niedziela, 8 sierpnia 2010

Belgia: Groźby śmierci pod adresem homoseksualnego polityka; "PiS to sekta z guru i własnymi świętymi"

W Belgii padają groźby śmierci pod adresem polityka, który jest najpoważniejszym kandydatem na premiera i przyznaje sie do homoseksualizmu. Na razie nie ustalono, kto jest autorem listów z pogróżkami.

Elio Di Rupo nie ukrywa swojego homoseksualizmu i jeżeli zostanie premierem, będzie pierwszym szefem rządu otwarcie przyznającym się do tej orientacji seksualnej. Groźby zostały przesłane redakcji flamandzkiej telewizji VTM - w imieniu Allaha. W liście grożono politykowi śmiercią, jeżeli śmiałby zostać premierem.

Groźby wywołały szok w Belgii, która uważa się za jeden z najbardziej tolerancyjnych krajów na świecie.

W Belgii uznane są małżeństwa homoseksualne, a także adopcje dzieci przez geje i lesbijki. Politycy przypominają, że w niektórych krajach muzułmańskich homoseksualizm uważany jest za przestępstwo i kara się go nawet śmiercią.

Groźby pod adresem Di Rupo traktowane są poważnie, jednak politykowi nie przydzielono specjalnej ochrony.
źródło  RMF FM
--------------------------------------------
PiS nie jest normalną opozycją, a sektą polityczną, posiadającą guru, misję i własnych świętych. To raczej ruch wywrotowy, który próbuje nie tyle polepszyć III RP, co ją zburzyć - mówi w rozmowie z „Newsweekiem” wybitny znawca polskiej historii profesor Norman Davies. Zdaniem historyka, fenomen wojny polsko-polskiej to bańka mydlana, która za jakiś czas pęknie.

Każda partia ma swoich „krzykaczy”, którzy obrażają i przesadzają, ale Don Palikot-Kiszot nie jest jedynym rycerzem walecznym na polu bitwy. Moim zdaniem źródła awantur trzeba szukać w jednej formacji (jeśli nie u jednego człowieka), która ruszyła do walki zaraz po wygranych wyborach w 2005 roku - kontynuuje Davies.

Uważa on, że formacja ta rzuca najboleśniejsze zarzuty na przeciwników i równocześnie narzeka, że ona sama jest ofiarą „brutalnego ataku”. - Nie wolno określać dawnych kolegów z Solidarności jako tych, którzy stoją „tam gdzie stało ZOMO” i jeszcze mieć pretensje do uczciwej debaty politycznej - dodaje.

Dalej profesor wspomina: "11 kwietnia staliśmy już z żoną godzinami przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie. To właśnie ja, w kolejnych wywiadach dla CNN, BBC i innych anglojęzycznych stacji, mówiłem światu o wspaniałej solidarności narodu polskiego w żałobie. BBC World Service pokazywał te moje analizy co godzinę, chyba przez dwie doby. Bardzo mnie więc rani ostatni widok z tego samego miejsca, gdzie grupka fanatyków uderza w tę solidarność, forsując swoje dziwaczne poglądy i starając się wpływać na resztę Polaków – opowiada brytyjski historyk profesor Norman Davies. źródło WP.PL

0 komentarze:

Prześlij komentarz