gay blog glbt blog tolerancja o nas gej lesbijka homoseksualizm
środa, 6 października 2010
Wieści LGBT: Kościół a prawa gejów, Cyndi Lauper, Ricky Martin, Elton John, Wanda Sykes,Larry King Live ...
Rozumiem intencje publicystki "Gazety", która domaga się, aby homoseksualistów nie kojarzyć z osobami wrogo nastawionymi do katolików. Nie sądzę jednak, aby Radziszewska to miała na myśli. W zdaniu: "katolicka szkoła ma prawo odmówić zatrudnienia osobie, która jawnie narusza jej zasady etyczne. Tak jak gmina żydowska niekoniecznie chce u siebie zatrudniać antysemitę" oprócz nietrafnej analogii, którą punktuje Pezda, zawarta jest jednak norma kościelna. Została ona zaczerpnięta z dokumentu Kongregacji Wiary pt. "Uwagi dotyczące odpowiedzi na propozycje ustaw o niedyskryminacji osób homoseksualnych".
Fot. Graýyna Makara / TP TP
Dokument ten stwierdza: "Istnieją dziedziny, w których nie jest przejawem niesprawiedliwej dyskryminacji uwzględnienie skłonności seksualnej, na przykład gdy chodzi o adopcję dziecka lub powierzenie go opiekunom, zatrudnienie nauczycieli lub trenerów sportowych, służbę wojskową". Takie stanowisko obowiązuje instytucje kościelne.
W przypadku osoby o skłonnościach homoseksualnych nie chodzi o to, czy jest, czy nie jest hipokrytą ("czyli w domu, hulaj dusza! A w szkole - cicho sza!"), bo gej czy lesbijka nie ukrywa swojej orientacji, a to oznacza, że nie zgadza się z katolicką oceną homoseksualizmu jako "postępowania złego z moralnego punktu widzenia". Taka postawa nie jest traktowana przez Kościół jako przestępstwo, ale również nie jest to akt dyskryminacji, gdy odmawia on zatrudnienia gejom czy lesbijkom, tylko wierność własnej misji.
Po swoich doświadczeniach amerykańskich na katolickich, ale nie kościelnych, uczelniach, w których moimi wykładowcami byli m.in. geje żyjący w związkach partnerskich, wiem, że sytuacja taka wywołuje wiele napięć. Według wymagań Kościoła homoseksualista nie powinien pracować w szkole katolickiej, jeśli nie zachowuje wstrzemięźliwości seksualnej.
Obraźliwe w wypowiedzi minister byłoby to, gdyby publicznie zarzuciła drugiej osobie, że jest kryptogejem, dlatego nie może dostać pracy, a nie to, że stwierdza fakt, że identyfikuje się ona ze swoją orientacją. Jaki sens społeczny miałby wtedy coming out? Szkoła katolicka nie może stać się miejscem osobistej „krucjaty”, w której coming out „usprawiedliwia” przekonywanie uczniów, że Kościół jest w błędzie.
W komentarzu Pezdy zawarte jest implicite powszechne, ale z punktu widzenia Kościoła błędne przekonanie, że „każdy powinien móc żyć tak, jak uważa za słuszne”. To stwierdzenie akceptuje co najmniej 80 proc. Europejczyków. Oznacza to, że większość z nas odrzuca jakiekolwiek możliwe do wyobrażenia formy narzucania nam obcej woli i pouczania. Dopóki czyjś styl życia nikomu nie przeszkadza albo nie szkodzi, dopóty powinien on mieć prawo iść swoją drogą, nie będąc napiętnowanym czy nagabywanym przez nikogo.
Tak więc 80 proc. Europejczyków uważa, że każdy powinien dążyć do szczęścia tak, jak mu pasuje. Kościół jednak inaczej rozumie swoją misję. A hasła liberalne nie obowiązują go w bezwzględny sposób. Nie chcę oceniać pracy minister Radziszewskiej, bo nie mam do tego kompetencji, ale jako ksiądz nie znalazłem w jej wypowiedziach przejawów "infantylnie wyrażanej religijności".
Jak pokazują badania socjologów religii, wielu ludzi uwolniło się nie tylko od tradycyjnych (kościelnych) wizji seksualności, ale i - "na tym samym oddechu" - także od rozumienia grzechu, a dokładniej: określonego obrazu grzechu.
Przejawem propagandy, obojętnie w czyim imieniu, jest odbieranie Kościołowi prawa do tego, aby wypełniał jedno ze swoich zobowiązań, jakim jest „upominanie grzeszących”. Jest to duchowe dzieło miłosierdzia. Inna sprawa, że w przypadku homoseksualizmu osoby o tej orientacji traktuje się często a priori jako amoralne, co z miłosierdziem i prawdą o ich życiu ma mało wspólnego.
Poza tym "upominać" można rozumieć całkowicie błędnie, w duchu brutalności, a nawet przemocy. Jeśli uczniowie słyszą od księdza: "nie będą nami rządziły pedały", to walka z takim językiem i taką postawą nie jest przejawem "homoseksualnej propagandy", tylko wiernością Ewangelii. W wypowiedziach minister Radziszewskiej nie znalazłem religijnie motywowanych przejawów dyskryminacji, a jej odwołanie się do norm kościelnych nie jest tożsame z "chowaniem się za infantylnie wyrażaną religijność".
Od autorki: Według Kościoła źle jest konsumować homoseksualny związek. To rodzi problem - jeśli gej chce pracować w szkole, to czy należy badać, czy jest to gej homoseksualnie współżyjący? Nawet jeśli pozostaje w trwałym związku - możliwe jest przecież, że jest to "biały" związek.
W takim razie - jak sprawdzić tę wstrzemięźliwość geja, nie naruszając jego prawa do intymności i - jednak- sprawiedliwego traktowania? Uważam, że należałoby to pozostawić jego decyzji. Czyli jednak - nie pytać. Aleksandra Pezda
Też Cyndi Lauper z przyjaciółmi, miedzi innymi Ricky Martin, Elton John i Idina Menzel oraz Wanda Sykes
aby pomóc w walce z nienawiścią w szkole i próbach samobójstwach przy swojej kampanii"give a damn". Cyndi jej przyjaciele specjalne słowa do tych osób którzy mają problemy.
Gwiazda Glee Chris Colfer podobnie wysyła przesłanie do młody i osób którzy myślą o samobójstwie.
Jeden z prowadzący program"Project Runway"Tim Gunn też swoje przesłanie.
***
Larry King Live omawia temat samobójstw i przemocy w szkole.
***
Po całonocnym piciu arabski książę obudził się obok martwego służącego. Tak twierdzi sam oskarżony, 34-letni książę Saud Abdulaziz bin Nasser al Saud. Brytyjska policja oskarżyła go dziś o zamordowanie służącego - pisze "Daily Telegraph". Według policji, zabójstwo miało podłoże seksualne.
***
Peter LaBarbera iKu Klux Klan, bronią byłej studentki Jennifer Keeton, ktora walczy żeby mówić na uniwersytecie Georgia że "homoseksualizm jest zaburzeniem tożsamości" można zmienić i leczyć homoseksualizm. Psychiczny LaBarbera i KKK walczą o "czystość białej rasy" Jennifer tylko pogratulować drużyny, skąd tacy ludize się biorą którzy po to żeby poniżać i widzieć cierpienie wśród swoi bliższego swego.
***
Piosenkarka Pink szuka parę homoseksualną do swojego teledysku. Chcę w nowym jej teledysku ożenić parę gejów.
***
Robbie Williams, w wywiadzie radiowym powiedział chcę mieć homoseksualne dziecko.
