Szef Apple Tim Cook znalazł się w centrum ostrej krytyki po tym, jak wziął udział w prywatnym pokazie dokumentu Melania w Białym Domu. Wydarzenie odbyło się zaledwie kilka godzin po tym, jak funkcjonariusze Straży Granicznej zastrzelili w Minneapolis 37-letniego pielęgniarza Alexa Prettiego podczas protestu przeciwko działaniom ICE i Border Patrol.
Obecność Cooka – pierwszego otwarcie homoseksualnego szef z listy Fortune 500 – szczególnie poruszyła opinię publiczną. Wraz z nim na pokazie pojawili się m.in. szefowie Amazona, Zooma i AMD. Film wyprodukowało Amazon Studios, a na sali było około 70 zaproszonych gości.
W mediach społecznościowych posypały się ostre komentarze. Krytycy zarzucają Cookowi hipokryzję i „legitymizowanie” administracji Donalda Trumpa, wskazując na jego wcześniejsze deklaracje wsparcia dla praw osób LGBTQ+, ochrony środowiska i wartości liberalnych. Pojawiły się nawet wezwania do bojkotu produktów Apple.
Dodatkowe kontrowersje wzbudził fakt, że dokument wyreżyserował Brett Ratner, twórca odsunięty przez Hollywood po oskarżeniach o molestowanie seksualne, a wśród gości znalazł się także Mike Tyson, skazany w przeszłości za gwałt.
Jak dotąd Tim Cook ani Apple nie odnieśli się publicznie do krytyki. Sprawa pokazuje jednak, jak silne emocje budzi dziś zbliżenie wielkiego biznesu z władzą – zwłaszcza w kontekście przemocy państwowej i praw obywatelskich.
źródło Advocate

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz