiedziałam, że moje wsparcie będzie wiele znaczyło dla mojego syna. Chciałam go wesprzeć w byciu sobą”.

Margreet mówi, że obecność na Pride była dla niej czymś wyjątkowym. „Spędziłem tam prawie cztery godziny z młodymi ludźmi na łodzi Pride, która płynęła przez Utrecht. Myślałem, że to coś wyjątkowego zobaczyć tysiące ludzi stojących wzdłuż brzegu. Klaskali, machali serduszkami i trzymali transparenty z hasłami takimi jak „możesz być sobą”. Wydawało mi się to dość emocjonalne. Wokół tego tematu narosło wiele negatywnych emocji i dlatego pomyślałem, że to wyjątkowe, że mój syn może po prostu być sobą”.

Jej mąż nie wszedł na łódź. „Uważa, że tego rodzaju wydarzenia są nieco zbyt wyraźne. W pełni go wspieram, ale nie lubi takich imprez. Wyraża swoją miłość do innych poprzez pracę z młodzieżą w naszym kościele, każdy interpretuje to na swój sposób.

„Od jakiegoś czasu jestem kościelną w Kościele Powszechnym w Holandii. Naprawdę czuję się tam jak w domu. Jedyną trudnością dla mnie są pytania, które czasami dostaję na temat mojego syna, który lubi mężczyzn. W moim kościele jest grupa rodziców z dzieckiem LGBTQIA+. Zauważamy, że w dzisiejszych czasach naprawdę musimy bronić takich tematów.”

Margreet zaznacza, że tabu na temat bycia sobą istnieje także w jej własnym kościele. „Zaczynamy nabożeństwo od słów: «bądź mile widziany taki, jaki jesteś», ale nie możemy pobłogosławić swojego małżeństwa, jeśli mężczyzna poślubia innego mężczyznę. My, jak i mój syn, uważamy to za bardzo smutne. Nie oddaje to sprawiedliwości miłości Bożej dla wszystkich ludzi” – mówi Margreet.

„Jako rodzice uważamy, że jest to bardzo trudne, bardzo kochamy nasze dzieci i nie uważamy, że konieczne jest ciągłe negatywne nastawienie do tego tematu. Mój mąż i ja postanowiliśmy nie rozmawiać o tym za każdym razem. Nasz syn był kiedyś prześladowany ze względu na swoją orientację, ale zauważamy, że stał się coraz bardziej odporny i staje w obronie interesów całej społeczności LGBTQIA+”.

„Jako matka – ale także teolog – nie mam problemu z orientacją mojego syna. Wiem też, że patrzę na ten temat zupełnie inaczej niż większość chrześcijańskiej społeczności w Holandii. I to też jest w porządku – chociaż mam nadzieję, że wszyscy trochę mniej osądzimy i trochę bardziej będziemy kochać”.

źródło eo.nl

Piosenkarz Eurowizji Jeangu Macrooy: „W oczach Boga byłbym hańbą”

Piosenkarz Jeangu Macrooy była gościem programu "Adieu God". Jeangu wychowywał się jako katolik w swoim rodzinnym mieście Paramaribo, ale opuścił kościół po nieprzyjaznych wypowiedziach papieża. 

Jeangu dorastał w rodzinie rzymskokatolickiej. Już jako dziecko świadomie zajmował się wiarą: dużo modlił się do Boga i czuł się w kościele jak w domu. W wieku ośmiu lat przyjął już pierwszą komunię (świętą). Jeangu ze śmiechem wyjaśnia, że było to rozczarowujące doświadczenie: „Kiedy przyjmują komunię, otrzymujesz hostię. Jest to chleb symbolizujący Ciało Chrystusa. Dlatego pomyślałem, że chleb będzie najsmaczniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek włożyłem do ust. Poczułem się zawiedziony, gdy okazało się, że tak nie jest.”

W wieku siedemnastu lat Jeangu powiedział matce, że jest homoseksualistą. W tym samym roku zdecydował się odejść z Kościoła: „Papież powiedział wówczas, że homoseksualiści są chorzy. Pod koniec roku, w czasie świąt Bożego Narodzenia, byłem w kościele. W pewnym momencie rozejrzałem się i pomyślałem: mówimy „kochajcie swoich sąsiadów” i „wszyscy są mile widziani”. Ale w międzyczasie osoba, która stoi na czele wszystkich kościołów, mówi, że nie pasuję. W oczach Boga byłbym hańbą. To był ostatni raz, kiedy chciałem iść do kościoła. To już nie miało dla mnie sensu.”

Mimo że Jeangu od jakiegoś czasu nie chodzi do kościoła, nadal ma pozytywne nastawienie do wspólnoty religijnej, w której dorastał. Wyjaśnia, że ​​dzieje się tak za sprawą obecnego papieża Franciszka. Ten papież ma bardziej kochający ton wobec homoseksualizmu niż jego poprzednik. Jeangu: „ Gdyby papież Franciszek był przy moim dzieciństwie, być może nigdy nie przestałbym chodzić do kościoła”. Poza tym czasami tęskni za pójściem do kościoła: „Myślę, że pomysł wspólnoty kościelnej jest bardzo fajnym pomysłem. Idziesz gdzieś, gdzie zwracasz się do siebie. Chodzi o wdzięczność, o myślenie i o to, jak możesz stać się lepszą osobą. ”

Jeangu mówi, że obecnie postrzega wiarę jako coś, co można interpretować na różne sposoby: „Jeśli mnie teraz pytacie, czy wierzę w Boga, nadal odpowiadam, że tak. Jednak dla mnie jest to nieco bardziej abstrakcyjne niż to, z czym miałem kontakt w dzieciństwie. Wiarę widzę nie tylko w chrześcijaństwie. Kiedy gram muzykę przed dużą publicznością, rozpoznaję energię, którą poczułem, gdy szedłem do kościoła. Podobnie jak wspólnota Kościoła, jest to wspólnota, która dzieli się miłością. Wierzę, że jest to coś, do czego wszyscy dążymy jako ludzie: każdy szuka harmonii w swoim otoczeniu. ”

źródło eo.nl

niedziela, 30 czerwca 2024

Życie w celibacie dla Boga: Historia Wielebnej Bertiena van Ginhoven


Wielebna Bertien van Ginhoven, mając 67 lat, wybrała życie w celibacie, oddając się całkowicie Bogu. Pomimo pociągania do kobiet, postanowiła poświęcić się służbie dla Boga i życiu w bliskości z Jezusem. Jej historia jest pełna wyzwań, przełomów i głębokiego przekonania religijnego.

