Zapowiedzi Chaz Bono, córki słynnej piosenkarki Cher, sprzed kilku miesięcy o planowanej zmianie płci nie okazały się czczym gadaniem. Wszystko wskazuje na to, że Cher ma już... syna O sprawie doniósł portal telewizji E! Entertainment. - Wygląda na to, że transformacja Chaz dobiega końca - poinformowali dziennikarze prezentując najnowsze zdjęcia, na których córka Cher wygląda rzeczywiście już jak mężczyzna. Na razie jednak nie wiadomo czy to już skutek odbytej operacji zmiany płci, czy też efekt terapii hormonalnej i... wizyty u fryzjera. Kilka miesięcy temu Cher zapytana o tą kontrowersyjną sprawę zapewniła, że wspiera córkę w ciężkiej drodze transformacji w mężczyznę.
Film opowiada historię Bobbiego Griffitha (Ryan Kelley), młodego homoseksualisty, który aby zyskać akceptację głęboko wierzącej matki Mary Griffith (Sigourney Weaver), staje się aktywnym członkiem religijnej wspólnoty prezbiteriańskiej. Kościół prezbiteriański jednakże nie akceptuje homoseksualizmu i chłopak, w wyniku nietolerancji, popełnia samobójstwo. Śmierć syna staje się dla Mary Griffith podstawą głębokiej wewnętrznej przemiany. Film powstał na podstawie prawdziwej historii, opisanej w powieści Leroya Aaronsa z 1995 r. pod tym samym tytułem.
Co powoduje homofobia i nie akceptacja ludzi, nie dawno raport że młodzi homoseksualne osoby popełniają samobójstwo i mają problemy z narkotykami. Powoduje wszystko że dochodzi do tragedii wina jest homofobia i i nie akceptacja ile trzeba ofiar jeszcze żeby, zaakceptowano nas homoseksualne osoby taki jak Boby Griffiths czy Matthew Shepard jest codziennie czy osoby które mówią o szacunku jak kościół naprawdę szanują czy to ludzie gdzie dla sławy i kasy mówią tak o miłości fanatyzm religijny jest najgorszy, trzeba zwalczyć z nim tylko uda się do zależy od każdego nas.
Pedro Zamora, właściwie Pedro Pablo Zamora y Díaz (ur. 29 lutego 1972, zm. 11 listopada 1994) kubańsko-amerykański aktywista gejowski, który jako tzw. "osobowość telewizyjna" – prowadził (m.in w MTV) kampanię na rzecz zwrócenia społecznej uwagi na problematykę HIV/AIDS. Życiorys
Urodził się w Diezmero na obrzeżach Hawany (Kuba) jako ósme dziecko w rodzinie. Jego ojciec, Hector, był rewolucjonistą u boku Fidela Castro. Gdy zmienił poglądy polityczne, rodzina Zamora popadła w niełaskę władz. Po wielu latach życia w nędzy w 1980 roku udało się im dostać do Stanów Zjednoczonych.
O swym zakażeniu wirusem HIV Pedro Zamora dowiedział się przez przypadek. W 1989 roku oddał krew dla Czerwonego Krzyża – po miesiącu otrzymał pismo z informacją, że nie przeszła ona testów. Mimo usilnych starań, pism i próśb dopiero po sześciu miesiącach przebadano go ponownie i 9 listopada 1989 roku dowiedział się, że jest nosicielem wirusa HIV.
W początkowym okresie przeżył głębokie załamanie, podobnie jak jego rodzina. Wreszcie przełamał się i dołączył do grupy zajmującej się chorymi. Nauczył się żyć z wirusem i tego samego zaczął nauczać innych. Następnie zaczął zgłaszać się do stacji telewizyjnych, by za ich pośrednictwem prowadzić kampanię profilaktyczną. Korzystał także z każdej okazji, by wygłaszać wykłady na ten temat: w kościołach, salach gimnastycznych, szkołach. Rozgłos przyniosły mu przeprowadzone z nim wywiady przez Geraldo Riverę, Phila Donahue i Oprah Winfrey. Stał się jednym z najbardziej znanych aktywistów, których celem było uchronienie młodych ludzi przed HIV i AIDS. Zwrócił na siebie uwagę prezydenta USA Billa Clintona, który w przemowie do Kongresu wspomniał o nim omawiając kwestię chorych. Clinton oddał mu także hołd po jego śmierci, która nastąpiła 11 listopada 1994 roku. Zamora żył zaledwie dwadzieścia dwa lata.
Pasjonował się komiksem, sam kilka stworzył. Po jego śmierci wydano jego "rysunkową" autobiografię: Pedro and Me: Friendship, Loss, and What I Learned, którą bardzo wysoko ocenili wielcy twórcy komiksów (m.in. Frank Miller).
Po własnym udziale w telewizyjnym programie The Real World San Franscisco spotykał się z Seanem Sasserem, także działaczem społecznym, którego następnie poślubił. On i Sasser pozostali parą aż do śmierci Zamory.
59 ulica w Miami otrzymała nazwę "Pedro Zamora Way".
Pochodzę z Kuala Lumpur w Malezji. Jest to islamski kraj w skład którego wchodzą różne narodowości: Malajczycy, Chińczycy, Indianie i inne. Szanujemy siebie nawzajem mimo wielu różnic kulturowych, religijnych i etnicznych. Jeżeli jednak chodzi o homoseksualizm jest to zupełnie inna historia. Ogólnie mówiąc – żyjemy w ukryciu. Wyjście z ukrycia oznacza tutaj, że dana osoba ma odwagę spotykać innych gejów a także akceptuje siebie jako geja. Nie oznacza to, że możemy o tym powiedzieć naszym znajomym heterykom lub rodzinie. Tylko rzadko zdarzają się wyjątki.
Kuala Lumpur jest jest nowoczesną stolicą Malezji. Tutaj znajdują sią słynne bliźniacze wieże KLCC. Ostatnio 31 sierpnia świętowaliśmy 52 rocznice niepodległości kraju. Jestem dumny z postępów jakie zrobił mój kraj. Jednak mam uczucie, że wolność nie jest dla Malezyjczyków. Koncept „jedna Malezja” nie jest dla wszystkich. Nasz kraj jest pod ciężkim wpływem islamskich praw i kodeksu karnego sekcja 337A dla innowierców.
Społeczność gejowska jest często bezpośrednio i pośrednio nękana przez media, które gonią za sensacją w celu zwiększenia oglądalności. Efektem są akcje policji skierowane przeciwko gejom. Obława policyjna w 2006 roku została opublikowana w “Malay Mail”. Akcje te, pokazywane w telewizji umacniają negatywny stosunek do homoseksualizmu jako coś niemoralnego. Do tej pory tylko kilku dziennikarzy napisało o szacunku do mniejszości seksualnych postrzegając to jako część różnorodności naszego kraju.
