wtorek, 13 stycznia 2026

Wyrok TSUE a konstytucja: transkrypcja małżeństw jednopłciowych bez konstytucyjnej rewolucji

Komentarz Ewy Łętowskiej dotyczące wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 25 listopada 2025 r. (C-713/23), dotyczący obowiązku transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych do polskich ksiąg stanu cywilnego, stał się jednym z najważniejszych punktów odniesienia w trwającej w Polsce debacie o statusie prawnym par jednopłciowych. W opublikowanym 6 stycznia 2026 r. na łamach „Rzeczpospolitej” artykule Dawida Bunikowskiego i Karola Dobrzenieckiego autorzy przedstawili tezę, zgodnie z którą wykonanie wyroku TSUE prowadziłoby do głębokiej ingerencji w polski porządek konstytucyjny, a w praktyce – do niekontrolowanej instytucjonalizacji małżeństw jednopłciowych. Taka diagnoza nie tylko nie znajduje oparcia w treści samego wyroku, ale opiera się również na błędnych założeniach konstytucyjnych i argumentacyjnych.

Punktem wyjścia musi być jasne określenie skutków wyroku TSUE. Trybunał stwierdził, że odmowa transkrypcji małżeństwa jednopłciowego zawartego zgodnie z prawem innego państwa członkowskiego UE narusza unijną swobodę przemieszczania się. Orzeczenie zapadło w trybie prejudycjalnym na pytanie Naczelnego Sądu Administracyjnego i wiąże władze krajowe w zakresie wykładni prawa Unii.

Wyrok nie wprowadza równości małżeńskiej, nie nakłada obowiązku umożliwienia zawierania małżeństw jednopłciowych w Polsce ani nie ingeruje w krajowe prawo rodzinne czy spadkowe. Jego wykonanie sprowadza się do dostosowania praktyki administracyjnej – w szczególności formularzy i systemów informatycznych USC – tak, aby możliwa była transkrypcja zagranicznych aktów stanu cywilnego. TSUE wyraźnie podkreślił, że nie wymaga to zmiany konstytucji ani ustawodawstwa materialnego.

Autorzy artykułu w „Rzeczpospolitej” sugerują, że techniczna czynność transkrypcji uruchomi lawinę skutków prowadzących do pełnego uznania małżeństw jednopłciowych we wszystkich sferach prawa. Taka argumentacja ma charakter perswazyjny i alarmistyczny. Wyrok TSUE rzeczywiście „zakotwicza” związki jednopłciowe w polskim porządku prawnym, ale wyłącznie w kontekście swobody przemieszczania się i skuteczności aktów stanu cywilnego sporządzonych za granicą.

Odwoływanie się do hipotetycznych scenariuszy – jak rzekomy obowiązek uznania w przyszłości małżeństw poliamorycznych – należy uznać za intelektualnie nieuczciwe. Sam Trybunał w uzasadnieniu wyroku podkreślił konieczność poszanowania tożsamości narodowej i porządku konstytucyjnego państw członkowskich.

Kluczowym punktem sporu jest interpretacja art. 18 Konstytucji RP. Przepis ten stanowi, że małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny znajduje się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. Z literalnego brzmienia normy nie wynika jednak zakaz uznawania czy ochrony innych form wspólnego pożycia.

Konstytucja uprzywilejowuje małżeństwo heteroseksualne, ale nie nadaje mu charakteru ekskluzywnego. Ochrona i opieka przewidziane w art. 18 nie wykluczają przyznania ograniczonej ochrony innym związkom – co zresztą potwierdza bogate orzecznictwo sądowe dotyczące konkubinatów. Ochrona ta nie jest symboliczna, lecz realna, choć odmienna co do zakresu od ochrony małżeństwa.

Zasada równości (art. 32 Konstytucji) nie wymaga identycznego traktowania sytuacji różnych. Oznacza natomiast zakaz arbitralnego wykluczania ochrony prawnej tam, gdzie istnieją relewantne podobieństwa.

Argumentacja porównująca konstytucyjne uregulowanie małżeństwa do regulacji dotyczących godła, hymnu czy stolicy państwa jest nietrafna. Symbole państwowe mają charakter indywidualny i materialny, natomiast małżeństwo jest konstruktem normatywnym, którego treść i skutki prawne kształtowane są na poziomie ustawowym.

Również odwołanie do intencji ustrojodawcy z lat 90. nie rozstrzyga sprawy. Nawet jeśli celem było zablokowanie instytucjonalizacji małżeństw jednopłciowych, to użyte środki normatywne okazały się niewystarczające, by nadać art. 18 charakter normy wyłączającej wszelkie inne formy prawnego uznania związków.

Nie sposób również wywodzić treści konstytucji z przepisów kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Hierarchia źródeł prawa działa w przeciwnym kierunku.

Wykonanie wyroku TSUE C-713/23 jest traktatowym obowiązkiem Polski jako państwa członkowskiego UE. Przedstawianie go jako „aberracji”, „falandyzacji prawa” czy zagrożenia dla nadrzędności konstytucji jest nieuzasadnione. Wyrok nie podważa art. 8 Konstytucji RP ani nie ustanawia prymatu prawa unijnego nad konstytucją w sferze, w której Unia nie ma kompetencji.

Transkrypcja zagranicznego aktu stanu cywilnego nie zmienia definicji małżeństwa w polskim prawie, nie tworzy nowej instytucji i nie wymusza zmiany konstytucji. Jest jedynie konsekwencją uczestnictwa Polski w unijnym porządku prawnym i realizacją podstawowych swobód rynku wewnętrznego.

Wyrok TSUE nie rozstrzyga wszystkich problemów prawnych związanych ze związkami jednopłciowymi w Polsce i z pewnością nie kończy debaty o ich statusie. Nie stanowi jednak konstytucyjnego przełomu ani zagrożenia dla polskiego porządku ustrojowego. Próby przedstawiania go jako kroku ku „niekontrolowanej rewolucji” więcej mówią o obawach interpretatorów niż o rzeczywistej treści orzeczenia. Prawo konstytucyjne wymaga precyzji i umiaru – nie retoryki strachu.

źródło  konstytucyjny.pl.

Russell T Davies zakochany. Twórca „Doctor Who” i jego młodszy partner oficjalnie w związku.

Russell T Davies, legendarny twórca Doctor Who, oraz jego 27-letni partner Oliver Cole oficjalnie przenieśli swój związek na wyższy poziom – i zrobili to w wielkim stylu, w samym sercu Nowego Jorku. 

Para, która uczyniła swój związek „Instagram official” w okresie świątecznym, nie szczędziła fanom wrażeń. Były spacery po Times Square, wieczory na Broadwayu – w tym musical Death Becomes Her – oraz kolacje w kultowych nowojorskich lokalach, takich jak elegancki Balthazar. Nie zabrakło również wizyty w Club Cumming, kabaretowym barze Alana Cumminga, gdzie Russell i Oliver spędzili czas w gronie bliskich przyjaciół, m.in. samego Cumminga oraz producentki Doctor Who Julie Gardner.

Oliver Cole, aspirujący model, zadbał o to, by jego obserwatorzy na Instagramie nie czuli się pominięci. Wśród relacji i zdjęć z Nowego Jorku znalazły się także te bardziej „odważne” – w tym selfie bez koszulki, prezentujące wyrzeźbioną sylwetkę i brzuch, który natychmiast stał się viralem. Russell skomentował jedno z nich z charakterystycznym dla siebie dystansem krótkim podpisem: „Times Square”. Oliver dorzucił czerwone serduszko.

Związek Russella i Olivera rozwija się od kilku miesięcy. Już w listopadzie Oliver pojawił się na planie Doctor Who, co wywołało falę spekulacji wśród fanów – czy to przypadkiem przyszły Doktor? Sam zainteresowany szybko ostudził emocje, publikując post z okazji urodzin: „27 – kolejny rok mija. Ale w porządku, mam przecież TARDIS x”, po czym dodał: „Nie jestem nowym Doktorem. Obiecuję x”.

Dla Russella T Daviesa to pierwszy poważny związek od czasu śmierci jego męża, Andrew Smitha, w 2018 roku. Para była razem ponad 20 lat. Smith zmarł po długiej walce z guzem mózgu, a Davies na dwa i pół roku praktycznie wycofał się z pracy, by opiekować się ukochanym.

W szczerym wywiadzie dla Radio Times w 2019 roku twórca mówił o żałobie w poruszający sposób:– Wiedziałem, że będę tęsknił za miłością do niego. Ale nie wiedziałem, jak bardzo będę tęsknił za byciem kochanym. O tym nikt nie ostrzega. To znika – i to jest straszne.

Bliski przyjaciel pary zdradził w rozmowie z Daily Mail, że Oliver wniósł do życia Russella ogromną radość:– Mimo różnicy wieku są na tej samej fali. To związek, który wygląda na bardzo poważny i długoterminow.

Stephen Fry ostrzega przed faszyzmem: „Nad światem zapada mroczny cień”


Stephen Fry, jeden z najbardziej rozpoznawalnych brytyjskich intelektualistów, aktor i pisarz, w mocnych słowach skomentował współczesną sytuację polityczną i społeczną na świecie. W rozmowie z Laurą Kuenssberg nie unikał jednoznacznych sformułowań, wyrażając głęboki niepokój związany z narastającymi autorytarnymi tendencjami.

„Jestem głęboko zaniepokojony mrocznym cieniem, który kładzie się na świecie – cieniem, który musimy nazwać faszyzmem” – powiedział Fry.

Dziennikarka dopytała go wprost, czy rzeczywiście uważa to określenie za adekwatne we współczesnych realiach. Odpowiedź była natychmiastowa i stanowcza. „Oczywiście, że tak. To kult władzy – a władza rozmawia tylko z władzą” – podkreślił.

Wypowiedź Fry’a wpisuje się w coraz częstsze głosy ostrzegające przed normalizacją języka nienawiści, osłabianiem instytucji demokratycznych oraz wzrostem popularności ruchów opartych na sile, strachu i wykluczeniu. Aktor zwrócił uwagę, że faszyzm nie zawsze pojawia się w swojej historycznej, jawnej formie, lecz często przenika do życia publicznego stopniowo – poprzez retorykę „porządku”, „siły” i „jednej prawdy”.

John Whaite potrącony przez samochód. Gwiazda „Bake Offa” trafiła do szpitala


John Whaite, znany brytyjski celebryta i zwycięzca 3. sezonu programu The Great British Bake Off, a także finalista Strictly Come Dancing w jednopłciowej parze, poinformował fanów, że został potrącony przez samochód i natychmiast trafił do szpitala.

W serii relacji opublikowanych na Instagramie Whaite opisał dramatyczne wydarzenia z nocy poprzedzającej wpis.
„Wczoraj w nocy zostałem potrącony przez samochód (serio)” – napisał. Jak relacjonował, po uderzeniu przeleciał przez maskę auta, uszkadzając ją oraz przednią szybę, po czym upadł na jezdnię i doczołgał się na chodnik. Tam pomógł mu przypadkowy przechodzień, który okrył go kurtką i czekał razem z nim na karetkę.

Lekarze, jak przyznał Whaite, nie ukrywali, że sytuacja mogła zakończyć się tragicznie. „Powiedzieli: ‘Dzięki Bogu, że masz 16 stone (ponad 100 kg) mięśni, bo to mogło być śmiertelne’” – przekazał.

Gwiazda dodała z charakterystycznym dla siebie humorem: „Morał z tej historii: budujcie silne mięśnie i core, i nie noście czerni, przechodząc przez jezdnię po ciemku, gdy jakiś idiota nadjeżdża, nie patrząc… Zostałem przebadany od stóp do głów i jest OK. Nadal jestem gejem”.

Po pierwszym wpisie Whaite opublikował kolejne relacje, w których doprecyzował swoje słowa dotyczące kierowcy. Wyjaśnił, że użył określenia „pędził” w sensie przenośnym, a nie dosłownym.
„Nie wiem, z jaką prędkością jechał kierowca. Wiem tylko, że było to nagłe i wystarczająco mocne, by wyrzucić mnie na przednią szybę, a potem na asfalt” – zaznaczył.

W kolejnym komunikacie celebryta podziękował służbom ratunkowym. „Nie potrafię wystarczająco podziękować naszej niesamowitej policji i NHS. Od funkcjonariusza na miejscu zdarzenia, przez ratowników, którzy dbali o mnie i rozmawiali ze mną w drodze do szpitala, po cały personel medyczny. Jak wielkim szczęściem jest mieć takich aniołów obok siebie” – napisał - Out Magazine. 

Gwiazdy „Heated Rivalry” triumfują na Złotych Globach 2026 – mimo braku nominacji


Widzowie śledzący galę Złotych Globów 2026 wyraźnie liczyli na obecność gwiazd Heated Rivalry – Connora Storriego i Hudsona Williamsa. I nie zawiedli się. Choć ich popularny hokejowy romans nie był nominowany do nagród (i nie powalczy także o telewizyjne Emmy we wrześniu), dwaj młodzi aktorzy z kanadyjskiego fenomenu bezsprzecznie wyszli z wieczoru zwycięsko.

Storrie i Williams otrzymali miejsca przy jednym z najbardziej prestiżowych stołów gali. Towarzyszyli im m.in. Paul Mescal, Charli xcx, Keegan-Michael Key i Justin Hartley, a tuż obok zasiadał Leonardo DiCaprio. Aktorzy udzielali też wywiadów na czerwonym dywanie, przyciągając uwagę stylizacjami. Storrie wystąpił w czarnym garniturze Saint Laurent z cienkim krawatem i biżuterią Tiffany & Co. Williams postawił na czarno-biały smoking Armaniego z pasem smokingowym, buty Louboutin i dodatki Bulgari. Zrezygnował jednak z krawata, zostawiając koszulę rozpiętą niemal do połowy klatki piersiowej.

Duet doczekał się również symbolicznego momentu, który dla wielu artystów oznacza wejście do pierwszej ligi Hollywood – żartu wpisanego w monolog prowadzącej. Nikki Glaser, nawiązując do odważnej, queerowej fabuły Heated Rivalry, zauważyła, że takie historie nie zawsze mają szansę wybrzmieć, dodając z przekąsem, że to dowód na gotowość amerykańskiej publiczności na więcej opowieści o… hokeju.

Zanim aktorzy wyszli na scenę, by wręczyć nagrodę dla najlepszej aktorki drugoplanowej w serialu telewizyjnym, za kulisami panowała swobodna atmosfera. Williams żartobliwie dopingował Storriego, a ten z humorem odnosił się do faktu, że widzowie doskonale znają ich ekranowe wcielenia – także ze względu na śmiałe sceny, z których słynie serial.

Zainteresowanie aktorami było widoczne już dzień wcześniej, podczas imprezy Vanity Fair i MGM Amazon Studios przed Globami w Bar Marmont. Connor Storrie przyznał w rozmowie z *Vanity Fair*, że wciąż trudno mu uwierzyć w skalę sukcesu. Opowiadał, że Awkwafina podeszła do niego, by wyznać, jak bardzo go ceni – co było dla niego niemal surrealistycznym doświadczeniem, zważywszy że jeszcze kilka lat temu podziwiał ją jako licealista - Vanity Fair 

Hudson Williams z serialu Heated Rivalry zagrał kiedyś w krótkometrażowym filmie Dogging, w którym nosił obrożę.

Aktor Hudson Williams, znany obecnie z serialu Heated Rivalry, ma w swoim dorobku także nietypową rolę w krótkometrażowym filmie „Dogging”, który po latach został odkryty przez fanów produkcji o hokeistach i szybko stał się viralem w mediach społecznościowych.

W pięciominutowym filmie Williams wciela się w postać „ludzkiego psa” – występuje na czworakach, ubrany jedynie w obrożę i bieliznę, szczeka, jest karmiony i kąpany przez swojego „właściciela”. Oficjalny opis produkcji brzmi: „Szwedzki dziennikarz trafia na subkulturę ludzi, którzy udają psy w zamian za pieniądze i darmowe mieszkanie.”

Film został ponownie odkryty przez fanów Heated Rivalry – popularnego serialu o relacji dwóch zawodowych hokeistów, w którym Williams gra Shane’a Hollandera u boku Connora Storrie’ego. Internauci szybko rozpoznali aktora.

Williams ma na koncie wiele krótkich form filmowych i skeczów, zarówno sprzed premiery Heated Rivalry, jak i po niej. Jednym z nowszych projektów jest krótki filmHold Your Back, opowiadający o intensywnym rozstaniu dwóch mężczyzn.

Od premiery Heated Rivalry na platformach Crave i HBO Max w listopadzie 2025 roku, Williams i Storrie zdobyli międzynarodową rozpoznawalność. Ostatnio wspólnie wręczali nagrodę dla najlepszej aktorki drugoplanowej podczas Złotych Globów (11 stycznia).

Serial „Gorąca rywalizacja” trafi do Polski i będzie dostępny w HBO Max od 6 lutego.

Fani „Heated Rivalry” mogą świętować. Nowa książka z serii Game Changers nadchodzi


Kije w dłoń, ale tym razem poza lodem — Rachel Reid zapowiedziała nową powieść z uwielbianej serii Game Changers. Bestsellerowa autorka „New York Timesa” powraca z książką „Unrivaled”, która będzie kontynuacją gorącego romansu hokeistów Ilyi Rozanova i Shane’a Hollandera.

„Unrivaled”, którego premiera zaplanowana jest na jesień 2026 roku, pokazuje Ilyę i Shane’a w zupełnie nowym etapie życia. Są już wyoutowani, są małżeństwem i — co szczególnie zaskakujące — grają razem w jednej drużynie. Reakcje fanów są w większości entuzjastyczne, jednak nie wszyscy w świecie hokeja akceptują ich związek.

Jak czytamy w oficjalnym opisie książki, choć para otrzymuje ogrom wsparcia, narasta również fala sprzeciwu. Na jej czele stoi popularny podcast hokejowy Top Shelf oraz ruch #TakeBackHockey, które podsycają krytykę i niechęć wobec relacji sportowców.„Ilya i Shane wreszcie mogą żyć otwarcie, tak jak zawsze tego pragnęli — a teraz stają przed największym wyzwaniem w swoim życiu” — zapowiada synopsis.

Seria Game Changers obejmuje także inne tytuły, takie jak Game Changer, Tough Guy i Common Goal, które fani serialu mogli rozpoznać w jednym z odcinków ekranizacji.

Rachel Reid w rozmowie z PEOPLE nie ukrywa radości z ogromnego zainteresowania jej bohaterami.„Piszę Unrivaled specjalnie dla fanów Hollanova — tych, którzy są z nimi od lat, i tych, którzy odkryli ich niedawno” — podkreśla autorka. — „Miłość, jaką czytelnicy darzą moje postacie, naprawdę wiele dla mnie znaczy. Powrót do Ilyi, Shane’a i całej ekipy Game Changers był czystą przyjemnością”.

Hokeiści z Nowej Szkocji mają nadzieję, że serial „Heated Rivalry” może wywołać dyskusje.


Maddi Adams, którzy zaczęli grać w hokeja zaledwie kilka lat temu, dziś występują w lidze Queer Hockey Nova Scotia. Serial „Heated Rivalry” stał się dla nich pierwszym doświadczeniem prawdziwej reprezentacji na ekranie – pokazując queerowego, autystycznego bohatera w świecie męskiego hokeja.

