Nowy sondaż Reuters/Ipsos pokazuje, że aprobaty dla polityki imigracyjnej Donalda Trumpa osiągnęły najniższy poziom od jego powrotu do prezydentury. Większość Amerykanów uważa, że jego zaostrzone działania wobec imigrantów posunęły się zbyt daleko.
Hollywoodzka ikona Glenn Close zabrała głos po zabójstwie 37-letniego Alexa Prettiego w Minneapolis, nie szczędząc ostrych słów wobec Donalda Trumpa i ruchu MAGA. W emocjonalnym wystąpieniu aktorka stwierdziła, że pod rządami obecnej administracji amerykańska demokracja jest „systematycznie rozpruwana i rozbierana na części”, a jej fundamenty – niszczone przez okrucieństwo, hipokryzję i strach.
– Po tym, co znowu wydarzyło się w Minneapolis, poczułam, że muszę coś powiedzieć – mówiła Close, zaznaczając, że od miesięcy obserwuje sytuację w USA z zagranicy. – Patrzę, jak nasza demokracja jest rozmontowywana razem z instytucjami, które – choć nigdy nie były idealne – stabilizowały społeczeństwo i wspierały obywateli.
Aktorka nie kryła oburzenia działaniami władz i służb federalnych. W swojej wypowiedzi mówiła o „okrucieństwie, nieludzkości, arogancji, zachłannej korupcji i tchórzostwie”, a także o „zimnokrwistym zabijaniu amerykańskich obywateli”. Jej słowa padły w kontekście rosnącej krytyki wobec ICE po śmierci Prettiego oraz wcześniejszych ofiar interwencji służb imigracyjnych.
Close wyraziła również głęboki niepokój związany z przemocą i powszechnym dostępem do broni w USA. Jej zdaniem atmosfera strachu i agresji może prowadzić do eskalacji przemocy, a działania ICE mogą być odbierane przez część społeczeństwa jako przyzwolenie na brutalne zachowania.
W dalszej części wystąpienia aktorka przypomniała ideały, na których zbudowano Stany Zjednoczone. – Demokracja jest najbardziej ambitną formą rządów, bo wymaga udziału wszystkich dla dobra wspólnego – mówiła, przywołując zasadę E pluribus unum. Podkreśliła, że choć demokracja nigdy nie była doskonała, jej sednem jest równość oraz prawo do życia, wolności i dążenia do szczęścia – a nie do wrogów czy bogactwa kosztem innych.
Na zakończenie Glenn Close wyraziła przekonanie, że amerykańskie społeczeństwo zaczyna się budzić. – Czuję, że wielkie amerykańskie ciało polityczne zaczyna się poruszać i dostrzegać, co próbuje zrobić ta administracja. I zapamiętajcie moje słowa – za to będzie cena – powiedziała.
Jej wystąpienie wpisuje się w coraz głośniejszy sprzeciw ludzi kultury wobec działań administracji Trumpa i federalnych służb. Dla wielu komentatorów głos Glenn Close jest symbolem rosnącego oporu i sygnałem, że temat przemocy państwowej oraz kondycji demokracji w USA przestaje być domeną wyłącznie polityków.
Podczas trwającego festiwalu Sundance kolejne gwiazdy Hollywood zabrały głos w sprawie działań amerykańskich służb imigracyjnych. Tym razem wyjątkowo mocne słowa padły z ust Edwarda Nortona i Olivii Wilde, którzy wprost skrytykowali ICE, określając ją jako strukturę działającą przeciwko własnym obywatelom.
Edward Norton, promując swój nowy film The Invite, nie ukrywał oburzenia. – „Żyjemy w czasach, w których pytanie brzmi: co zrobimy z masowymi strzelaninami Gestapo wobec amerykańskich obywateli?” – powiedział aktor. – „Siedzimy tu i rozmawiamy o kinie, podczas gdy nielegalna armia jest montowana przeciwko obywatelom Stanów Zjednoczonych” – dodał, nawiązując wprost do działań ICE.
Podobnie stanowcza była reżyserka i aktorka Olivia Wilde, która na czerwonym dywanie nie kryła emocji. – „Świętujemy dziś coś pięknego i pełnego nadziei w opowiadaniu filmowych historii, ale świat bardzo cierpi, a ten kraj cierpi” – mówiła. – „To jest przerażające i oburzające”.
Wilde poszła jeszcze dalej, nazywając ICE „niewiarygodnie przestępczą organizacją”. – „Jestem zszokowana i zniesmaczona. Nie możemy kolejnego dnia udawać, że to jest nasza nowa normalność. To skandal. Ludzie są mordowani” – podkreśliła. Zaznaczyła również, że nie chce przyzwyczajać się do oglądania przemocy i śmierci w internecie czy mediach. – „Jeśli możemy zrobić cokolwiek, by delegitymizować ICE i wyrzucić ją z życia publicznego, powinniśmy to zrobić” – dodała.
Aktorka zwróciła też uwagę na rosnące protesty w całych Stanach Zjednoczonych. – „Wielu Amerykanów zabiera głos. Widzimy marsze w całym kraju. Bycie protestującym jest dziś niebezpieczne, a mimo to ludzie wychodzą na ulice. To jest niezwykle inspirujące” – mówiła.
Wypowiedzi Nortona i Wilde wpisują się w coraz szerszy sprzeciw środowisk artystycznych wobec działań administracji Donalda Trumpa i federalnych służb imigracyjnych. Choć ich głos wywołuje wściekłość w kręgach MAGA, aktorzy podkreślają, że nie wypowiadają się jako celebryci, lecz jako obywatele zaniepokojeni kierunkiem, w jakim zmierza ich kraj. Dla wielu Amerykanów są oni dziś megafonem powszechnego poczucia gniewu i strachu przed rozpadem podstawowych zasad państwa prawa.
Kristen Stewart nie ukrywa, że coraz trudniej jest jej funkcjonować w Stanach Zjednoczonych. W rozmowie cytowanej przez *The London Times* aktorka przyznała, że „prawdopodobnie nie zostanie w Ameryce”, a sytuacja polityczna pod rządami Donalda Trumpa sprawia, iż – jak to ujęła – „rzeczywistość całkowicie się rozpada”.
– Nie mogę pracować swobodnie w Stanach – powiedziała Stewart. Jednocześnie podkreśliła, że nie chce całkowicie rezygnować z relacji z amerykańską publicznością. Jej plan? Skupić się na pracy w Europie, a gotowe filmy „wciskać Amerykanom do gardeł”, konfrontując ich z inną wizją świata i rzeczywistości.
Aktorka zaznaczyła, że choć Trump w jej ocenie brutalnie narzuca własną narrację, warto „wziąć z niego jedną lekcję” – aktywnie tworzyć rzeczywistość, w której chce się żyć, zamiast biernie ją akceptować. Dla Stewart kino pozostaje właśnie takim narzędziem oporu i wolności twórczej.
Jej słowa wpisują się w rosnącą falę krytyki administracji Trumpa ze strony ludzi kultury. Coraz więcej artystów otwarcie mówi o ograniczeniach wolności, atmosferze strachu i presji politycznej w USA, a także o rozważaniu pracy poza krajem. W przypadku Kristen Stewart Europa jawi się nie jako ucieczka, lecz jako alternatywna przestrzeń twórcza – z której, jak zapowiada, nadal zamierza prowadzić dialog z amerykańskim społeczeństwem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz