niedziela, 2 października 2011

Słowo Boże na dziś Pasja Jezusa Chrystusa - Męka Jezusa

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: „Posłuchajcie innej przypowieści. Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej prasę, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego kamieniami obrzucili. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: »Uszanują mojego syna«. Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: »To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo«. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami?”. Rzekli Mu: „Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze”. Jezus im rzekł: „Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: »Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił i jest cudem w naszych oczach«. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam za brane, a dane narodowi, który wyda jego owoce”.
Mt 21,33–43

Film kontrowersyjny Mela Gibsona Pasja Jezusa Chrystusa - Męka Jezusa:

Marsz Równości w Wrocławiu

zdjęcia gazeta.pl 
Gazeta Wyborcza Wrocław: Wczesnym popołudniem w centrum Wrocławia zorganizowano dziś dwie manifestacje - Narodowego Odrodzenia Polski w sprawie "praw mniejszości" oraz Marsz Tolerancji zorganizowany przez Kampanię Przeciw Homofobii.

O godz. 13 pod Pręgierzem zebrało się ok. 200 osób, w większości mężczyzn przed trzydziestką, ogolonych na łyso. Przynieśli ze sobą transparenty: "Narodowe Odrodzenie Polski", "NOP Wrocław" oraz "Zakaz pedałowania" ze znanym powszechnie piktogramem w formie znaku drogowego. Skandują: "Zakaz pedałowania", "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę", "Polska bez pedałów" oraz "Chłopak, dziewczyna, normalna rodzina".

- Zebraliśmy się, by zabrać głos w publicznej debacie w sprawie praw mniejszości. Homoseksualiści mają jedno prawo - do leczenia. Chcemy, by jak przed 1990 rokiem homoseksualizm był na liście chorób - zabrzmiało z megafonu.

  Policjanci w mundurach szturmowych otoczyli manifestantów szczelnym kordonem.

- Przejdziemy wokół Rynku, a potem tu wrócimy i będziemy czekać. Wiadomo na kogo i wiadomo po co - stwierdził przez megafon prowadzący manifestację. Chodziło oczywiście o Marsz Tolerancji, który zapowiadał, że przejdzie z hasłami wzywającymi do wprowadzenia ustawy o związkach partnerskich.

Przed godz. 14 Rynek w pobliżu Pręgierza został podzielony na dwie części, oddzielone podwójnym kordonem policji (policjanci pilnujący manifestantów NOP stali do nich przodem, mieli na głowach hełmy; a ochraniający uczestników Marszu Tolerancji ustawieni byli do nich tyłem). Policjanci ostrzegli NOP-owców, że nie wolno im się rozchodzić (ich manifestacja miała być legalna jeszcze tylko przed kilkanaście minut).

 Po stronie Marszu Tolerancji stanęło około 200 młodych ludzi z kolorowymi balonami, w barwnych perukach i przebraniach. Puszczali bańki mydlane, wygrywali sambę na bębnach. Rozwinęli transparenty: "Mój związek partnerski nie rozbije twojej rodziny", "Żądamy ustawy o związkach partnerskich", "Nakaz pedałowania".

Organizatorka Marszu Alena Shumchyk powiedziała "Gazecie", że grupa osób zmierzająca do Rynku została już zaatakowana (sama Alena oberwała podeszwą martensa w biodro) i obrzucona wyzwiskami przez NOP-owów w pobliżu mostu Pomorskiego. Na policję nie udało im się jednak dodzwonić.

- Jesteśmy Europejską Stolicą Kultury. Nie ma kultury bez tolerancji - mówiła pod pręgierzem jedna z organizatorek Marszu Tolerancji. - To jest właśnie przykład wrocławskiej tolerancji. W drodze tutaj zostaliśmy napadnięci za to, że mamy inną orientację. Mamy prawo do widoczności. Nie chcemy się bać. Chcemy być bezpieczni i jednocześnie być sobą.

O godz. 14 zrobiło się gorąco. Jedni bębnili ile sił, drudzy skandowali "Raz sierpem..."oraz "Idźcie do domu, my nie powiemy nikomu". NOP-owcy pomaszerowali Sukiennicami w stronę Banku Zachodniego, podczas gdy Marsz Tolerancji ruszył dookoła Rynku. Przy Kamienicy pod Błękitnym Słońcem, do której dotarli NOP-owcy (ich nowe hasło: "Na pedalski ryj znajdzie się kij"), błyskawicznie pojawili się także policjanci.

 Około godz. 14.30 na ul. Kazimierza Wielkiego wyłoniła się kolejna, ok. 50-osobowa grupa brunatnych, która próbowała zaatakować uczestników Marszu Tolerancji, skandując "K...i śmiecie, do domu dziś nie pójdziecie". Policji udało się odeprzeć ich atak. Kilka osób (co najmniej trzy) policja zaaresztowała. Twarzami do chodników czekali na zabranie ich przez policyjne samochody. Reszta ruszyła, przesuwając się równolegle do Marszu Tolerancji, odgrodzona jednak przez policję.

Przy krześle Kantora na Rzeźniczej widzieliśmy chyba ze 200 policjantów, którzy szczelnie otoczyli manifestantów. NOP-owców zamknęli kordonem na wysokości Łaziennej i już ich nie przepuścili. Marsz Toleracji poszedł dalej.

 O 14.50 manifestanci podeszli już do Hali Targowej. Każda boczna uliczka na trasie Marszu Tolerancji była doskonale zabezpieczona przez policję - stali funkcjonariusze i po kilka radiowozów. Idący skandowali "Demokracja to nie zabawa, każdy ma równe prawa", puszczali bańki mydlane, pozdrawiali przechodniów i zachęcali ich, by dołączyli do pochodu.

Koło Galerii Dominikańskiej wróciło 25, może 30 NOP-owców (tych samych, którzy próbowali zaatakować pochód przy Kazimierza Wielkiego), ale od razu przy nich pojawili się policjanci.

Około godz. 15.20 Marsz Tolerancji powrócił na wrocławski Rynek. Tam kilkanaście minut tańczyli jeszcze przy dźwiękach samby i wypuścili w powietrze kolorowe balony.

  W tym czasie organizatorów marszu policja instruowała, jak jego uczestnicy mają bezpiecznie wrócić do domów.

- W razie jakichkolwiek ataków niech zwracają uwagę na każdy szczegół: wysokość, blizny, tatuaże. To pomoże później w rozpoznaniu - tłumaczył jeden z dowodzących policjantów.

Zgromadzenie zostało rozwiązane o 15:40. Organizatorzy prosili przez megafon o zachowanie ostrożności: - Nie idźcie sami. Dla własnego bezpieczeństwa rozchodźcie się po cztery osoby. Jeżeli coś wam się przytrafi, zgłaszajcie to od razu na policję. Niech atakujący nie czują się bezkarni.

Po marszu grupa około pięciu osób zaatakowała Marcina Boronowskiego, znanego jako Antyfaceta RP, i jego koleżankę.

- Obrzucili nas jajkami - opowiadał. - Na szczęście niedaleko była grupa nieumundurowanych policjantów, która zatrzymała całą grupę. Jesteśmy teraz na komisariacie i składamy zeznania - relacjonował.

 W necie pojawił się list jest adresowany do ks. arcybiskupa Mariana Gołębiewskiego, chcą pomocy kościoła katolickiego żeby walczyć z homoseksualizmem.

Treść listu:
"Zwracam się pokornie z gorącą prośbą o pomoc i wsparcie w obliczu wydarzeń wołających o pomstę do nieba, które to już niebawem (30 września – 2 października) będą miały miejsce we Wrocławiu.

Od kilku lat w tym mieście urządzane są festiwale promujące dewiacje seksualne w przestrzeni publicznej. W tym roku po raz drugi pod nazwą „Festiwalu Równych Praw”, zostanie zorganizowany cykl imprez promujących zachowania homoseksualne, których głównym wydarzeniem – przy tym najbardziej szkodliwym będzie tzw. Marsz Równości, który 1 października bieżącego roku przejdzie przez najbardziej uczęszczane i reprezentacyjne ulice miasta.

Jak piszą sami organizatorzy na swojej stronie internetowej: „Będziemy tupać i gwizdać […], będziemy machać do zdezorientowanych pasażerów komunikacji miejskiej, będziemy głośno domagać się wprowadzenia ustawy o związkach partnerskich, o mowie nienawiści, rozszerzenia ustawy antydyskryminacyjnej, rzetelnej edukacji seksualnej w szkołach.”

Mimo protestów mieszkańców z lat ubiegłych, władze miasta w dalszym ciągu wydają pozwolenia na te imprezę deprawującą dzieci i młodzież oraz szerzącą tak odległe od Ewangelii pseudowartości.

Czcigodny Księże Arcybiskupie, tego typu haniebne wydarzenia, jako grzechy wołające o pomstę do nieba, domagają się publicznego wynagrodzenia i zadośćuczynienia Bogu. Nie mogąc liczyć na pomoc ze strony władz miasta, zwracam się do Waszej Ekscelencji z prośbą o podjęcie stosownych działań, w które, jako wierni katolicy, będziemy mogli się włączyć."

 Nie wiadomo, kto jest jego autorem. Każdy może skopiować list i wysłać na adres kurii. Do 27 września do Archidiecezji Wrocławskiej dotarło kilkadziesiąt takich listów.   - Nie podejmiemy żadnych oficjalnych działań  - mówi ks. Stanisław Jóźwiak, rzecznik prasowy Archidiecezji Wrocławskiej. - Nie będzie ostrych reakcji, głównie dlatego, że byłaby to forma promocji marszu równości i niepotrzebna reklama, której nie chcemy. Poza tym list do arcybiskupa wpłynął niedawno (21 września - przyp. red.). i nie mamy za dużo czasu na reakcję, bo sam marsz jest już w sobotę 1 października.

Co na to organizatorzy Festiwalu Równych Praw? Anna Smarzyńska, koordynatorka Festiwalu Równych Praw zaprasza popierających protest na wydarzenia w ramach imprezy i marsz.

- Rozumiem, że każdy ma prawo do wyrażania opinii, ale oskarżanie nas o promowanie dewiacji w ramach festiwalu jest przesadą - mówi Smarzyńska. -  Chcemy jedynie pokazać, że w Polsce jest dużo homoseksualistów. Często pochodzimy z rodzin katolickich i to nie zmienia faktu, że jesteśmy homoseksualistami, to nie jest choroba. Wszystkich, którzy sprzeciwiają się  festiwalowi, zapraszamy na debaty, spotkania czy marsz. Niech nas poznają, zobaczą, jacy jesteśmy. Jeśli chodzi o dewiację, to z pewnością jest nią chora agresja, skierowana w środowiska homoseksualnych.

Ludzie którzy piszą takie listy i atakują deprawujemy dzieci, ale ci pseudo kibice czy NOP do nie, uczą nienawiści że rasa biała lepsza, obraża żydów.

sobota, 1 października 2011

Pinksixty News, Kampania na rzecz małżeństw homoseksualny w Australii

Dzisiejsze wiadomości z świata LGBT Pinksixty News:
Kampania na rzecz małżeństw homoseksualny w Australii
Na temat w szkole poniżanie siostry Jamey Rodemeyer:

Kongresmen Jared Polis i jego partner zostali ojcami

Gej kongresmen Jared Polis z Kolorado i jego partner Marlon Reis wczoraj zostali rodzicami urodził się im syn nadali jemu na imię Caspian.

Marlon i Jared są dumni rodzicami syna Caspian Julius: waży 8 funtów i 12 jednostek uncji, urodzony 30 września 2011, dziecko i jego rodzice mają się dobrze, już nauczyło się płakać! Nie chcemy prezentów proszę po prostu miłe myśli dla Caspian, napisali oświadczeniu.  

Gratulację dla ojców nowy i dla syna, dużo radości i szczęścia. Pierwsza rodzina gejowska w kongresie można powiedzieć.

Poniżej zdjęcie, przestawia ich podczas kampanii wyborczej: 
 Jared Polis i jego partner Marlon Reis

Melissa Etheridge z gwiazdą swoją na na bulwarze w Hollywood

Następna gwiazda dostała gwiazdę na bulwarze w Hollywood, nie dawno pisałem o Neil Patrick Harris, który odsłonił swoją gwiazdę. Teraz lesbijka piosenkarka Melissa Etheridge, nie dawno też walczyła z rakiem piersi i też udziela się w kampanii sprawie raka piersi.

Wyraziła nadzieję, że to wyróżnienie może być inspiracją dla każdej osoby homoseksualnej, hetero, chora na raka piersi, kobiety, matki, każdy kto zmaga się z przeciwnościami losu i marzy o lepszym życiu.

"Można mieć sen, że można wychować się w małym mieście na Środkowym Zachodzie Amerykańskim i wierzę w Boga i pragnieniom stworzyć rodzinę i mieć gwiazdę w Alei Sław na Hollywood Boulevard", powiedziała.

Etheridge ujawniła się że jest lesbijką w 1993 roku i od tego czasu jest zwolennikiem równości małżeństw.  Gwiazda i jej była partnerka, aktorka L Word Tammy Lynn Michaels, rozwiedli się w kwietniu 2010 r.

Obecnie mówi się że, Melissa Etheridge umawia się z Lindą Wallem, scenarzystką serialu Siostra Jacie (Nurse Jackie).

Recepta na klęskę

Czy jesteśmy w stanie poświęcić wygodny styl życia dla ratowania planety? Ile możemy zrobić sami, nie zrzucając odpowiedzialności na innych? – te pytania stawia sobie autor „Recepty na klęskę” John Webster.

Nie chcąc być gołosłownym, przeprowadza desperacką naradę z najbliższymi i podejmuje decyzję, że przez rok on i jego rodzina będą stosować dietę z niską zawartością dwutlenku węgla. Film jest dokumentalnym zapisem przebiegu tego eksperymentu. Na początek Websterowie eliminują ze swego życia ropę naftową i jej pochodne. Koniec z samochodem i plastikiem – obwieszcza zapalony do pomysłu ojciec. Rodzina przechodzi na transport publiczny, zamiast auta korzysta z autobusu (taksówka to jednorazowy kompromis), zamiast trujących atmosferę samolotów wybiera kolej. W odstawkę idzie tym samym wygoda i komfort.

Nie trzeba długo czekać na emocjonalne skutki nowego sposobu życia. Rodzinne szczęście zostaje rzucone na szalę – znika sielanka, gromadzą się chmury. Dorośli wszczynają utarczki: o używanie plastikowych torebek, o stosowanie pasty do zębów potajemnie kupowanej dla dzieci przez żonę Johna (preparatu z soli i sody nie są w stanie używać), o skalę całego przedsięwzięcia. Autor filmu w bardzo uczciwy sposób przekazuje prawdę na temat rodzinnego eksperymentu, pokazując, jak wysoka bywa cena zmiany stylu życia. On sam z czasem zaczyna przypominać inkwizytora polującego na czarownice, a jego rodzina powoli schodzi do podziemia.

Oczywiście eksperyment ma też dobre strony. Nowa „dieta” naprawdę służy otoczeniu (emisja gazów cieplarnianych zmniejsza się o połowę). Wraz ze zniknięciem wyręczających ze wszystkiego maszyn w życiu Websterów pojawia się też zupełnie nowa wartość – wspólnie spędzany czas i bliskość, o której istnieniu zapomnieli.

Aby obejrzeć dokument naciśnij na zdjęcie poniżej 
Recepta na klęskę

Seria filmów Harlequin, Danielle Steels ...

Suknia księżniczki: Młoda projektantka mody w przeddzień swojego pierwszego udanego pokazu przyjmuje wizytę tajemniczego mężczyzny. Przybysz informuje ją, że jest ona dawno zaginioną księżniczką, następczynią tronu pewnego pięknego kraju. Zaskoczona sytuacją kobieta, wszczyna dochodzenie. Po pewnym czasie dochodzi do wniosku, że w twierdzeniach jej gościa tkwi ziarno prawdy.
Dziewczyna jak diament Claire Bernard od czterech lat pracuje w kancelarii należącej do młodego i przystojnego prawnika Denny'ego Montany. Pełna kompleksów młoda kobieta od dawna kocha swego przełożonego, lecz straciła już nadzieję, że uda jej się zdobyć jego wzajemność. Stara się za to jak najlepiej wykonywać swoje obowiązki i to ona w zasadzie prowadzi firmę, podczas gdy Denny spędza wolny czas, flirtując ze swymi licznymi wielbicielkami. Pewnego dnia do San Francisko przylatuje brat prawnika, Regan, który zamierza osobiście dopilnować sprzedaży legendarnej, kalifornijskiej winnicy Napa Hills, od lat należącej do rodziny Montanów.
Na postawie powieści Danielle Steels, W swój pierwszy rejs wyrusza luksusowy transatlantyk Titanic. Wśród tysięcy pasażerów znajdują się Katie i Bertman, którzy wracają z Anglii ze swoją córką Edwiną, która właśnie się tam zaręczyła oraz z przyszłym zięciem do San Francisco, gdzie młodzi zamierzają się pobrać. Statek uderza w górę lodową i pierwszy rejs statku jest ostatnim. Na łodziach ratunkowych nie ma miejsc dla mężczyzn, dlatego Kate pozostaje z mężem i przyszłym zięciem na statku. Ocalała Edwin. Wraca ona do San Francisco i opiekuje się młodszym rodzeństwem. Gdy po latach jej młodsza siostra ucieka z mężczyzną do Anglii, Edwin nie pozostaje nic innego jak przełamać lęk przed podrożą przez ocean i wyruszyć na poszukiwania siostry. Na statku poznaje mężczyznę, który pomaga jej zapomnieć o przeszłości. Po powrocie do domu Edwina wychodzi za mąż.
Absolwent Harvardu, Declan Fitzpatrick, jest wziętym prawnikiem w Bostonie i świetnym kandydatem na męża. Szczęśliwa wybranka wkrótce stanie z nim przed ołtarzem. Na dwa dni przed ślubem Declan postanawia jednak porzucić narzeczoną, a także intratną posadę, by osiąść na prowincji, niedaleko Nowego Orleanu. To miejsce nie daje mu spokoju od lat. W 2001 r. świętował nowoorleański Mardi Gras i wtedy przeżył niezwykłą przygodę, która głęboko zapadła mu w pamięć. Jadąc samochodem za miasto z przyjaciółmi nagle na środku drogi zobaczył dziewczynę, a kiedy się zatrzymali, zjawa zniknęła. Zdarzenie miało miejsce nieopodal starej opuszczonej posiadłości, w której tajemnicza dziewczyna się skryła, i o której krążą ponure opowieści. Gnany ciekawością Declan wraca do Manet Hall jako nowy właściciel. Zamierza odrestaurować zrujnowaną budowlę i tu zacząć wszystko od nowa. Jak przed laty towarzyszy mu najlepszy kompan, Remy Payne, który pomaga w przeprowadzce i zaaklimatyzowaniu się w nowym otoczeniu. Pierwszego dnia Declan poznaje Lenę Simone, właścicielkę miejscowego baru, która jest związana z posiadłością i zna jej mroczną tajemnicę. Piękna, młoda dziewczyna wpada w oko Declanowi, a on zapragnie podtrzymać tę przypadkową znajomość. Teraz jednak ma głowę zaprzątnięta urządzaniem się i pracami remontowymi. Ale wokół Declana zaczynają się dziać dziwne rzeczy: słyszy kroki, szepty, kłótnie, a nawet płacz dziecka. Od tej pory akcja filmu rozgrywa się równocześnie w dwóch płaszczyznach czasowych: przed stu laty, kiedy doszło do brzemiennego w skutki zdarzenia, oraz współcześnie. Declan jest świadkiem tamtych wydarzeń, które doprowadziły do tragedii. Porusza się jak w transie pośród ówczesnych mieszkańców wspaniałej posiadłości, poznaje pokojówkę Abigail, z którą związana jest ponura historia. Dziewczyna związała się z Lucjanem, dziedzicem rodzinnej fortuny, z którym miała córkę. Ale Abigail zgwałcił Julian, brat bliźniak Lucjana. Demony przeszłości zaczynają teraz zagrażać Declanowi i Lenie.

"Marsz Równości" kontra "Zakaz Pedałowania". W sobotę we Wrocławiu

Urzędniczka do Kampanii Przeciw Homofobii: - Proszę zmienić trasę manifestacji. Nie? To Pani bierze odpowiedzialność jak coś się stanie. Miasto zezwoliło na dwie wrogie manifestacje w jednym czasie i miejscu. Potem urzędnicy chcieli nakłonić organizatorów "Marszu Równości" do zmiany trasy.

Proszę zmienić trasę marszu, bo Wasi kontrmanifestanci zarejestrowali marsz. Nie? To Pani bierze odpowiedzialność za to jak coś się stanie - Mirka Makuchowska z Kampanii Przeciw Homofobii cytuje miejską urzędniczkę z wydziału bezpieczeństwa.

W sobotę we Wrocławiu odbędzie się "Marsz Równości" organizowany przez Kampanię Przeciw Homofobii. Godzinę wcześniej, w tym samym miejscu środowiska nacjonalistyczne i nazistowskie zaplanowały kontrmanifestację. Ich marsz zarejestrowany jest przez prywatną osobę, a oficjalna nazwa manify brzmi Akcja Informacyjna na Temat Praw Mniejszości Seksualnych.

NOP robi kontrmanifestację

Jednak na stronach wrocławskiej frakcji Narodowego Odrodzenia Polski pojawił się wpis: "Przez Wrocław po raz kolejny będzie usiłował przejść "Marsz Tolerancji" - parada zwolenników homoseksualnych dewiacji [ ] W sobotę [..] rozpocznie się kontrmanifestacja pod hasłem Zakaz Pedałowania".

Miasto zasugerowało organizatorom Marszu Równości zmianę trasy, choć - jak mówi Mirka Makuchowska, liderka marszu - to właśnie nasze zgromadzenie zostało zarejestrowane jako pierwsze. Pani z wydziału bezpieczeństwa próbowała jednak mnie przekonać, że powinniśmy iść miastu na rękę i zadbać o własne bezpieczeństwo, mówiąc że policja nie będzie w stanie ochronić tylu manifestacji w jednym czasie."

Miasto: Nam chodzi tylko bezpieczeństwo

Miasto tłumaczy, że była to tylko prośba i chodziło o zwiększenie bezpieczeństwa uczestników "Marszu Równości". - Chodziło nam tylko o zmianę początku trasy. O to, żeby Marsz Równości wystartował z odległego o kilkaset metrów Placu Solnego, podczas gdy kontrmanifestaja będzie skupiona wokół wrocławskiego pręgierza. Wtedy byłaby szansa, żeby odizolować od siebie obie grupy - tłumaczy Julia Wach z magistratu. - Kierujemy się doświadczeniem i wiemy, że może dojść do nieprzewidzianych sytuacji.

Rzeczywiście. Marszom Równości we Wrocławiu od lat towarzyszą gwizdy i ataki środowisk nacjonalistycznych. Mirka Makuchowska rozpoznaje te same twarze podczas każdej manify.

