środa, 11 sierpnia 2010

Guido Westerwelle, nie będzie zabierał swojego partnera w podróże do krajów, gdzie homoseksualizm; Lewica nigdy nie zgodzi się na pomnik Kaczyńskiego


Minister spraw zagranicznych Niemiec Guido Westerwelle, który jest zdeklarowanym homoseksualistą, powiedział w wywiadzie dla tygodnika "Bunte", że nie będzie zabierał swojego długoletniego partnera w podróże do krajów, gdzie homoseksualizm karany jest przez prawo.
- Chcemy wspierać idee tolerancji w świecie. Nie chcemy jednak osiągnąć odwrotnych rezultatów nieprzemyślanym zachowaniem - oświadczył szef dyplomacji. Rozmowa z Westerwellem ukaże się w jutrzejszym wydaniu niemieckiego tygodnika.

Minister powiedział, że w siedmiu krajach homoseksualistom grozi kara śmierci: w Iranie, Jemenie, Mauretanii, Somalii, Nigerii, Sudanie i Arabii Saudyjskiej.

Zapewnił następnie, że orientacja seksualna nie jest problemem. - Potwierdziło się, że obawy na ten temat były bezzasadne - dodał.

W styczniu Westerwelle udał się z podróżą do Turcji i krajów Zatoki Perskiej, w tym Arabii Saudyjskiej, bez swojego partnera Michaela Mronza. Towarzyszył mu on jednak w Japonii, Chinach i Ameryce Łacińskiej.

Obrońcy praw osób homoseksualnych apelowali do ministra, by przy okazji wizyty w Rijadzie potępił represje, jakim homoseksualiści są poddawani w królestwie.

Podróże zagraniczne Westerwellego sprowokowały kilka miesięcy temu w Niemczech zarzuty o wykorzystywanie stanowiska, w tym zabieranie w wojaże przyjaciół oraz mecenasów partii FDP. Onet.pl
----------------------------------------
Warszawski SLD: - Nigdy nie zgodzimy się na pomnik Lecha Kaczyńskiego w stolicy, podobnie jak na budowę kolejnego monumentu ku pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej, którego chce PiS.

Wczoraj w Sejmie posłowie PiS apelowali o powołanie honorowego komitetu budowy pomnika ofiar katastrofy pod honorowym patronatem matki Lecha i Jarosława Kaczyńskich. Według wicemarszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego to idea, która "może połączyć wszystkich Polaków i wszystkie środowiska w Polsce".

Jak się okazuje, wyłączając warszawskie SLD: - Nie widzimy potrzeby wystawiania kolejnego monumentu ofiarom katastrofy. Przecież pomnik ku ich pamięci powstaje na Powązkach. Jeśli już - ufundujmy tablicę, najlepiej w okolicach Sejmu, w samolocie zginęła nie tylko para prezydencka, ale bardzo wielu posłów.

Partyjni liderzy spotkali się na Rozbrat, bo jak tłumaczy Sebastian Wierzbicki, wiceszef stołecznego Sojuszu, "dalsze tolerowanie sytuacji pod Pałacem Prezydenckim może skończyć się rozlewem nawet krwi". W siedzibie partyjnej zostało postawionych kilka tez. - Streszczę je następująco: domagamy się, by Platforma i prezydent Warszawy otwarcie przeciwstawili się dalszemu kupczeniu krzyżem. Mówię tu o ultimatum obrońców, którzy chcą go wymienić wyłącznie na pomnik - wyjaśnia Wierzbicki.

Jak twierdzi, w partyjnych szeregach "czuje się niepokój". Od kilku tygodni Sojusz prowadzi bowiem obserwacje Krakowskiego Przedmieścia. Działacze incognito uczestniczyli w obu manifestacjach, regularnie chodzą także pod krzyż, by badać nastroje. - Czy mamy czekać, aż dojdzie do tragedii, ataku, użycia przemocy? Tam jest coraz gorzej, a PO i prezydent Warszawy zachowują się tak, jakby sprawa nie dotyczyła elit rządzących stolicą.

Praktycznie od początku sporu na Krakowskim Przedmieściu ratusz powtarza, że sytuację pod Pałacem może rozwiązać jedynie Kancelaria Prezydenta RP, jako właściciel terenu, na którym harcerze ustawili krzyż. Jednak SLD twierdzi, że od tygodnia nie jest to skuteczne alibi. - W trakcie przygotowań do procesji krzyż ogrodzono barierkami, centrum politycznych wydarzeń stał się chodnik. Ten należy do miasta, więc i do rządzącej tu PO i Hanny Gronkiewicz-Waltz - wyjaśnia Wierzbicki. - Nasza kolejna teza brzmi: niech przywrócą tam porządek.

Polityczną ofensywę, która wymierzona będzie głównie w koalicyjną PO, lewica planuje za kilkanaście dni, na pierwszej po wakacjach sesji Rady Warszawy. Tam działacze zamierzają ogłosić publicznie ustalenia z Rozbrat. A wśród nich - partyjne stanowisko wobec pomnika zmarłego prezydenta.

- Ponieważ pojawiają się kolejne, około PiS-owskie inicjatywy, a Platforma milczy, oświadczam jako jej stołeczny koalicjant: - nigdy nie zgodzimy się na pomnik Lecha Kaczyńskiego. Nie poprzemy w radzie miasta żadnej lokalizacji, nie zagłosujemy za choćby złotówką na takie upamiętnienie - mówi "Gazecie" lider warszawskiego Sojuszu. - Ludzi nie ocenia się za to, jak zginęli, ale czego dokonali za życia. Lewica nie widziała i nadal nie widzi w prezydenturze Lecha Kaczyńskiego zasług, które wynosiłyby go na pomniki.

Bojowo nastawiony Sojusz może mieć problemy z uzyskaniem deklaracji od stołecznej ekipy PO. Hanna Gronkiewicz-Waltz jest na urlopie. Zaś politycy tej partii mówią nieoficjalnie, że zgodnie z decyzją partyjnych liderów nie zamierzają uczestniczyć w "politycznej bójce o krzyż".

- Poczekajmy, wyciszmy się. To, co dzieje się wokół upamiętnień czy krzyża, jest czystym szaleństwem - komentuje Ligia Krajewska (PO), wiceszefowa rady miasta. - W takiej atmosferze nie zamierzamy składać obietnic ani PiS, ani lewicy. Oba ugrupowania działają na granicy przesady, niech najpierw oprzytomnieją.

Jednak, jak mówi nam nieoficjalnie jeden z polityków Platformy, krzyż ma być przeniesiony z Krakowskiego Przedmieścia z końcem sierpnia. - W PO wiemy, że może być coraz trudniej. Grupa pod krzyżem wyraźnie się radykalizuje. Nie sądzę, by pomysł wzięcia jej jesiennym chłodem, o którym mówiła m.in. Hanna Gronkiewicz-Waltz, okazał się skuteczny - kończy. gazeta.pl

Wszyscy tylko o Lechu Kaczyńskim, jak jest najważniejszym i jedyną ofiarą inni też zginęli, są nikim, wszyscy nie byli katolicy też wśród nich byli inni wyznawań i ateiści. Dziś wszyscy tak ładnie mówią o nim zasłużyli na pomnik, nie są bardziej ważniejsi osoby którzy zasłużyli na pomnik, niż on. Jak mówią cały naród płakał za nim oj nie prawda część nie płakało za nim jak ja. Za kłótnie np o samoloty czy o krzesło, za nie tolerancję był homofobem kto zakazywał paradę równości, jakaś krótka pamięć mają wszyscy przed tragedią miał niskie poparcie, a dziś wszyscy jak był super, chore to jest. Tylko krzyczy politycy PISu o pomnik itp ale też inne partie stracili swoi kolegów i koleżanek, nikt nie kłóci się tak kłóci się tak jak pis, politycy PISu mówią czemu nie leciał Tusk samolotem tym czy Komorowski, życzą śmieci innym, a ja pytam czemu nie Jarosław nie leciał z bratem. Polska polityka do chora jest, PIS i jego podani jak Rydzyk chcą zrobić polski średniowiecze i skansenem europy. Już czas wyjść z jaskini i obudzić się , wojny tylko szkodzi nam, wojna o krzyże, pomniki itp.
----------------------------------------------
Sąd Najwyższy - stosunkiem głosów 9-2 - zdecydował wczoraj, że małżeństwa jednopłciowe zawarte w stolicy, Mexico City, powinny być prawnie uznane we wszystkich 31 stanach kraju. Stany te nie mają jednak obowiązku wprowadzenia małżeństw jednopłciowych na swych terytoriach, nie wiadomo też jeszcze w jakim stopniu homomałżeństwa zostaną tam rozpoznane.

W zeszłym tygodniu świat obiegła wiadomość o innej decyzji Sądu Najwyższego, który stwierdził, że homomałżeństwa w Mexico City nie naruszają konstytucji. Na ten tydzień zaplanowana jest jeszcze dyskusja o homoadopcji - jeden z sędziów wyraził obawy dotyczące możliwej dyskryminacji dzieci wychowywanych przez homorodziców. Decyzję Sądu mocno skrytykował kardynał Norberto Rivera, nazywając nowe prawo "niemoralnym" i "nienormalnym".

 innastrona.pl

1 komentarze:

  1. Kurwa atakujesz prezydenta zajebie cię, Lech Kaczyński do bohater wielki obywatel polski, który został zamordowany przez rząd polski i przez ciebie pedale. "Lewicowcy" wyśmiewają modlących się staruszków" to draństwo. U mnie, czerwoni pedały chłopaki zawsze w takich sytuacjach macie gwarantowane lanie.

    OdpowiedzUsuń