Ostatnio nawet homoseksualizm był kojarzony z H1N1 (świńska grypa). Tak, dobrze czytacie (geje i H1N1). Na szczęście po długich zmaganiach, rząd usunął te śmieszne oświadczenia z blogu. Przeczytajcie to.
Co dla nas oznacza wolność?? Jesteśmy obywatelami tego kraju. Płacimy podatki i jesteśmy odpowiedzialni tak jak wszyscy. Oddychamy tym samym powietrzem. Ciężko pracujemy. Jesteśmy dumni z bycia Malezyjczykami. Co chcemy? Chcemy i zasługujemy na uczciwe traktowanie. Nie chcemy być szykanowani i kojarzeni i pewnymi stereotypami. Nie chcemy być postrzegani jako ci źli. Chcemy zmienić prawo, które nasz szykanuje. Odczepcie się od nas!!!
W ostatnich latach było wiele napadów na miejsca spotkań mniejszości seksualnych.Kilka lat temu w regionie Penang władze rozpoczęły kampanię “zero tolerancji”. Oznajmili z dumą, że “homoseksualizm nie jest stylem życia akceptowanym w naszej społeczności. Musimy coś zrobić aby to wykorzenić”. Boże, kiedy to przeczytałem byłem załamany. Jestem bardzo rozczarowany, smutny i zły, że są jeszcze tacy ciemnogrodzcy w nowoczesnym świecie. Nie jesteśmy tłumem, który można po prostu usunąć. Jesteśmy ludźmi z krwi i kości. Mamy też uczucia. Mamy prawo do życia na tym świecie. Jeżeli jest to grzech, za kogo oni się mają aby nas za to karać?? Oni to nie Bóg.
Podczas obław w saunach i innych miejscach spotkań wielu gejów było aresztowanych. Policja użyła prezerwatyw jako dowodów na rzekome seks imprezy jakie maiły tam miejsce. W praktyce oznacza to, że właściciele klubów obawiają się dostarczać prezerwatywy co jest niezgodne z kampanią bezpieczny seks jaką prowadzi fundacja PT (Różowy trójkąt).
W Kuala Lumpur było ostatnio wiele obław na kluby gejowskie. Słyszałem, że aresztowano wiele osób, byli oni szykanowani i spisani. Tak słyszałem. Nie wiem czy jest to do końca prawda. Mam nadzieję, że nic im nie jest. Policja zatrzymała kilka kilka dowodów, które pozwoliły na zamknięcie klubu. Tego rodzaju szykany zmusiły ostatnio organizatorów do odwołania wszystkich imprez. Mieliśmy w planie obchodzić dzień niepodległości w klubie. Niestety odwołano wszystkie imprezy a za powód podano względy bezpieczeństwa. Byłem naprawdę rozczarowany i zły. Zasługujemy na aby móc świętować dzień niepodległości na swój sposób.
W naszym kraju wyjście z ukrycia nie jest łatwe. Związane jest z tym zbyt wiele wyzwań jak nasze uczucia, rodzina, praca a także nasze małe środowisko. Poza tymi osobistymi rozterkami napotykamy na jeszcze większe wyzwanie jakie są prawa, które nas krzywdzą ponieważ mamy inną orientację.
Politycy często mówią, że homoseksualizm to styl życia, wybór a także wpływ otoczenia. Nigdy nie przyznają, że tacy się urodziliśmy. Obecnie prowadzi się na całym świecie wile badań na temat homoseksualizmu. Czy oni nie umieją czytać? Większość z nas wie już o tym od dzieciństwa. Od dziecka wiedziałem, że byłem inny a w tym czasie nie było nic takiego w telewizji co mogło by wpłynąć na bycie gejem.
Niedługo ukończę 29 lat i mam nadzieję, że wszystkie te anty gejowski akcje dobiegną końca. Jak na razie zostaje to tylko życzeniem, które prawdopodobnie nigdy się nie spełni. Kto nam pomoże? Niestety problem ten jest postrzegany jako sprawy wewnętrzne (planetromeo.com)
Uważamy się za bardzo nowoczesnych, wyzwolonych, idących z duchem czasu- z tolerancją jednak wciąż mamy problemy. Dlaczego nie potrafimy zaakceptować „inności” spotykanych przez nas ludzi? Co jest takiego w gejach czy lesbijkach, że nie umiemy zaakceptować ich orientacji? Wytykamy palcami i oglądamy się za nimi i szydząc między sobą nie możemy przeżyć, że bezkarnie chodzą po ulicach epatując swoją indywidualnością.
Temat homoseksualistów od dawien dawna zaprząta nam głowę. Kiedyś jednak może aż tak bardzo nam to nie przeszkadzało, ponieważ nie obnosili się oni jeszcze ze swoją innością, krępowali się wychodzić za rękę na ulicę i zwracać na siebie uwagę. Czasy się jednak zmieniają i każdy z nas chce być traktowany na równi. Polacy uważają się za tolerancyjnych i wbrew pozorom nie wydaje nam się, że potrafimy czegoś nie akceptować. Jeżeli tylko coś nie dotyczy bezpośrednio nas samych powinno również nas nie interesować. Jest inaczej.
Boimy się towarzystwa geja, lesbijki czy biseksualisty. Nie dociera do nas jak można w ogóle nie być heteroseksualnym? Przecież to normalne. Od wieków tak było, że mężczyźni i kobiety skazani są na dobieranie się w pary i wchodzenie w związki. Czujemy niesmak, gdy na filmach reżyser przedstawia scenę, gdzie całuje się dwóch facetów. Z kobietami jest już inaczej- jakoś łatwiej nam znieść widok przytulających i całujących się dziewczyn. To już bardziej naturalne. Kobiety są bardziej uczuciowe, ekspresyjne i romantyczne. Często nawet z przyjaźni łapią się za ręce, wspierają i potrzebują swojej bliskości. Dwóch mężczyzn już jakoś ciężej nam zaakceptować.
Nigdy nie zapomnę jak wzruszył mnie film pt.” Tajemnica Brokeback Mountain” z Heath’em Ledger’em i Jake’m Gyllenhaallem. Obydwoje chcą uciec od prawdy, że tak naprawdę są gejami i darzą się już nie tylko uczuciem przyjaźni, ale i miłości i zakładają rodziny. Stają się głowami domu, mają dzieci. Coś jednak w dalszym ciągu ciągnie ich do siebie i od czasu do czasu spotykają się na dalekim odludziu w górach, by pobyć trochę czasu tylko we dwoje. Wiedzą i czują, że to, co robią jest złe i nigdy nie zostanie zaakceptowane przez ich bliskich. Tych, którzy jeszcze nie widzieli tej ekranizacji zachęcam do jej obejrzenia. Film jest przejmujący i pełen uczucia.