Dlaczego więc miasto zezwoliło na organizację kontrmanifestacji, wiedząc że w tym samym czasie odbędzie się "Marsz Równości"? - Nie mamy podstaw prawnych, by na nią nie zezwolić. Musimy działać zgodnie z prawem. - mówi Julia Wach.

Policja: Zabezpieczymy obie manifestacje

Prawo mówi też, że w sytuacji kryzysowej, urzędnicy z wydziału bezpieczeństwa mogą rozwiązać zarejestrowaną manifestację podczas jej trwania. To daje więcej możliwości interwencji np. ze strony policji.

Kilka lat temu doszło do rozwiązania nazistowskiej manifestacji. Jednak jej uczestnicy pozwali miasto i sprawa ciągnęła się latami.

Paweł Petrykowski z wrocławskiej policji zapewnia, że sobotnie manifestacje będą odpowiednio zabezpieczone. Organizatorzy obydwu marszy poprosili miasto o ochronę policji. - Mamy nadzieję, że uczestnicy obu marszy, będą spokojni. Ale na pewno nie pozostaniemy bierni w sytuacji kryzysowej.

Na wrocławskim rynku w sobotnie popołudnie zaplanowano w sumie 3 manifestacje: O 13.00 Akcja Informacyjna na Temat Mniejszości Seksualnych, o 14.00 Marsz Równości.

Nie rozumiem polaków, kraj który był w niewoli nazistowskiej mordowano nas za to jesteśmy inni, dziś tak w Polsce popularne jest ruch nazistowski. Druga sprawa nawet czasie nazistów, część polaków pobierało ich, jak mord w jedwabnym. Dziś co robią do już chore, jak ostatnio na stadionach antysemityzm, homofobia najgorsze siły polityczne pobierają to najbardziej PIS. Jednej strony wyciągają rękę do Izraela, a za plecami obrażają. Czas edukacji na temat nienawiści, przemykanie oczy może doprowadzić do nienawiści większej nawet ofiar. Jak zawsze polak będzie głupi po szkodzie, będzie płacz mówić dlaczego to zdało się, gdy ostrzegano do śmiali się.

Tym roku nie będę na marszu, z powodu osobisty. Gdy Bóg da będę w przyszłym roku. Marsze w Wrocławiu inaczej jest, a inaczej jest w realu najczęściej pokazują samy przeciwników, a nie uczestników.

Po przez kamery internetowe można część parady zobaczyć oognet.pl.

Słowo Boże na dziś. Ewangelia Jezusa Chrystusa wg. św Łukasza

Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: „Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają”. Wtedy rzekł do nich: „Widziałem szatana spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”. W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić”. Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: „Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli”.
Łk 10,17-24

Film Ewangelia Jezusa Chrystusa wg. św Łukasza:

News: Bill Donadue "małżeństwa homoseksualne nie istnieją to tylko wymysł", Władze Belgradu zakazały gay pride, Bill Maher - "It Gets Better" ...


 Oklahomy gubernator Mary Fallin niedawno powołała geja Jim Roth, do stanu zarządu wyborów. Konserwatyści oburzają się i obrażają,  LGBT i chrześcijaństwo wykluczają się, nie może być osoba homoseksualna chrześcijaństwo. Konserwatysta mówi potrzebuje stan ludzi uczciwy, a nie którzy mają wypatrzony styl życia. Wmawia że homoseksualizm jest jak alkoholizm czy narkomanie.

Harris Himes, o którym pisałem wczoraj samozwańczy pastor i homofob który jest  oskarżony oszustwa, dla  lokalnej stacji radiowej Montana po wyjściu z więzienia wczoraj do obrony. Oskarżył LGBT chcą go zniszczyć, za to ze jest chrześcijaninem oraz też oskarża inny swoi przeciwników. Hipokryta do potęgi, jego nienawiść jest niszczy samego siebie. Łamie prawo Boskie i na ziemi, nie jest chrześcijaninem po prawdziwy chrześcijan nie jest taki.