Bertien opowiada, że jej dzieciństwo było pełne radości, ale zostało naznaczone przemocą seksualną, co spowodowało u niej zaburzenia odżywiania. W poszukiwaniu Boga studiowała teologię, ale nie znalazła odpowiedzi na swoje pytania. Spotkanie z homoseksualizmem w czasie pobytu w klinice okazało się kolejnym punktem zwrotnym w jej życiu. Choć miało kilka związków z kobietami, to doświadczenie ciemności skłoniło ją do szukania duchowego wsparcia.

Jej spotkanie z kobietą, która dzieliła się swoją wiarą w Jezusa, doprowadziło do przełomu. Modlitwa i nawrócenie zmieniły jej życie. Od tamtej pory jej relacja z Bogiem była centralnym punktem jej egzystencji. Mimo że jest pociąga ją kobiety, Bertien wybrała życie celibatu, aby głębiej oddać się relacji z Bogiem.

Praca w psychiatrii i zaangażowanie w pomoc innym były kolejnymi etapami jej duchowej drogi. Uzyskała zrozumienie, że jej potrzeba bezpieczeństwa i intymności może być zaspokojona poprzez relację z Bogiem, a także poprzez przyjaźnie. Mimo to, wybrała życie celibatu, wierząc, że to jest droga, którą wyznaczył dla niej Bóg.

Jej wizja życia w celibacie doprowadziła do wcześniejszego przejścia na emeryturę, aby móc swobodnie głosić swoje przekonania. Mimo różnic w interpretacji Biblii w jej społeczności, nadal przewodzi w zborach, starając się być wsparciem dla każdego, niezależnie od ich orientacji seksualnej.

Historia życia Bertiena van Ginhovena jest świadectwem głębokiej wiary i oddania Bogu. Jej wybór życia w celibacie jest nie tylko aktorem duchowej konsekwencji, ale także wyrazem miłości do Boga i chęci służby innym.

źródło eo.nl

Chrześcijaństwo i Różnorodność: Perspektywa Osób LGBT


W dyskusji na temat wiary chrześcijańskiej, szczególnie w kontekście płci i seksualności, głosy osób LGBT często pozostają marginalizowane. Jednakże, dialog Jetske Christoff z osobami LGBTQ rzuca nowe światło na te kwestie, ukazując pragnienie budowania kościołów bardziej otwartych i inkluzywnych dla wszystkich, niezależnie od ich tożsamości płciowej czy orientacji seksualnej.

Christoff podkreśla, że nasze zrozumienie Biblii i Boga często opiera się na naszej własnej interpretacji. To, jak postrzegamy Boga, ma wpływ na naszą wiarę i tożsamość religijną. Jednakże, ta interpretacja nie jest nieomylna ani obiektywna. Dlatego ważne jest zachowanie ostrożności w formułowaniu naszych wyobrażeń o Bogu.

Niektórzy z rozmówców Christoff wyrażają wątpliwości, czy chcą być określani jako chrześcijanie, biorąc pod uwagę rozbieżności między ich poglądami a tradycyjnymi normami kościelnymi. Czują się wykluczeni z grupy chrześcijan ze względu na różnice w przekonaniach i wartościach. Deklaracje takie jak Deklaracja z Nashville mogą podkreślać te różnice i utrwalać podziały między "nami" a "nimi".

Podobnie jak badania socjologiczne sugerują, obraz Boga przekazywany przez społeczność może mieć wpływ na tożsamość jednostki. W związku z tym, proces dekonstrukcji wiary może być nieunikniony dla niektórych osób LGBT, które starają się pogodzić swoje przekonania z tradycyjnymi normami kościelnymi. Niektórzy decydują się oddzielić Boga od Kościoła, aby uwolnić się od ograniczających wyobrażeń o Bogu i poczuć większą swobodę duchową.

Mimo napięć i wyzwań związanych z tożsamością religijną, osoby LGBT wciąż odnajdują poczucie bezpieczeństwa i akceptacji w obecności Boga. Marzą o kościołach, które będą otwarte na wszystkich, niezależnie od ich różnorodności, przekraczającą tradycyjne granice płci i seksualności. Bezwarunkowa miłość Boga staje się dla nich oazą akceptacji i inkluzywności.

Chrześcijanie LGBT przypominają nam, że Bóg jest Bogiem miłości, który nie stawia warunków, aby ją otrzymać. Ich pragnienie budowania kościołów bardziej otwartych i inkluzywnych jest wyzwaniem dla nas wszystkich, abyśmy spojrzeli na Boga z nowej perspektywy - jako na gospodarza, który witający każdego, niezależnie od tożsamości czy przekonań.

źródło eo.nl

niedziela, 23 czerwca 2024

Perspektywa chrześcijan LGBTQ


Współczesna dyskusja na temat płci w kontekście religijnym często koncentruje się na dwóch skrajnościach: tradycyjnym podziale na mężczyzn i kobiety oraz progresywnych interpretacjach, które kwestionują tę binarność. Jednak w cieniu tych głównych nurtów istnieje mniejszość chrześcijan LGBTQ, których doświadczenia płci nie mieszczą się w tradycyjnych ramach. Jak czytają Biblię i jak postrzegają Boga, którego często opisuje się jako mężczyznę?

Jetske Christoff, badaczka gender studies, podjęła się zrozumienia tej tematyki, rozmawiając z chrześcijanami LGBTQ. Jej praca, zatytułowana „Made In Your Image”, skupia się na tym, co możemy wyczytać z obrazu Boga wśród ludzi, których doświadczenia płciowe wykraczają poza tradycyjne wzorce.

Christoff zauważa, że próba zredukowania Biblii do jednego esencjalistycznego obrazu mężczyzny i kobiety jest problematyczna. Dyskusje z jej rozmówcami podkreślają różnorodność płci w Biblii, która obejmuje nie tylko tradycyjne role płciowe, ale także kapłanki, królowe, polityczki i wiele innych postaci. Ta różnorodność pokazuje, że obraz płci w Biblii jest złożony i trudno ująć go w prostych kategoriach.

Rozmowy z chrześcijanami LGBTQ prowadzą również do refleksji na temat historii stworzenia i kulturowego kontekstu tej opowieści. Niektórzy wskazują na to, że historia stworzenia niekoniecznie opisuje sztywne ramy mężczyzny i kobiety, ale zostawia miejsce na różnorodność i zmienność. To podejście podważa stereotypy płciowe i zmusza do refleksji nad tym, w jaki sposób czytamy teksty religijne w naszym współczesnym kontekście.

Christoff zauważa, że zarówno konserwatywni, jak i queerowi chrześcijanie podlegają ludzkiej interpretacji Biblii. Jednak chrześcijanie LGBTQ często są bardziej świadomi tej roli interpretacji i aktywnie kwestionują dominujące idee na temat płci i Boga. To podejście może być inspirujące dla wszystkich chrześcijan, ponieważ zachęca do bardziej otwartego i elastycznego podejścia do religijnych tekstów i tradycji.

W rozmowach z chrześcijanami LGBTQ wyraźnie widać, jak normatywność płciowa może ograniczać nasze zrozumienie Boga. Wychowani w tradycji przedstawiania Boga jako mężczyzny, trudno nam czasem dostrzec inne aspekty Bożej natury. Jednak chrześcijanie LGBTQ przypominają nam, że Bóg jest nieuchwytny i złożony, a nasze ludzkie kategorie płciowe nie obejmują całej Jego istoty.

Rozmowy Christoff z chrześcijanami LGBTQ pokazują, że refleksja nad płcią w kontekście religijnym może prowadzić do głębszego zrozumienia Boga i ludzkiej natury. Ostatecznie, zamiast trzymać się sztywnych norm i tradycji, warto otworzyć się na różnorodność i kompleksowość zarówno w tekście Biblii, jak i w samym Bogu.

źródło eo.nl

Wszystko co wartościowe: Historia młodego chrześcijanina zmagającego się z samotnością i uczuciami homoseksualnymi


W telewizyjnym filmie "Wszystko co wartościowe" poruszany jest temat, który wciąż budzi kontrowersje i wywołuje wiele emocji w społeczeństwie. Główny bohater, młody chrześcijanin, zmaga się z samotnością oraz uczuciami homoseksualnymi. To rozpoznawalna historia Art-Jana, który usłyszał w kościele, że homoseksualizm jest grzechem, ale odkrył, że pociągają go mężczyźni.

W filmie młoda grupa ludzi atakuje dwóch mężczyzn w nocy. Mimo przerażającego zdarzenia, ofiary nie chcą tego zgłosić. W miarę rozwoju fabuły dowiadujemy się, że między dwoma mężczyznami istnieje uczucie. Jeden z nich, Marc, jest żonaty, ma ojca i członka kościoła, co dodatkowo komplikuje sytuację.

Art-Jan (27 lat) był obecny na premierze filmu. „To piękna historia opowiedziana w wyjątkowy sposób” – mówił z uznaniem. Jednak film przyniósł mu także osobiste refleksje. „Widzimy głównego bohatera filmu zmagającego się w izolacji ze swoimi uczuciami do mężczyzn. W pewnym momencie modli się do Boga: „Zabierz ode mnie te uczucia”. Było to dla mnie bardzo rozpoznawalne, tak się modliłem” – wyznał Art-Jan.

Art-Jan przez długi czas zmagał się w izolacji ze swoimi uczuciami do mężczyzn. „Dorastałem w Kościołach reformowanych w Holandii, wyznaniu o ścisłym charakterze. To był naprawdę przypadek: „nie jestem taki, nie znam nikogo”. Miałem też krótki związek z dziewczyną, ale im byłem starszy, tym bardziej byłem pewien, że lubię chłopców.”

„Kiedy miałem 17 lat, powiedziałem rodzicom, a właściwie spisałem to, bo bardzo bałem się ich reakcji. Na szczęście było odwrotnie niż się obawiałem. Moja mama powiedziała: „Jesteś naszym dzieckiem, kochamy cię takim, jakim jesteś” – wspomina Art-Jan.

Art-Jan był przekonany, że będzie musiał przejść przez życie sam, a jego rodzice również dali jasno do zrozumienia, że nie przyjmą partnerki. Proces akceptacji siebie samego trwał latami. „Kiedy przez tyle lat słyszy się od diabła, że to jest grzeszne, i gdy opowiadane są historie o piekle, nie można się tak po prostu otrząsnąć. Czasem nadal mam z tym problem.”

Po latach poszukiwań i lektur różnych stron internetowych oraz blogów, Art-Jan zdecydował, że chce związku. W wieku 22 lat poznał swojego obecnego chłopaka, z którym obecnie mieszka. „Kiedy powiedziałem mamie, że mam z nim randkę, była bardzo zainteresowana. Pomimo wcześniejszych obaw, mój partner szybko stał się mile widziany w naszym domu.”

Nie wszyscy w rodzinie Art-Jana zareagowali pozytywnie. Niektórzy członkowie rodziny wysyłali mu teksty biblijne, które odrzucają homoseksualizm. Unikają go, gdzie tylko mogą, podobnie jak jego dziadkowie ze strony ojca. „Myślę, że to wielka szkoda, że nigdy nie rozpoczęli ze mną rozmowy. Odwracają się, kiedy mnie widzą.”

Art-Jan opuścił wspólnotę reformowaną, gdyż nie odnajdywał tam żadnych odpowiedzi na swoje pytania. „Nie chciałem jednak porzucać wiary, doświadczyłem już na to wystarczająco dużo Boga. Odwiedziłem z kolegą kościół PKN i to było coś wyjątkowego. W pierwszych kilku momentach kazania faktycznie otrzymaliśmy odpowiedzi na kwestie, o których rozmawialiśmy tydzień wcześniej. Po raz pierwszy poczułem i doświadczyłem w Kościele czegoś związanego z wiarą.”

Art-Jan musiał wiele wymyślić sam, bo podobnie jak główny bohater filmu "Wszystko co wartościowe", myślał, że jest sam. „Chcę jednak powiedzieć wszystkim, którzy zmagają się teraz z tymi uczuciami: nie jesteście sami. Szukajcie ludzi, którzy wiedzą, przez co przechodzicie, oni naprawdę tam są. Jednocześnie: nie można wymusić ujawnienia się, nawet jako otoczenie. Ktoś musi to zrobić sam i być na to gotowy.”

Film emitowany przez EO ma na celu przyczynienie się do dyskusji o homoseksualizmie w kościołach. Art-Jan również uważa, że ta rozmowa jest niezwykle potrzebna. „Fakt, że niektórzy ludzie naprawdę wymazują mnie ze swojego życia za pomocą tekstów biblijnych, jest zupełnie niepotrzebny. Zawsze można rozpocząć rozmowę, nie trzeba się ze sobą zgadzać. Po prostu bądźmy dla siebie. Bo nikt nie zasługuje na tak ogromną samotność.”

źródło eo.nl

sobota, 22 czerwca 2024

Droga do akceptacji: Ewolucja poglądów Alexa Camire'a - z homofoba do wsparcia dla LGBT


Alex Camire opisuje swoją drogę od konserwatywnych poglądów chrześcijańskich, które potępiały homoseksualizm, do akceptacji i wsparcia społeczności LGBTQ+. Jego historia ukazuje, jak doświadczenia osobiste i refleksja nad własnymi przekonaniami mogą prowadzić do znaczących zmian.

Alex opisuje swoje wychowanie w kościele, który nauczał, że homoseksualizm jest grzechem, a modlitwa może go "odmówić". Jego pierwsza reakcja na coming out swojego chłopaka była próbą znalezienia usprawiedliwienia dla swoich przekonań.

Spotkanie z przyjacielem, który odważył się wyjść z szafy, skonfrontowało Alexa z rzeczywistością, że homoseksualizm nie jest wyborem ani grzechem, jak sądził wcześniej. Jego doświadczenie modlitwy jako nieskutecznego narzędzia zmiany orientacji seksualnej wskazało na błędy w dotychczasowych przekonaniach.

Refleksja nad tymi doświadczeniami doprowadziła Alexa do wniosku, że poglądy jego dotychczasowej wspólnoty były szkodliwe i przestarzałe. Zrozumienie, że homoseksualizm nie jest grzechem ani chorobą, otworzyło go na akceptację i wsparcie dla osób LGBTQ+.

Dziś Alex odżegnuje się od homofobicznych poglądów swojej przeszłości i dąży do budowania wspólnoty opartej na akceptacji i miłości. Jego postawa ewoluowała, skupiając się teraz na wspieraniu osób LGBTQ+ i walce z dyskryminacją.

Na zakończenie, Alex przekazuje swoje przesłanie miłości i akceptacji dla wszystkich osób LGBTQ+. Jego otwarta postawa i gotowość do przepraszania za błędy przeszłości są wyrazem prawdziwej przemiany i zaangażowania w tworzenie bardziej sprawiedliwego i wspierającego świata.

Historia Alexa Camire'a pokazuje, że zmiana przekonań i postaw jest możliwa, gdy otworzymy się na doświadczenia innych osób i poddamy refleksji swoje własne przekonania. To inspirujący przykład drogi od nietolerancji do akceptacji i miłości.

źródło eo.nl

niedziela, 16 czerwca 2024

Droga do akceptacji: Historia Deborah


Deborah, mając zaledwie 20 lat, zmierzyła się z jednym z najtrudniejszych momentów w swoim życiu – wyszła do rodziców jako osoba homoseksualna. W społeczności, w której dorastała, związki homoseksualne były uznawane za grzech. „Dostałam wskazówkę, żebym trzymała swój homoseksualizm w tajemnicy dla ochrony, na wypadek gdybym znowu okazała się hetero” – mówi Deborah.

„Trochę się boję, że pociąga mnie ta sama płeć”. To zdanie Deborah po raz pierwszy wypowiedziała na głos, siedząc z rodzicami w salonie. „Ludzie, którzy mnie znają, wiedzą, że bardzo unikam konfliktów, ale teraz byłam zdesperowana i czułam się bezsilna. Musiałam to z siebie wyrzucić. Powiedziałam to bardzo ostrożnie i subtelnie, ale w środku miałam ochotę krzyknąć: ‘Pomocy, co mam teraz zrobić?!’”

Jako małe dziecko Deborah już wtedy miała wątpliwości co do swojej orientacji. „Zaczęło się od przyjęć dla dzieci. Mówiono tylko o tym, kto w kim jest zakochany. Czułam się jak outsiderka, bo nie czułam tego do chłopców, ale do dziewcząt. Nikt nie mógł się o tym dowiedzieć, więc krzyczałam bardzo głośno, że jestem hetero. W siódmej klasie miałam duży kontakt z chłopcem, co było bardzo mile widziane i zachęcane przez otoczenie. Po prostu nic do niego nie czułam. W tamtym momencie pomyślałam: ‘Mogę kontynuować ten program latami, ale w środku bardzo dobrze wiem, co się dzieje.’”

Deborah odważyła się przyznać przed samą sobą, że jest homoseksualna, ale to wywołało ogromny szok. „Wychowałam się na chrześcijanina, ale praktykowanie homoseksualizmu jest naprawdę źle widziane w moim kościele. Dlatego minęły kolejne trzy lata, zanim odważyłam się powiedzieć rodzicom. Gdy wiadomość do nich dotarła, szczerze powiedzieli, co myślą: nie mogą się z tym pogodzić. Z ich własnego przekonania było to naprawdę niemożliwe, dlatego moi rodzice przez dwa lata mieli nadzieję, że moja orientacja się zmieni.”

„Czułam się samotna i winna. Dlaczego nie mogłam po prostu lubić mężczyzn? Nie jest to zbyt dobre dla Twojego wizerunku, jeśli czujesz, że nie możesz uszczęśliwić nikogo tym, kim jesteś. Dla ochrony lepiej było zachować mój homoseksualizm w tajemnicy, twierdzili ludzie, którzy o tym wiedzieli. Wkrótce znowu się wyprostowałam i ta zagmatwana faza wywołałaby wiele niepokojów w kościele. Często myślałam, że poniosłam porażkę albo że poniosłam zbyt wiele.”

Po dwóch latach braku akceptacji, Deborah wraz z mamą szukały profesjonalnej pomocy. Znaleźli pracownika duszpasterskiego, który rozmawiał z nimi o kościele i orientacji Deborah. „Byłam bardzo przestraszona i niepewna, kiedy zapytał moją matkę: ‘Czy myślisz, że Deborah stała się cenna?’ Ulga przyszła, gdy odpowiedziała: ‘Tak, myślę, że Bóg stworzył ją z taką seksualnością.’ Wow, moja mama nie postrzega mnie jako kogoś, kogo Bóg lub ona sama kocha mniej lub z którym się pomyliła. Rozumie, że moja orientacja jest częścią tego, kim jestem. Nie mogę sobie odmówić wyjścia za mąż za mężczyznę i teraz ona to rozumie. ‘Najważniejsze, żebyście kroczyli tą drogą razem z Bogiem’ – powiedziała na koniec rozmowy i ja też to robię. Mój homoseksualizm nie jest już czymś, co stoi między mną a Bogiem, ale czymś, co mogę Mu przynieść.”

Dzięki wsparciu mamy i pracownika duszpasterskiego, Deborah odzyskała poczucie własnej wartości i zaczęła akceptować swoją orientację jako integralną część siebie. „Mój homoseksualizm nie jest już czymś, co stoi między mną a Bogiem, ale czymś, co mogę Mu przynieść. Każdego dnia dziękuję Bogu za to, kim jestem, i za miłość, którą doświadczam. Teraz wiem, że mogę być szczęśliwa, będąc sobą, i że Bóg kocha mnie taką, jaka jestem.”

źródło eo.nl

sobota, 15 czerwca 2024

Ella de Stigter: Droga do macierzyństwa i tęczowej rodziny


Historia Ellii de Stigter to podróż przez wybory życiowe, miłość, poświęcenie i akceptację. Jej opowieść o poszukiwaniu spełnienia macierzyństwa prowadzi przez liczne wyzwania i ostatecznie do stworzenia tęczowej rodziny.

Ella doświadczyła bólu braku możliwości posiadania własnego dziecka jako samotna kobieta. Jej pragnienie macierzyństwa było tak silne, że rozważała różne opcje, w tym adopcję i dawstwo nasienia. Decyzja o samotnym macierzyństwie spotkała się z początkowymi trudnościami i wątpliwościami.

Spotkanie z Willemem-Janem otworzyło Ellie nowe perspektywy. Decyzja o wykorzystaniu dawstwa nasienia od osoby homoseksualnej była niezwykłym krokiem w kierunku realizacji jej marzenia o dziecku. Wybór Willem-Jan'a jako dawcy, z uwagi na wspólne wartości i religijne podstawy, dodatkowo wzmacniał jej przekonania.

Po przeprowadzeniu inseminacji i narodzinach syna Luka, Ella i Willem-Jan podjęli wyzwanie wspólnego wychowania dziecka jako rodzina. Ich połączona troska o Luka stworzyła silną więź, która przetrwała nawet w trudnych momentach, gdy Willem-Jan nawiązał związek z Mitchem.

Mimo trudności związanych z rozwojem relacji Willem-Jana z Mitchem, Ella konsekwentnie dążyła do utrzymania spójności rodziny i wspierania dziecka. Terapia systemowa pomogła im przezwyciężyć problemy i przywrócić harmonię w relacjach.

Dzięki otwartości i zaangażowaniu, Ella, Willem-Jan, Mitch i dzieci stworzyli tęczową rodzinę opartą na miłości, zrozumieniu i wzajemnym wsparciu. Ich historia ukazuje, że rodzina może przyjmować różne formy, ale siła jej tkwi w miłości i jedności.

Dla Ellii, praca nad stworzeniem rodziny była również duchowym doświadczeniem. Choć droga do macierzyństwa była pełna wyzwań, widziała w niej znaki Bożej wierności i obecności. Jej wiara w przeznaczenie i zaufanie Bogu przewodzą jej przez każdy etap życia.

Historia Ellii de Stigter to podróż od bólu braku płodności do radości i pełni życia w tęczowej rodzinie. Jej opowieść jest inspirującym przykładem determinacji, miłości i akceptacji, które prowadzą do spełnienia marzeń o macierzyństwie i szczęśliwym życiu rodzinnym.

źródło eo.nl

piątek, 7 czerwca 2024

Odkrywanie kobiecych historii z marginesu w Biblii


Mariecke van den Berg, profesor specjalny feminizmu i chrześcijaństwa na Uniwersytecie Radboud w Nijmegen, poszukuje perełek w Biblii - opowieści o kobietach, które coś osiągnęły, często ukrytych w zdaniach zależnych. Jej droga do tego miejsca zainspirowana była od dzieciństwa, gdy dostrzegła niesprawiedliwość płciową.

Już jako dziecko Mariecke dostrzegła nierówności płciowe. W kościele, w którym dorastała, kobiety mogły być diakonami, ale nie starszymi ani pastorami. To doświadczenie nierówności prowadziło do jej zainteresowania feministyczną teologią.

Mariecke zauważyła brak kobiecych głosów w teologii, która była dominowana przez mężczyzn. Poszukiwała historii biblijnych, które wydobywałyby na pierwszy plan role kobiet. Jej praca koncentruje się na odkrywaniu tych zapomnianych historii.

Przywołując historie takie jak Rispa z 2 Księgi Samuela i pięć córek Zelofechada z Księgi Liczb, Mariecke podkreśla siłę i determinację kobiet w biblijnych narracjach. Te kobiety użyły swojego głosu, aby przeciwstawić się niesprawiedliwości i zmienić sytuację.

Mariecke wykorzystuje teologię feministyczną jako narzędzie do odkrywania głębszego znaczenia tekstów biblijnych. Dzięki tej perspektywie dostrzega niewidoczne wcześniej aspekty i zauważa, że Bóg objawia się również na marginesie.

Nadzieją Mariecke jest widok zmian w Kościele i społeczeństwie, które stają się bardziej otwarte na równość płci i różnorodność. Jej praca przynosi owoce, gdy ludzie zaczynają myśleć inaczej na temat pozycji kobiet i osób LGBT. Dla niej satysfakcją jest także elastyczność swoich własnych poglądów i zdolność do uczenia się od innych.

Mariecke van den Berg w swojej pracy łączy teologię z feminizmem, aby odkrywać i promować równość płci w kontekście religijnym i społecznym. Jej dążenie do odkrywania biblijnych historii o kobietach to krok w kierunku większej sprawiedliwości i zrozumienia.

źródło eo.nl

czwartek, 30 maja 2024

Przywracając oblicze Boga: Misja Mirandy


Miranda, 46-latka, od dawna nie mogła znieść widoku krzywdzenia osób LGBT przez niektórych chrześcijan. To, jak niektóre środowiska kościelne potępiają i odrzucają osoby LGBT, prowadzi nie tylko do alienacji od Kościoła, ale nawet od Boga. To poczucie niesprawiedliwości i potrzeba naprawy relacji spowodowały narodzenie się platformy "Wijdekerk" - miejsca, które ma przywrócić oblicze Boga wobec osób LGBT.

Miranda opowiada, że od zawsze miała silne poczucie Boga, ale dopiero dorosłość zmusiła ją do głębszego zanurzenia się w wierze. To doświadczenie miało miejsce siedem lat temu, kiedy ponownie została ochrzczona. Od tego momentu wiedziała, że musi działać. "Kiedy już wiesz, po co jesteś na ziemi, idziesz do pracy" - mówi.

Przez lata obserwowała, jak osoby LGBT były krzywdzone przez niektórych chrześcijan, co prowadziło do odejścia od wiary. To przyczyniło się do narodzenia się idei "Wijdekerk". Miranda chciała stworzyć miejsce, w którym osoby LGBT mogą czuć się widziane i słyszane, a także przywrócić godność, która została im odebrana.