Pewnie wielu z Was się wzruszy, ale czy zmieni to nasze zdanie na temat odmiennej orientacji? Czy przestaniemy się za nimi oglądać i czy przestanie być to dla nas temat tabu? Nie wydaje mi się. Wciąż wywołuje w nas to wiele emocji. Może faktycznie młodzież stara się być bardziej wyluzowana i nie daje po sobie poznać, że dziwią ich anomalia tego świata. Starszym ciężej jest nadążyć za zmieniającą się ciągle presją społeczeństwa i modą na nowe związki tej samej płci. To głównie starsi są przeciwni legalizacji homoseksualnych związków?
Nie chcę mówić, że jest mi to obojętne i każdy może sobie robić w tym kraju, co chce. Nie twierdzę, że legalizacja małżeństw homoseksualnych jest dobra. Że adopcja przez nich dzieci będzie dobrym rozwiązaniem. Denerwują mnie jednak puste słowa i protesty przeciwko gejom czy lesbijkom. Przecież oni też mają prawo żyć. Przecież są normalnymi ludźmi, którzy potrafią kochać, wzruszać się i pomagać innym. Pewnie nie jeden gej potrafiłby być bardziej wyrozumiały i dobry dla niejednej kobiety, która tkwi teraz w związku z mężczyzną, który jej nie rozumie lub, co gorsza potrafi podnieść na nią rękę po pijaku. Nie od dziś jest nam znane twierdzenie, że „gej to najlepszy przyjaciel kobiety”. Pewnie ziarnko prawdy w tym jest, bo psychika geja bardziej przypomina psychikę kobiety niż mężczyzny. Jest bardziej czuły i emocjonalny niż typowy facet. Są także i tacy, którzy kobiet się boją i od nich stronią. Większość projektantów mody, znanych stylistów czy artystów jest odmiennej orientacji. Jedni kobiety traktują na równi sobie, a drudzy sprowadzają je jedynie do wieszaka, na którym mogą podziwiać swoje kreacje. Nie możemy jednak uogólniać. Homoseksualiści są i będą żyć w naszym kraju, ba! na całym świecie. Nie uciekniemy od nich. Nie wyplewimy ich tak po prostu z naszego globu! Nie traktujmy ich jak problem społeczny, czy zwykłą zarazę. Nauczymy się żyć ze świadomością, że istnieją tacy ludzie i nie warto ich oceniać jedynie po ich upodobaniach. Nie to w końcu jest najważniejsze. (żródło:www.female.pl]
nie tolerancja szkodzi nam dyskryminacja nas osób homoseksualny z świata doprowadza się nas do alkoholizmu i depresji. Raport Młodzi homoseksualiści i biseksualiści częściej cierpią na depresję, i częściej próbują się zabić - wynika z badań naukowców z Auckland University. Częściej niż osoby heteroseksualne nadużywają również alkoholu i narkotyków. Na depresję cierpi aż 30 proc. przedstawicieli mniejszości seksualnych, pięć razy częściej niż ich rówieśnicy decydują się także na popełnienie samobójstwa - twierdzą naukowcy. kogo jest wina że młodzi homoseksualne osoby zabijają się naszych przeciwników zabraniają zakazują wyzywają nas. To nie pierwszy raport co powoduję homofobia i nie tolerancja wobec nas. Zazwyczaj można ich spotkać stojących z transparentami krzyczącymi wielkimi literami, że Bóg nienawidzi homoseksualistów, a takich jak oni, kocha a więc jeśli jesteś po stronie "tamtych" masz do wyboru, że staniesz się jednym z nich, albo Bóg pośle ciebie z radością do piekła. Ci religijni dobrzy chrześcijanie udzielają sobie niepisanego prawa do nienawiści i odrzucania osób, które nie mieszczą się w ich kryteriach rozumienia religijnego lub moralnego. Zupełnie ignorują nakaz Jezusa o miłowaniu nieprzyjaciół zamieniając go w nienawiść, krzywdę, a nawet w zniszczenie swoich nieprzyjaciół. W tym miejscu nie chciałbym robić chronologicznej listy z historii chrześcijaństwa, gdzie na porządku dziennym były stosowane tortury i morderstwa tych wszystkich, którzy mieli odmienne poglądy od oficjalnie uznawanej doktryny. To, co w tych faktach mnie fascynuje, to nie to, co się stało, ale dlaczego to się stało i nadal się dzieje? Dlaczego naśladowcy Chrystusa uważali i uważają, że prześladowanie innych jest ich chrześcijańskim obowiązkiem? Takie postawy eksponują fundamentalny fakt niezrozumienia nauki Chrystusa i w ogóle istoty chrześcijaństwa. Działania i zachowania ludzi o takich postawach sugerują, że tylko poprzez brutalne traktowanie innych ich idea chrześcijaństwa może przetrwać i przynieść światu upragniony raj. przemoc wobec nas osób homoseksualny jest zamykane oczy podobnie jest przemoc wobec kobiet akceptacja biciem żony przez męża jest akceptowane. Większość nas akceptuje przemoc i zamyka oczy. Jezus swoim życiem i nauką zademonstrował, że kocha i szuka tych wszystkich, którzy są odrzuceni i uważani przez innych jako nie godni ich uwagi i miłości. Niestety wielu chrześcijan nie jest w stanie przyjąć tą prostą Chrystusową teologię i etykę akceptacji, łaski, miłosierdzia i miłości. Zaskakujący jest fakt, że stan umysłu ofiar nie należy do rzadkości wśród nastoletnich. Wprawdzie badania nie są w pełni wiarygodne, ale według najnowszych odkryć tacy nastolatkowie są od 3 do 7 razy bardziej narażeni na popełnienie samobójstwa W Ameryce (gdzie dostępne są najświeższe statystyki) każdego roku dochodzi do 1500 5000 „udanych" samobójstw nastolatków ofiar Oznacza to, że tacy nastolatkowie próbują popełnić samobójstwo co 35 minut, a co 6 godzin taka próba kończy się tragicznie. O to co kończy poniżanie inny pokazanie że są gorsi od inny o to wasza miłość chodzicie do kościoła a za plecami poniżacie inny macie czyste ręce. mam na prawdę dość głupi docinków nie tylko tu też w realnym życiu zastanówcie się co robicie ale dla kata kto zabija zniszczył kogoś po zrobił dobrze po Bóg tak chcę na prawdę żeby ludzi niszczyć poniżać oj mylicie się Prze Panem naszym w niebie co powiedzie robicie dla Boga do oj w szoku byliście by drzwi bram będą zamknięte do niebios dla was mówcie jak można po chodziliście do kościoła itp ale nie są ważne co robicie na pokaz tylko co ukryciu Boga nie oszukacie człowieka tak Pamiętajcie o tym kto jest inny do cie poniżają chore najgorsze to że to osoby religijne nie zabijamy to nas wyzywają że my jesteśmy nienormalni. Czy przemoc będzie walka czy akceptacja do zależy od nas wstaniemy i powiedzmy stop przemocy tylko ile to zrobią oraz naszym kraju polska homofobia jest bardzo związana z polityką i religią. Tak głośno walczą o prawa nie narodzony ale o żywy nie chcą ich tylko poniża żywy osób przykra prawda. To skutki zastraszania i izolacji w jakiej żyją ci młodzi homoseksualiści. Szkoła musi bardziej uczyć tolerancji i piętnować przejawy dyskryminacji powiedział Nathan Brown z The New Zealand Aids.
Zapraszamy na spotkanie założycielskie Grupy Inicjatywnej KPH Opole w poniedziałek 26 października o godzinie 17.00 W poniedziałek 26 października w DS Kmicic w sali samorządu studenckiego na ul.Grunwaldzkiej 31 w Opolu odbędzie się otwarte spotkanie założycielskie Grupy Inicjatywnej KPH Opole,na które serdecznie zapraszamy. Spotkanie skierowane jest do osób zainteresowanych zakładaniem lub współtworzeniem oddziału w województwie opolskim. Gośćmi spotkania będą: Mirka Makuchowska sekretarz KPH,odpowiedzialna za rozwój oddziałów lokalnych, oraz Marta Tryba koordynatorka ds. wolontariatu,współodpowiedzialna za powstawanie nowych oddziałów lokalnych.
Osoby zainteresowane wolontariatem w grupie inicjatywnej KPH Opole proszone są o kontakt: wolontariat@kph.org.pl
Trzy tysiące osób żegnało w Dublinie Stephena Gately'ego. Wokalista Boyzone zmarł dokładnie tydzień temu na Majorce. Miał 33 lata.
Pogrzeb wokalisty Boyzone odbył się w kościele St Laurence O'Toole Church.
Na uroczystościach, oprócz rodziny Gately'ego i członków grupy pojawiły się tłumy fanów.
- Świat stracił jedną z najjaśniejszych swoich gwiazd, my straciliśmy brata - tymi słowami żegnał przyjaciela Ronan Keating z Boyzone. - Będziemy (żyć dalej), ale bez niego już nigdy nie będzie tak samo. Zawsze młody i niezapomniany. Człowiek, przyjaciel, brat (...) i bohater. Naprawdę będzie mi ciebie brakować. Wiemy że znalazłeś spokój. Idealny spokój - kontynuował Keating.
Stephen Gately zmarł w minioną sobotę podczas pobytu na Majorce.[tvn24]
......Powiedziałaś kiedyś, że lesbijki są dyskryminowane przez gejów.
Jeżeli w ogóle mowa o osobach homoseksualnych, to o gejach. Nawet w dłuższych artykułach nie pada słowo "lesbijka".
I co? Także homofaceci pchają się do mediów, rządzą, grają ważniaków?
Coś takiego. W naszych portalach piszą tylko geje. Jest sporo gejów mizoginów. Jeżeli taki bierze do ręki czasopismo gejowsko-lesbijskie, to strony lesbijskie wyrywa. To kwestia zinternalizowanej homofobii.
więcej http://wyborcza.pl/1,76842,7130421,Lesbijka_to_nie_gej.html?as=1&ias=5&startsz=x
do prawda większość portali czy homoseksualne czy ogólne piszą np małżeństwa gejów a nie i lesbijek lub homoseksualne, podobnie jest z paradami piszę parada gejów tak jak lesbijki nie idą czy nie żenią się. Raz już pisała Yga dziennikowi że nie piszą lesbijka a zdarza się że robią podobny błąd jeszcze, z drugiej strony media rzadko zapraszają lesbijkę niż geja ale też jawny lesbijek i same nie potrawą wejść do grona po sami geje i podtrzymują nie chcą pozwolić. Oraz żyjemy kraju partichanym gdzie słowo kobiety heteroseksualnej czy homoseksualnej nie liczy się kurt jest męskości, dla część społeczeństwa lesbijka jest tylko fantazją mężczyzny heteroseksualnego, że lesbijka nie tylko uprawia seks z kobietą i też mężczyzną, pornografia heteroseksualna tak pokazuję lesbijkę jak powiedziała Yga "Nie miłość To są pornograficzne fantazje o lesbijkach, które mają stymulować mężczyzn heteroseksualnych. Na ekranie te kobiety się miziają, tak żeby jak najwięcej było widać, co ma podniecać facetów. A potem dochodzi do stosunku z udziałem mężczyzny, który jakimś cudem zwykle się w takim filmie pojawia." przemysł porno dyskryminuje i źle pokazuję lesbijek.
Pop diva Mariah Carey miała zastrzyc na jej scenę weszli para gejów jeden się oświadczył się swojemu partnerowi, odbyło starzenie w sobotę we Las Vegas. jak informuje advocate,
więcej na
http://www.advocate.com/Arts_and_Entertainment/Entertainment_News/Their_Vision_of_Love/
Coming Out Day (Dzień coming outu) – jest obchodzony w USA i obserwowany międzynarodowo corocznie 11 października.
Został ustanowiony w 1988 roku i upamiętnia marsz osób LGBT w Waszyngtonie, który odbył się rok wcześniej i zgromadził około 500 000 osób domagających się zrównania ich praw. Święto to, choć zostało ustanowione w Stanach Zjednoczonych, jest również obserwowane międzynarodowo, między innymi w takich krajach jak: Szwajcaria, Niemcy, Kanada, Irlandia i Wielka Brytania. Od 2008 roku 11 października jest Dniem Coming Outu także w Holandii.
W USA, skąd pochodzi to święto, nosi ono nazwę Narodowy Dzień Coming Outu po naszemu wyjściem z szafy.
Badania statystyczne wykazują, iż osoby heteroseksualne, które znają geja lub lesbijkę, wykazują bardziej pozytywną postawę wobec osób homoseksualnych jako grupy oraz częściej akceptują ich prawa. Przykładowo w 2008 roku w Polsce poparcie dla wprowadzenia rejestrowanych związków partnerskich deklarowało 27% populacji ogólnej, a w grupie znających osobiście geja lub lesbijkę - 70%.
Osoby heteroseksualne ujawniają swą orientację „naturalnie”, bezwiednie, mimochodem. Jest ona traktowana jak oczywistość, jak powietrze. Jakaś dziewczyna napomyka o zakupach, które robiła ze swym chłopakiem, facet wspomina o wakacjach z żoną – i już wiemy, że to heretycy. Nie muszą wcale mówić: „jestem hetero!”
Dla nas - gejów/lesbijek powiedzieć „jestem gejem/lesbijką” to wielka sprawa. Często sprawa wagi życiowej; coś, czego nie sposób zapomnieć. Dla nas bycie gejem/lesbijką jest czymś tak samo naturalnym, jak dla heretyków bycie heterykami, a jednak powiedzenie „jestem gejem/lesbijką” jest nie tylko zwykłą informacją o sobie, ale również aktem sprzeciwu wobec obowiązujących homofobicznych norm, wg których bycie homoseksualnym jest powodem do wstydu, pogardy. Aktem odwagi bycia sobą.
Pierwszym i najważniejszym coming outem jest coming out „wewnętrzny” – powiedzenie samemu sobie do lustra „jestem gejem/lesbijką”.
Dużo. Ale są i tacy homoseksualiści, który umierają w zakłamanej heteromasce. Niesławny nowojorski adwokat Roy Cohn, (później ukazany sztuce i serialu telewizyjnym „Anioły w Ameryce”) twierdził, że nie jest homoseksualny, że „tylko sypia z mężczyznami”. Wszechobecna homofobia wyniosła niejednego homoseksualistę na szczyty hipokryzji.
Ujawnienie się przyjaciołom jest chyba stosunkowo najłatwiejsze; w końcu przyjaciół sami – w przeciwieństwie do rodziny – wybieramy
Z rodziną sprawa jest trudniejsza – wielu z nas ma pecha i dorasta w rodzinach skrajnie homofobicznych (szczęściarze wychowują się w atmosferze homofobii typu „light” a absolutne wyjątki dorastają w niehomofobicznym albo wręcz antyhomofobicznym raju). Jeśli przypadkiem rodzice są też „głęboko wierzącymi katolikami” coming out często zamienia się w dramat.
Być odważnym nie oznacza nie bać się. Odwaga to robienie rzeczy, których się boimy. Aktem autentycznej odwagi dla geja lub lesbijki jest coming out.
Coming out to wreszcie proces dojrzewania do życia w zgodzie z samym sobą, czyli niewstydzenia się przed innymi własnych uczuć do drugiej osoby. To gotowość obrony własnego prawa do miłości.
Stephen Gately miał zaledwie 17 lat, gdy - jako członek boysbandu Boyzone - stał się idolem nastolatek. W sobotę w wieku 33 lat zmarł na Majorce.
Wyszedł na kilka drinków, wrócił do domu, położył się spać i już się nie obudził, informuje BBC. Koledzy i menadżer Boyzone, który po kilku latach przerwy znów zaczął razem grać w 2007 r., są zdruzgotani.
Menadżer zespołu jeszcze w poniedziałek widział się Gatelym. - Jestem zdruzgotany, w kompletnym szoku - tłumaczył Louis Walsh. Pozostali koledzy z zespołu zapowiedzieli, że polecą na Majorkę, by towarzyszyć Gately'emu.
Gately na hiszpańskiej wyspie spędzał wakacje ze swoim partnerem - w 1999 r. ujawnił, że jest gejem - i przygotowywał się do kolejnych występów. Oprócz koncertowania z Boyzone, muzyk w ostatnich latach próbował również sił w karierze solowej.
Dodatkowo stanął na deskach teatrów, gdzie występował w musicalach. Pojawił się także w popularnych telewizyjnych programach, jak chociażby brytyjska wersja "Tańca na lodzie".
W swoim ostatnim wpisie na Twitterze z 6 października napisał, że "jest ciągle
zajęty", ale skupia się na zakończeniu swojej książki, więc potem może być spokój.
Jesteśmy całkowicie zrozpaczeni - oświadczył menadżer Boyzone, Louis Walsh. - To kompletny szok. Dopiero co widziałem się z nim czas w poniedziałek podczas ceremonii wręczenia nagród. Nie wiemy jeszcze, co się stało. Był wspaniałym człowiekiem.
Był naszym przyjacielem i bratem - dodali koledzy Gatleya z zespołu. - Kochamy cię i będziemy za tobą tęsknić.
Wokalistę opłakują również przyjaciele i znajomi z innych grup. - Rozsiewał mnóstwo pozytywnej energii i był pełnym pasji wykonawcą - stwierdzili koledzy z Westlife.
Na wieść o tragedii komik i aktor Stephen Fry napisał na swoim koncie na Twitterze: "Właśnie doszły do mnie smutne informacje na temat kochanego Stephena Gatleya. To szok. Był kochanym i uroczym człowiekiem. Wszyscy będziemy za nim bardzo tęsknić".
Dziennikarz muzyczny Paul Gambaccini tragiczne wieści przyjął z takim samym smutkiem: "To nie tylko zawodowa, ale i osobista tragedia".
Koledzy z Boyzone: Ronan Keating, Keith Duffy, Mikey Graham i Shane Lynch, udali się już na Majorkę, gdzie Stephen Gately przebywał na wakacjach razem ze swoim partnerem Andym Cowlesem.
tvn24
Od środy na ulicach Olsztyna wiszą plakaty z hasłem "Ujawnij się". Kampania ma zachęcać osoby homo- i biseksualne do wychodzenia z ukrycia (ang. Coming Out) i ujawnienia społecznie swojej prawdziwej tożsamości.
Akcję, z okazji Międzynarodowego Dnia Wychodzenia z Szafy, zorganizował olsztyński oddział Kampanii Przeciw Homofobii. Dzień ten przypada na 11 października - został ustanowiony w 1988 roku i upamiętnia marsz osób LGBT w Waszyngtonie, który odbył się rok wcześniej i zgromadził około 500.000 osób domagających się zrównania ich praw. Święto to, choć zostało ustanowione w Stanach Zjednoczonych, jest również obserwowane międzynarodowo, między innymi w takich krajach jak: Szwajcaria, Niemcy, Kanada, Irlandia i Wielka Brytania. Od 2008 roku 11 października jest Dniem Coming Outu także w Holandii.
Kampania prowadzona jest głównie na terenie kampusu uniwersyteckiego i w olsztyńskich klubach. kampaniespoleczne.pl
Dziś odbyło się poznawcze spotkanie KPH opole rozmowy na temat co myślą o powstającym oddziale pod koniec października oficjalnie będzie zarejestrowane KPH Opole oficjalnie do Marta Tryba z Wrocławia stwarza oddział opolu, teraz było spotkanie poznawcze na początek jakie plany, czy warto itp. Przyszło 12 osób na pierwszy początek nie źle po jakie jest opole, gość specjalny Marzanna Pogorzelska. Spotkanie miłej atmosferze mamy chęć coś robić żeby było inaczej u nas w opolu/opolskim żeby nie było na chęcią skończyłoby ale widać część do może coś z tego zrobić.
Zapraszamy inny do współpracy KPH Opole wolontariat@kph.org.pl
Ataki na osoby odmiennej orientacji seksualnej są federalnymi "przestępstwami z nienawiści". Izba Reprezentantów USA uchwaliła w piątek stosowną ustawę większością głosów 281 do 146. Ataki na homoseksualistów umieszczono dzięki temu w tej samej kategorii, co ataki motywowane nienawiścią rasową, etniczną lub religijną. Kryminalizacja ataków na homoseksualistów i transseksualistów pozwoli władzom federalnym ścigać przypadki przemocy wobec tych osób, w razie gdyby lokalne organy ścigania nie podjęły stosownych działań.
11 lat czekania
Środowiska homoseksualne od wielu starały się przeforsować taką ustawę. Po raz pierwszy taką inicjatywę wysunięto w 1998 r., po zabójstwie młodego geja Matthew Sheparda, zamordowanego z powodu swej orientacji seksualnej. Dziś jednak środowiska gejowskie mają z czego się cieszyć.
Ustawa musi zostać jeszcze przyjęta przez Senat. Tam jednak nie powinno być problemu, ponieważ demokraci mają w izbie wyższej Kongresu jeszcze większą przewagę nad konserwatywnymi republikanami
Dwaj młodzi mężczyźni, Dean Gardner i Jason Fender, kręcili się wieczorem po jednej z głównych ulic walijskiego miasta Swansea. Byli pijani i agresywni, obrażali i zaczepiali przechodniów - czytamy w "Daily Mail".
W pewnej chwili spostrzegli idealne ofiary: parę transwestytów w spódnicach i na wysokich obcasach. Rzucili się na jednego z nich. Nagle wszystko przestało toczyć się po ich myśli. Skąd mogli wiedzieć, że przebierańcy w różowych perukach na co dzień zajmują się walkami w klatkach?
Drugi z napadniętych doskoczył do chuliganów, zadał kilka błyskawicznych ciosów i powalił ich na ziemię. Ten, którego zaczepili, dołożył od siebie jeszcze parę kopnięć. Potem transwestyci zabrali upuszczone torebki i oddalili się.
Napastnicy z trudem podnieśli się z chodnika. Wkrótce potem - dzięki nagraniu z kamery przemysłowej, które obejrzeć możecie poniżej - zostali schwytani przez policję i postawieni przed sądem. Za chuligańskie wybryki skazano ich na cztery miesiące prac społecznych i nadzoru policyjnego.
Transwestyci walczący w klatkach musimy przyznać, że o czymś takim dotąd nie słyszeliśmy. Ciekawe, czy mistrzów sztuk walki w różowych perukach i pończochach jest więcej? Jeśli tacy jak oni przyjadą w przyszłym roku do Warszawy na wielki festiwal LGBT, to nasi łysi młodzieńcy mogą znaleźć się w nie lada tarapatach.
Toczy się dyskusja, czy to dobrze, że w 2010 r. europejski przemarsz mniejszości seksualnych EuroPride odbędzie się akurat w Warszawie. Mazowieckiego radnego Mariana Brudzyńskiego, lidera Komitetu Wiary i Tradycji Pro Polonia, niepokoi zwłaszcza to, że data przemarszu w dziwny sposób zbiega się z obchodami 600. rocznicy bitwy pod Grunwaldem, w której rycerstwo polskie wraz z wojskami litewskimi pokonało przeważające siły krzyżackie Brudzyński nie kryje oburzenia faktem, że najwyższe władze państwowe z prezydentem na czele będą zmuszone uroczyście świętować rocznicę tego zwycięstwa zaledwie dwa dni przed obscenicznym marszem, w wyniku czego nad obchodami zawiśnie duszna, nacechowana wyuzdaniem i perwersją atmosfera tego wydarzenia. Są obawy, że atmosfera ta może się okazać zaraźliwa i doprowadzić do zainfekowania zdrowego, patriotycznego charakteru obchodów, a w konsekwencji wypaczyć ich historyczny sens.
Radny Brudzyński nie przesądza, czy w organizację homoseksualnej hecy w bezpośrednim sąsiedztwie czasowym obchodów wiktorii grunwaldzkiej zamieszane są agresywne siły - spadkobiercy ideologii krzyżackiej, ale oczywiście nie da się tego wykluczyć. Nie od dziś wiadomo, że w Niemczech nie brakuje ludzi usiłujących zmarginalizować znaczenie Grunwaldu, a nawet doprowadzić do zmiany wyników bitwy. Zasadna wydaje się zatem propozycja Brudzyńskiego, aby ze względu na pamięć poległych pod Grunwaldem polskich rycerzy oraz szacunek dla ich rodzin przenieść przemarsz „do miejsc odosobnionych i chętnie przyjmujących tego rodzaju uczestników".
Jednak powiedzmy sobie szczerze, pomysł radnego, aby miejscem tym był jeden z otaczających stolicę lasów, trzeba uznać za niefortunny. Wiadomo, że wpuścić gromadę rozochoconych homoseksualistów do lasu jest łatwo, ale trudniej ich potem stamtąd wykurzyć. Czy Brudziński zagwarantuje nam, że grupy gejów i lesbijek w tym lesie się nie zaszyją i nie będą stamtąd prowadzić działalności partyzanckiej wymierzonej w nas wszystkich? Ciekawe, jak na projekt Brudzyńskiego zareagują Lasy Państwowe i organizacje zajmujące się ochroną przyrody? Wątpliwe, aby zgodziły się na dalsze zaśmiecanie lasów, w których, jak wiadomo, od lat bezkarnie porzuca się wszelkie nieczystości.
Polska knieja to kolebka naszego rycerstwa i prawdopodobnie ostatnie miejsce niedotknięte zboczeniami. Zastanówmy się, czy powinno się tam organizować hałaśliwe homoseksualne przemarsze, mogące doprowadzić do ostatecznego wyginięcia typowych dla naszego krajobrazu wartości? Może zamiast tego lepiej przenieść do okolicznych podwarszawskich lasów samego radnego Brudzyńskiego, który już nie raz swoimi wystąpieniami pokazał, że na to zasługuje.
Andrzej Selerowicz (ur. 25 kwietnia 1948 w Bełchatowie) – polski działacz społeczny na rzecz gejów i lesbijek w Europie Centralnej, publicysta i tłumacz literatury LGBT na język polski.
Od roku 1976 mieszka w Austrii. Jest członkiem gejowsko-lesbijskiej organizacji "Homosexuelle Initiative Wien" (HOSI Wien) w Wiedniu. W 1982 objął kierownictwo w EEIP (Eastern Europe Information Pool), sekretariacie do spraw krajów socjalistycznych w ramach ILGA). Jego zadaniem było zbieranie i publikowanie informacji na temat polityczno-społecznych aspektów życia homoseksualistów w tych krajach i udzielanie wsparcia zalążkom ruchu gejowsko-lesbijskiego (głównie na Węgrzech, w Czechosłowacji, Polsce i NRD). Pierwsza książkowa publikacja, poświęcona tym zagadnieniom, ukazała się w roku 1984 w Hamburgu pod tytułem: "Rosa Liebe unter dem Roten Stern: zur Lage der Lesben und Schwulen in Osteuropa".
W latach 80. wydawał i kolportował w Polsce czasopismo poza zasięgiem ówczesnej cenzury pt. "Etap", które było pierwszym, regularnie dostępnym informatorem dla gejów w języku polskim. Później stało się ono znakiem firmowym nieformalnej grupy lesbijsko-gejowskiej "Etap" we Wrocławiu.
W latach 1987-1988 był konsultantem i doradcą Warszawskiego Ruchu Homoseksualnego.