Produkcja, oparta na książkach Rachel Reid, zdobyła międzynarodową popularność i dała wielu osobom nadzieję na bardziej otwartą przyszłość sportu. Społeczność Queer Hockey Nova Scotia podkreśla, że takie historie już dzieją się naprawdę, a hokej może być przestrzenią radości, wsparcia i inkluzywności.

Trenerzy i działacze wierzą, że zmiana kultury w hokeju jest możliwa, a widoczność queerowych sportowców – zarówno w serialach, jak i w realnym życiu – przybliża ten sport do bycia naprawdę „dla wszystkich” - CTV News.

Miłość, dziedzictwo i ostatnia metamorfoza. „Queer Eye” wraca na finałowy sezon


Kultowy program Queer Eye żegna się z widzami. Dziesiąty i zarazem ostatni sezon uwielbianego reality show zadebiutuje 21 stycznia, zamykając ponad dekadę historii pełnej empatii, przemian i autentycznych emocji.

Od pierwszego odcinka Queer Eye było czymś więcej niż programem o metamorfozach. Fab Five nie tylko zmieniali wygląd bohaterów, ale przede wszystkim pomagali im odzyskać pewność siebie, odnaleźć radość z życia i zaakceptować samych siebie. Miłość, zrozumienie i szacunek zawsze stały w centrum tej opowieści.

Finałowy sezon ma być hołdem dla dziedzictwa programu i ludzi, których historie poruszyły miliony widzów na całym świecie. Twórcy zapowiadają wzruszające spotkania, symboliczne pożegnania i metamorfozy, które – jak zawsze – sięgną znacznie głębiej niż zmiana garderoby czy fryzury.

Premiera ostatniego sezonu Queer Eye już 21 stycznia. To będzie pożegnanie pełne serca, wdzięczności i celebracji tego, jak wielką moc mają empatia i autentyczna troska o drugiego człowieka - Newsroom. 

Były dyrektor CDC alarmuje: zdrowie publiczne stało się narzędziem politycznym

Rezygnacja dr. Demetre’a Daskalakisa z Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) wstrząsnęła amerykańskim środowiskiem medycznym. Lekarz chorób zakaźnych, otwarcie gej i jeden z najbardziej zaufanych ekspertów zdrowia publicznego w społeczności LGBTQ+, odszedł ze stanowiska w proteście przeciwko – jak sam to określił – upolitycznieniu nauki i manipulowaniu danymi. W liście rezygnacyjnym oskarżył kierownictwo resortu zdrowia o niszczenie wiarygodności CDC oraz marginalizowanie najbardziej narażonych grup społecznych.

Daskalakis ostrzega, że agencja, która przez dekady była filarem ochrony zdrowia w USA, została „zawłaszczona” przez ideologię. Jako przykład podaje zmiany na stronie CDC dotyczącej szczepionek i autyzmu, wprowadzane bez konsultacji z naukowcami i wbrew ustalonej wiedzy medycznej. Jego zdaniem takie działania podkopują zaufanie społeczne i mogą prowadzić do realnych zagrożeń zdrowotnych, zwłaszcza dla dzieci.

Szczególne obawy budzi również systematyczne usuwanie danych dotyczących osób LGBTQ+ z oficjalnych statystyk i wytycznych zdrowotnych. Eksperci podkreślają, że brak widoczności tych społeczności utrudni reagowanie na przyszłe kryzysy zdrowotne, podobne do epidemii mpox czy HIV. „Nie da się chronić ludzi, których istnienie się wymazuje” – ostrzegają byli urzędnicy CDC.

Po odejściu z agencji federalnej Daskalakis wraca do pracy u podstaw – obejmie funkcję dyrektora medycznego w Callen-Lorde, wiodącej nowojorskiej placówce opieki zdrowotnej dla osób LGBTQ+. Jak podkreśla, nauka, zaufanie i bliskość ze społecznością pozostają kluczem do skutecznej ochrony zdrowia. „Zdrowie publiczne wymaga odwagi” – mówi – „i słuchania ludzi, a nie polityki” - The Advocate.