Wijdekerk stawia pytania o politykę kościołów wobec osób LGBT: Czy są mile widziane? Czy mogą pełnić określone role? W ten sposób platforma dąży do przejrzystości i akceptacji. Miranda wierzy, że osoby LGBT mają specjalne dary do zaoferowania Kościołowi i światu, dlatego ważne jest, aby Kościoły zrozumiały potrzebę akceptacji i integracji.

Praca Mirandy koncentruje się na naprawie relacji między osobami LGBT a Kościołem. Chce, aby osoby LGBT były widziane jako równoprawni uczestnicy wspólnoty wiary. Przez współczucie i otwarcie serca wierzy, że można naprawić to, co zostało zniszczone.

Miranda zachęca do zanurzenia się w temacie, czytania literatury, słuchania historii i otwarcia się na drugiego człowieka. Wyznaje, że nadzieja tkwi w mocy współczucia i gotowości do działania. To czas, aby współchrześcijanie wstali i pokazali, że Bóg jest miłością dla wszystkich, bez wyjątku.

Miranda i jej praca są źródłem nadziei dla osób LGBT, które czują się odrzucone przez Kościół. Jej misja przywracania oblicza Boga jest przypomnieniem, że w chrześcijaństwie miejsce jest dla każdego, kto szuka miłości i akceptacji.

źródło eo.nl

niedziela, 5 listopada 2023

Słowo Boże na niedziele - Synod rozmowy o LGBTQ, Kościół Anglii debatuje o błogosławieństwie parom jednopłciowym, Pamiątka Reformacji ...


Frank de Bernardo z New Ways Ministry trafnie zauważył: "W ciągu dwóch pierwszych lat Synodu o Synodalności katolicy na całym świecie wyrazili silne pragnienie, aby Kościół pozytywnie zaangażował się w relacje z osobami LGBTQ+. Dziś, ostateczny raport pierwszej Ogólnej Sesji Synodu rozczarowuje, po prostu potwierdzając status quo hierarchii. W dokumencie nie zawarto żadnych pozytywnych wypowiedzi na temat kwestii LGBTQ+, a jedynie dwie odniesienia, które jedynie powtarzają to, co było znane na początku Synodu. Katolicy na całym świecie będą z pewnością głęboko rozczarowani. Po dwóch latach wezwań do Kościoła, by bardziej pozytywnie podejść do osób LGBTQ+, które były wielokrotnie powtarzane na całym świecie i we wszystkich fazach konsultacji Synodu, jest jasne, że katolicy pragną bardziej inkluzywnego Kościoła."

James Martin, S.J., redaktor Outreach, odnosi się do swojego uczestnictwa w Synodzie, swojego doświadczenia budowania przyjaźni i swojej reakcji na ostateczny raport syntezy. "Wielu z nas, w tym ja, chciało pełniejszego opisu rozmów dotyczących [osób LGBTQ] zawartego w synodalności. Jednak tekst stanowi otwarte drzwi do dalszych rozmów podczas kolejnej sesji Synodu i w Kościele", pisze.


Ksiądz anglikański znany jako @RevDaniel na Twitterze udzielił doskonałej i wymownej odpowiedzi na krytykę ze strony kobiety, która go skrytykowała po tym, jak opublikował zdjęcie siebie, swojego partnera i ich psa.

Kobieta oskarżyła Księdza Daniela o "nachalność" w "narzucaniu" swojej seksualności, ponieważ opublikował zdjęcie, na którym pokazani są on i jego partnera obejmujący ich psa. Twierdziła, że "nikogo nie obchodzi, że jesteś gejem", co wydaje się dwuznaczne, biorąc pod uwagę, że zdjęcie pary i ich psa wywołało burzę. Jednak insynuowała, że Ksiądz Daniel nie powinien być zaskoczony "oporem" społeczności chrześcijańskiej.

Oczywiście, geje są często znani z dosadnych odpowiedzi i dowcipnych ripost, nawet ci spośród nas, którzy wybrali życie służby religijnej. Jednak zamiast podążać tą drogą, Ksiądz Daniel postanowił iść drogą mądrości i uczącą.

Jego odpowiedź spotkała się z uznaniem na całych mediach społecznościowych. Rozpoczął od przejrzenia profili społecznościowych kobiety i pokazał, jak można odpowiadać w sposób empatyczny. Następnie wyjaśnił, że posty społecznościowe kobiety "narzucają nam coś tak samo", ponieważ odzwierciedlają jej ewangeliczne przekonania i sygnalizują jej przestrzeganie tych ortodoksji.

"Ty wysyłasz równie wiele sygnałów co ja", kontynuował, zauważając, że przesłanie jej postów społecznościowych sprowadza się praktycznie do "Jestem właściwym rodzajem chrześcijanina", a jego własne przesłanie podsumował jako "To kim jestem. Nie musisz być taki sam, ale jeśli jesteś, to też jesteś ważny." - comicsands.


Zdecydowana większość 40 biskupów Kościoła Anglii popiera krok w kierunku umożliwienia duchownym zawierania małżeństw osób tej samej płci oraz natychmiastowe wprowadzenie odrębnych ceremonii błogosławieństw dla par tej samej płci. Wytyczne istnieją już w formie projektu, ale opóźnienia trwają z powodu konieczności "dalszych prac".

Jednakże w ostatnim spotkaniu Izby Biskupów, które odbyło się, głosami konserwatywnych biskupów, postęp w tych dwóch kwestiach został opóźniony - Attutude/ Church Times.


Brody McCurdy, osoba queer wyznania katolickiego, i jego przyjaciółka Grace Woodward, duchowna prezbiteriańska, omawiają swoje doświadczenie podróży do Rzymu na ekumeniczną modlitwę.

"W trakcie udziału w nabożeństwie, byliśmy świadkami tego, co można tylko opisać jako radykalne efekty działania Ducha Świętego w ogromnym zróżnicowaniu liderów kościelnych i świeckich, zaproszonych do udziału", piszą.

Kiedy mówiłem ludziom, że moja przyjaciółka Grace i ja podróżujemy do Watykanu na wieczór modlitewny inaugurujący Synod, który miał miejsce 30 września, często spotykałem się z zdziwieniem. Nie obwiniałem ich. Ordynowana kobieta pastorka prezbiteriańskiego i gej mężczyzna katolicki w drodze, aby zobaczyć papieża.

Jednak zakorzenieni w swoich odpowiednich tradycjach, jako potomkowie hugenotów i irlandzcy katolicy, ruszyliśmy do Rzymu, podekscytowani bycia świadkami Kościoła na krawędzi zmian.

Nasza podróż rozpoczęła się kilka miesięcy wcześniej, na ślubie naszego przyjaciela, który Grace celebrowała. Na przyjęciu opowiedziałem Grace o Synodzie i o tym, jak czułem się zobowiązany jako gej katolik, aby być świadkiem tak ważnego punktu zwrotnego w historii Kościoła. Grace natychmiast entuzjastycznie zareagowała. Słyszała o Synodzie jako kapelanka Reformowanych na Georgetown University i była zainspirowana wezwaniem papieża do młodych chrześcijan wszystkich wyznań, aby spotkali się na placu św. Piotra.

To opis niezwykłej podróży i doświadczeń dwóch osób, które postanowiły uczestniczyć w ważnym wydarzeniu religijnym, mimo różnic w przekonaniach i orientacji seksualnej. Chwilami podróży te były pełne wzruszeń i inspiracji, piszą refleksje na temat tego, co doświadczyli i co może to oznaczać dla przyszłości Kościoła - Outreach.


Biskup Shane Mackinlay, członek komitetu synodalnego końcowego dokumentu Synodu o Synodalności, wyraził rozczarowanie ostatecznym raportem zgromadzenia. "Raport jest bardzo niekompletny", powiedział Mackinlay w rozmowie z katholisch.de w Rzymie. Mimo że raport odzwierciedla to, co działo się na zgromadzeniu, "w wielu aspektach łagodzi" - skrytykował biskup z australijskiej diecezji Sandhurst. Raport syntezy nie odzwierciedla dyskusji w sali zgromadzenia, ani nie oddaje jej żywości. Mackinlay wskazał brak czasu na przygotowanie podsumowania jako przyczynę tego stanu rzeczy. Jego zdaniem to musi ulec zmianie w przyszłym roku.

Biskup Mackinlay wyraził także rozczarowanie tym, że dokument sprawia wrażenie, jakoby w ogóle nie mówiono o osobach LGBTQ+, "podczas gdy w rzeczywistości dużo rozmawialiśmy o tym". Jak twierdzi, niektórzy wypowiadali się na rzecz nauki Kościoła podczas dyskusji, podczas gdy inni dzielili się swoimi osobistymi doświadczeniami i podejściami duszpasterskimi. Ta żywa debata nie znajduje odzwierciedlenia w raporcie.

Pierwotnie zamierzano użyć terminu "LGBT" w tekście końcowym, wyjaśnił Mackinlay. "Ale okazało się, że istnieje wiele obaw co do użycia tego terminu i zagraża to dwie trzecie większości dla tego paragrafu." Dlatego postanowiono go nie wzmiankować wprost. Podobne zdanie wyraził w czwartek biskup Essen, Franz-Josef Overbeck, w wywiadzie dla katholisch.de.

W swoim nowym filmie "Queer Glauben," szwajcarska reżyserka Madeleine Corbat pyta, czy i jak queerowość i chrześcijańska wiara mogą się ze sobą łączyć. Teraz dostępny jest pierwszy zwiastun!

Jest lesbijką. Jest wierząca. A być może niedługo zostanie duchowną: Stefanie Arnold z Uri wyrusza w drogę ku służbie kościelnej. Rok wikariatu ma dostarczyć jej pewności. Jednak czy jako lesbijka żyjąca w zarejestrowanym związku ma miejsce w instytucji, która przez wieki była zdominowana przez patriarchalne struktury? Jak inni ludzie z społeczności queer walczą o swoje miejsce w Kościele?

W swoim filmie "Queer Glauben," Madeleine Corbat nie tylko towarzyszyła przyszłej duchownej Stefanie Arnold, ale także  innym osobom queer na ich indywidualnych ścieżkach życiowych i wiary.


Drugi z serii podcastów Wiary i Tęczy jest opowieścią o procesie godzenia ze sobą trzech ważnych, życiowych ról - ojca dziecka, ojca transpłciowego dziecka i wierzącego, praktykującego katolika. Wydawać by się mogło, że tak duży bagaż, dla wielu sprzecznych ze sobą doświadczeń, jest nie do pogodzenia. Zwłaszcza dla mężczyzny, któremu w wielu stereotypach akceptacja nienormatywności przychodzi z wielkim trudem. Okazuje się jednak, że może być zgoła inaczej. Zapraszamy na rozmowę Kamila Smogorzewskiego z Marcinem Mizakiem, ojcem transpłciowego chłopca, lekarzem, a przede wszystkim - szczęśliwym człowiekiem.


New Ways Ministry oświadczyli, że kwestie reprezentujące ich działalność nie znalazły się w raporcie i brakowało w nim "jakiejkolwiek pozytywnej wypowiedzi na temat kwestii LGBTQ+".


"Not A Tame Lion" - John Boswell: Historyk Gejów i Lesbijek w Chrześcijaństwie. Gdyby inspiracją do stworzenia postaci Roberta Langdona z "Kodu Leonarda da Vinci" był żyjący człowiek, to John Boswell byłby właśnie tą osobą. Boswell czytał i tłumaczył czternaście starożytnych i nowożytnych języków, został profesorem na Uniwersytecie Yale w wieku trzydziestu lat i uzyskał pełny dostęp do silnie tajnych i ograniczonych archiwów watykańskich, z których czerpał materiał do swoich czterech nagradzanych książek, stając się światowej sławy ekspertem w dziedzinie historii średniowiecznej i lingwistyki. John Boswell otwarcie manifestował swoją orientację homoseksualną, bez żadnych przeprosin, w epoce, która była mało tolerancyjna i akceptująca.



Pamiątka Reformacji – święto ustanowione w celu upamiętnienia wydarzenia, które zapoczątkowało poważne procesy zmian w chrześcijaństwie. To rocznica ogłoszenia 95 tez przez augustiańskiego zakonnika ks. dr. Marcina Lutra 31 października 1517 r. w Wittenberdze, zachęcających do dyskusji na temat pokuty i odpustów.

Choć obecnie Kościoły protestanckie są ogromnie zróżnicowane w podejściu do wielu kwestii, w Polsce społeczność LGBT+ cieszy się sojusznictwem wielu osób z Kościołów głównego nurtu – ewangelicko-augsburskiego i ewangelicko-reformowanego. To ich parafie goszczą i współorganizują nabożeństwa z okazji IDAHOBIT, a ich duchowni publicznie wyrażają dla nas wsparcie. Dziękujemy i życzymy wielu łask Boga w dniu święta i na co dzień!