Tłumaczył z języka niemieckiego i języka angielskiego klasykę literatury homoerotycznej na język polski i nieodpłatnie opublikował ją w Polsce. Od 1990 przez 10 lat regularnie współpracował z redakcją czasopisma "Inaczej" w Poznaniu, pisząc liczne artykuły i reportaże.
Obecnie zajmuje się m.in. taneczną dziedziną sportu gejów i lesbijek. Jest członkiem zarządu ESSDA, European Same-Sex Dance Association (Europejskiego Stowarzyszenia Jednopłciowych Par Tanecznych). Prowadzi własną stronę internetową na temat sportu tanecznego jednopłciowych par męskich i kobiecych.
Wraz ze swoim partnerem Johnem Clarkiem zdobyli w latach 1998-2006 liczne medale na międzynarodowych turniejach tanecznych, w tym na Gay Games i Eurogames. W roku 2006, zdecydowali o rezygnacji z dalszej kariery.
Podczas telewizyjnego show Saturday Night Live w NBC Madonna i Lady GaGa miały bójkę. Oczywiście wcześniej przygotowaną i wyreżyserowaną. Kotłowały się przez chwilę a potem usiadły razem z prowadzącymi na kanapie aby dać wywiad. Nieustannie podszczypywały się dla żartów aby zakpić z szeroko omawianej w mediach rzekomej niechęci tych dwóch artystek. Na koniec jeden z prezenterów zarządził pocałunek na zgodę. I w momencie gdy obie mogły naprawdę wsadzić sobie języki do ust sam przejął buziaki od nich. video:
oraz druga wiadomość Piosenkarka wyjawiła w wywiadzie dla portalu Pop Eater, że 12-letnia Lourdes, która obecnie uczęszcza do szkoły artystycznej na Manhattanie, marzy o karierze aktorskiej.
Myślę, że nie interesuje jej śpiewanie i chciałaby zostać aktorką. Nie mam nic przeciwko temu, o ile tylko będzie traktować to marzenie poważnie i skończy szkołę. Poza tym dobrze gra na fortepianie i interesuje się modą, więc tak naprawdę może pójść w każdym kierunku powiedziała Madoonna, która też niedawno zatrudniła córkę na planie swojego teledysku "Celebration".
Kampania Przeciw Homofobii tworzy właśnie swój dziewiąty oddział w Polsce - w Opolu. Ledwo jego szefowa Agnieszka Turek zdążyła zapowiedzieć, że organizacja zacznie swoją działalność w mieście i że chciałaby przeprowadzić w szkołach warsztaty z wiedzy o homoseksualizmie, a już natrafiła na zdecydowany opór władz samorządowych.
Wiceprezydent miasta Arkadiusz Karbowiak, któremu podlega miejska oświata zastrzegł od razu, że w opolskiej przestrzeni publicznej "miejsca dla promocji homoseksualizmu nie będzie" (wcześniej zasłynął wyrzuceniem Żywej Biblioteki z Miejskiego Ośrodka Kultury, ponieważ okazało się, że jednym z uczestników imprezy był gej). Dodał, że nie miałby nic przeciwko mówieniu w szkołach o tym, jak leczyć homoseksualizm. Natomiast tylko podawanie informacji o homoseksualizmie jest jego zdaniem nie do przyjęcia. - A gdyby ktoś do szkoły przyprowadził zwierzę i opowiadał o stosunkach z tym zwierzęciem, to też miałbym się na to zgodzić - zapytał Karbowiak.
W związku z tymi wypowiedziami Kampania Przeciw Homofobii wystąpi zapewne do sądu przeciwko władzom Opola. - Przyszło do nas mnóstwo maili od osób, które żądają od nas reakcji na słowa wiceprezydenta. Wyroki sądowe w podobnych sprawach już zapadały i były niekorzystne dla osób wypowiadających się w ten sposób. Ta sprawa na pewno stanie na najbliższym zarządzie - mówi Robert Biedroń z KPH. - Trzeba też pamiętać, że pan wiceprezydent jest urzędnikiem i nawet jeśli uważa, jak uważa, to powinien wypowiadać się powściągliwie, bo nie mówi jako prywatna osoba tylko w imieniu władz miasta. Jeśli mu się natomiast nie podoba, że jest wiceprezydentem w mieście, gdzie legalnie działają takie organizacje jak KPH i gdzie mieszkają homoseksualiści, zawsze może ze swojego stanowiska zrezygnować - dodaje.
Wiceprezydent Opola raczej nie doczeka się reakcji ze strony swojego przełożonego Ryszarda Zembaczyńskiego (PO).- Mamy tysiące ważniejszych spraw, którymi musimy się zająć, więc w ogóle nie interesuję się tym problemem. Z wiceprezydentem nie rozmawiałem. Wyraził po prostu swoje poglądy - skwitował prezydent Opola. Źródło: Gazeta Wyborcza Opole
homofobia i nie tolerancja opolska jest i do sam wiem jak jest nawet sami część osób homoseksualny pobiera taki osób jak wiceprezydent do najgorsze jest. KPH opole ma dużo i nie łatwą robotę żeby coś zrobić i poprawić wizerunek osób homoseksualny, opole już nie pierwszy raz jest najpierwszym w sprawie homofobi nie biblioteka do basen. Wiesze do że zmieni się opolskim ale do czasu żeby tylko nie podawać się. Ale opolskie też ma słyną nauczycielkę która pierwsza powiedziała stop nie tolerancji do miedzi innymi zaczęła walkę u nas [opolskim] prawa dla homoseksualny osób.
Tomasz Jacyków nie kryje się ze swoją orientacją seksualną i tym, że od wielu lat ma stałego partnera, z którym tworzy rodzinę. Na razie nieformalnie, ale już niedługo planuje zalegalizować swój związek. I to w kościele!
Jak wyznaje Michał Witkowski, druga połówka Jacykówa, oświadczyny były romantyczne: „Tak, oświadczyłem się Tomkowi. Spytałem się, czy on się zgadza i powiedział >>tak<<. Teraz się zastanawiamy, jak pięknie zorganizować te zaręczyny. Każdy myśli, że to tylko żarty, że taki zboczek jak Witkowski chce być w stałym związku z Jacykówem. A my na poważnie jesteśmy zaręczeni” – zapewnia Michał.
----------------------------------- dla mnie to jest tylko kilka minut sławy i promocja nowej książki jak wypromować książkę dobry skandal. Ten ślub może być falsa ich tylko mam pytanie czy dobry pomysł wyśmiewać się z ślubu po jak wiadomo u nas nie można zawierać związków taki legalny, większość nas marzy o zawarciu związek na papierze i śmiać się z tego nie jest na miejscu jak wiadomo jacykow do pajac. Do nie pierwszy raz robi jaja ale z związków naszym do nie się zamknie po może tylko zaszkodzić wszystkim i teraz jeszcze walczymy o związki partnerskie czy Monika Czerwińska i jej grupa i wszyscy na tak oraz grupa Krystiana Legierskiego. Po i tak polacy nas traktuje nas źle a przez Jacykowa jeszcze gorzej oni wyśmiewają z związków a to nie jest na miejscu tej chwili, teraz trzeba być poważni.