*** Kobiece organizacja i organisacje praw LGBT wezwały senator amerykańskiego Jim DeMint żeby przeprosił za swoje słowa w zeszłym tygodniu, powiedział geje i niezamężne kobiety w ciąży nie powinny mieć prawa jako nauczyciel w szkole. Nazwali jego słowa za homofobiczne i seksistowskie. Ale tez ma obrońców w stylu AFA amerykańska rodzina organizacja Bryan Fisher, jego organizacja AFA najwięcej zajmuje się z homoseksualizmem walką niż poważnymi sprawami rodzinnymi.
*** 90210,Teddy nazywa "pedał" Iana (Kyle Riabko), wszyscy są w szoku co zrobił. Teddy2
***
Sąd w Walencji przyznał lesbijce prawo do kontaktów z dzieckiem byłej partnerki. Wbrew woli matki.
Podczas gdy biologiczni ojcowie latami walczą w Hiszpanii o prawo do widywania własnych dzieci, a dziadkowie żebrzą o kontakty ze swoimi wnukami, obca kobieta ma spędzać weekendy z córeczką byłej partnerki i to wbrew woli tej ostatniej. Sprawę opisał lewicowy hiszpański dziennik „El Pais”.
Związek Empar Broch i matki dziecka, do którego rości sobie teraz prawa rodzicielskie, trwał 11 lat, z czego dziewięć mieszkały pod jednym dachem. Wolały pozostać w związku nieformalnym, choć w Hiszpanii pary osób tej samej płci mogą się nie tylko pobierać, ale nawet adoptować dzieci. Po jakimś czasie postanowiły postarać się o potomstwo i przyjaciółka Empar Broch zaszła w ciążę. Na świat przyszła dziewczynka. Broch mogła się ubiegać o adopcję dziecka, ale z jakichś powodów tego nie zrobiła.
Cztery lata temu panie się rozstały. Początkowo utrzymywały stosunki towarzyskie i matka pozwalała ekspartnerce odwiedzać dziewczynkę, a nawet zabierać ją do siebie na weekend. Potem jednak zmieniła zdanie i oznajmiła kobiecie, że nigdy więcej nie zobaczy dziecka.
Sprawa trafiła do sądu. Broch zażądała przyznania jej takich samych praw do dziecka, jakie przysługują rodzicowi po rozwodzie. Sąd w Walencji orzekł, że kobieta powinna móc widywać córeczkę swojej byłej partnerki, chociaż nie łączą jej z nią żadne więzy biologiczne ani nawet formalne. Zrównując prawa tej obcej kobiety z prawami rodzica, sędziowie z Walencji posunęli się znacznie dalej niż jakikolwiek inny sąd w Hiszpanii orzekający w podobnej sprawie. Opierali się na ocenie biegłych, którzy orzekli, że stosunki między Empar Broch i dziewczynką nie wpływały negatywnie na dziecko i że mimo upływu czasu nadal rozpoznaje ono w niej osobę, która wcześniej była jego drugą matką. Empar Broch, która nie widziała dziewczynki od kilku lat, na początku ma odwiedzać ją raz w miesiącu. Potem wizyt będzie więcej, a docelowo ma uzyskać prawo do spędzania z dzieckiem weekendów.
Biologiczna matka się na to nie zgadza. Zamierza odwołać się od decyzji sądu. Twierdzi, że z Empar Broch łączył ją wyłącznie seks, a dziecko nie ma z tym nic wspólnego. Druga kobieta inaczej ocenia ich związek. Przyniosła do sądu nagranie wideo z porodu i zdjęcia z rodzinnych uroczystości. – Nie chodziło o epizodyczne stosunki seksualne – przekonywała. Sąd Najwyższy rozpatrzy wniosek o przyznanie jej praw macierzyńskich do dziecka. Rzeczpospolita
Rzepa wielkie hallo robi, ale to wśród hetero małżeństw były podobnie jest, matka zabrania widywania ojcu dzieci. Jedni ojcowie wygrywają jedni przekrywają, czy hetero czy homo związkach po rozstania u nie który brakuje mądrość, oraz dobro dziecka. Sąd przyznał prawo też jej do mądrze zrobił dla dziecka.
0 komentarze:
Prześlij komentarz