 Bill Donadue ligi katolickiej, mówi że małżeństwa homoseksualne nie istnieją to tylko wymysł, aktywistów LGBT, mówi Watykan nie uznaje i nie ma małżeństw homoseksualny, po do jest sprzecznie religią katolicką. Homoseksualizm styl życia można wyleczyć się, mówi dalej. Najwięcej dostali katolicy LGBT organizacja Catholics for Marriage Equality, są oszustami katolikami. Pokazał znowu że kto jest za prawami LGBT i jest lesbijką i gejem nie ma prawa nazywać się katolikami. Kto ma inne zdanie w kościele do wyrzucają ich, gnębią osób którzy pobierają równość małżeństw, prawa LGBT. Drugiej strony znowu pokazali hipokryzje, swoją i nienawiść do człowieka.

Cymański poparł oficjalnie bielskiego kandydata do Sejmu z listy tej partii - Stanisława Piętę. - Ważne, by do Sejmu z list PiS weszło jak najwięcej osób, które prezentują mocne akcenty społeczne - mówił. Jak podkreślał stopień rozwarstwienia polskiego społeczeństwa sprawia, że program "Solidarnego Państwa". Solidarni tylko dla siebie. Stanisława Piętę, znany jedynie z ataków na środowiska homoseksualne, czas powiedzieć jemu papa.
Rok temu zamieszki/Fot: AP
 Władze Belgradu zakazały, ze względów bezpieczeństwa, przeprowadzenia w niedzielę parady Gay Pride oraz związanej z nią kontrdemonstracji - poinformował w piątek wicepremier i minister spraw wewnętrznych Ivica Daczić w telewizji B92. Rok temu w trakcie parady doszło do starć policji z chuliganami atakującymi uczestników imprezy. Rannych zostało 150 osób.

Zakazujemy w weekend 1 i 2 października wszelkich zgromadzeń. Policja udaremni je wszelkimi środkami. Nie są one zabronione z uwagi na swój charakter, ale dlatego, aby porządek publiczny nie był zagrożony - powiedział. - Nie mieliśmy dylematu. Jest jasne, że ryzyko jest coraz większe - dodał. Podkreślił, że "decyzja jest ostateczna i nieodwołalna".

Z powodu parady i demonstracji jej przeciwników można spodziewać się znacznych zagrożeń dla porządku publicznego i spokoju, dóbr, siedzib partii politycznych, ambasad zagranicznych i przedsiębiorstw" - zauważył szef MSW.

Jeden z organizatorów Gay Pride Goran Miletić powiedział agencji Beta, że jest to "kapitulacja państwa przed łobuzami i tyranami".  - Instytucje państwa straciły okazję do uregulowania rachunków z tymi, którzy w ubiegłym roku podczas poprzedniej parady brali udział w zamieszkach, a także z tymi, którzy atakowali policję i obywateli. Przygotowywaliśmy Gay Pride od pół roku, a państwo nic nie robi - podkreślił.

Z kolei serbski rzecznik praw obywatelskich Sasza Janković wyraził w oświadczeniu ubolewanie, że "Serbia nie jest bezpiecznym miejscem dla tych, którzy mają inną orientację seksualną niż większość" obywateli.

Na tym terenach nacjonalizm jest popularny przy pomocy duchowny, były i są problemy w Chorwacji, Rumunii ... podobnie, odwoływali i są problemy na parada z skrajną prawicą. U nas do np marsze w Krakowie i Wrocławiu najczęściej jest problem skrajną prawicą.  

  Bill Maher, następna osoba bierze udział w kampanii "It Gets Better", przyznaje że był dręczony w szkole z powodu swojego wzrostu, przez to ma do tej pory problem, odczuwa wstyd z tego powodu:
 Newt Gingrich kandydat republikanów na prezydenta, mówi że małżeństwo powinno być jedynie miedzy kobietą i mężczyzna i chcę przywrócenia zakazu służby wojskowej dla lesbijek i gejów.