W wieku 87 lat zmarł w Warszawie Marek Edelman.
- Marek Edelman zmarł w domu, wśród przyjaciół, bliskich ludzi - powiedziała Paula Sawicka, z której rodziną Edelman mieszkał przez ostatnie dwa lata.
Dokładna data urodzin Marka Edelmana nie jest znana. Przyjęto, że przyszedł na świat 1 stycznia 1922. Urodził się w Homlu, w rodzinie żydowskiej związanej z Bundem - socjalistyczną organizacją żydowską popularną wśród robotników. Jego ojciec zmarł, gdy Marek Edelman miał kilka lat. Chłopiec z matką pod koniec lat 20. przeprowadzili się do Warszawy. Po śmierci matki w 1934 roku, Edelman sam zarabiał na swoje utrzymanie.
Podczas okupacji Edelman zaangażował się w działalność Żydowskiej Organizacji Bojowej, był jednym z jej założycieli. Podczas powstania, po samobójstwie Mordechaja Anielewicza, został ostatnim przywódcą bojowników ŻOB podczas walk. "Ludzkość umówiła się, że umieranie z bronią jest piękniejsze niż bez broni. Więc podporządkowaliśmy się tej umowie" - mówił Hannie Krall w książce "Zdążyć przed Panem Bogiem", wyjaśniając motywy zaangażowania się w skazaną na klęskę walkę. Edelman był w grupie kilkunastu uczestników powstania, którym udało się kanałami opuścić teren getta. Przez kilka miesięcy ukrywał się, potem brał też udział w Powstaniu Warszawskim.
Moje miasto Łódź będzie o wiele bardziej puste bez niego. W Polsce będzie brakowało człowieka, który był zawsze po stronie słabszych. Cywilizacji zabraknie jednego z autorytetów moralnych - powiedział Czekalski.
Jego zdaniem, Edelman nie tylko był wielki, w takich sprawach jak przewodzenie Żydom w powstaniu w getcie i nie tylko uczestniczył w oporze przeciwko komunistom, ale był także wspaniałym lekarzem. - Był wspaniałym, ciepłym człowiekiem.
Po wojnie Edelman nie wyjechał z Polski, w 1946 na stałe zamieszkał w Łodzi, został kardiologiem. Razem z prof. Janem Mollem - pionierem leczenia zawałów serca w Polsce - opracował metodę przeprowadzania operacji kardiologicznych w stanie rozległego zawału. Wcześniej uważano, że zawał serca jest absolutnym przeciwwskazaniem do przeprowadzania operacji kardiologicznych.
- Pan Bóg już chce zgasić świeczkę, a ja muszę szybko osłonić płomień, wykorzystując jego chwilową nieuwagę - tak tłumaczył Edelman swoje posłannictwo lekarza w rozmowie z Hanną Krall.
1968 roku podczas antysemickiej nagonki Marek Edelman został zwolniony z pracy w szpitalu wojskowym. W tym samym roku z powodów politycznych nie przyjęto jego pracy habilitacyjnej. Po interwencji Józefa Cyrankiewicza Edelman dostał posadę w jednym z łódzkich szpitali miejskich. W 1971 roku wprowadził w Polsce rewolucyjną metodę leczenia schorzeń sercowych polegającą na połączeniu krążenia żylnego z tętniczym. Dzięki niej uratowano wiele osób, które bez takiej operacji nie przeżyłyby zawału.
W 1968 roku pracę straciła także żona Edelmana, Alina Margolis, również lekarka. Ona zdecydowała się wraz z dziećmi na emigrację do Francji, Edelman postanowił nie ruszać się z Łodzi. Zapytany, dlaczego w 1968 roku nie wyjechał z Polski, odpowiedział: "Co to, ktoś mi będzie narzucał, co ja mam robić i gdzie ja mam jechać?". To pytanie powtarzało się często na wieczorach autorskich Edelmana, który czasem odpowiadał: "Ktoś przecież musiał zostać z tymi wszystkimi, którzy tu zginęli".
Marek Edelman w działalność opozycyjną zaangażował się w połowie lat 70. W styczniu 1976 był jednym z sygnatariuszy Listu 101 intelektualistów przeciwko zmianom konstytucji, skierowanego do władz PRL, działał w Komitecie Obrony Robotników, potem w Zarządzie Ziemi Łódzkiej NSZZ "Solidarność". W grudniu 1981 roku został internowany. Wypuszczono go po paru dniach, po interwencji intelektualistów z Zachodu.
W 1983 r. Edelman odmówił udziału w organizowanych przez gen. Jaruzelskiego obchodach 40. rocznicy wybuchu powstania w getcie. W oficjalnych uroczystościach rocznicowych nie uczestniczył od końca lat 40., ale zawsze 19 kwietnia szedł z przyjaciółmi na Miłą 18, gdzie był bunkier komendanta ŻOB Mordechaja Anielewicza.
Do 1989 roku Edelman uczestniczył w podziemnym ruchu solidarnościowym, przewodniczył Komisji ds. Mniejszości Narodowych przy Komitecie Obywatelskim przy Lechu Wałęsie, brał też udział w obradach Okrągłego Stołu. W latach 1989-93 był posłem na Sejm, działał w Unii Demokratycznej i Unii Wolności.
W latach 90. Edelman zaangażował się w sprawy wojny domowej w krajach byłej Jugosławii, w 1993 roku udał się z konwojem pomocy humanitarnej do Sarajewa, w 1999 roku wystosował apel o rozpoczęcie interwencji NATO w Kosowie, który opublikowały najpoważniejsze zachodnie dzienniki.
Pytany o to, co jest najważniejsze w życiu odpowiedział: "W zasadzie najważniejsze jest samo życie. A jak już jest życie, to najważniejsza jest wolność. A potem oddaje się życie za wolność. I już nie wiadomo, co jest najważniejsze" (wypowiedź z 1999 roku podczas uroczystości nadania Edelmanowi honorowego obywatelstwa Łodzi).
Marek Edelman powtarza, iż tolerancji trzeba uczyć od dzieciństwa.
Nowy serial stacji ABC "Modern Family" pokazuje losy pary homoseksualistów i ich adoptowanego dziecka. Serial "Modern Family" opowiada o zabawnych perypetiach trzech rodzin. W rolach głównych występują Julie Bowen, Ty Burrell, Matt Corboy oraz Sofía Vergara, Ariel Winter, Ed O'Neill znany miedzi innymi z świat według bundych, Eric Stonestreet, Jesse Tyler Ferguson, Nolan Gould, Rico Rodriguez, Sarah Hyland.