Lubimy świętować i celebrować ważne dla nas momenty. Takim właśnie jest 500 lecie reformacji we Wrocławiu. To był czas by podsumować historię w której bierzemy udział. Dla mnie te obchody będą utożsamiane z piosenką Eltona Johna I'm still standing którą wykonał podczas koncertu chóru z Berlina-Lübars. Jako nawiązanie do słów Lutra z sejmu w Wormacji. Dziś śmiało i głośno możemy zaśpiewać wciąż stoimy po tylu latach, wciąż stoimy lepiej niż kiedykolwiek. Czy jednak Marcin Luter byłby zadowolony z faktu, że cieszymy się tym, że nadal stoimy a więc istniejemy? Kiedy sam głosił  Ecclesia Reformata et Semper Reformanda nieustanną potrzebę kościoła chrześcijańskiego do reformacji w oparciu o Słowo Boże. Co dalej? Jak potoczy się nieustająca reforma kościoła czy za 500 lat inni ludzie będą dumni z tego, że stoją?  Zapraszam na nabożeństwo w Pamiątkę Reformacji- Marta Zachraj-Mikołajczyk 


Parafia Ewangelicko-Augsburska w Krakowie - Pamiątka Reformacji


Metropolitan Community Church of Toronto


Parafia Ewangelicka Opatrzności Bożej we Wrocławiu 

 

Dominikanie Wrocławscy 


Dominikanie Łódź 


Nabożeństwo z kościoła ewangelicko-augsburskiego Świętej Trójcy w Warszawie 


Codziennik biblijny



Kazanie wygłoszone w niedzielę w kościele ewangelicko-reformowanym w Łodzi.


Nabożeństwo parafii ewangelicko-reformowanej w Warszawie.


Nabożeństwo z kościoła ewangelicko-augsburskiego w Krakowie 


Metropolitan Community Church San Diego


Middle Church 


Katedra Hope


Metropolitan Community Church Tampa

niedziela, 3 września 2023

Ślub piosenkarza chrześcijańskiego Treya Pearsona: Miłość, Wiara i Akceptacja


Piosenkarz Trey Pearson, znany z chrześcijańskiego rockowego zespołu Everyday Sunday, zaskoczył świat, ujawniając swoją prawdziwą tożsamość i orientację seksualną kilka lat temu. Pearson, który dorastał w konserwatywnym chrześcijańskim domu, związał się ze swoim partnerem, Jonathanem Mount Pearsonem, i zdecydował się na ślub w kościele św. Jana w Columbus, stanie Ohio. To wydarzenie jest dowodem na odwagę i determinację artysty w pogodzeniu swojej seksualności z wiarą i społecznością, która często stawia trudne wyzwania osobom LGBTQ+.

Dla wielu osób, szczególnie tych wierzących, wyjście z szafy i zaakceptowanie swojej prawdziwej tożsamości jest procesem pełnym wewnętrznych konfliktów i obaw. Trey Pearson podzielił się swoją historią, wyjaśniając, że przez większość życia próbował stłumić swoje uczucia kim jest. Wychowany w przekonaniu, że jego orientacja seksualna to kwestia wyboru i że jest to grzechem, ukrywał swoją tożsamość nawet przed sobą.

Trey Pearson podzielił się swoją historią, która jest inspiracją i wsparciem dla wielu osób w podobnej sytuacji. Dorastając w konserwatywnym chrześcijańskim domu, uczono go, że orientacja seksualna jest kwestią wyboru, co było źródłem głębokich konfliktów w jego wnętrzu. Nigdy wcześniej nie przyznał się przed sobą ani nikim innym, że jest gejem. Lęk przed odrzuceniem przez Boga i bliskich sprawił, że próbował tłumić swoje uczucia przez wiele lat.

Z czasem poślubił kobietę i zostali rodzicami dwójki cudownych dzieci, córki Liva i syna Beckhama. Jego małżeństwo z Lauren było pełne miłości i zaangażowania, ale nie zmieniało to faktu, że Trey wciąż ukrywał swoją prawdziwą tożsamość. Dopiero po długim procesie samoakceptacji i wielu trudnych decyzjach Trey zrozumiał, że nie może dłużej żyć w kłamstwie i ukrywaniu przed sobą samego.

Warto podkreślić, że dla wielu osób LGBTQ+ wierzących w Boga i identyfikujących się z chrześcijaństwem, proces coming outu jest niezwykle trudny i bolesny. Często obawiają się odrzucenia ze strony społeczności religijnej i wiarygodności swojego związku z Bogiem. W przypadku Treya Pearsona, wsparcie, które otrzymał od swojej żony Lauren, było kluczowe. To dzięki jej wyrozumiałości i miłości Trey mógł podjąć kroki w kierunku autentyczności.

W filmie muzycznym do utworu "Hey Jesus" Trey Pearson dzieli się swoim doświadczeniem i emocjami związanymi z coming outem. Przedstawia różne sceny z życia, ukazując, jak trudne może być dorastanie w konserwatywnym środowisku, które nie akceptuje orientacji seksualnej. Jego utwór i klip stanowią ważny przekaz, że każdy człowiek zasługuje na miłość i akceptację bez względu na swoją orientację.

Trey Pearson odważył się być sobą i jest teraz szczęśliwy z partnerem Jonathanem. Jego piosenka "Love Is Love" oraz album o tym samym tytule reprezentują wolność i prawo do miłości dla wszystkich. Teledysk do utworu jest hołdem dla miejsc i przestrzeni LGBT+, które często stają się schronieniem i wsparciem dla osób w trudnych sytuacjach.

Choć wychodzenie z szafy jest trudne, dla wielu jest to nieuniknione, aby żyć autentycznie i szczęśliwie. Historia Treya Pearsona jest przykładem na to, że akceptacja siebie i poszukiwanie miłości są niezwykle ważne. Jego odwaga i szczerość inspirują innych do podobnych kroków w dążeniu do własnej prawdziwej tożsamości.

Warto pamiętać, że miłość nie zna granic ani barier, a każdy zasługuje na szansę bycia kochanym takim, jakim jest. Trey Pearson i jego partner Jonathan stanowią piękny przykład miłości, która triumfuje nad wszelkimi przeciwnościami.

Podsumowując, historia Treya Pearsona jest inspirującym przykładem odwagi i determinacji w pogodzeniu wiary i seksualności. Jego ślub z partnerem jest manifestem miłości i akceptacji. Pearson kontynuuje swoją działalność artystyczną, przynosząc nadzieję i wsparcie innym osobom LGBTQ+ w społecznościach religijnych. Jego przesłanie jest jasne: miłość jest miłością, niezależnie od orientacji seksualnej, i każdy zasługuje na akceptację i szacunek.